Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej
Blog > Komentarze do wpisu
Sens powtarzania?

Dostało się książce, którą wydałyśmy z Edytą Zierkiewicz „Kobiety, feminizm i media” (http://free.art.pl/artmix/10_2005_zap_fem.html ) w recenzji w czasopiśmie „Portret”. Za powtórzenia, za publikowanie wcześniejszych tekstów. Więc chyba dostało się nam słusznie, choć autorka recenzji trochę przesadziła, wypominając nam np. tekst Agnieszki Graff, który wcześniej zamieszczony był w „artmixie”. Tymczasem zamieszczony był właśnie jako promocja książki. Nieważne. Krytykę przyjmuję. Zajmowanie się w kółko tym samym mnie samą już zmęczyło i zniesmaczyło. Nie wspominając o tym, iż mam wrażenie, że sam feminizm doszedł chyba w Polsce do jakiejś ściany. W dyskursie krytycznym niewiele się dzieje, a kwestia wydawałoby się priorytetowa, a więc prawo do aborcji, jest coraz bardziej sprawą przegraną. Feministki zrobiły w Polsce dużo medialnego szumu (m.in. wizyta Langenorta, Manify), ale na politykę nie miało to żadnego przełożenia. Wręcz odwrotnie. Zamiast liberalizacji mamy do czynienia z zapowiedziami zaostrzenia prawa antyaborcyjnego. Sądzę, że potrzeba w Polsce ostrego tupnięcia w postaci protestów społecznych - takiego powtórzenia fali kontestacji z 1968 roku - ale na to przyjdzie czas...

Ale nie o tym chciałam pisać. Zastanawia mnie sam problem powtórzeń. My powtarzałyśmy same siebie (wiem, wiem, błąd, biję się w piersi i obiecuję poprawę). Tymczasem w sztukach plastycznych mamy do czynienia z powtórzeniami prac innych artystów czy powtórzeniami jakichś sytuacji. Katarzyna Kozyra w „Olimpii” powtórzyła „Olimpię” Maneta:


Katarzyna Kozyra, Olimpia, 1996


Edouard Manet, Olimpia, 1863


Tacita Dean powtórzyła „Łaźnię” Kozyry:


Tacita Deam, Gellert, 1998


Katarzyna Kozyra, Łaźnia, 1997

Artur Żmijewski powtórzył eksperyment profesora Zimbardo z symulacją więzienia, Aneta Grzeszykowska powtórzyła Cindy Sherman.

Na moim blogu, jak i na artbloxie (http://art.blox.pl/html) przy okazji przedstawienia ostatnich prac Grzeszykowskiej pojawiły się komentarze dość niepochlebne, no bo właściwie, po co ona to zrobiła i dlaczego? Nie mam na to żadnej odpowiedzi, nic jednak na to nie poradzę, że prace mi się po prostu podobają. (http://strasznasztuka.blox.pl/2006/09/Sherman-i-Grzeszykowska-symulacje-symulacji.html ) .

Ale pytanie wydaje się ważne: po co powtarzać? Czy po to, żeby ukazać, że wszystko już było i że jesteśmy skazani na kopiowanie? Ale czy jest tak faktycznie? I czy dokładne powtórzenia/odtworzenie jest w ogóle możliwe?


Artur Żmijewski, Powtórzenie, 2005

Żmijewskiego „Powtórzenie” powtórzeniem tak naprawdę nie było. Grzeszykowska symulując prace Sherman, również wprowadziła drobne przesunięcia i sprowokowała inne pytania.

Jeśli Sherman pokazała, że może wcielić się w everywoman, Grzeszykowska postawiła pytanie, co w takim razie będzie, jeśli ona sama – Aneta Grzeszykowska wcieli się w Cindy Sherman? Czy też będzie everywoman czy będzie tylko kalką Cindy Sherman? A może Cindy Sherman – kobieta o tysiącu twarzy wcale nie stała się everywoman. Jej wcielanie się w niby-aktorki niby-filmów nie spowodowało, że zniknął rys indywidualny artystki. Wręcz przeciwnie. Ktoś napisał, że twarz Cindy Sherman jest obok twarzy Andy’ego Warhola najbardziej znaną twarzą w sztuce XX wieku.


Aneta Grzeszykowska, Untitled Film Stills, 2006


Cindy Sherman, Untitled Film Still #12, 1978

Ale może chodzi o „władzę centrum”. Kopiuje się zwykle to, co znajduje się w tzw. mainstreamie, naśladowane są prądy, tendencje, które powstają w miejscu, które uchodzi za centrum (a więc jest opiniotwórcze, wpływowe, jest punktem odniesienia).

Największym plagiatorem w sztuce polskiej był chyba Kantor, ale przecież wszyscy wiedzą, że Kantor „wielkim artystą był”... A przecież każdy jego wyjazd na Zachód, owocował przywiezieniem przez niego nowego kierunku, którego był inicjatorem i twórcą w Polsce.

Może to działać też w drugą stronę, jak w przypadku wspomnianej Tacity Dean, która nie dość, że nakręciła taką pracę jak Kozyra, to otrzymała za nią prestiżową nagrodę Turnera. Bo relacja do centrum wpływa też na pozycję, jaką się zajmuje w sztuce. Ktoś spoza centrum może zostać niedostrzeżony, nawet, jeśli wcześniej stworzył taką samą pracę, ale w takim przypadku mamy do czynienia z plagiatem, a nie powtórzeniem. Ci, którzy powtarzają, jak Żmijewski czy Grzeszykowska wcale tego nie ukrywają, ale odwrotnie poddają dyskusji samą kwestie powtarzania.

No więc o co chodzi z tym powtarzaniem?

Chyba się powtarzam i w dodatku chyba powtarzam coś, co już przeczytałam. Fatalnie...

środa, 20 września 2006, izakow2
Komentarze
Gość: Kasia Kasia, 114-dom-3.acn.waw.pl
2006/09/20 23:41:42
Może to tylko cynizm Grzeszykowskiej?? Ona dobrze wie, że nie jesteśmy skazani na kopiowanie...

-
2006/09/21 01:16:09

I ja się znowu powtórzę – feminizm jako subkultura, chyba jednak odniósł sukces. Wszyscy się dobrze bawią na manifach itd. A że na politykę się to nie przekłada... no cóż, paternalistyczny stosunek do kobiet nie przyniósł feministkom masowego poparcia społecznego. Czy to dziwne?
-
2006/09/21 11:09:09
Ala, pewnie masz racje, ale wiesz, dobrze bawić się można w różnych miejscach, nie tylko na manifach. I jak tu się zresztą dobrze bawić, kiedy nie ma się podstawowych praw (jak prawo do samostanowienia)?
-
Gość: liberaster@gmail.com, prosie7.aster.pl
2006/09/30 12:52:44
Powtarzać trzeba bo zarówno publiczność, jak i wy krytycy macie bardzo krótką pamięć. I do tego w pewnym sensie skorumpowaną. Przecież Ty Izo pisalaś o moich Pozytywach, a już o nich zapomnialaś. Czy nie myślisz, że Pozytywy mówią coś o powtarzaniu? Wcale bez nachalnego mechanicznego i prostackiego powtarzania. Czy wogóle nie można już wykrzesać z was choćby kropelki oryginalnego myślenia ?
-
2006/09/30 19:40:34
Zbyszku, o co Ci chodzi??? Co za "wy krytycy"???
chcesz, zebym w blogu zamieszczala wszystko powrzucane do jednego wora?
zapraszam do innego tekstu swiezego tekstu , gdzie pisze o Pozytywach www.obieg.pl/text/ik_polemika.php
-
Gość: imi, nat-mo4.aster.pl
2006/10/18 20:52:43
khm khm...
gdzie Kantor, a gdzie to, co pokazujesz ?
Kantor owszem, "przywozil" nowe sposoby myslenia o sztuce, ale nie kopiowal dziel, tylko wytwarzal swoje w sposob swiadczacy o zrozumieniu idei (autentyczny).
Kantor - plagiator ? Mozesz wyjasnic, co masz na mysli ?
-
Gość: , aig62.internetdsl.tpnet.pl
2007/09/03 19:12:24
Jestem laikiem, ale sprawa powtórzeń krąży wszędzie jak sens istnienia, jak prymitywny odruch dający możliwość przetrwania:opowieści ustnych, symboli, historii rodzinnych, potwierdzający naszą torzsamość. Daje nam poczucie, że skądś pochodzimy, mamy ciągłość... Ja tak to czuję
-
2007/09/03 22:50:02
Dziekuję za ten ostatni komentarz mówiący o powtarzaniu jako potwierdzaniu. To bardzo ciekawy trop właśnie do problemu powtórzeń w sztuce. Bo sztuka bierze się ze sztuki - jak twierdzi Gombrich i można powiedzieć, że ona też wciąż, albo samą siebie kontestuje, albo potwierdza.