Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej
Blog > Komentarze do wpisu
Córka wobec Matki i Ojczyzny u Bożeny Keff


Louise Bourgeois, Maman, 1999


Ten wpis nie będzie dotyczył Louise Bourgeois. Zamieszczam tę fotografię, bo praca tej artystki jest chyba najmocniejszą metaforą dominującej matki oraz niewidzialnych więzów, które wytwarzają się między matką a córką (i oplątują córkę niczym pajęczyna). A tego rodzaju więzach pisze Bożena Keff (Umińska) w swoim niezwykłym "Utworze o Matce i Ojczyźnie" .

Niedawno w krakowskim Bunkrze Sztuki została otwarta wystawa „Moja matka nie jest boska” w związku z wydaniem książki Bożeny. (Ktoś w komentarzach donosił o tej wystawie w związku z tym, że kuratorkami są Martyna Sztaba i Anka Sasnal, że niby powinnam się oburzyć, tylko za bardzo nie wiem, na co!).

Bardzo cenię Korporację Ha!art, jej działalność, a przede wszystkim wydawane przez nią książki. Ha!art wydaje bardzo istotne pozycje, wręcz mam wrażenie, że jest jako wydawnictwo niedoceniany.

Do Krakowa niestety nie miałam możliwości pojechać, ale utwór (operę, oratorium, poetycką groteskę?) Bożeny Keff przeczytałam.

To rodzaj utworu, na który składają się pieśni rozpisane na role, to rodzaj prozy poetyckiej, w której to, co wysokie i wzniosłe miesza się z tym, co trywialne, mięsne, ironiczne, a odwołania do mitów (Demeter i Kora) przeplatają się z nawiązaniami do kultury popularnej (Lara Croft i Ripley).

Ten utwór to rodzaj wyrzuconej, wyśpiewanej/wyplutej traumy córki związanej figurą dominującej matki, od której nie sposób się uwolnić.

Córka, Usia, jest całkowicie spętana przez matkę, przez jej skargi, cierpienia, opowieści o jej infekcjach i słabości, przez jej samotność.

Siedzę tu sama w czterech ścianach w czterech ścianach sama
lecz co to ciebie obchodzi że matka jest sama w ścianach czterech

Córce brakuje możliwości odczuwania, osądzania sytuacji, wciąż nie jest swoją własną osobą:

Czy pani ma dobre stosunki z matką? – pyta terapeutka [...]
- Bo ja wiem, mówi Usia, nie mam jakiś dramatycznych, choć w zasadzie przepadać za nią nie przepadam, od kilku miesięcy nie mogę wyjść z domu, ale w domu też być nie mogę
.

Matka, polska Żydówka, żyje ze swoją własną traumą, jako jedyna z rodziny przeżyła Holokaust, jej życie jest nieszczęśliwe i niespełnione i tę traumę przenosi na swoją córkę, którą krępują niewidzialne więzy przywiązania, wyrzutów sumienia, miłości oraz nienawiści.

Jej desperacja w chęci uwolnienia się od matki, przejawia się w chęci zabicia jej, ale matka jest niezniszczalna:

Zabić cię, myśli Usia, jak cię nie zabili Niemcy,
dwie armie przynajmniej, dywizje pancerne, czołgi i lotnictwo
całe cztery lata, to ja mam dać radę?

W znakomitym posłowie, Maria Janion i Izabela Filipiak piszą:

„Opisanie matki przez córkę to zadanie ryzykowne (jeśli zdradzimy matkę, to kto nam zostanie?) i społecznie mało aprobowane (konsensus społeczny mówi, że matkę trzeba szanować), a wreszcie obrazoburcze)”.

W tej książce obrazoburstwo jest tym większe, że zwraca się również przeciwko Ojczyźnie (Wielkiej Matce), równie krwiopijczej, nieprzyjaznej, ksenofobicznej, w której panuje antysemityzm, homofobia i antyfeminizm.

Oddaje go najpełniej epilog, „Pieśń z przychodni lekarskiej”, w której pacjenci kończą swój dialog, wykrzykując: Widzew żydy!!! Legia żydzi!!! I Po-lo-nia żyd-ki!!!.

Jest tu zawarty absurd polskiego antysemityzmu, który onegdaj wydobył na jaw (na chwilę) Peter Fuss, swą pracą „Żydzi won z katolickiego kraju”.

A jednak jest coś takiego w utworze Bożeny, że nie wydaje się przygnębiający. Może to pojednanie, które akcentują Janion i Filipiak: „Córka tymczasem odkrywa, że skoro nie może zyskać autonomii w oczach matki, trzeba ją sobie nadać i zadowolić się tym, że matka jest przyzwoitym człowiekiem, zdolnym do współczucia i elementarnej samooceny. Matka i córka widzą też zarazem, że ich historia jest wspólna. Dlatego mogą połączyć się w micie. Dlatego córka może się uwolnić, wyłożyć swój projekt ludzkości i odkryć już nie fatum, lecz swoje przeznaczenie”.

środa, 11 czerwca 2008, izakow2
Komentarze
2008/06/11 21:19:01
czytałałam w DF pokręconą historię Bożeny Keff, jest tam również wątek poświecony matce- gratuluje doskonale dobranej ilustracji... ( nb bardzo interesujacą wystawę prac LB oglądałam jesienią w Tate Modern)
-
2008/06/12 12:15:24
Moim zdaniem silny polski antysemityzm i duzy problem stosunkow ma linii matka-corka to w ksiazce Bozeny Keff dwa grzyby w barszcz. Juz jeden z nich wystarczy, zeby czlowieka ogluszyc, a co dopiero dwa. No i nie zgadzam sie z ta optymistyczna wymowa tekstu Filipiak i Janion. Skoro jest tak zle, to dlaczego jest tak dobrze?
-
2008/06/12 16:16:36
Iza,
Czyli matka jak ojciec, a matriarchat to właściwie patriarchat? ;) Żartuję. Nie znam książki, ale dzięki, że ją pokazujesz. Nie jestem w stanie tego śledzić, ale czy w Polsce były jakieś tłumaczenia np. Nancy Chodorow lub takiej starszej literatury feministycznej dowartościowującej macierzyństwo, jako coś pozytywnego? Chciałabym zobaczyć tę książkę w szerszym i polskim kontekście "dyskursywnym". Bo chyba tak to trzeba widzieć, nie?
Serdecznie,
-
2008/06/15 11:01:39
Komentatorko!
ale czytajac ten tekst, nie ma sie wrazenia, jakiegoś kompletnego marazmu, pesymizmu. Narratorka broni sie ironią, humorem oraz samą strukturą narracyjną. I pod koniec rzeczywiście następuje coś w rodzaju pogodzenia, kiedy Usia mówi, że matka jest przyzwoitym człowiekiem, kiedy zauważa, że mają wspólną narrację.
Ala!
Mi sie wydaje, że czym innym jest kwestia macierzynstwa, jego dowartosciowania czy też dekonstrukcji, a czym innym sprawa, ktorą wydobywa Bozena Uminska: przenikanie historii, dyskursow narodowych, ciazenie przeszlosci na role, relacje, cala sfere prywatnosci.
Ja tę książkę bardziej widzę w kontekście "dyskursywnym" przepracowania historii, niż w kontekście dyskursywnym feminizmu.
Oczywiście taka "psychohistoria" też jest sprawą mocno dyskusyjną, jak wszystko...
-
2008/06/16 02:13:21
Iza,
A ja bym ją chciała zobaczyć to w obu kontekstach - i w feministycznym, i w tym "przepracowującym historię" - bo nie rozumiem dlaczego jeden kontekst miałby kasować drugi. A kulturowe role płciowe są produktem historycznym.
Poza wszystkim, Umiństwa JEST intelektualistką i artystką związaną z feminizmem.
Oczywiście, możemy wybierać konteksty, w których rozpatrujemy te prace, ale jest to zawsze redukcjonizm. Czy czegoś nie tracimy? Czegoś ważnego?
Dlatego mimo wszystko zapytam - jak to się mieści w kontekście feministycznym i w kontekście dyskusji nad macierzyństwem w Polsce?
-
2008/06/16 08:41:41
Ala, masz racje oczywiscie. Absolutnie nie chcialam negowac tego kontekstu feministycznego, bo oczywiscie, on jest obecny w ksiazce. Ale prawde mowiac nie wiem, jak wyglada ten ogolny dyskurs na temat macierzynstwa, zwlaszc za, ze jest to dosc ogolne haslo. Sa reinterpretacje ciazy, przymusu macierzynstwa, matki Polski, matki-gastronomicznej.
Pytasz, czy czegos nie tracimy, jesli pomijamy jakis kontekst? No moze, ale ciagle uzywanie feminizmu tez moze czlowieka zmeczyc ;-)
-
2008/06/17 17:27:25
Co do pytania Ali o polskie tlumaczenia klasycznych feministycznych tekstow o macierzynstwie. Sic wydal kiedys ksiazke "Zrodzone z kobiety" Adrienne Rich. I bylo tez "cialo w ciaol z matka" Irigaray. Moze jeszcze cos.
-
2008/06/18 00:23:00
Komentatorko - no to bardzo niewiele. A jakieś nasze rodzime, polskie teksty na temat macierzyństwa? Co mamy na ten temat do powiedzenia po prawie 20-tu latach feminizmu w Polsce? Czy się możemy pochwalić w tej dziedzinie, oprócz szermowania wytrychem "matka-Polka"? [A tak na marginesie: dochodzą do wniosku, że koncept "matki-Polki" to wymysł znacznie późniejszy, niż nam się wydaje, najwcześniej z czasów PRL-u, a prawdopodobnie z lat 80-tych i 90-tych...]

Jak, po dwudziestu latach, mamy przepracowany ten jeden z zasadniczych problemów świadomości i teorii feministycznej - macierzyństwo alla Polacca?

Ciepło,
-
2008/06/18 10:42:38
Ala, jasne, ze niewiele, ale co wlasciwie z tego wynika?
dorzuce jeszcze do slow Komentatorki:
B.Budrowska, Macierzyństwo jako punkt zwrotny w życiu kobiety, Wyd. Funna, Wrocław 2000 (seria: Monografie FNP)
B. Bartosz, Doświadczanie macierzyństwa: analiza narracji autobiograicznych, Wyd. Uniw. Wrocławskiego 2002
No i przetlumaczona Badinter: Mit milosci macierzynskiej.
W literaturze - Gretkowska, w sztuce pare wystaw na ten temat.
Ale pytam, co z tego wynika, bo czy warto jeszcze mielic ten temat w takim ogolnym ujeciu? Dlatego tak sie opieram temu, o czym piszesz. I nie do konca rozumiem, o co chodzi w kontekscie utworu Uminskiej?
Matka Polka to jednak wymysl Mickiewicza, wiec nie taki znowu nowy ;-)
-
2008/06/18 12:48:46
Jeszcze mi sie przypomnial taki fajny tekst Magdaleny Mierzewskiej ktory przeczytalam bardzo dawno temu w Zadrze, mial tytul "Z matkami przy wodce" czy jakos tak
i diametralnie niematkopolkowo podchodzil do tematu.
A dlaczego uwazasz ze koncepcja matki Polki jest tak mloda wbrew pozorom?
-
2008/06/18 16:33:59
Iza,
Chyba o to przepracowanie właśnie mi chodzi. Wiesz, piękna metafora. Nie - "opracowanie", nie "wypracowanie", nie "dopracowanie" - ale właśnie "przepracowanie"... w ramach aktulanych tendencji i mód. Zaczęła mnie męczyć wirtualna rzeczywistość polskiej humanistyki, takie dziwne życie w matrixie... ;) Nie zawsze oczywiście, ale zbyt często.
No a poza wszystkim wierzę, że w humanistyce ważny jest element refleksji ogólnej nad stanem badań, świadomości i istniejącą literaturą przedmiotu. Bo bez kontekstu można chybić problem.
Ciepło,
-
2008/06/18 20:36:34
Ala,
tyle, ze troche dziwnie to brzmi, kiedy wskazujesz na wirtualną polską humanistykę i jej braki. Bo ja jakos nie moge przyzwyczaic sie do mysli, ze Ty robisz humanistyke amerykanska. No i dlatego mi dziwnie, kiedy tak jestem przepytywana i odpytywana (no bo w koncu ja robie humanistyke polska, bylo nie bylo). I juz naprawde nie wiem, co mam Ci powiedziec, bo obojetnie, co nie powiem, to zle ;-) Teraz poczulam sie oskarzona, ze mam w nosie stan badan.
Tez pozdrawiam lekko skolowana
-
2008/06/20 02:13:09
Iza,
No, trochę za ostro pojechałaś... I przykro mi z tego powodu.
Jeśli stawianie pytań na blogu - który jest chyba z definicji miejscem do dyskusji - uważasz za odpytywanie - to przykre. Tak się składa, że nikogo nie odpytuję, tylko pytam - bo nie wiem i chcę się dowiedzieć. Ale jeśli takie pytania, to znaczy dialog, Cię denerwuje - to wcale nie musimy na blogu rozmawiać. Jeśli Twój blog ma być jedynie do czytania i potwierdzania Twoich opinii - OK. Wcale nie musimy rozmawiać. Nie ma problemu. I tak się lubimy. :)
Celu dolepiania etykietek indywidualnych też nie rozumiem. Tak jak nie rozumiem, że odebrałaś mój komentarz jako atak personalny - a zdaje się tak było? No to już w ogóle nieporozumienie.
I jeśli z tej rozmowy wywnioskowałaś, że moim celem było doklejanie etykietek "narodowych", no to już w ogóle się nie zrozumiałyśmy. Przykro, tym bardziej, że odwaliłaś mi jakąś dziwną fangą... Z problemu, który jest zdaje się głębszy i strukturalny zrobiłaś potyczkę indywidulaną - komuś potrzebną?
Jeśli nie ma tu miejsca na uwagi krytyczne - no to nie ma sprawy. Ja to rozumiem aż nadto dobrze. ;)
No nic, trzymaj się ciepło i udanych wakacji.
-
2008/06/20 10:09:36
Alu kochana,
ja Cie po prostu zupelnie nie zrozumialam (do czego, do kogo kierowane sa Twoje zarzuty), potem poprosilam Edyte, zeby mi wytlumaczyla i zrozumialam, ze chodzilo Ci o cos zupelnie innego, niz to, co wyczytalam. Bo widzisz, ja to, co Ty piszesz jakos tak do siebie odebralam i tez mi bylo przykro.
No ale sciskam, mam nadzieje, ze jakos sobie to wytlumaczylysmy.
-
2008/06/20 10:52:20
Ala,
i jeszcze jedno, bardzo zalezy mi na rozmowach z Toba!
Mam nadzieje, ze sie nie gniewasz?
-
2008/06/21 03:52:18
Iza,
no przecież wiesz, że Cię kocham - no matter what. ;)
-
2008/06/22 17:46:28
Cudownie, ja Ciebie tez!
kamien spadl mi z serca :-)