Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej
Blog > Komentarze do wpisu
Kosmetyki z ludzkim tłuszczem i inne praktyki kanibalizmu
I znowu zdarzyło się w Gdańsku!

Wspomniana niedawno Jadwiga Charzyńska, dyrektorka CSW Łaźnia, wycofała z wystawy „Dzień Kobiet Awansem” (swoją drogą, dziwny tytuł, prawda?) prace Aliny Żejmodzin, artystki, która wyprodukowała linię kosmetyków wyszczuplających (kremy, balsamy, serum, mydło), których głównym składnikiem jest ludzki tłuszcz.



Prace tej artystki oraz kontrowersje wokół nich opisała dzisiejsza "Gazeta Wyborcza":
„Kosmetyki Alina Żemojdzin przygotowała w domowej kuchni. W aptece zamówiła tylko gotową bazę kremową. Wiedzę czerpała z internetu i od znajomej chemiczki. Wymyśliła też całą strategię reklamową: projekty plakatów, billboardów, spot telewizyjny. Jej praca dyplomowa została oceniona celująco”.
Kosmetyki mają eleganckie opakowania i wyglądają tak samo, jak te, które można kupić w sklepach. Żemojdzin chce tym projektem krytykować kult ciała i powszechne w dzisiejszych czasach dążenie do osiągnięcia piękna za wszelką cenę.
Oczywiście produkcja kosmetyków z ludzkiego tłuszczu budzi negatywne skojarzenia, np. z eksperymentami nazistów, którzy z ludzkiego tłuszczu produkowali mydło.
Artystka mówi tak: „Zdaję sobie sprawę z tych skojarzeń. - Z tego względu zrezygnowałam z pierwszego projektu. Chciałam odlać fragmenty ciała z mydła wyprodukowanego z ludzkiego tłuszczu. Ostatecznie mydła są jedynie uzupełnieniem całej linii kosmetyków - balsamów, kremów i żeli..”.

Ja mam do tego projektu akurat inny zarzut. Według mnie pomysł jest trochę wtórny wobec pracy Joanny Rajkowskiej „Satysfakcja gwarantowana”.



To fragment mojego starego tekstu o Rajkowskiej:
„Artystka
sprzedająca w puszkach swoje ciało, ślinę, pot, tak mówi o swoich działaniach: Skoro muszę się sprzedawać, czego nienawidzę, to postanowiłam sprzedać się jak najniżej, jak najtaniej. Po prostu oferować własne ciało na sprzedaż, w formie najbardziej fajnej, czyli napoju w puszkach. (Katalog, IX Festowal Inner Spaces. Ostatnia kobieta, s.16) Rajkowska ukazuje najbardziej drapieżny rys kultury konsumpcyjnej, która zamienia w towar wszystko. Nasuwa się tutaj refleksja, że kultura konsumpcyjna przekształca się z wolna w kulturę kanibalistyczną.  Kanibalizm rozpatrywać można jako akt społeczny, związany z pragnieniem posiadania wciąż więcej, z chęcią skonsumowania wszystkiego, co oferuje nam kultura konsumpcyjna. Konsumpcjonizm podsyca nasz głód, kreuje nasze potrzeby, dlatego wciąż nie jesteśmy usatysfakcjonowani i nie zaspokojeni. Nasz głód (kupowania wciąż nowych produktów, informacji, rozrywki, wiedzy) wciąż wzrasta. I choć narasta ilość oferowanych nam dóbr, nie jest ona nas w stanie zaspokoić. Praktyka ta prowadzi do tego, że zaczynamy konsumować siebie nawzajem, co widać między innymi na przykładzie obrazów kobiet w kulturze popularnej”.

Oczywiście Rajkowska nie ma licencji na „kanibalistyczną sztukę”. Sam pomysł Żejmodzin produkcji kosmetyków z ludzkiego tłuszczu chyba nie tyle został zaczerpnięty z eksperymentów nazistów, ile z kultowego filmu „Fight Club (David Fincher, Niemcy-USA, 1999, uwielbiam ten film!).

W filmie Tyler Durden grany przez Brada Pitta organizuje wyprawę do kliniki kosmetyki plastycznej, by wykraść odessany ludzki tłuszcz, który zresztą po drodze wylewa się z foliowego worka. Tyler powiada, że ludzki tłuszcz jest najlepszy do produkcji mydła, a Narrator powie potem: „Sprzedawaliśmy bogatym kobietom tłuszcz z ich własnych tyłków”.



Choć temat jest raczej obrzydliwy, nie sposób nie roześmiać się na widok Brata Pitta przeskakującego przez płot z ludzkim tłuszczem w foliowej torbie. Refleksja na temat historycznych odniesień przychodzi dopiero po chwili. Można przywołać tu słowa Louis-Vincenta Thomasa: „
Fakty są tak znane, że bezcelowe byłoby ich przypominanie: wykorzystanie tłuszczu do produkcji mydła, włosów do wyrobu filcu, niewypalonych kości jako surowca do fabryk nawozów sztucznych, skóry do produkcji abażurów”(Trup, s. 103).

Ale również współcześnie ludzka śmierć, ludzkie trupy wystawiane są na sprzedaż. Odbywa się to chociażby na czarnym rynku organów do transplantacji (przywożonych przede wszystkim z Chin), ale również w formie wystawiania i sprzedawania obrazów trupów w formie zdjęć dokumentalnych, newsów telewizyjnych itp. Ostatnio w jednym z warszawskich supermarketów pojawiła się wystawa ludzkich trupów odartych ze skóry. Te ciała, podobnie jak i u znanego twórcy plastynatów Gunthera Von Hagensa, prawdopodobnie były ciałami chińskich skazańców... 

Mam wrażenie, że się powtarzam, bo wielokrotnie opisywałam ten wizualny kanibalizm, podobnie jak metafory kanibalizmu w odniesieniu do kultury konsumpcyjnej, w której wszystko, łącznie z materią ludzkiego ciała traktowane jest jako towar, przedmiot konsumpcji, obiekt wymiany. Nasze ciała podlegają wciąż doskonalszym manipulacjom, tym samym coraz bardziej poddane są regułom konsumpcjonizmu.

Wraz z Edytą Zierkiewicz pisałyśmy również o „kobiecie zjadającej siebie”. To między innymi anorektyczka, która trawi własne ciało, ale też w sensie bardziej metaforycznym konsumentka, którą trawi pożądanie podsycane przez pisma kobiece, jest konsumowana przez swój własny apetyt na fabrykowany sentymentalny happy end i na posiadanie ciała odpowiadającego ideałowi.

Ale ten kanibalizm bywa także dosłowny. Pomysł Żemojdzin wcale nie jest tak daleki od rzeczywistości. W przypadku operacji plastycznych, skóra przeszczepiana jest z innych miejsc ciała, najdroższe peruki wyrabiane są z prawdziwych włosów kobiet. Elementy naszych ciał krążą więc i zamieniają się miejscami. Jakiś czas temu czytałam artykuł o najlepszych firmach kosmetycznych, ponoć w najdroższych kosmetykach używane były kiedyś łożyska, wydalane przez kobietę po porodzie, a nawet martwe płody. A znacie, drogie koleżanki, przeszłość założyciela naszych ulubionych kosmetyków L’Oreal?

Temat jest szeroki i ważny, nie wiem, dlaczego prace Żemojdzin nie zostały dopuszczone do ekspozycji. Negatywne skojarzenia z nazistowskimi eksperymentami są raczej tym, co powinno prowokować do myślenia, a nie być przyczyną odwołania prac z wystawy!

Tu zresztą warto przywołać słowa Ewy Charkiewicz o „nekropolityce” z jej artykułu zamieszczonego na stronach „Ekologii i sztuki”:

 „Nekropolityka jest kwintesencją faszyzmu. Zarówno faszyzm państwowy (polityka bezpieczeństwa), jak i jego popularne objawy kwitną w postaci prowadzenia i akceptacji humanitarnych imperialnych wojen, represyjnej polityki wobec uchodźców, dyscyplinowania i segregacji ludzi nieprzydatnych pod względem zdolności do generowania zysków, czy wobec seksualnych odmieńców. Faszyzm (jako amalgamat władzy, śmierci i pożądania) tkwi w naszych głowach i w naszych ciałach. Tak jak przeciętni posłuszni Niemcy Hitlera, także my mamy dzisiaj podobne problemy, na przykład jak rozpoznać i wycofać się ze splotu pokus, kar i dyscyplin, poprzez które jesteśmy uwikłani we wzmacnianiu władzy konserwatywno-neoliberalnego państwa czy we wdrażaniu obecnych form produkcji, konsumpcji i akumulacji kapitału.

Nie można włączyć telefonu komórkowego (koltran, bez którego nie można wyprodukować tych telefonów wiąże nas z wojnami o surowce w Demokratycznej Republice Kongo), wypić szklanki soku pomarańczowego (z mega-plantacji, gdzie głodowe płace, chemizacja i wodo-intensywność produkcji niszczy lokalne podstawy do życia na potrzeby odległych konsumentów; ten model stał się wzorem do produkcji soku jabłkowego w Polsce), czy polecieć samolotem (ropa, wojny surowcowe, ta głośna wojna w Zatoce, czy ta cicha codziennie od kilku już pokoleń tocząca się wojna w Delcie Nigru; w obydwu przypadkach ludziom odebrano istniejące podstawy do życia nie dając im nic w zamian) - żeby nie skazać kogoś innego, w niewidocznej odległości rozciągniętych łańcuchów produkcji i konsumpcji na śmierć czy poniewierkę”.

Charzyńska tym razem powinna dostać czerwoną kartkę!

Czerwona kartka również dla Katedry Historii Sztuki i Kultury w Toruniu. Właśnie się dowiedziałam, że na tamtejszej tablicy informacyjnej nie może wisieć zaproszenie na wystawę Oli Ska w Wozowni.


A więc studenci historii sztuki nie mają się dowiadywać o tym, co dzieje się we współczesnej sztuce?! A może najlepiej, gdyby tą sztuka w ogóle się nie interesowali!

Ha, gdzieś tu podskórnie wciąż wychodzą na jaw związki sztuki i medycyny (np. praca Żejmodzin ma coś wspólnego z opisaną jakiś czas temu „Zmianą” Moniki Drożyńskiej ). Zastanawiam się czasami, co by było, gdyby lekarze też zaczęli kierować się ową rzekomą obroną moralności, a więc np. nie patrzeć na pewne części ciała. Przypomina to niektóre zakazy talibów.

piątek, 06 marca 2009, izakow2
Komentarze
2009/03/06 22:18:38
Dlaczego dziwny tytuł? "Awansem", bo zaczyna się wcześniej, już 6-go marca, a nie 8-go. Bo chyba nie chodzi o awans (społeczny)? ;-)
-
2009/03/06 22:24:12
Aha ;-) Nie wpadłam na to, że o to chodzi w tytule. Ale, z drugiej strony czy coś z tego wynika?
Mi się znudziło to, że wystawy twórczości kobiet czy też sztuki feministycznej są 8 marca, albo trochę przed, trochę po. Też nic z tego nie wynika.
Znowu - kobiety mają swój "dzień kobiet", 8 marca i wtedy mogą eksploatować różne watki. Przecież to głupie i przykre... I jakieś anachroniczne.
Gdyby się odwołały rzeczywiście do historii tego dnia, np. do walk kobiet robotnic, to bym była pełna podziwu..
-
2009/03/06 23:06:42
Iza,

Wiesz, ogladajac dzisiaj w TVP program o pracach Zemojdzin wlasnie o tym samym pomyslalam - o wtornosci, a wlasciwie nastosci tego pomyslu. I przypomnialo mi sie oczywiscie wszystkie teksty Twoje i Edyty, w ktorych juz lata temu pisalyscie o terrorze piekna i pochodnych, i ze to juz tak chyba przetrawiony (nawet kanibalistycznie) temat, ze -- No nie mozna by czegos innego? I to jest tez zastanawiajace, ze taki wtorny temat, z tak wtornym uzasadnieniem zdobywa nagrody, wywolal kolejny skandal...

Zaczelam miec paranoiczne wrazenie, ze albo w sztuce polskiej panuje jakis spisek na promowanie wtornosci (boc przecie to nie tylko ta praca...), albo ze zyjemy w jakims potwornym matriksie, ktory rozklada wyobraznie artystyczna i zmusza artystow do ekscytacji juz przetrawionymi sto razy tematam... A moze tez tak jest, ze kazde nowe pokolenie musi sobie odpowiedziec na "stare" pytania, odrobic zadanie domowe ze klasyki wspolczesnej kultury, zaliczy zadanie z opanowania wspolczesnego kanonu...?

Ale ja poprosze cos swiezego, bo mnie zaczyna glowa bolec ;)
-
Gość: kasia, aaus106.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/06 23:48:38
rzeczywiście - WTÓRNOŚĆ, ale mnie ona przeszkadza nie tyle u debiutującej artystki (w końcu - można jej wybaczyć), co u dojrzałej kobiety, cenionej poniekąd dziennikarki, która w dzisiejszych "Wiadomościach" TVP powtarzała te wyświechtane zwroty-zaklęcia, którymi od lat komentuje się w mediach sztukę nowoczesną: że to skandal, żadna sztuka, szarganie wartości itp. Nie odnalazłam w tej telewizyjnej relacji najmniejszej choćby próby zrozumienia, cienia dobrej woli. Najbardziej smutne jest to, że dla nas praca Żemojdzin jest: wtórna, może nawet "klasyczna", problematyka już przerabiana, oswojona. Tymczasem dla drugiej strony (antagonistów "strasznej" sztuki) przez ostatnich 20 lat nic się nie zmieniło! Te same reakcje! Ta sama ignorancja! Ale jest jeszcze jedna zmiana: dyrektorzy galerii stali się bojaźliwi.... to smutne....
-
2009/03/07 00:10:34
Kasia! Trafiłaś w sedno problemu! I dlatego ta praca jest jednocześnie wtórna i zarazem nie-wtórna, potrzebna, ważna itp. I tylko jak sobie z tym radzić, skoro nas od znudzenia zaczyna już boleć głowa?, jak pisze Ala ;-)
-
Gość: kasia, aaus106.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/07 01:04:06
no, bo to chyba jest regułą w historii sztuki, że są osobowości i ich nudni (mniej lub bardziej) naśladowcy.... taki kilwater, który z czasem się rozpłynie i śladu po nim nie zostanie. Wszyscy zapamiętamy tylko piękny jacht....
a tak a propos nowości - mnie się podobają "Chłopaki" Sióstr Borowych (gal. wizytująca). Choć pewnie zaraz mi powiesz, że to żadna nowość i zasypiesz tysiącem przykładów.... oj... litości.... ale dla mnie to i tak powiew świeżości i bardzo wdzięczny temat do artystycznej eksploracji...
-
Gość: grace, chello089078112028.chello.pl
2009/03/07 14:33:59
Mnie dziwi zupełny brak wyczucia rynku sztuki przez pana Klamana. Skoro tak dobrze orientuje się i poniekąd zjadł zęby na scieraniu się z materią społecznej ignorancji dlaczego kolejny raz wsadza na "minę" tak młodą osobę - kolejną kobietę. Przecież piętno tego wydarzenia zupełnie zamyka pole działania. Czy pan Klaman wciąż nie orientuje się w jakim kraju żyje? Uważa że media zmienily się od czasu afery z Nieznalską? Pomijam już fakt że to jest praca dyplomowa - artystka zawsze znajdzie wsparcie w promotorze etc. Wykonanie i prezentowanie takich prac po skończeniu uczelni to zupełnie inny świat. Co z tego że dostała 6 ? Śmieszne tłumaczenie. Jestem na 100% przekonana że szum medialny wokół tej sprawy wywołał właśnie pan K. Mogę tylko współczuć autorce. Druga sprawa - zgadzam się z głosami że to WTÓRNE. Przecież przekaz jest nachalny do bólu. 5 lat na ASP i taka powierzchowność? Takie incydenty niestety robią w świecie sztuki więcej złego niż dobrego.
-
Gość: xyz, pc-82-139.akademiki.uni.torun.pl
2009/03/07 15:49:32
Po pierwsze: zaproszenia na KHSiK w Toruniu mają się świetnie i bardzo licznie zapraszały nas na wczorajszy wernisaż.
Po drugie: trochę nie rozumiem zdziwienia dysonansem między odbiorem tej sztuki przez tzw. środowisko (czy raczej pseudo- środowisko), a publicznością, tą przeciętną, a nie wytresowaną. Mimo wszelkich deklaracji i zamiarów włączenia ludzi w oglądanie sztuki współczesnej i zastanawianie się nad nią, od lat widzimy, że dotyczy ona tylko pewnej grupy ludzi. Dla innych jest ona niezrozumiała i po prostu są nią nie zainteresowani bo nie wnosi do ich życia interesujących treści (oczywiście pomijając skandale np. z p. Neznalską w roli głównej). Możemy sobie pisać o wtóności itp., itd., ale może się to przydać jedynie studentom do zbierania stanu badań zagadnienia...
-
Gość: Aneta, 81-186-227-238.citynet.pl
2009/03/07 18:25:12
1. Moje wątpliwości budzą tu (poza wtórnością) kwestie etyczne. Artystka nie wie, z czyjego ciała pochodził materiał i czy osoba ta wyraziła przed śmiercią/zabiegiem na zgodę na takie wykorzystanie swego ciała. Bez takiej zgody artystka nie powinna tego typu materiału używać. Nie mamy prawa używać czyjegoś ciała, bez zgody tej osoby. Co Pani o tym sądzi?

2.Poza tym - pani, która wycofała tę pracę z wystawy zdaje się nie mieć żadnej charyzmy/siły przebicia/odwagi/pomysłowości/chęci? - co z tego, że GW napisała coś krytycznego? do obowiązków tej pani należy starać się wpływać na recepcję pracy, np. przez zorganizowanie specjalnego spotkania z dziennikarzami czy publikowanie na jej temat, a nie chowanie głowy w piasek i wycofywanie pracy. chyba, że pani ta uznała, że nie jest w stanie pracy tej obronić (fakt, praca jest słaba). dlaczego jednak w takim razie w ogóle pracę wystawiła?
www.parergonn.blogspot.com
-
Gość: pb, adeb37.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/08 14:34:02
hmm, nie wiem czy się do tego nadaję, bo jeszcze zanim Gazeta Wyborcza hucznie ogłosiła ogólnopolskie odchudzanie ja już zdążyłem parę kilogramów zrzucić, ale jeśli są jakieś etyczne problemy z pozyskiwaniem tłuszczu do pracy Pani Żemojdzin to chętnie będę dawcą :)
(znam jeszcze parę osób które też z przyjemnością ofiarują trochę swej tkanki tłuszczowej)
pozdrawiam
piotr bernatowicz
-
Gość: , host-81-190-45-51.lodz.mm.pl
2009/03/08 16:15:50
do myslenia powinno sklaniac to, ze czesc swiata sztuki i media daja sie sprowokowac do dyskusji nad kolejnym knotem na ta sama modle, bez odrobiny wlasnej refleksji, lopatologia i niby-skandali w sam raz na dzien kobiet dla mediow!
-
Gość: zakład ślusarstwa koncepcyjnego, ati99.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/08 16:52:30
Pani Izo

Katedra katedrą, ale dlaczego na tablicy ogłoszeniowej przy wejściu do Wozowni nie ma informacji o wystawie Pani Ski.
-
Gość: zakład ślusarstwa koncepcyjnego, ast253.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/08 17:30:37
Pani Izo.

Nie chcemy szerzyć atmosfery zagrożenia, spisku i w ogóle, ale... tego... ekhmm,
Bo od kilku godzin próbujemy dodać komentarz na Pani blogu i wyskakuje nam komunikat "błąd serwera". W międzyczasie ktoś inny dodał swój komentarz, internet działa nam normalnie, nie mamy problemu z ładowaniem stron i z niczym innym (w tym komentowaniu na innych stronach)
Korzystamy z pomocy znajomych. Wobec dość tajemniczej dla nas natury tego zjawiska, chcemy się tylko upewnić, że nas Pani nie zbanowała.

-
2009/03/08 21:08:38
Do Zakładu Ślusarstwa! Nie, nikogo nie banuję. Na szczęście jeszcze mi się nie zdarzyło. Może był jakiś błąd serwera...
Co do informacji o zaproszeniach - nie wiem, dlaczego nie ma zaproszenia przy Wozowni, pewnie też było to związane z jakąś obawą przed wywołaniem skandalu.
Do xyz - miałam niepotwierdzone informacje o tym, że zaproszenia zostały, lub miały być zdjęte. Bardzo się cieszę, że mają się dobrze.
Do gościa-anonima, który pisał o knotach. Gdyby to był knot, nie byłoby o czym rozmawiać, ale jest. Bo istnieje problem kultu ciała i "używania", również nieetycznego.
Do Anety - tak, mam wątpliwości, co do używania czyjegoś ciała, lub jego fragmentów, ale szczerze mówiąc, dlatego też przywołałam obszerny fragment wypowiedzi Ewy Charkiewicz, wątpliwości powinniśmy mieć wciąż, sięgając po cokolwiek... Jeśli chodzi o ciała i ich tkanki, pojawia się podobny problem, że, w zasadzie nie możemy być pewni, kiedy przydarzy nam się sięgnąć po czyjeś ciało... Ja naprawdę uważam, że my po części jesteśmy kanibalami.
Do Grace - uważam, że Klaman prowokuje swoich studentów do robienia mocnych, ale i ważnych prac. Przecież to dobrze, że nie wychowuje tłumu konformistów. Nie sądzę, żeby Żejmodzin miała mieć takie problemy jak Nieznalska.. Ale też, zaznaczam, że nie znam za dobrze tych klimatów.
Do Piotra B. - no po Tobie bym się akurat nie spodziewała, że będziesz sobie robił liposuction ;-)
Aha, sprawdzę też te siostry Borowe, bo nie znam.
Pozdrawiam serdecznie
-
Gość: ka, metroeth-nat51.217.146.194.generacja.pl
2009/03/08 23:46:07
moim zdaniem slaby poziom pracy (knota :) oraz to, ze porusza ona wazny spolecznie problem o ktorym warto rozmawiac, to sa 2 niewykluczajace sie kwestie. po prostu slaba praca na wazny temat.

oprocz tego ze praca wydaje sie wtorna ja nie rozumiem dlaczego w kosmetykach odchudzajacych mial byc tluszcz. to ze ma wlasciwosci myjace to wiedzialam, ale zeby odchudzajace? niby doslownosc ale jakas nielogiczna...

i po ostatnie. mam taka refleksje (w kontekscie odgrzewania tych samych tematow i w formie bliskiej plagiatowi) ze w sztuce/pracowni klamana robienie wlasnie takich prac zaczyna jawic sie jako konformizm...
-
Gość: Aneta, 81-186-224-2.citynet.pl
2009/03/09 15:05:28
O kanibaliźmie jeszcze na forach nie rozmawiałam, ale czemu nie? ;-)))
No właśnie, gdyby artystka wzięła tłuszcz od Pana, za Pana pisemną zgodę, Panie Piotrze, to chyba wszyscy byliby zadowoleni i nie byłoby problemu. ;-) Ale jak ocenić tę kwestię, gdy ona nie wie, skąd tłuszcz pochodzi? To chyba nieetyczne uzywać czyjegoś ciała bez zgody tej osoby, nawet gdy to "tylko" tłuszcz. Gdybym takiego tłuszczu się pozbyła (choć raczej powinnam sobie go dosztukować ;-))))), to mogłby mi się takie działanie artysty nie podobać. Ciekawe, co sobie myślą teraz te osoby, które poddały się liposukcji, he he ;-)))
Z drugiej strony (dlatego piszę 'chyba') przypomina mi się ta makabryczna historia z kanibalem z Niemiec - o ile dobrze pamiętam, mimo zgody drugiej osoby na odcięcie i konsumpcję intymnej części ciała, został on skazany przez sąd (pl.wikipedia.org/wiki/Armin_Meiwes). W Niemczech kanibalizm jest karalny (tam doszła jeszcze kara za zabójstwo na życzenie). Czy użycie ludzkiego ciała, czy to w celu zaspokojenia głodu, czy to w celu produkcji kosmetyków jest etyczne? Ja mam spore wątpliwości, nawet gdy 'posiadacz' ciała się zgadza. Czy nie narusza to szacunku dla ludzkiego ciała?
Co do kanibalizmu w dniu powszednim - ok, występuje, ale tu mamy do czynienia ze sporą różnicą stopnia.
www.parergonn.blogspot.com
-
2009/03/09 19:45:01
Aneto,
ja mam wciąż wątpliwości, ale chcę podrążyć to teoretycznie. Gdyby to była prawda, że bardzo drogie kosmetyki robi się z łożysk kobiet wydalanych po porodzie, to jaka różnica między tłuszczem a łożyskiem? I po drugie, nie umiem potwierdzić w żaden sposób, jak to jest ze stosowaniem tych ludzkich łożysk, ale na pewno stosuje się łożyska zwierzęce. No i tu pytanie - jeśli przyjmiemy perspektywę nie-antropocentryczną, to czy mamy prawo decydować za zwierzęta, że ich używamy? Zresztą, co ja tu gadam o kosmetykach, a mięsko, a skórki? A, jeśli chodzi o to użycie tłuszczu po liposuction, to tez tu jest pewien paradoks, bo co nam po tłuszczu, którego nie chcieliśmy i którego postanowiliśmy się pozbyć? To przewrotny rodzaj recyclingu ;-)
Oczywiście, teoretyzujemy, ale najważniejsze chyba w tym wszystkim jest pytanie o to, gdzie przebiega granica i czy najbardziej przerażające nie jest to, że nie umiemy tej granicy wyznaczyć.
Albo też jest wyznaczana ideologicznie - casus Gowina i In Vitro...
-
Gość: gość niedzielny, aamu8.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/09 20:37:02
aby podkreślić wartość pracy artystka powinna dokonać samospalenia-efekt medialny gwarantowany i to nie tylko na 3 stronie Gazety W.
-chłopaki i dziewczyny w krajach arabskich wierzą(!) w to co robią i spokojnie się wysadzają a tutaj nic....
-
Gość: Aneta, 81-186-224-2.citynet.pl
2009/03/09 20:52:50
witam ponownie
nakładają się w tej dyskusji dość różne kwestie:
1. czy ciało ludzkie można za zgodą/bez zgody jego posiadacza zjadać, uzywać do produkcji kosmetyków itp itd - to kontekst pracy pani Aliny.
dla mnie jest to wysoce delikatna sprawa; kosmetykow zrobionych z ludzkiego lozyska nigdy bym nie uzywała, watpię by jakakolwiek forma kosmetyczna przyznała się do tego, wybuchł by skandal, bo ciało ludzkie funkcjonuje w naszej kulturze w szczególny sposób, czesto naznaczony kontekstem religijnym. to się powoli zmienia, ale ciagle jeszcze ma miejsce. pytanie, czy uważamy, że zmiany tego kontekstu są dla nas, ludzi, korzystne, czy nie. ja jakos postrzegam to negatywnie. czy ta duchowa otoczka ciała nie pozwalająca robić z niego mydła nam służy, czy nie?
2. czy ciało zwierzęce można zjadac, uzywać itp itd. - to już inny temat moim zdaniem.
tu kwestia tego, czy zwierze wyrazilo zgode czy nie, nie ma zastosowania, bo zwierze zgody nie moze wyrazic - nie jest do tego zdolne (nie wydaje sądów). trzeba gdzieś indziej szukac uzasadnienia dla takiego hmm kanibalistycznego ;-) czynu jakim jest np. jedzenie miesa.
jak mozna zatem argumentowac za tezą, że ciało zwierzęce jest nietykalne? możemy zrównywac je w tym celu z ciałem ludzkim, ale czy to ma sens? mimo podobieństw są między nami a zwierzętami ciagle spore różnice, np. nie piszą one poezji, nie tworzą sztuki itp itd
możemy powływac się na cierpienie zwierzęcia - też ok. z drugiej strony MOŻE można zwierzę zabić nie zadając mu cierpienia?
-
Gość: Trinity, pc-83-142.akademiki.uni.torun.pl
2009/03/09 21:41:41
Wracając do wątku "instytucjonalnego", niestety bardziej interesującego od samej pracy, zastanawiam się, jak to się dzieje, że najpierw ktoś decyduje się wystawić pracę, a potem się oddecydowuje, albo, jak dyr. Jackowska, boi się o niej poinformować. Gdzie jest (choćby orientacyjna) granica między odpowiedzialnością kuratora a dyrektora? I dlaczego organizatorzy wystaw w Polsce nie mogą się nauczyć rozwiązywać takich problemów 9 lat po akcjach w Zachęcie? Podoba mi się podejście dyr. Krukowskiego: wystawiam to, co mogę - i chcę! - obronić. Jeśli się nie umie, to po co wystawiać, robić hecę, i krzyczeć po raz pięćsetny o cenzurze? Jeśli się umie, to można być spokojnym, ze myślący ludzie odniosą się ze zrozumieniem, a o resztę nie ma sensu się martwić (np. Arsenał w Białymstoku - jego potyczki z LPR to już cały serial, długi i nudny, ale galeria ma się nieźle i nikt jej nie zamyka)
-
Gość: Aneta, 81-186-224-2.citynet.pl
2009/03/09 22:05:37
dokładnie, to jest najsmutniejsze :-(
-
Gość: Zakład Ślusarstwa Koncepcyjnego, asl2.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/09 23:10:46
Pani Izo czy widzi Pani czarne koty?
Zakład Ślusarstwa Koncepcyjnego uprzejmie informuje że:

1. W dalszym ciągu nie możemy wystawiać komentarzy na Pani blogu, BEZ PRZERWY pojawia się komunikat: "Błąd serwera"
2.Bez najmniejszych choćby problemów, możemy wystawiać komentarze na innych blogach na serwisie blox.pl
3.Inni czytelnicy w międzyczasie mogą komentować(poprosiliśmy naszą znajomą żeby skomentowała Pani bloga (w swoim imienu) w tym samym czasie kiedy my nie mogliśmy tego zrobić...okazało się 2x pod rząd że nie ma z tym żadnego problemu)
4.Kiedy wczoraj poprosiliśmy znajomych o wystawienie komentarza w naszym ("Zakładowym...") imienu z innego komputera nie mieli z tym problemu za pierwszym razem.
5. Kiedy próbowali wystawić kolejny "Zakładowy..." komentarz okazało się to niemożliwe ponieważ (jak i nam) pojawił się komunikat: "błąd serwera"
6. Po zresetowaniu komputera (mają dynamiczne IP) dodali komentarz bez najmniejszego problemu.
7.Więc co to jest jeśli nie BANOWANIE? Błąd w Matriksie? Zadziwiająco konsekwentny i wybiórczy ten błąd jest. Czyżby nie lubił Zakładu Ślusarstwa Koncepcyjnego?






-
Gość: gość niedzielny, aabs235.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/10 07:38:21
aaaa to w Państwa Zakładzie Slusarstwa Koncepcyjnego sprzedano mi kawałek(10 cm) rurki stalowej gwintowanej z prawej strony za 1000 PLn...
-obiecywał Pan ,że to bardzo dobra inwestycja,że dzieła sztuki Pańskiego ZAkładu będą rosły w nieskończoność...
-aż przyszedł kryzys i zostałem z zardzewiałą rurką....
czuję szię oszukany!
banować bezwzględnie!
-
Gość: Kla wy man, public10933.xdsl.centertel.pl
2009/03/10 11:09:53
Wy wszyscy koneserzy użycia ciała w sztuce zostaniecie w końcu z zardzewiałą rurką ...w nocniku.
-
Gość: Zakład Ślusarstwa Koncepcyjnego, 195.216.109.*
2009/03/10 13:37:27
Szanowny gościu niedzielny

1. A paragon Pan masz?
2. Ta rurka posiada głęboki sens symboliczny. 10 cm oznacza, że rurka ta wpisuje się w pewną odwieczną kulturową harmonię: dziesięć przykazań, dziesięć plag egipskich, "Dziesięciu małych Murzynków" A. Christie.

Gwint na rurce to oczywiście alegoria uniwersalnej spirali. Spirala jest prawdopodobnie najstarszym symbolem spirytuistycznym.
Została znaleziona wydrapana na skałach już tysiące lat temu, na każdym kontynencie świata. Religijne znaczenie może tylko być domyślne, jako, że symbol został znaleziony na grobowcach i prawdopodobnie ma związek ze słońcem, które zatacza spiralny kształt. Motyw potrójnej spirali, znaleziono na celtyckich grobowcach, sugerując moment odrodzenia lub zmartwychwstania. Spirale występują naturalnie w: muszlach, galaktykach, DNA, wirach, kawie, dymie z papierosa, można by podać niezliczone inne przykłady. Jej historia kształtu rozciąga się wstecz przed starożytnymi Celtami i Grekami.

Dalej. Wspomniany gwint znajduje się na PRAWEJ (słusznej, właściwej, zdrowej moralnie) stronie, jest to asocjacja z kalokagatią.

Rdza to znak przemijania, a jednocześnie gombrowiczowskiego nie-uformowania: forma rurki nigdy nie jest ostateczna, wciąż się staje. Jednocześnie jest to rurka stalowa - stal jako symbol XIX wiecznej idei postępu ludzkości, wiary w cywilizację i rozwój, materiał jednocześnie twardy, a jednak rdzewiejący - jest to reprezentacja kryzysu naszej cywilizacji (a nawet kryzysu ekonomicznego!, o którym Pan wspomniał - przewidzieliśmy to)
-
2009/03/10 16:24:04
Jeszcze raz oświadczam, że nikogo nie banuję. Mi czasami też pojawia się informacja "Błąd serwera". U mnie to się wiąże z tym, że jak np. coś sobie napiszę w wordzie i chcę wkleić, to serwer odczytuje to jako spam.
Ciekawe zresztą przejście od kremów z ludzkim tłuszczem do zardzewiałych rurek ;-)
-
Gość: gość niedzielny, aabs235.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/10 16:49:07
..a to przepraszam bardzo :)
pomyliłem Wielce Szanownego Pana ze Zdzichem(zakład na Chłodnej...)
-i tak dorwę Drania,hochsztapler jeden ..w 2000 roku sobię idę i myślę jakiś obrazek MłodegoZdolnegoMalarza sobie kupię za 1000 a ten mi rurkę sprzedał....
ale w takim razie jeszcze jest nadzieja ,że ta rurka nabierze mocy...
Dzięki
co do dzisiejszej polemiki w Gazecie W.:
ponownie jestem zdziwiony ,że Pani Jarecka jest zdziwiona(!)
-wydaje mi się ,że TEN cały warszawski establishment żyje w swoistym innym wymiarze czasoprzestrzenii (nie tylko intelektualnej)...
-
Gość: i, static-81-219-148-127.devs.futuro.pl
2009/03/11 16:48:43
rozpatrujac problem konsumpcjonizmu w dzisiejszym swiecie moim zdaniem powinno sie zwrocic uwage na charakter duchowy tej sprawy .
tesnota za Bogiem rodzi glod ,narzuca sie wtedy roznoraka konsumpcja
najlatwiej siegnac po jedzenie,konsumujemy takze wzajemne uczucia takze zjawisko apetytu rzeczy, przesyt .
wszelakie dzialania ktore jednak nie zastapia napelnienia sie Bogiem Zywym.
-
2009/03/11 23:00:05
No musi być oryginalnie, ale to reklama, mydło bardziej mydlane, tłuszcz tłustszy, to dobrze jeśli jest się do czego odwołać, kiedyś malowali stadami Madonny i to nadal jest sztuka, a teraz mamy marketing, kosmetyki mają się sprzedawać i już. To przecież satysfakcja gwarantowana do sześcianu.
Może na salonach to nie, ale w agencji reklamowej celująco.
Sprzedała się cała.
Narcyz o drżącym ciele, a za drzwiami profani niczego nierozumiejący, teraz może dopiero być ciekawie, ciekawe czy reżyser dostrzega te szanse, jeśli rzeczywiście reżyser istnieje.
-
Gość: Kla-wy-man, public3442.xdsl.centertel.pl
2009/03/14 10:31:26
Satysfakcja będzie gwarantowana, jeśli wymiar(oczywiście duchowy) drżącej rurki zwiększymy z 10 do 16 cm.
-
Gość: zaklad slusarstwa koncepcyjnego, host-89-229-15-157.torun.mm.pl
2009/03/16 00:36:14
Ło Jezu!!!
Znowu cenzurują artystów, atmosfera zagrożenia narasta(!):

miasta.gazeta.pl/katowice/1,35063,6385654,Jak_radny_PiS_u_nagie_zdjecie_tropil.html

"Taka też jest Polska, a może przede wszystkim taka. Czujna obyczajowo, nietolerancyjna, ksenofobiczna, ale i poczciwa oraz rozbrajająco głupia."

Serdecznie pozdrawiamy wszystkich czytelników ;)
-
2009/03/16 13:38:29
I chcą cenzurować nawet to, czego nie ma ;-))
Pozdrawiam
-
2009/03/17 09:42:12
A'propos cenzury, niby jasne, że zła, ale właściwie dlaczego artysta ma być bezkarny? Szczególnie jeżeli wystawia się w instytucjach publicznych?
-
2009/03/17 12:30:13
fujjj, nigdy nie dotknąłem i nie dotknę kremów z ludzkiego tłuszczu...
-
2009/03/18 00:02:54
Z tego co mi wiadomo od ok 20 lat prawo w Polsce (i Europie) nie pozwala na wykorzystywanie ludzkiego tłuszczu (ani żadnej innej części w celach innych niż medyczne a i tu jest bardzo restrykcyjne). Złamano prawo kiedy udostępniono artystce tłuszcz i kiedy go wykorzystano. Powinien być utylizowany. To jedna sprawa, konotacje historyczne, kolejna, są ludzie, których to może ranić; cynizm promotora, który wystawia młode artystki na odstrzał to kolejna. jeśli to ujdzie na sucho to znaczy, że awangarda rządzi (jest ponad prawem), i zachowuje się tak samo jak kościół, którego zdaniem to katolicy, a nie ateiści są ciemiężeni. Praca artystki nakłada się na plastynaty w supermarkecie. nic nas nie rusza. nie dociera do nas fakt, że z człowiekiem się tak nie postępuje, nawet jesli nie jest żywy, to norma naszej kultury, jasne można ją zmienić. to tylko norma, ale bez norm człowiek jest jak we mgle, łatwo zabłądzić, łatwo się potknąć, oberwać też o wiele łatwiej. następnym razem "materiałem" może być ktoś z nas, jeśli żywy, to uśmiercą, słuszny powód zawsze się znajdzie. kto szuka ten znajduje. Polecam "Lektora", ku przestrodze. Były już czasy, kiedy ludzie niewiele rozumieli i byli bardzo obowiązkowi, posłuszni. Teraz studenci są posłuszni promotorom; oportunizm czy konformizm? Jazon
-
2009/03/18 10:41:17
No nareszcie, przyznam że to o Narcyzie i drżącym ciele to odwołanie do Żmijewskiego i jego Manifestu pt." Stosowane sztuki społeczne" , polecam. Porusza tam, między innymi problem dialogu, między meteorytem, a polskimi parlamentarzystami, no i co w tym wszystkim robią artyści.
Tematem na osobną dyskusję jest to czy tabu konstytuuje społeczeństwo, ja skłaniam się do opinii że tak, czy sztuka jest uprawniona do transgresji, z definicji tak, ale ta transgresja zatrzymuje się na okrzykach pełnych oburzenia: te urażone uczucia religijne urażają moją wolność twórczą, i pat, o czym pisze Żmijewski. Interesujące co dalej? Jakaś metatransgresja?

Tak z innej beczki : Pani Izo zapraszam do Łodzi. potrzebuję narracji o wystawie Kuśmirowskiego, a nie mam!
mcwal@gazeta.pl
pozdrawiam Waldek Marzec
-
Gość: , c174-188.icpnet.pl
2009/03/19 17:48:45
Polski blog grupy The Krasnals zmienił adres z thekrasnals.pinger.pl na

thekrasnals-pl.blogspot.com
-
2009/03/19 23:35:52
Sprowadzenie problemu do kwestii ideologicznych jest dużym uproszczeniem. Najpierw jest człowiek, jego prawa chronimy ustawami, choć tworzonymi przez ideologów jednak z troską o ich uniwersalność. Na tym polega nowoczesność. Kiedyś było inaczej, władca mógł zrobić z poddanym co zechciał, potem mógł tak postępować kapitalista. Teraz awangarda robi co może aby unieważnić prawną ochronę jednostki. Walkę z prawem i normami nazywa transgresją tabu. To ciekawy punkt widzenia.

Przetwarzanie tkanek ludzkich nie jest tabu.
Prawo chroni pobieranie, przetwarzanie i dystrybuowanie tkanek ludzkich ze względów epidemiologicznych, to droga przenoszenia chorób zakaźnych.
Prócz tego prawo chroni dawcę przed nadużyciami.
-
2009/03/20 11:46:04
mcwal pisze: te urażone uczucia religijne urażają moją wolność twórczą

W powyższym stwierdzeniu jest zawarta presupozycja, że okrzyki oburzenia zawsze wynikają z pobudek religijnych. Jestem zdziwiona, że etyczność traktowana jest jako cecha osób religijnych, ale już nie ateistów. Uważam, że etyczność jest niezależna od światopoglądu.

Jeśli ktoś krzyczy, rozsądnie jest go wysłuchać i odnieść się do jego argumentów, a nie do światopoglądu. Jeśli jedynym argumentem jest światopogląd, warto rozważyć jego punkt widzenia, bo tylko wtedy mamy szansę nie stać się więźniami własnych przekonań.
-
2009/03/22 15:54:53
Niebezkozyry - zupełnie się z tym zgadzam, co piszesz i uważam, ze problem leży gdzieś indziej - wiemy, że nieetyczne jest "używanie" ciał, ich fragmentów, tkanek, itp. Z drugiej strony są sytuacje, gdy to użycie uchodzi za etyczne i wartościowe (choćby kwestia organów pobieranych od zmarłych). Według mnie, to, co wnosi ta praca - to problematyzowanie tej kwestii "użycia", pytanie o różne sposoby używania ciała, różne cele i powody.
Wielkim problemem jest też "wystawianie" zmarłych i ich fragmentów - muzea, wystawy, ale również relikwie.
Zawsze mnie zastanawia, czy można wytyczyć granice między "użyciem" etycznym a nieetycznym.
-
2009/03/22 15:56:00
Panie Waldku, ja chyba w najbliższym czasie nie dojadę jednak do Łodzi... Na pewno przecież ktoś napisze o Kuśmirowskim, prawda?