|
Blog > Komentarze do wpisu
Jakubowicz ocenzurowany, albo czy artysta ma prawo do własnej skrzynki?
Tydzień temu zadzwonił do mnie Rafał Jakubowicz informując o
tym, że jego wystawa pt. „Miejsce” w Galerii Wejście CSW Zamek Ujazdowski
została odwołana. Otwarcie planowane było na 9 maja. Rafał oraz kuratorka
wystawy Ewa Mikina rozesłali do zaprzyjaźnionych osób, również do Indeksu 73,
dokumentację dotyczącą tej sprawy. Cała relacja tutaj.
Przez dłuższy czas nie mogłam złapać, o co w ogóle chodziło. Dlaczego z pozoru niewinna wystawa dotycząca galerii Foksal, wzbudziła takie kontrowersje? No więc po kolei: Projekt Jakubowicza zakładał powiększenie jego skrzynki
znajdującej się w Archiwum Galerii Foksal, do rozmiarów galerii. Zbudowany miał
być obiekt, do którego można byłoby wejść, jak do galerii. Projektowi
towarzyszyć miały plakaty i zaproszenia przypominające druki „foksalowe”, ale informujące
o wystawie w CSW.
Dyrektor CSW Wojciech Krukowski projekt zaakceptował, jednak
1 kwietnia, kiedy Rafał jechał już do Warszawy na montaż, dowiedział się od Ewy
Mikiny, ze wystawa została odwołana. Nie był to jednak prima-aprilisowy żart. Krukowski, jako uzasadnienie przedstawił pismo dawnego dyrektora Galerii Foksal, Wiesława Borowskiego, który pisał: „Stwierdzam, że niedopuszczalna jest każda próba wykorzystywania ideowej i fizycznej postaci Archiwum Galerii Foksal lub jego elementów do samodzielnych, ‘autorskich’ prezentacji publicznych, i stanowiła by naruszenie praw autorskich”. Wskazał również, że pudła te są integralnym elementem Archiwum Foksalu, a ich autorami są Wiesław Borowski i Krzysztof Wodiczko. Wątpliwości dotyczące ewentualnego naruszania praw autorskich (Borowskiego, Wodiczki i ew. Gostomskiego, który był autorem foksalowych plakatów), wyjaśniał Jakubowicz już wcześniej, w liście do Katarzyny Krysiak, obecnej dyrektorki Foksalu. Artysta wskazał, że ta praca ma być formą interpretacji historii Galerii Foksal (przeskalowanie skrzynek jest też odwołaniem do „Wielkiego Cambriolage” Kantora (1971), który miał miejsce właśnie w tej galerii).
Jakubowicz chciał, jak sądzę, pokazać jak prywatna historia (jego jako artysty, który wystawiał w galerii Foksal) przecina się z historią miejsca oraz, jaka jest wzajemna relacja pomiędzy nimi. Jego wystawa miała być więc rodzajem „przepisania historii”. Dlatego pojawiły się elementy odwołujące się do konkretnych elementów oraz dzieł z historii galerii, ale jednocześnie nie były tymi samymi elementami, nawet nie były ich kopiami. Skrzynka miała być wykonana z innych materiałów, miała mieć też inne wymiary. Zresztą wiadomo było, że tym miejscem jest Galeria Foksal (i zarazem fragment jej Archiwum), artysta otwarcie się do tego odwołał. Oskarżenia o plagiat wydają się więc nieco absurdalne. To miał być dialog, interpretacja. Słusznie Jakubowicz
zauważył, że, gdyby w ten sam sposób prawa autorskie stosować do ogółu dzieł,
wtedy z rozwojem sztuki byłoby kiepsko. „Sztuka rodzi się ze sztuki” – dowodził
Ernst Gombrich. Artyści często odwołują się do innych dzieł, przetwarzają je,
interpretują, żeby wspomnieć choćby najbardziej znaną Olimpię Maneta (która
sama w sobie jest przetworzeniem Wenus z Urbino Tycjana) i jej wielokrotne
przetworzenia, a wręcz problem powtórzeń, o którym tu wielokrotnie na blogu
pisałam.
Czy Warhol pytał o zgodę producentów zupy Campbell, czy Kuśmirowski uwzględniał prawa autorskie projektanta wagonu towarowego PKP – pyta Jakubowicz? O pracach Zbigniewa Libery, prowadzących dialog z kulturą wizualną, może lepiej już nie wspominać. Nie chce mi się wierzyć, żeby Wiesław Borowski czy Wojciech Krukowski, nie znali tych zasad. Naruszenie praw autorskich zawsze kojarzy się źle, więc znaleźli argument dość mocny, żeby doprowadzić do odwołania wystawy, która z jakichś względów wydała im się nieodpowiednia, niewygodna, zagrażająca. Tylko oczywiście, wciąż nie ma odpowiedzi na pytanie, o co tak naprawdę chodziło. Czemu wystawa Jakubowicza mogłaby zagrażać?
Pracę Jakubowicza można powiązać z szerszym nurtem w sztuce współczesnej dokonującym swoistych dehistoryzacji, pytającym o to, jak historia jest konstruowana, jak jest wykorzystywana ideologicznie, a także, w jaki sposób w jej obszar wkrada się fikcja. Te problemy pojawiają się również w większości prac Jakubowicza. Chodzi też o to, by postawić pytania, kto używa historii, kto i w jaki sposób ją wykorzystuje, kto próbuje nadać jej kształt, a więc kto i w jaki sposób nią zarządza. Z tym również wiąże się pytanie, kto ma do niej dostęp. Kto ma dostęp do archiwów, teczek i... skrzynek? I w jaki sposób prywatne historie, które tam się pojawiają są zawłaszczane, ideologizowane, wykorzystywane, przerabiane według aktualnych potrzeb władzy. Te kwestie pokazały dyskusje wokół teczek oraz IPN-u. Dziwnym trafem, problem skrzynek z Galerii Foksal zaczyna się z tym wszystkim kojarzyć. „Historia to dyskurs władzy – przekonywał Michel Foucault w jednym z paryskich wykładów – dyskurs zobowiązań, poprzez które władza podporządkowuje, to również dyskurs blasku, jakim władza fascynuje, przeraża, unieruchamia”. Czy „Miejsce” Rafała Jakubowicza mogło odebrać Galerii Foksal jej blask? Trudno to stwierdzić. Na pewno byłaby ta praca próbą rozmrożenia historii tego miejsca i niewątpliwie przepisania na nowo jej fragmentu. Ale przecież ten fragment też pozornie wydaje się całkiem niewinny. To jedynie skrzynka samego artysty. Kluczowe wydaje mi się zdanie z listu Jakubowicza do Katarzyny Krysiak: „Czy uważasz, że artysta nie ma prawa do swojej skrzynki? Do podjęcia z nią gry?” Może chodzi więc o to, że artysta chciał przedstawić po prostu własną interpretację – interpretację, która mogła odbiegać od dominującej wersji historii Galerii Foksal? Okazało się, że występujący w Galerii artyści nie mają jednak do tej historii prawa! Na historię bardzo często kładzie się coś w rodzaju szlabanu, próbując nadać się jej kształt zamkniętego, zamrożonego dyskursu, z góry danej wykładni, w której nie powinno się niczego zmieniać. Ci, którzy nie dopuszczają do rozmów o historii, zdają się mówić: „Tylko my mamy jedyną słuszną wersję! Tylko my, mamy do niej prawo!”. Jednak na szczęście historia nigdy do końca nie daje się ujarzmić. Cóż, komentarzy tego rodzaju nie byłoby, gdyby nie odwołana wystawa... piątek, 10 kwietnia 2009, izakow2
Komentarze
Gość: qwerty, chello087206033240.chello.pl
2009/04/14 19:49:29
praca wydaje mi sie dość słaba,pomysł jak zreferował Jedliński jest dość przecitny i brak w nim "treści" ale cały zabieg ze strony Foksal i CSW ZUJ to jakieś nieporozumienie duże .ręce opadają .
2009/04/17 10:07:04
Nie ma sensu ekscytować się kolejną tego typu prowokacją, dającą rozgłos pracom, o których w innych okolicznościach nikt by nie mówił.
2009/04/17 23:43:08
Nie rozumiem o co chodzi z ta prowokacja. Ja w tym nie widze zadnej prowokacji. Nie rozumiem tez, o co chodzi z ekscytacja. Prosze jasniej i konkretniej
Gość: Nataszka, ds11.uni.lodz.pl
2009/04/21 20:47:01
Nie zabardzo mam jak sie do Pani zwrocic wiec postanowiłam napisać komentarz na blogu:)
Jako że nie obca jest Pani sztuka, chciała bym zapytać czy również motyw wykorzystywania sztuki przez reklamę Panią interesuje. Jeśli tak to czy ma Pani jakieś zdjęcia reklam posługujących się sztuką. Wielce mnie ten temat interesuję i poszukuje materiałów do swej pracy. Bardzo liczę na Pani odpowiedź :) pozdrawiam -Nataszka ( dusza_pierzasta(malpa).tlen.pl )
Gość: XeniaKa, host-86-111-101-211.tvk.torun.pl
2009/04/28 21:58:46
No cóż, nie pierwszy i nie ostatni to przejaw cenzury prewencyjnej (ot, choćby dwa toruńskie przykłady: Przemka Obarskiego w Wozownii i Romana Dziadkiewicza w CSW). Pomijając merytoryczno-artystyczną wartość prac, sam cenzorski proceder, dodajmy, coraz bardziej bezczelny, należy zdecydowanie potępić. Kto powiedział, że po 1989 roku wywalczyliśmy sobie wolność? Uważam, że raczej mamy do czynienia z nowym, bardziej subtelnym i inteligentniejszym rodzajem totalitaryzmu.
2009/05/05 21:14:47
Ano właśnie! Całkowicie zgadzam się z Xenią! Natomiast mówienie o tym, że praca jest kiepska jest zupełnie niedorzeczne. Jak można tak stwierdzić, jeśli nie było wystawy?
Zresztą, czy dobra praca, czy słaba, nawet bardzo słaba - cenzury nic nie usprawiedliwia. Pozdr
Gość: malo, chello087206033240.chello.pl
2009/05/07 15:18:56
Gość: muka, 188.33.96.7*
2009/06/01 14:05:54
Zastanawiam się dlaczego wszystko spadło na Galerię Foksal? Opinia została wyrażona przez Wiesława Borowskiego, który co prawda był założycielem, ale w tej chwili nie ma z Galerią (prawnie) nic wspólnego. W związku z tym, jest to jedynie jego prywatna opinia. Cała afera powinna kręcić się wokół CSW i Pana Krukowskiego. Co do wystawy to żałuje, że nie odbyła zwłaszcza, że przywróciłaby pamięć o Galerii Foksal, która w tej chwili znajduje się na marginesie życia artystycznego, walcząc o przetrwanie. Powinno się wykorzystywać Foksal do swoich prac bo niestety to już historia...
|
|