Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

Zabawy Magdy Poprawskiej

izakow2

Fascynują mnie prace artystyczne,używające zabawek, odwołujące się do świata dziecięcych zabaw i gier. Najczęściej artyści sięgają do toy art, żeby zderzyć ze sobą przeciwieństwa – z pozoru niewinny świat dziecięcych zabaw z rzeczywistością przemocy i okrucieństwa. Pisałam już o toy art, między innymi wspominając „Lego” Libery, gdzie Lego użyte jest po to, aby przedstawić Holocaust. Wspominałam też miniaturowe figurki choćby braci Chapman czy Pawła Łubowskiego, używane do odgrywania tego, co okrutne, do aranżowania specyficznego „gore” w sztuce.


W tym nurcie mieści się też praca Magdy Poprawskiej „Let’s play”, stara praca, która kiedyś „zdobiła” okładkę „Rity Baum”, a w ubiegłym roku prezentowana była w Poznaniu, w Galerii 2piR (kuratorką była Marianna Michałowska).


 

Ale jest to jedna z takich prac, które mają niezwykłą moc wizualnego przyciągania. Trudno ja zapomnieć. Miniaturowe meble dla lalek w srebrnym kolorze, plastikowy kurczak z rożna, srebrny nóż, maleńka szczotka do włosów oraz srebrzyste i czerwone buciki posłużyły jako atrybuty dla scen rozgrywanych w domku dla lalek Barbie. To, co się tutaj odgrywa nie ma nic wspólnego z tym, jak wyobrażamy sobie dziecięce zabawy. To nie jest świat niewinny i beztroski. Na kolejnych zdjęciach budowany jest rodzaj narracji (tak zresztą przebiegają dziecięce zabawy), którą możemy sobie dopowiedzieć, lub tez stworzyć własną narrację w oparciu o te scenki.


Oto rudowłosa ona, czeka z podanym do stołu kurczakiem. On prawdopodobnie się spóźnia. Ona (a może inna ona?) ze złości (lub rozpaczy) wyrywa sobie włosy (a może to po prostu kiepska podróbka Barbie?).



 

Kiedy on wreszcie wraca ma miejsce gorący akt seksualny odbywający się na stojąco przy stole.



 

Ale potem ktoś kogoś morduje. Wnętrze domku dla lalek jest całe zakrwawione. Na stoliku pozostał nóż – narzędzie zbrodni oraz wyrwane włosy. Zamordowana lalka pada na stół. Lub może podnosi się, by zadać następny cios?


 

To wszystko jest niedopowiedziane, gdyż sceny z domku dla lalek obserwujemy z ukrycia, jakby przez okienko, lub otwartą ścianę domku.


Te pracę można interpretować na wiele sposobów – jako pracę mówiącą o przemocy domowej, która zawsze rozgrywa się gdzieś w ukryciu, w przestrzeni pozornie bezpiecznej; jako pracę pytającą o odgrywanie dorosłości przez dzieci (jaka to jest dorosłość?), o pozornej niewinności dzieciństwa (bo przecież dziecięca wyobraźnia wytwarza również historie okrutne i krwawe), o kulturze popularnej (połączenie rzeczywistości horroru oraz rzeczywistości lalek Barbie oraz ich akcesoriów).


Mnie fascynuje jeszcze warstwa formalna tej pracy – zderzenie zimnych bieli i srebra z ostrym kolorem czerwonym (takim sztucznym, kiczowatym, plastikowym). Ta praca w warstwie habtycznej wydaje się wyjątkowo zimna. Wszystko jest tu gładkie i właśnie zimne. Może jest więc to praca po prostu mówiąca o braku ciepła.



Muszę dodać, że poznałam kiedyś Magdę. To cudowna osoba. W niczym nie przypominała mi amatorki krwawych i sadystycznych zabaw lalkami Barbie (ciekawe, czy widzieliście ten film o Barbie i jej dorosłych fanach?).


Chyba tak ją sobie wyobrażałam jako wykolczykowaną dziewczynę ubraną w czarną skórę. Tymczasem Magda to przeciwieństwo tego wyobrażenia i przede wszystkim bardzo ciepła osoba.

Komentarze (12)

Dodaj komentarz
  • joe255

    tak okrutne jak może być życie. No ok, nie wszystkich... Tak, to niewątpliwie sztuka o społecznym podtekście, a do tego wizualnie magnetyzująca. Chłodem? Czerwienią? Samotnością?

  • komentatorkabloga

    Ciekawe, bardzo ciekawe. A co to jest warstwa habtyczna? Bo nie chce mi sie siegac po Kopalinskiego, stoi na polce ok. 20 metrow od komputera, a pomiedzy nami rottweiler, ktorego nie jestem pewna...

  • Gość *.c3-0.smr-ubr2.sbo-smr.ma.cable.rcn.com

    Ee, tam. Mnie sie zabawki znudziły. Sory. Myślę, że jest to pewien rodzaj łatwej w wykonaniu i w warstwie konceptualnej, sztuki, która gra na emocjach i jest przez to "zapamiętywalna". Przekłuwanie misiów nożami, żołnierzyki broczące prawdziwą krwią, nawet Libera wydaje mi się naciągany, bo sztuka o holokauście zawsze przejmie. Wystarczy kiwnąć palcem w kontekście holokaustu i wszyscy od razu wzdychają "ah i oh", a lalkami Barbie bawi się niemal każdy student pierwszego roku ASP. Oczywiście szanuję opinię wszystkich, którzy się nie zgadzają.
    Na koniec polecam ten oto filmik:
    video.google.com/videoplay?docid=6087014102244931783&q=each+and+every+one+of+you+installation&total=72&start=0&num=10&so=0&type=search&plindex=1

  • Gość: [M] *.chello.pl

    Muszę zgodzić się z przedmówcą/czynią, choć pewnie się narażę na brak szacunku ;)
    Barbie się opatrzyła. Owszem, wiemy, dziś w sztuce nie chodzi o nowość ale o kontekst (powiedzmy), ale na tym blogu jednak spodziewamy się tej pewnej, jakby to powiedzieć, przekrojowej selekcji...wiem brzmi głupio, ale.. no przecież to już 'BYLO' do kwadratu. Nie rusza. A miłą artystkę można pozdrowić nawet na blogu i bez tego ;) No sorry, wysz ło sarkastycznie, ale błagam dość już tej martyrologii lalczanej, i chyba w ogóle...

  • izakow2

    Ladne okreslenie: "martyrologia lalczana". No coz, pisze na blogu o tym, co mi sie podoba, a te prace Magdy bardzo lubie.
    A moze po prostu chlopcy maja jakas awersje do lalek?
    Pytam bez sarkazmu, bo na przyklad moi synowie faktycznie lalek nie cierpia, a jednego z nich, to Barbie moznaby straszyc. Ciekawe, prawda?

  • Gość *.c3-0.smr-ubr2.sbo-smr.ma.cable.rcn.com

    To chyba Martin Luther King powiedział: "Miałem sen, w którym dziewczynka bawi się samochodami zaraz obok chłopca czeszącego i ubierającego lalki." ;)
    W sztuce jednak jest chyba inaczej. Można przecież mieć awersję do krwi, a być amatorem prac Hermana Nitscha.

  • Gość: [M] *.chello.pl

    Ale ja jestem dziewczynką!:)
    Do lalek nic nie mam, po co zaraz taka psychoanaliza? Chodziło o samą sztukę, motyw powtarzalności itp. Zabawki w ogóle są mocnym i wieloznaczym rekwizytem, więc tym bardziej warto mieć taką świadomość, że w pewnym momencie jakiś motyw może się wypalić. Lego Libery było genialne, Chapmanowie tworzą własne lalki itp itd.. alez Barbie z całym tym jej bagażem feministycznym i artystycznym / np. Żebrowska, nie tylko, ale jak!!! / ciężko coś z niej wycisnąć świeżego...

  • Gość: [habtyczna trzcionka] *.neoplus.adsl.tpnet.pl


    haptyczna czcionka :)

  • komentatorkabloga

    Trzcij (trzyj?) trzcionka swego i trzcionke swoja :-)

  • Gość *.c3-0.smr-ubr2.sbo-smr.ma.cable.rcn.com

    Czcij trzcionkę. Dobre, soczyste! Poplułem sobie monitor :)

  • Gość: [pinkshelf] *.echostar.pl

    izo, a ja mam pytanie dotyczące bibliografii zabawkowej. czy znasz może jalkieś sensowne wydawnictwo zgłębiające temat historii zabawek, ogólnie europejskich + okres przemysłowy czyli stany zjednoczone, chiny, japonia. jest cos takiego, nie musi byc po polsku. potrzebuje do pracy magisterskiej :)
    Podoba mi sie idea twojego bloga, ciekawe teksty. pozdrawiam, ewa.jj@tlen.pl

  • izakow2

    Witaj, zupełnie mi się nic nie kojarzy, ale na pewno są takie wydawnictwa. Radziłabym poszukać na stronach rozmaitych Muzeów Zabawek. Byłam kiedyś w takim ogromnym muzeum niedaleko Rochester NY, i tam to wszystko było przedstawione właśnie w kontekście historycznym. Cudna sprawa.
    No i jest po polsku cała książka o lalce Barbie

Dodaj komentarz

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci