|
Blog > Komentarze do wpisu
Cenzura w Toruniu
Chciałam pokazać fotografie
pustyni Negev, ale odłożę to na później. Dlaczego?
Bo jednemu człowiekowi, a
mianowicie Markowi Żydowiczowi, nie spodobało się zaproszenie.
Z fotografii na
tym zaproszeniu oraz z zamieszczonego na nim tekstu, ów człowiek wywnioskował,
że wystawa propaguje faszystowską ideologię. Ten człowiek nie jest byle kim.
Przy jego liście do Marszałka Województwa Piotra Całbeckiego, który opublikowała
„Gazeta Wyborcza”, wskazano, że jest on szefem Fundacji Tumult i dyrektorem
Festiwalu Camerimage. Nie będę udawać, że nie wiedziałam wcześniej,
kim jest Żydowicz, ale tym bardziej przykre jest to, że ktoś znany w środowisku
kulturalnym, potrafi zaprezentować taką ignorancję i sięga do tak niecnych
argumentów, jak te, które pojawiają się w jego liście. W pierwszym zdaniu do
marszałka, Żydowicz podkreśla swoją negatywną ocenę projektu wystawy otwarcia
Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu. Pisze, że z trudem utrzymuje spokój i
milczenie. Najdziwniejsze jest to, że Galeria Sztuki Wozownia i nowopowstające
Centrum Sztuki Współczesnej to dwie zupełnie odrębne od siebie instytucje,
więc, chciałoby się zapytać: „co ma piernik do wiatraka?”. I dlaczego pojawia
się tu ciężki argument, że Toruń pretenduje do tytułu "Anty-Stolicy
Kultury Europy"? Toruń ma inne powody do
wstydu, ale powstające tam Muzeum Sztuki Współczesnej jest absolutnym
pozytywnym wyjątkiem w Polsce, a proponując otwarty na problematykę polskiej
sztuki współczesnej program, ma szansę stać się jednym z najważniejszych
ośrodków artystycznych w tym kraju. I raczej wstydliwe jest to, że ktoś
związany z kulturą te fakty podważa, sugerując jakieś nieczyste interesy („Pomijam
fakt, w jaki sposób to się odbywa”). To takie polskie – chciałoby się
powiedzieć: żadnych konkretnych argumentów, jedynie insynuacje i stwarzanie
negatywnej atmosfery. Następnie Żydowicz
podkreślając, że jest przeciwko cenzurze (sic!), domaga się od marszałka
zdjęcia z kalendarza imprez Galerii Sztuki Wozownia wystawy „Pole
energetyczne”. Oczywiście różne znaczenia przypisywane są temu, w którą stronę zgiete są jej ramiona. Ale nie ma sensu teraz tych znaczeń rozważać, odsyłam do historii swastyki opisanej chocby na Wikipedii.
Jest popularnym symbolem
w buddyzmie i hinduizmie. W Polsce swastyka używana była jako ornament przede
wszystkim w dekoracjach architektury i pomników zakopiańskich.
“Na zaproszeniu na
wspomnianą prezentację, które trafiło w moje ręce przypadkowo, czytam: „ideą
główną prezentacji jest rehabilitacja motywu swastyki oraz krzewienie
pozytywnego wizerunku tego symbolu («przynoszącego szczęście »)”. W kraju, w
którym kilka milionów istnień ludzkich (w szczególności Polaków i Żydów) uległo
zagładzie, która przyszła pod sztandarami ozdobionymi tym symbolem, jakakolwiek
próba artystycznego rehabilitowania tego znaku jest wyrazem ekstremalnej
nieczułości, totalnej ignorancji, najwyższego braku szacunku dla cierpienia,
bólu i ludzkiej tragedii! Sprawa genezy i ewolucji znaczenia symbolu swastyki powinna
pozostać w gestii historycznych rozważań, a nie pseudoartystycznej prowokacji
pod hasłem rehabilitacji! Po co? Dlaczego? Dla kogo? Chyba tylko dla
egoistycznego (po trupach) zwrócenia uwagi na siebie („artystę” i „galerię”).” Bo ignorancja Żydowicza dotyczy
nie tylko historii symbolu swastyki, dotyczy również sztuki współczesnej.
Według jego argumentacji, prace, które używają symbolu swastyki, są pracami
propagującymi faszystowską ideologię. A więc za takie należałoby uznać np.
prace Zofii Kulik, Zbigniewa Libery, Grzegorza Klamana, Leszka Knaflewskiego i innych. Ten symbol jest używany w
sztuce współczesnej w różnych kontekstach, ale sugerowanie, że praca, która
używa symbolu swastyki jest pracą propagującą faszyzm, jest naprawdę myśleniem
karkołomnym i pokazującym całkowitą niewiedzę na temat współczesnej ikonografii
oraz analizy ikonosfery dokonywanej przez artystów. Najgorsze w tym wszystkim
jest to, że nie dowiemy się już, jakie znaczenia mają prace Obarskiego. Bo ich
po prostu nie zobaczymy. Bo nawet, gdyby artysta ujawniał swoje fascynacje
ikonografią faszystowską, to rozmowa na ten temat mogłaby się zacząć dopiero
wtedy, gdyby te prace zostały pokazane; dopiero gdybyśmy znali wystawę, a nie
jedynie zaproszenie. Zresztą zastanawiam się,
czy w przypadku tego zaproszenia, większego problemu nie wywołuje to, że
ukazana na tle swastyki osoba, przedstawiona jest w pozie ukrzyżowanego
Chrystusa. Ale to już jest inny temat. A tak, kolejny raz jakiś
problem zostaje zamieciony pod dywan. Kolejny raz, ktoś chce decydować za
innych, co mogą oglądać, a czego nie. Pisałam w ostatnim Nieregularniku Indeksu
73, że należy przypomnieć, że galerie publiczne powinny reprezentować interes
publiczny, a nie interes jakichś ugrupowań czy pojedynczych osób (w tym
przypadku interes pana Żydowicza). To ja sama powinnam decydować, co mam myśleć
o pracach artystycznych i nie życzę sobie, żeby decydował za mnie na przykład
pan Żydowicz. Dlatego nie rozumiem, na
jakiej podstawie Galeria odwołała otwarcie tej wystawy. W oświadczeniu, jakie
wydała Wozownia, napisano, że wystawę odwołano w związku z atmosferą sensacji i
prowokacji, ale to marne wytłumaczenie. Ze sztuką nowoczesną ta atmosfera wiąże
się bardzo często, sztuka bywa niezrozumiana, ma różne odczytania, wzbudza
emocje. Ale przecież nie ma w tym niczego złego. Wręcz odwrotnie.
Kontrowersyjna sztuka wskazuje często na nierozwiązane społeczne problemy. Gorsze
jest według mnie to, że wiele instytucji uginając się pod ciężarem oskarżeń,
wskazówkami „przychylnych” urzędników, tak naprawdę uderza w artykuł 73
Konstytucji RP mówiący o wolności korzystania z dóbr kultury. Galerie,
odwołując wystawy, bronią najczęściej swojego interesu. Tkwią w swego rodzaju
klinczu. Ale to bardzo złudne myślenie, że obroną interesu galerii może być
pogwałcenie prawa konstytucyjnego. środa, 21 maja 2008, izakow2
Komentarze
2008/05/22 10:59:03
Bardziej wygląda mi to na reklamę agencji towarzyskiej. Prawdziwy artysta czy krytyk sztukii powinien być przynajmniej raz w takim miejscu. W\przeciwnym razie potem pisze takie brednie jak ty:P
2008/05/22 15:08:37
To jest też ciekawa sprawa, choć trwa już od pewnego czasu... (to tak a'propos Torunia i cenzury...)
2008/05/22 18:24:48
Witam,
zgadzam sie, ze to jest autocenzura i to jest dla mnie najgorsze. Galerie powinny reprezentowac interes publiczny, a nie ulegac jakims prywatnym fanaberiom. Widac przeciez golym okiem, ze Zydowicz rozgrywa sobie wlasne interesy. Nie rozumiem, jak ktos taki moze byc prezesem Znakow Czasu (bo za tym tez powinien stac interes publiczny, ktory jak widac ten czlowiek ma w glebokim powazaniu). To pokazuje kompletna slabosc srodowiska. 2008/05/22 21:13:03
Żydowicz to człowiek wielobarwny, to on był ojcem Camerimage, przyjaźni się z Davidem Lynchem, nie stosowałbym tu argumentu do osoby, choć może nie powinien mieć on wpływu na to, co dzieje się w Wozowni i CSW, może tego nie czuje...
2008/05/26 02:04:05
Natchnęłaś mnie: mujeresalborde.blox.pl/2008/05/Swastyka-Zydowicza.html .
Sole
Gość: Zakład Ślusarstwa Koncepcyjnego, host-89-229-15-157.torun.mm.pl
2010/02/16 16:28:32
Dla bardziej zainteresowanych sprawą, tu nastąpił dalszy ciąg dyskusji o wystawie Obarskiego i listach Żydowicza. strasznasztuka.blox.pl/2009/05/Ide-na-wojne-i-pytania-do-czytelnikow.html strasznasztuka.blox.pl/2009/12/Swastyki-cd-i-antygatunkowizmu-cd.html |
|
Ciekawe jest natomiast tło całego wydarzenia. Jak zwykle, chodzi polityczno-biznesowe rozgrywki lokalnych grubasów. Poniżej zamieszczam cytat, który znalazłem na portalu "Wirtualny Toruń". Fundamenty "pryncypialnej" postawy Żydowicza w kwestii Centrum Sztuki Współczesnej mają - by tak rzec - naturę czysto merkantylną:
"Czy w Toruniu czeka nas pierwszy, sądowy proces wyborczy? Niewykluczone. Wszystko wskazuje bowiem na to, że Marek Żydowicz i kierowana przez niego fundacja "Tumult" poszła na wojnę z ubiegającym się o reelekcję Michałem Zaleskim".
I dalej:
"Chodzi o budowane właśnie Centrum Sztuki Współczesnej i... banner. Marek Żydowicz wywiesił bowiem na budynku swojej fundacji banner, na którym widnieje napis: "Michał Zaleski nie dotrzymuje słowa". Zdaniem Żydowicza Zaleski zobowiązał się oddać Centrum Sztuki Współczesnej pod zarząd Stowarzyszenia Znaki Czasu, którego Żydowicz jest prezesem. - Prezydent zobowiązał się do tego umową! - atakuje Zaleskiego Żydowicz. Tymczasem prezydent Zaleski jest zdumiony. - Obiecywałem panu Żydowiczowi wpływ na merytoryczną część działalności Centrum Sztuki Współczesnej i to będzie miał - mówi prezydent. - Ale pan Żydowicz nie może mieć Centrum na własność. Kierują nim przecież jeszcze trzy instytucje - ministerstwo kultury, marszałek województwa i prezydent miasta. Zaleski zapowiedział, że jeżeli Żydowicz nie zdejmie bannera, który, jak twierdzi prezydent, narusza jego dobre imię, wystąpi do sądu. Stanie się to w tak zwanym "trybie wyborczym", co oznacza, że sprawa trafi do sądu już w piątek. Do czwartku komitet Zaleskiego dał bowiem czas Żydowiczowi, by zdjął banner. Jednak ten zdjąć go nie zamierza".