Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

Nowe billboardy Petera Fussa

izakow2

Nowe billboardy Petera Fussa pojawiły się 31.01 przy stacji kolejki miejskiej Gdynia Redłowo.


 

Proste, graficzne, z białymi napisami na czarnym tle. Mają w sobie duży ładunek pozytywnego przekazu przede wszystkim przez użycie prostych słów oznaczających miłość i pokój. Te słowa zapisane są w języku arabskim, a minimalistyczna forma plakatu akcentuje ich piękny zapis, niezwykłą dla naszej kultury, dekoracyjną, typologię. Pozostałe napisy: ‘this means love’ i ‘this means peace’ pisane są z dużych liter, prostą czcionką, charakterystyczną dla innych prac tego artysty.



 

I choć wizualnie prace te osadzić można w kontekście minimalizmu i konceptualizmu, są jednak pracami politycznymi (i to nie w sensie mody na sztukę polityczną), interwencyjnymi, ulicznymi sensu stricto.


Zmuszają do namysłu przez swą niejednoznaczność, przez swego rodzaju drażnienie utartych wyobrażeń i pewną enigmatyczność.


Mój odbiór był taki: najpierw moja uwaga skierowała się na słowa „peace” i „love”, a że wierzę w samospełniające się przepowiednie, w moc słów, w performatywną siłę języka, od razu zrobiło mi się lepiej, że ktoś zwraca uwagę na miłość i pokój.


Potem zaczęłam się zastanawiać, co to za język, w którym napisane są główne słowa. No i bez 100-procentowej pewności stwierdziłam, że arabski (spytałam Fussa – potwierdził). I to wzbudziło mój pewien niepokój, bo czy mamy w Polsce problem z niechęcią w stosunku do Arabów? Przecież tu, w tym kraju, wciąż wychodzą z kątów, spod dywanów antysemickie nastroje. Może więc trzeba było napisać te słowa w języku hebrajskim?



 

No tak, ale jesteśmy krajem, który wciąż prowadzi swego rodzaju działania wojenne w Iraku oraz w Afganistanie. Nasi żołnierze prowadzą nie tylko misję pokojową, wręcz przeciwnie, zdarza się, że ostrzeliwują cywilów, zabijając niewinnych ludzi, w tym dzieci, jak to się stało w wyniku ubiegłorocznej, sierpniowej akcji w Afganistanie.


Dlaczego polskie społeczeństwo w przeważającej części z całkowitą obojętnością podchodzi do tych działań, w których każda i każdy z nas ma przecież swój udział (chociażby płacąc podatki)? Dlaczego wciąż taką estymą cieszy się wojsko, jeśli odnośnie akcji strzelania do cywilów i późniejszego aresztowania polskich żołnierzy, można było usłyszeć w mediach nie tylko (nie tyle) głosy oburzenia na to, co zrobili nasi żołnierze, ile raczej głosy współczucia wobec nich czy wręcz oburzenia, ale na sposób działania prokuratury wojskowej, że aresztowano naszych żołnierzy jak jakichś zbrodniarzy...


Nie ma w naszym słowniku miłości i pokoju w języku arabskim, nie zastanawiamy się, co te słowa znaczą, co one znaczą właśnie w języku arabskim. Co znaczą w kontekście zbrojnych konfliktów, w które przecież jesteśmy uwikłani?



 

Ale też moją wątpliwość wzbudziło to, że napisy objaśniające są zapisane w języku angielskim, a nie polskim. Owszem chyba są zrozumiałe dla większości, ale czy na pewno? Do kogo w ogóle są skierowane te billboardy? Czy mieszkańcy Gdyni, czekając na kolejkę, zastanawiają się nad ich znaczeniem czy przeciwnie – odwracają głowy zajęci własnymi sprawami, wciąż obojętni, zasklepieni w swej polskości?


 

To bardzo piękne prace. Więcej na stronie Petera Fussa

Komentarze (10)

Dodaj komentarz
  • Gość: [25h] *.e-wro.net.pl

    temat żydowski i język polski nie są tak nośne, jak dziś "uniwersalne" arabski i angielski - co nie jest bez wpływu na zasięg/rozpoznawalność fussowych billboardów poza granicami kraju.
    w każdym razie ładne zdjęcia i "screenprint on paper" pewnie już wkrótce do nabycia na www.zerozer.com/ ;)

    m.in. stąd pewnie, pomimo tego, że podoba mi się spora część prac autora, obserwując całość trudno działalności, trudno jest mi oprzeć się wrażeniu, że to tylko zgrabnie skrojona akcja promocyjna marki PF właśnie.

  • Gość: [henryk@piecuch.pl] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Myślę, że pod względem artystycznym i ta praca P. Fussa jest perfekcyjna. Mam jednak poważne wątpliwości, co do wydźwięku merytorycznego. Oto, moim zdaniem, język arabski dziś, tak przystaje do miłości i pokoju jak hulajnoga do podróży na księżyc. Pamiętam przecież, że język ten jest językiem nie tylko Awerroesa, ale także Saddama Husajna i wielu terrorystów skąpanych w krwi niewinnych ofiar. A przecież można było wybrać równie elegancki pod względem graficznym język, np. tybetański, nie budzący złych skojarzeń, a wręcz przeciwnie - sympatię. hep

  • m-a-g-a

    henryk -> Tybetański? A jakie stereotypy dotyczące Tybetańczyków chciałbyś przełamać w Polsce? Skoro, jak piszesz, tybetański nie budzi złych skojarzeń tylko sympatię, to podobny plakat byłby bezcelowy...



    Hm, a ja właśnie jechałam dziś SKM do Gdyni i widziałam te billboardy. :-)


    A co do polskich żołnierzy i reakcji na ich zatrzymanie, to, po pierwsze, dobijają mnie głosy, że aresztując ich naruszono "honor munduru" (co to jest, u licha?! nie chodzi nawet o honor człowieka, tylko munduru? to przekracza mojej pojmowanie świata), po drugie podobne oburzenie można było odczuć przy relacjonowaniu sprawy Jakuba T. - cokolwiek nasi zrobią za granicą, trzeba bronić rodaków, zamiast dociekać czy są winni...

  • izakow2

    m-a-g-a!
    No wlasnie tez mnie to zastanawia, to jakis kompletnie chory patriotyzm! Sam fakt, ze wypowiadanie takich glosow przechodzi zupelnie bez reakcji, wiele mowi. Ze mozna tak myslec, a wrecz, ze wypada tak myslec. Wychodza tu chyba jakies dziwne plemienne atawizmy...

  • Gość *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Nie jestem przekonany, czy dzieło sztuki jest wstanie przyczynić się do przełamania złego stereotypu. Jest natomiast wstanie zwracać uwagę na problemy tych, którzy pomocy potrzebują. Dlatego uważam, że narody arabskie są w sytuacji o wiele lepszej, niż Tybetańczycy, którzy są zwyczajnie zakneblowani. A ich głos, chociażby ze względu na potęgę Chin i hipokryzję świata, jest ledwo słyszalny. Podzielam pogląd, że tzw. honor munduru, ale także fartucha, kapelusza, cylindra, moherowego beretu itp. to głupota. Jest jednak coś takiego jak godność ludzka, a tu obowiązuje zasada o domniemaniu niewinności. Pozdrawiam hep

  • Gość: [bootchec] 80.169.154.*

    Polska ewidentnie cierpi na brak konfliktow rasowych i na pseudo-mulitikulturowosc, a jak juz sie znudzily problemy zydowskie, to teraz czas na arabow. Ogladajac te prace widze cos czego nie chce widziec, cos przed czym ciagle uciekam - korespondencyjne wyrabianie tozsamosci.
    And the last bit, I doubtfully looked at these peculiar phrases that were supposed to mean anything to anyone. It indeed is a sad place, Poland, where even artists, cultural foundation of a nation, behave so shameless ignoring language heritage and its obvious context. Shame on you Poles.

  • Gość *.ip.amg.net.pl

    A ja chciałbym zobaczyć plakat o takiej treści :

    جهاد


    This means "holy war"

  • Gość *.messagelabs.net

    slabe. dobre na koszulki i na reklamy firmy odziezowej. lipa. a napisy po angielsku poto zeby koles zostal dostrzezony przez galerzystow z zagranica ( ale nie zostanie). niestety dla czesci polskiego spoleczenstwa ten przekaz jest nieczytelny, ale nie ma co zalowac.

  • Gość *.adsl.inetia.pl

    Na wojnach często zdarzają się rzeczy straszne i wziąłbym tu akurat troszeczkę w obronę tych żołnierzy, a jako tych którzy są bardziej winni wskazałbym tych, którzy tę wojnę wywołali, tych, którzy wysyłają tam żołnierzy...

  • izakow2

    Oczywiscie zgadzam sie z tym ostatnim komentarzem. Zolnierze niestety staja sie trybikami systemu. Ale patrzac od tej strony, to nalezaloby w ogole przeprowadzic krytyke instytucji wojska jako instytucji zniewolenia.

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci