Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

Odczarowanie według Anki Leśniak

izakow2

Napiszę dzisiaj o projekcie Anki Leśniak na wystawie „Odczarowanie” zorganizowanej przez zielonogórskie BWA (29.09-20.10.2007). Ta wystawa z założenia ma dokonać dekonstrukcji fałszywych przekonań narosłych wokół procesów o czary. Chodzi więc o próbę przewartościowania fałszywej pamięci historycznej i demitologizację postaci czarownicy.




 

Jedną z najciekawszych prac jest właśnie instalacja Anki Leśniak w cichym i ciemnym zaułku Zielonej Góry, gdzie na odrapanej ścianie jednej z kamienic umieszczone zostały niewielkiej wielkości płaskorzeźby popiersi mieszczanek – czarownic (wykonane w formie kamieni hańbiących), zaś napis umieszczony przy tych wizerunkach informuje o tym, że tylko kobiety skazywano na noszenie kamieni hańbiących i była to kara za gadulstwo, krzykliwość i cudzołóstwo. Napis informuje też, że w tym miejscu był kiedyś Ogród Kata.





Ta praca to interesujący, ciekawy, dobrze zrobiony projekt przedstawiający grę z miejscem, w zasadzie wgryzający się w jego tkankę (zwraca uwagę ów zaułek swoją niepozornością, zaś ściana jest odrapana i byle jaka), natomiast artystka ujawnia przez swą pracę historię tego miejsca, wskazując na to, co dziś wydaje się bezsensowne, a kiedyś musiało być dla tak wielu kobiet dotkliwe, co było narzędziem władzy i zastraszenia wobec kobiet, które nie do końca wpisywały się w ówczesne ramy kobiecości.



To właśnie przywołanie owej pamięci miejsca, przypomnienie o tym, co dawno już zapomniane, ze wstydem wymazane (jak zielonogórskie procesy „czarownic”, które były punktem wyjścia dla idei wystawy). Ta praca dokonuje głębokiej analizy miejsca (ciekawe jest też kompozycyjne ułożenie tych czarownic, tak że tworzą one swą formą swego rodzaju nieistniejący daszek).


 

Praca Anki Leśniak wchodzi też w subtelny dialog z współczesną tkanką miasta, wykorzystując malowane na murach symbole. Toteż na murze kamienicy widzimy między innymi swastykę, ale też symbole anarchistyczne.


 

Artystka pyta więc poprzez swoją pracę o polowanie na czarownice wczoraj i dziś. Kto współcześnie pełni rolę czarownicy, a kto kata?


Więcej o „Odczarowaniu” będzie można przeczytać w najnowszym numerze „artmixa”. Obiecuję, że ukaże się już niebawem!

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • ala_k_b

    Iza!

    Z niecierpliwością czekam na recenzję! Rozumiem, że ten wpis jest tylko na zachętę. Ale o coś chcę przy okazji zapytać.

    Polowania na czarownice w Zielonej Górze to dokładniej były polowania na czarownice w Grunberg in Schlesien. W XVI-XVII wieku Grunberg był częścią kulturowej i politycznej wspólnoty niemieckiej - to wiemy. Polowania na czarownice w Grunberg, tak samo jak w protestanckiej Hesji, czy katolickiej Bawarii, miały bardzo określony kontekst polityczny - reformację, wojny religijne i w konsekwencji przebudowę struktur państwowo-kościelnych w Rzeszy. Ciekawa jestem jaką rolę odgrywa kontekst historyczny w tym projekcie artystycznym, jeśli w ogóle?

    Dolnośląskie zmagania z historią są fascynujące. W czasach komunistycznego "powrotu do Macierzy" gorliwie zacierano wszelkie ślady niemieckiej obecności na tym terenie po XIV wieku, żeby podkreślić ich polski = piastowski charakter Dolnego Śląska (szkoda że Dmowski tego nie dożył...). Po 1989 roku zaczęto "odskrobywać" zatarte ślady i pamięć i włączać dziedzictwo niemieckie do dziedzictwa regionalnego, co jest bardzo ciekawą strategią budowania tożsamości regionalnej. W tym kontekście zielonogórskie czarownice stały się najsłynniejszą i "eksportową" historię regionalną w Polsce. Pewnie dlatego, że skala polowań na czarownice w Grunberg nie miała porównania z polowaniami w ówczesnej Rzeczpospolitej Obojga Narodów, bo inna była sytuacja polityczna, kulturowa, relacje płci, itd. Czy teraz te historyczne różnice, w ramach asymilacji kulturowego dziedzictwa niemieckiego oraz produkcji kulturalnej są jakoś zaznaczane?

    I jeszcze jedno - a propos naszej poprzedniej rozmowy. ;) Piszesz o narzędziach "zastraszenia wobec kobiet, które nie do końca wpisywały się w ówczesne ramy kobiecości". No właśnie. Tych "ram kobiecości" było kilkanaście i znacznie się one różniły od siebie. Ja wielokrotnie tutaj dostałam po łapkach za używanie kategorii "kobiecość", jako zbyt analitycznie miałkiej. ;) W Niemczech w tym okresie oskarżeniami o czary rzucano hojną ręką we wszystkie strony. O czary pomawiały młode matki swoje służące lub sąsiadki (bez względu na wiek i stan małżeński), gdy np. dziecko chorowało lub zmarło. Służące pomawiały swoje panie o czary, gdy chciały się zemścić. Mężczyźni pomawiali kobiety o czary, gdy zarzucano im cudzołóstwo, a kobiety mężczyzn - z tego samego powodu. W protestanckiej, a w czasie kontrreformacji i w katolickiej religijności w XVI-XVII wieku rządziła obsesja na punkcie kontaktów z wcielonym złem i dlatego tak wariowano na punkcie kontaktów z szatanem. Druk a więc i umiejętność czytania, miały niemałe znaczenie w rozsiewaniu paniki moralnej. W Rzeczpospolitej z piśmiennością był np. spory problem. To kolejna różnica pomiędzy czarownictwem w Rzeszy i w Rzeczpospolitej.

    W XIX wieku Jules Michelet uczynił z czarownicy uniwersalną ikonę prześladowania *ludu*. Ale jego "Czarownica", to przede wszystkim wielki romantyczny poemat, a nie historia. Także bracia Grimm upoetycznili i wyeksportowali czarownice do pokoików dziecinnych w całej Europie poprzez swoje etnografie. A feministki bazując na dyskursie XIX-wiecznym zrobiły z czarownicy symbol opresji kobiet i przykład mizoginii. A odkręcić to historykom trudno. W który więc kontekst wpisuje się ta zielonogórska wystawa?

    Mam nadzieję, że odpowiedzi na to znajdę w Waszej recenzji :)

    Pozdrawiam serdecznie,

  • izakow2

    Hej Ala,
    odsylam do nowego artmixa, gdzie miedzhy innymi jest tekst jedn ej z kuratorek. Probowano odczarowac Czarownice, ale nie do konca to wyszlo, o czym piszemy z Edyta w recenzji wystawy.
    No i bardziej chodzilo o historie miejsca, niz mity feministyczne.
    Wiesz, jak to jest z mitami - kazda walka z nimi jest zarazem forma ich utwierdzania. Taki patradoks.

  • denwer455

    Pozdrawiam serdecznie i milego dnia życze .
    elektroniczne.blox.pl/

  • andsol-br

    Pomóż mi, proszę, zlokalizować to w Zielonej Górze, niby ją kiedyś znałem...

  • Gość: [romde] *.sta.emit.pl

    Dom przy dawnym Ogrodzie Kata leży w polnocnej czesci centrum, u zbiegu ulic Kupieckiej i Dąbrowskiego, niedaleko jest ZUS.

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci