Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

Druty kolczaste jako element estetyczny?

izakow2


Mamy w Poznaniu intensywny tydzień pod znakiem seminariów prowadzonych przez Zbyszka Liberę. Odbywają się w Instytucie Historii, artysta mówi o tym, jak sztuka może uczyć myślenia (m.in. o historii).



Było burzliwie, kiedy Zbyszek omawiał "Lego. Obóz Koncentracyjny". Odsyłam do swojego wcześniejszego wpisu o "Lego". Wyszło na to, że ta praca wciąż coś ludziom robi. "Po co się tym zajmować?, Dość już tego tematu! Polska przez takie prace będzie wciąż postrzegana w kontekście Holokaustu" - takie opinie wypowiadali młodzi ludzie.



A ja się ostatnio zastanawiam nad czymś innym. Prace, takie jak "Lego" w zasadzie nie mówią o Holokauście, mówią raczej o kulturze po Holokauście. I są odpowiedzią na wyzwanie, z którym chyba dość ciężko sobie poradzić, a mianowicie, nie tyle jak żyć w kulturze po Holokauście, ale jak żyć w kulturze, w kórej Holokaust jest jednym z elementów (symboli, odniesień, tematów trawestowanych w filmach fabularnych, literaturze, ale też w kulturze popularnej, np. w reklamach).



Eleonora Jedlińska napisała w swojej książce o sztuce po Holokauście, że tory kolejowe nigdy nie będa już tylko znaczyły tory kolejowe. To samo wagony towarowe, baraki obozowe, druty kolczaste.



No i własnie o te druty kolczaste mi chodzi. Natknęłam się ostatnio w domu na pocztówkę reklamówkę, którą kiedyś tam znalazłam.



Wyglada to tak:





Skojarzenie jest chyba dość jednoznaczne. Zabawiłam się jeszcze z tą pocztówką odcinając napis. W tym momencie znaczący staje się sam kolor niebieski. Proszę zobaczyć:





Dziwne, prawda? Niewiadomo, czy zamierzone czy nie (sądzę, że nie), ale skojarzenia wywołuje.



Podobnie było z pracą Jakubowicza "Arbeitsdisziplin", gdzie skojarzenia z obozem były wywołane między innymi przez fragment drutów kolczastych znajdujących się na pierwszym planie:





 

Żeby było ciekawiej, firma Volkswagen krótko po aferze związanej z tą pracą, wspomniane druty okalające fabrykę w Antoninku pod Poznaniem zlikwidowała.



Artystka, Elżbieta Janicka kupiła jakiś czas temu pocztówki w sklepie z pamiątkami w Brzezince, lub Oświęcimiu. Przedstawiają "ładne widoki" z Oświęcimia:







I nie są to żadne stare pocztówki, ale wyprodukowane w latach 90. XX wieku (wydawnictwo BE-PE, fot. L. Piotrowski, S. Momot). Tu z kolei druty kolczaste stają się elementem estetycznym, dynamizującym przedstawienie. Mnie takie produkty prowokują do pytań o naszą fascynację złem, tym, co groźne, potworne, niebezpieczne (ale to już temat na osobne omówienie).



Wracając do tematu, czy chcemy tego, czy nie Holokaust stał się elementem naszej zbiorowej wyobraźni, stał się kulturowym symbolem. Pamiętam kiedyś kolekcję mody, która stylizowana była na obozowe pasiaki. Itp. Itd.
No więc to jest pytanie, jak radzić sobie z kulturą, której jednym z elementów jest Zagłada.

Komentarze (14)

Dodaj komentarz
  • videoblog

    Co z ludźmi, u których poziom wykształcenia, a zatem i świadomości nie pozwala na takie odczytywanie 'symboli'? Drut kolczasty jest tylko drutem dla osoby, której może samo pojęcie Holokaustu jest znane, ale już nie takie szczegóły jak gdzie, kiedy, itd. Bez odpowiedniego 'zaplecza' symbole i alegorie znikają. Sama reklama może zaś została skopiowana i przeniesiona na grunt polski, co niezbyt dobrze świadczy o wyobraźni człowieka, który to zrobił.

  • izakow2

    Witam, oczywiscie zgadzam sie z tym komentarzem. Bylam kiedys w Belfascie, krotko po konfliktach i tam druty kolczaste stanowily element zasiekow przy niemal wszystkich budynkach uzytecznosci publicznej: szkolach, przedszkolach, urzedach, a takze przy knajpach. Tam wiec, to musi sie inaczej kojarzyc.
    Ale z drugiej strony to dotyczy chyba wszystkich symboli czy elementow ikonograficznych, ze nie sa totalnie uniwersalne i ze ich odczytanie bedzie zalezec od kontekstu kulturowego.

  • pink_not_dead

    Jeżeli o fascynację złem, cierpieniem etc. to znasz myślę moje zapatrywania - potencjał dramatyczny jest niezbędny w walce z nudą i nieuchronnością losu - wraz z pojawieniem się najmniejszego dystansu każda tragedia natychmiast zostaje wciągnięta w maszynę produkującą wyestetyzowany dramat. Paralelne trauma, absurd, głupta czy cynizm to już osobne tematy. Pokazywałem kiedyś na "Mojej Historii Sztuki" organizowanej w Audytorium przez Pawła Polita "Mapę miejsc kaźni i zagłady" która byłą moją zmorą w dzieciństwie - niezwykle konsekwentnie graficznie pociągnięta rzecz; mam małą kolekcję absurdalii holokaustowych - pocztówki z obozów zagłady mają długą tradycje - mam w niej zestawy z Bełżca, Sobiboru, Oświęcimia i Treblinki będące idealnymi przykłądami Polskiej Szkoły Plakatu w pełnym rozkwicie. Tu pojawia się problem estetyzacji dokumentu wielokrotnie wałkowany przy okazji reportarzy wojennych i dochodzimy po raz kolejny do nieetyczności piękna etc. Moglibyśmy tu jeszcze sobie porozmawiać np. o Kambodży, która nie ma prawie nic do pokazania turystom poza ichnim Oświęcimiem (który na dokładke sprawili sami sobie), czy o seksualnych fantazjach poczciwych kanadyjczyków, którzy od lat 50 ćwiczą z lubością motyw "Suki z SS". To temat rzeka. Zagłada niewątpliwie jest częścią naszej tożsamości. Ciekawe na jak długo. Niewykluczone, że tylko tyle jeszcze ile impaktu zostało w tym właśnie potencjale dramatycznym dla pokoleń już zdystansowanych.

  • izakow2

    No jasne, bardzo dobrze to pokazal twoj film "The rest of the best: (to jedna z moich ulubionych prac) - wlasnie chodzi mi o fascynacje wizualna, choc wciaz do konca nie wiem, skad ta fascynacja sie bierze - z sily wizualnej tych obrazow, z sily skojarzen, z mocy przyciagania?

  • Gość *.c3-0.smr-ubr2.sbo-smr.ma.cable.rcn.com

    Trzeba uważać z tak zwanymi "mocnymi tematami". Już kiedyś tutaj zaznaczyłem, że wystarczy kiwnąć palcem w kontekście holokaustu i ludzie mdleją z wrażenia. Ładwo tutaj popaść w łatwiznę.

  • pink_not_dead

    iza:

    myślę że przede wszystkiem z głodu niecodzienności, z potrzeby ucieczki przed banalnością życia - a że atrofia wrażliwości jest równie wielka jak imperatyw intensywności z tąd taka a nie inna selekcja tego co warte uwagi.

    gość:

    to oczywiste ale też łatwe do zweryfikowania - albo pojawia się nowy kontekst, interpretacja i dyskusja rusza z miejca albo epatujemy się komunałami.

    Prowokacja dla prowokacji jest jałowa. Czasem jest też jałowa manifestacja wobec przewidywalności reakcji - vide. nawet najbardziej interesująca i niekonewcjonalna praca dotykające katolickich tabu w dzisiejszej Polsce sprowokuje podobną konwencjonalną reakcję sprzeciwu a więc w pewnym sensie traci rację bytu - przynajmniej jako detonator dyskursu na forum publicznym.

  • Gość: [pb] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    akurat po wtorkowej dyskusji z Liberą TVP Kultura nadawała "Architekturę zagłady" (polecam). Nie miałem siły oglądać go wieczorem, więc nagrałem i puściłem sobie następnego dnia. Mój syn (11lat), który był zajęty zabawą, zapytał co oglądam. Odpowiedziałem, że film o drugiej wojnie światowej, o nazistach. O obozach? - dopytał. Tak. Przerwał zabawę i przyszedł oglądać. Teraz ja go zapytałem - lubisz oglądać takie filmy? Tak. A dlaczego? Zastanowił się. Nie wiem - powiedział poważnie. Ale nie dlatego, żeby lubił to co zrobili - dodał pośpiesznie...

  • Gość: [Henryk Piecuch] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Zgoda, Holocaust to straszna sprawa. Ale, moim zdaniem,jeszcze straszniejsze jest to, co do Holocaustu doprowadziło. Przecież dziś w Azji, Afryce są państwa będące na dobrej drodze do tego, co już było, a co tak wstrząsnęło światem. I to, sądzę, jest istotniejszy problem dla kultury niż rozważania czy możliwa jest poezja po Auschwitz. Henryk Piecuch

  • pink_not_dead

    Szanowny Panie Henryku

    To szlachetne co Pan pisze ale pozwolę sobie na kilka uwag na marginesie:

    Jeżeli o ludobójstwo to nie tyle pewne kraje są na drodze do niego ile odybywa się ono tu i teraz podobnie jak miało to miejsce wielokrotnie w ciągu ostatnich 62 lat (Kambodża, Jugosławia, Darfur etc.) - oczywiście nie w skali nazistowskiej industrializacji śmierci ale uderzenie żelaznym prętem w tył głowy czy komora gazowa to ostatecznie nie taka zasadnicza różnica.

    Nie byłbym również skłonny przesuwać problemu gdzieś tam daleko (Afryka, Azja) Europa pełna jest frustracji, nietolerancji i postaw ultra nacjonalistycznych czego przykładem może być nasz kraj a to one stanowią podstawową pożywkę dla polityki separacji i czystek.

    To są istotne problemy dla ludzkości, natomiast rozważania na temat tego czy możliwa jest poezja po doświadczeniu Oświęcimiskim to jest istotny problem dla kultury.

    Myślę że jest możliwa choć może to jest kolejny problem i dla kultury i dla ludzkości.

  • Gość: [mw] *.internetdsl.tpnet.pl

    Wydaje mi się, że dyskusje i artystyczne projekty budowane na "fabule" Zagłady stanowią potencjalne niebezpieczeństwo zagubienia gdzieś oddania należnego szacunku zamordowanym ludziom. Pisała o tym w swojej książce o fotografiach Holocaustu Janina Struk - w pewnym momencie można zapomnieć, że za całą dyskusją (o estetyce, kulturze, polityce) stoją trupy. Co oczywiście nie oznacza, że temat ten powinien stać się tabu. Pozdrawiam!

  • Gość: [Mei] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Świetny blog. Tylko tyle napiszę :)

  • izakow2

    Bardzo dziekuje za mile slowa. Ja skromnie powiem, ze swietne sa komentarze. Bardzo inspirujaca dyskusja powyzej sie rozwinela, za ktora slicznie dziekuje. Te rozne glosy i punkty widzenia pokazuja, jak zlozony jest ten temat i w gruncie rzeczy faktycznie wciaz nieprzepracowany.

  • Gość: [kama] 80.51.139.*

    a ja napisze całkowicie nie na temat :)

    gratuluje pojawienia sie w najnowszym Arteonie :)

  • izakow2

    Kama - bardzo dziekuje, ale niestety nie widzialam jeszcze tego numeru Arteonu.

Dodaj komentarz

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci