Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

Estetyzowanie przemocy

izakow2

Alleluja! Wracam do świata żywych, czyli do netu. Dziwne uczucie. Czuję, że wreszcie jest wszystko ok; czuję, że się przeprowadziłam; czuję, że wreszcie mogę zabrać się do pracy. I to wszystko tylko dzięki netowi, od którego byłam jakiś czas odłączona...

 

W międzyczasie ukazał się mój krótki tekst w „Tygodniku Powszechnym”, ale nie czytałam, bo nie miałam netu i nie doszły do mnie na czas wieści.

 

Piszę tekst o Kassel.


Różne sprawy niecierpiące zwłoki czekają w kolejce. Poprawki tekstów, ankiety.


Dostałam zaproszenie na sympozjum „Sztuka w świecie mechanicznej pomarańczy” – o oswajaniu czy raczej estetyzacji przemocy.


To temat, który mnie fascynuje, ale czuję się wobec niego bezradna. Zastanawia mnie na ile estetyzacja oznacza zobojętnienie; jak często mylimy dobro z pięknem; jak kultura przerabia wszystko na swój użytek – estetyzując. Ale też, trudno mi oprzeć się wrażeniu, że jakiekolwiek tabu/zakazy narobiłyby jeszcze więcej zamieszania.


Ale czy można estetyzować wszystko?


Idąc dalej – przyszedł mi do głowy temat „estetyzowanie Holocaustu” – to po obejrzeniu – przedziwnej pracy Sonii Abian Rose pt. „Das Koncentrazionslager der Liebe” (2007) skonstruowanej jako komoda-pozytywka z otwieranymi szufladami, zawierającymi kolejne przedstawienia.


 

Ukazane tu sceny są konsekwencją polityki dominacji i eliminacji prowadzonej przez nazistów, a mianowicie ukazują koncentracyjny obóz miłości – dom publiczny Auschwitz.


 



To praca wzbudzająca bardzo ambiwalentne odczucia. Wydaje się naiwna, przegadana, kiczowata, ale ma w sobie coś, co przyciąga i fascynuje. Nie daje spokoju i przeraża. Zarazem ta praca oskarża całą europejską kulturę, która pod pozorami piękna prowadziła swą politykę dominacji silnych nad słabymi, przystających do ideału nad tymi, którzy nie odpowiadali normom, mężczyzn nad kobietami, itd. Jest to praca do bólu eklektyczna, pełna cytatów i odwołań do tradycji malarstwa europejskiego.



 

Główne, zewnętrzne przedstawienie odwołuje się kompozycyjnie do znajdującego się w sąsiedniej sali Schloss Wilhelmshöhe w Kassel tableau Martina Schaffnera ukazującego odkrycie świata z 1533 roku.



 

Tłem pozostałych przedstawień, ukrytych w kolejnych szufladach są przedstawienia baraków w obozie koncentracyjnym bazujące na akwarelach wykonanych przez ocalałego z Auschwitz Władysława Siwka. W te przedstawienia zostały wplecione motywy z obrazów Rubensa, Breughla, Mignarda i Poussina ukazujących różnego rodzaju erotyczne polowania.


 

To, co przeraża najbardziej, a co zarazem wciąż stanowi pożywkę dla kultury to połączenie w tej eklektycznej pracy terroru, brutalnej przemocy, niewyobrażalnych zbrodni z pięknem i erotyką. Praca ta wskazuje również na problem kulturowego „przerobu” wszystkich tematów, nawet tych najbardziej okrutnych i włączenia ich w machinę kultury.




 

Można postawić pytanie – czy nasza kultura oswaja przemoc, zło, wykorzystuje ofiary czy też – przed tym złem przestrzega? Wszystko jednak zależeć będzie od naszego sposobu odczytania. Tak zresztą jest z niemal wszystkimi pracami zgromadzonymi na Documentach – tu nie ma jednej drogi interpretacji, nie ma jednoznacznych odczytań. I pewnie tak też jest z naszą kulturą. Wszystko zależy, jak czegoś „użyjemy”.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • ala_k_b

    Witaj po przerwie! Stęskniłam się za Tobą ;)

    Wiesz, te obrazki przypominają mi inną tezę Ewy Domańskiej, postulat postmodernistów, aby uwolnić się od historii, bo historia to raczej brzemię. *Choć nie koniecznie to znaczy zapominać, podcinać korzenie, wyrzekać się własnej historii*. Tu nie ma zero-jedynkowości - albo albo. Chodzi zaś o przeniesienie akcentów - mniej historii, więcej teraźniejszości. Zbyt dużo historii, to zbyt dużo polityki.

    Ciekawe prace.

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci