Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

futra, futerka

izakow2

Jeśli nie macie jeszcze dość upałów, proponuję pomyśleć o futrze, a ściślej o wrażeniach habtycznych w sztuce, o fetyszyzmie zawartym w niektórych pracach, o czarodziejskiej mocy sztuki.


Oto moja ulubiona praca: „Śniadanie na futrze” Meret Oppenheim z 1936 r.


 

Muszę przyznać, że cierpiałam na wystawie MoMy w Berlinie, oglądając tę pracę za szybą i nie mogąc jej dotknąć.


Inna praca z futrem, to portret Rrose Selavy wykonany przez Man Raya (ok. 1921):




Uwodzicielską Rrose nie jest nikt inny, jak sam Marcel Duchamp. Tym nazwiskiem podpisywał zresztą część prac, rozsadzając tym samym ideę autorstwa. Warto zwrócić uwagę na te ręce, które przybliżają futrzany kołnierz do twarzy. Czy nie kryje się za tym jakiś wysmakowany autoerotyzm?


Dalej Robert Mapplethorpe w autoportrecie z 1980 roku:


 

I wreszcie artysta współczesny: Maciej Osika – portret pod tytułem: „Tytuł niepotrzebny”...


 

I znowu ta dłoń, ukryty autoerotyzm i świadomość bycia obiektem oglądu (o żonglowaniu maskami kobiecymi i męskimi przez Osikę napiszę kiedy indziej). Bardzo lubię tego artystę.


To, co bym podkreśliła to przyjemność z faktu bycia oglądanym.


Mam ochotę napisać tekst, który pokazałby jak sztuka z kręgu mniejszości seksualnych rewiduje pewne założenia feministyczne: a mianowicie bycie obiektem oglądu było w tych teoriach utożsamiane z rodzajem doznawanej przemocy.


Może najwięcej zawinił zresztą John Berger wypisując straszne banały, że kobiety znajdują się we władzy oglądających je mężczyzn itp. (nie mogę przytoczyć żadnego cytatu, bo jest to jedna z tych książek, które bawią się ze mną w chowanego i najzwyczajniej nie wiem, gdzie jest).


Tacy twórcy, jak Duchamp, Mapplethorpe czy Osika – pokazują jednak wyraźnie, że bycie obiektem oglądania/pożadania sprawia przyjemność i również daje pozycję władzy – władzy nad oglądającymi. Jest tu więc zawarta ambiwalencja i spora dawka wywrotowości.


No i na końcu obraz, ktory zdaje się, że według Bergera, też jest taki niejednoznaczny: Helena Fourment w futrze Rubensa (ok. 1638).



 

Chodzi więc nie o to, czy jest się obiektem oglądania, ale w jaki sposób i, jakie znaczenia się z tym wiążą.

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci