Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

Mroczne fascynacje Davida Levinthala

izakow2

Już dość dawno temu pisałam o moich fascynacjach tzw. toy art, sztuką w formie zabawek, odwołującą się do dziecięcych zabaw, do popularnych produktów dla dzieci (jak np. LEGO). To między innymi wielokrotnie tu przywoływane „Lego. Obóz koncentracyjny” Zbigniewa Libery.


Ciekawe, że artyści odwołują się do zabawek wtedy, gdy mówią o czymś mrocznym, czymś z marginesu kultury, albo o historycznych traumach. Uderza wtedy zderzenie tego, co poważne, dorosłe, groźne z formą zabawek – wydawałoby się wiążących się z beztroską, bezpieczeństwem, kreatywnością.


Ale jest w tym również zawarte pytanie o granice naszej potworności, o nasze fascynacje złem? Z czego wynikają, dlaczego się pojawiają? Skąd bierze się popęd do oglądania masakry czy martwych ciał? Czy z wielokrotnie przywoływanego tu kulturowego kanibalizmu? Ale skąd bierze się ten „kanibalizm oka”?



Daviv Levinthal, Mein Kampf, 1993-94


Jednym z artystów posługujących się toy art jest David Levithal, który przy pomocy małych figurek (takich, jakimi bawią się dzieci, albo jakie używane są przez kolekcjonerów) inscenizuje przeróżne sceny odwołujące się do czegoś z pogranicza rzeczywistości i kultury popularnej. Na przykład w cyklach odwołujących się do II wojny światowej „Hitler Moves East” i „Mein Kampf” przywołuje w inscenizowanych przez siebie scenach popularne klisze dotyczące wojny.



Hitler Moves East, 1975-77 (wspólnie z Garrym Trudeau)



Mein Kampf, 1993-94


Toteż jego scenki kojarzą się z dawnymi fotografiami czy filmami fabularnymi (sztuka toy art daje możliwość wielokrotnego piętrzenia symulacji). Podobnie dzieje się w cyklach dotyczących współczesnych romansów, dzikiego zachodu, amerykańskich piękności, lalki Barbie, baseballu czy życia Jezusa.



Barbie Millicent Roberts, 1998-99


Jego metoda przypomina trochę postępowanie Cindy Sherman, która w "Niezatytułowanych Fotosach Filmowych" przywoływała różne popularne klisze wizualne. Tym samym uwaga artysty przesunięta jest na samą sferę wizualną, na reprodukowane przez nią obrazy, które zagnieżdżają się w naszej wyobraźni. Gdzieś tam w niej tkwią, wpływając na naszą świadomość i nasze postrzeganie rzeczywistości.



Desire, 1990-91


Levinthal podkreśla to formalnie przy użyciu ciemnych barw. Te scenki wyłaniają się jakby z mroku, ponadto są zamazane, niewyraźne. Można więc powiedzieć, że artysta pyta o mroczną stronę naszej wizualnej wyobraźni.



Desire, 1990-91


W odniesieniu do poprzedniego wpisu, warto przywołać jego cykle odnoszące się do erotyki i pornografii, takie jak: „Desire”, „XXX”, „Netsuke”.



XXX, 2000-01



XXX, 2000-01



Netsuke, 2002


Artysta pyta tutaj o nasze upodobania wizualne, obrazowe fascynacje, zarazem wskazując na traktowanie ciała jako zabawki i ową plastikową powierzchniowość przedstawianego tak ciała. No i jest tu zawarta ambiwalencja – krytyka pewnego wzorca idzie w parze z fascynacją nim.



Desire, 1990-91



XXX, 2000-01


Niektórzy komentatorzy uważają, że te artystyczne fascynacje są groźne, wpływają bowiem na roztapianie granic pomiędzy dobrem a złem. Tymczasem te fascynacje zakorzenione są głęboko w całej kulturze wizualnej, która właśnie takimi kliszami operuje.


 

No i wciąż wraca pytanie, na które trudno chyba znaleźć odpowiedź – skąd biorą się te fascynacje (Z naszej podświadomości? Z układu władzy? Z naszego znudzenia?)?

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci