Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

Drżące galerie - Kronika na celowniku

izakow2

Co jakiś czas – pojawia się ten sam problem – zaatakowana zostaje kolejna praca, kolejna wystawa, lub kolejna galeria.


Tym razem zagrożona jest Galeria „Kronika” w Bytomiu. W tym pięknym, sennym mieście – wydaje się, że nic się nie dzieje. Tymczasem od kilku lat działa prężnie galeria Kronika. Zapraszani są ciekawi kuratorzy, mają miejsce interesujące wystawy, spotkania, dyskusje. Galerię prowadzi Sebastian Cichocki, który nim został jej szefem, był jej kuratorem i współpracownikiem.


To tu miała miejsce prezentacja rewelacyjnego projektu Artura Żmijewskiego „Lekcja śpiewu” (2003), przy okazji której wydany został katalog zawierający między innymi zapis Cantat Bacha śpiewanych przez niesłyszące dzieci.


To tu zorganizowano projekt „Co robi łączniczka” Zbyszka Libery i Darka Foksa (2005). Ale też polsko-niemiecki projekt „Skarbek” (2005), podejmujący między innymi problem rewitalizacji terenów postindustrialnych. Od jesieni 2006 realizowany jest projekt „alfabet” w ramach, którego realizowane są projekty nawiązujące do doświadczeń konceptualizmu. Szczególnie ciekawie wyglądają wydawnictwa „Kroniki”. Wspomnieć warto choćby fantastycznie wydany katalog Bogny Burskiej. I wydaną niedawno wspólnie z Korporacją Ha!art książkę Artura Żmijewskiego „Drżące ciała. Rozmowy z artystami” (to zresztą znakomity materiał, o czym więcej niebawem).



 

I można by tak jeszcze wyliczać wiele, wiele innych działań podejmowanych przez Sebastiana i Galerię.


Galeria już jakiś czas temu znalazła się na celowniku. Przy okazji wystawy „Bad News” w czerwcu 2006, której kuratorkami były ex-girls (Magda Ujma i Jo Zielińska). Dramat dotyczył pracy Gumy Guar „Wszyscy jesteście ciotami”. Pisałam o tym szerzej.



 

Pracę Gumy Guar zdjęto. Szkoda, że Sebastian ugiął się wtedy pod naciskiem rzekomych obrońców moralności. Pokazał im w ten sposób, że mogą sobie pozwolić na więcej. Kronice zaczęto przyglądać się uważnie. Tak, jakby czekano tylko na następny pretekst.


I faktycznie wystarczył drobiazg, żeby wywołać nowa burzę. Czujność miejscowych obrońców moralności kazała im przyjrzeć się bacznie... promocji książki Artura Żmijewskiego „Drżące ciała”.


Ale całe te podchody urzędników miejskich odbywały się według znanych już reguł.


Komisja Kultury formułowała zarzuty, że 1) nie są prezentowani miejscowi twórcy; 2) że niegospodarnie wydaje się pieniądze (doczepiono się współpracy z partnerami zagranicznymi, że np jakieś pieniądze wydano w Skopje. Ten zarzut sam w sobie zakrawa na kpinę, gdyż część projektów, jak wspomniany już „Skarbek” było realizowanych z pieniędzy z zewnątrz, w tym przypadku przez niemieckie Kulturstiftung des Bundes) i 3) wystawiana jest kiepska sztuka – „Nie ta z górnej półki”, jak oceniła przewodnicząca Komisji Kultury Danuta Skalska (ciekawe zresztą, że niemiecka fundacja rządowa dotując projekty Kroniki widziała tę sprawę zupełnie inaczej. Spośród wielu galerii w Polsce wybrała właśnie Kronikę. Tyle tylko, że wszystko inaczej wyglądało, była powołana grupa polsko-niemieckich ekspertów, którzy jak sądzę dla miejscowych radnych są nikim... Ciekawe więc, kto ma wejść do proponowanej przez urzędników Rady Programowej?).


W Polsce niestety obowiązuje reguła, że ludzie nieznający się na sztuce, ale mający władzę mogą w zasadzie wszystko, a więc też pozwalają sobie na posunięcia zgodnie z własnym „widzimisię”, bo np. nie podoba im się jakaś praca, albo jak w tym przypadku – nie mogą zrozumieć, że na ścianach nie wiszą obrazy. To wszystko zakrawa na jakieś political-fiction.


Tymczasem najlepsze dopiero przed nami! To zarzuty wobec wspomnianej już książki „Drżące ciała”:


Cyt. za GW:


„Książka wyraźnie nie spodobała się radnemu Piotrowi Patoniowi. - Wywiad z homoseksualistą nazywacie sztuką? Podręcznik dla gejów wydajcie! - rzucił w ferworze dyskusji, nawiązując do zamieszczonej tam rozmowy z Andrzejem Karasiem, zdeklarowanym homoseksualistą”.


Najgorsze jest tutaj, że skandaliczne myślenie prezentowane przez wiceministra edukacji Mirosława Orzechowskiego (który sprzeciwia się rzekomej promocji homoseksualizmu) zaczyna przenikać do innych sfer władzy państwowej, jak i samorządowej.


Zaczyna się robić coraz bardziej nieciekawie, bo jeśli powszechnie przyjętym argumentem ma być, że nie wolno promować homoseksualizmu, to, jak już pisałam, podpaść może pod to naprawdę wiele akcji, wydarzeń, prac artystycznych itp. Zaczyna to wyglądać na powszechna nagonkę, w której homofobia staje się narzędziem politycznym. Nasz kraj zaś staje się coraz bardziej duszny i ksenofobiczny.

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Droga Izo, bardzo dziekuje za wspierajacy nas tekst. To bardzo irytujace kiedy ktos zaczyna porzadki od instytucji, ktora (nie oszukujmy sie, jako jedno z niewielu miejsce w miescie) nie zapada sie pod ziemie i nieustannie rozwija. Sytuacja zaczyna sie stablizowac - media stanely po naszej stronie, poki do urzedu miejskiego wplynelo tez kilka waznych dla nas listow wspierajacych m.in. od Piotra Piotrowskiego.

    Iza, mam tylko jedna uwage do twojego tekstu, chodzi o fragment "To on doprowadził do realizacji projektu Artura Żmijewskiego „Lekcja śpiewu”, która pierwszy raz została pokazana właśnie w Kronice (2003)."
    chcialbym zeby tak bylo, ale ja na pewno nie doprowadzilem do realizacji tej waznej pracy Artura, pokazalem ja w Kronice, juz po m.in. Manifesta we Frankfurcie i FGF.

    to dla uscislenia faktow. z niecerpliowscia wyczekuje twojej recenzji "Drżących ciał". Bedziemy pracowac nad dodrukiem, ksiazka znakomicie sie rozeszla w ksiegarniach.

    pozdrawiam. Sebastian Cichocki

  • izakow2

    Drogi Sebastianie,
    poprawilam blad w tekscie,
    bardzo mocno trzymam kciuki za Galerie,
    ilekroc pomysle o tylu fajnych rzeczach, ktore tam robisz i tych strasznie ignoranckich ocenach - zgrzytam ze zlosci zebami.
    Daj znac, jakby potrzebna byla pomoc!

  • Gość *.hsd1.il.comcast.net

    Właśnie wczoraj widziałem pracę z "dolnej półki" w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Chicago: "Lekcja Śpiewu 2" Żmijewskiego.
    Słowami nie da się określić głupoty tych ludzi (mówię o komisji).

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci