Blog Izy Kowalczyk o sztuce strasznej i wstrętnej, czyli o moich ulubionych pracach artystycznych i nie tylko
Blog > Komentarze do wpisu
Cremers i fotografowanie Auschwitz

Pisałam tu kiedyś o turystyce Holokaustu. Akurat wczoraj telewizja pokazywała Listę Schindlera (przyznaję, że nie obejrzałam do końca, nie ze względu na późną porę, ale ze względu na to, że jakoś wewnętrznie zbuntowałam się przeciwko jego oglądaniu, a zresztą wcześniej też ze względu na wewnętrzny bunt nie oglądałam tego filmu, wczoraj podeszłam do niego po raz pierwszy i tylko ze względu na temat moich zainteresowań).

A’propos turystyki, Janina Struk w książce Holokaust w fotografiach wskazała, że film Spielberga przyczynił się do popularności ukazanych w nim miejsc, zaczęto organizować wycieczki po Krakowie śladami Zagłady według Listy Schindlera.

W jednym z przewodników kulturalnych po mieście, zwrócono uwagę bardziej na miejsca związane z filmem, aniżeli z wydarzeniami historycznymi. „Nie jest do końca jasne, – pisze Struk – gdzie fikcja miesza się z faktem. Przewodnik wymienia miejsca, gdzie filmowano pamiętne sceny: ‘Żydzi zmuszeni do odgarniania śniegu’, ‘Likwidacja getta żydowskiego’, ‘Mała dziewczynka w czerwonym palcie’ oraz ‘Oskar i Ingrid na konnej przejażdżce’. Przewodnik umacnia jeszcze złudzenie, że Spielberg odtworzył w filmie prawdziwy Holokaust”.

A na marginesie, w samym filmie jest kilka scen, które jakby są ożywieniem fotografii archiwalnych, tyle, że większość tych fotografii robili sami naziści, jakby zbierając wojenne trofea (np. zdjęcie-scena ukazujące nazistów obcinających Żydowi pejsy). To chyba właśnie ta perspektywa (po części będąca perspektywą nazistów) kazała mi się zbuntować przeciwko oglądaniu tego filmu.

Jakiś czas temu na blogu, wśród prezentacji ostatniej edycji World Press Photo, pojawiło się zdjęcie, jakby ilustrujące problem turystyki Holokaustu.


Nie wiedziałam wtedy, kto był autorem tego cyklu. W tzw. „międzyczasie” udało mi się sprawdzić te informacje.

Są to zdjęcia Rogera Cremersa z 2008 roku zatytułowane Preserving Memory: Visitors at the Memorial and Museum Auschwitz-Birkenau, Poland, 30 April-4 May.


Za ten cykl ukazujący turystów robiących zdjęcia w dawnym obozie zagłady, Cremers otrzymał pierwszą nagrodę World Press Photo 2009 w kategorii „Sztuka i rozrywka”. Czy nagrodzenie tych zdjęć, świetnych zresztą, akurat w tej kategorii nie powinno budzić zdziwienia, a także czujności? Może faktycznie jest to rodzaj rozrywki – konsumpcja tego, co związane z Zagładą? Genialny wydaje się pomysły Cremersa fotografowania ludzi fotografujących były obóz Zagłady.

 

Akurat w sprzedaży pojawiło się wznowienie książki Susan Sontag O fotografii (choć tłumaczenie zostawia pewne wątpliwości). Wreszcie mam tę książkę, na którą polowałam dość długo (ceny na Allegro przyprawiały o zawrót głowy).

Sontag pisze, że fotografie dają ludziom wyimaginowaną władzę nad przeszłością, a także pomagają oswoić obcą sobie przestrzeń. Dlatego fotografia rozwija się w parze z turystyką (jedną z najbardziej charakterystycznych rozrywek naszych czasów. Fotografie dają dowód na to, że podróż się odbyła, program wykonano i bawiono się dobrze. Turysta czując się niepewnie w jakimś otoczeniu, robi zdjęcie, aby odzyskać pewność siebie. Fotografowanie jest nie tylko rodzajem zaświadczania o przeżyciu czegoś, jest także środkiem rezygnacji z przeżyć, ponieważ człowiek ogranicza przeżycia wyłącznie do poszukiwania ładnych widoków, przekształca je w obrazy i pamiątki. Podróż staje się strategią gromadzenia zdjęć. Sama czynność ich wykonywania działa kojąco i łagodzi ogólne poczucie dezorientacji, które podróż jeszcze wzmaga. Większość turystów odczuwa przymus odgrodzenia się aparatem fotograficznym od czegoś, co jest godne uwagi, a co napotyka po drodze.

Przywołać można jeszcze słowa Artura Żmijewskiego z wywiadu, który przeprowadził z nim Rafał Jakubowicz: Byłem kiedyś jako opiekun z grupą nastoletnich chłopców na wycieczce w Oświęcimiu. Jako, że nie miałem wśród nich żadnego posłuchu, potraktowali Auschwitz we właściwy sobie sposób: ganiali się po korytarzach bloków, śmiali się, bawili, hałasowali. To straszne, przygnębiające miejsce przestawało być takie straszne. Te dzieciaki miały moc transformowania miejsca, odbierały mu upiorność. Również wtedy widziałem w komorze gazowej wycieczkę młodzieży z Izraela. Trzy dziewczyny stanęły na środku betonowej podłogi, uśmiechnęły się, a czwarta zrobiła im zdjęcie idiotkamerą. Ach, co za ulga! - pomyślałem przyglądając się tej scenie.


wtorek, 03 listopada 2009, izakow2
Komentarze
2009/11/03 22:01:14
"Zapanować nad obiektem wizualnie to tak, jakby zdobyć nad nim kontrolę, choćby przez krótką chwilę" J. Urry
Turystyka obecnie zamknięta jest w obrębie widoków jadę zobaczyć coś, co widziałem w internecie na zdjęciu, robię temu zdjęcie, przyjeżdżam i pokazuje niemal identyczne zdjęcie swoim przyjaciołom. Podporządkowanie turystyki widokom sprowadza turystykę do podróży obrazowej, od obrazu do obrazu. Doświadczenie turystyczne pozbawione jest wtedy innych zmysłów, nie poszerzających praktyki patrzenia. Jednak fotografia turystów jest wykluczająca, nie jest obiektywna, nie pokazuje wszystkiego.
-
Gość: andrzej biernacki, public4558.xdsl.centertel.pl
2009/11/04 19:37:38
Spolaryzowała się nam społeczość w Polszcze. Jedni total feeling - busz po sklepach i na Kanarach, drudzy we włosiennicy po uszy w Holocauście i obozach, najlepiej obozach śmierci. Normalność jak bida usmarkana, ostała się sierotą. Trudno
-
2009/11/04 19:48:59
Mam wątpliwości, czy na pewno można to odnieść do "społeczności w Polsce", ponadto jedni i drudzy działają podobnie, wzajemnie się uzupełniają, niekiedy zamieniają rolami. Więc twierdzę, ze to nie jest wcale spolaryzowanie.
-
Gość: Dorota Łagodzka, public-gprs131607.centertel.pl
2009/11/04 20:48:18
Podobny problem poruszony został w ramach toruńskiego festiwalu Art Moves organizowanego przez bilbordowi galerię Rusz. W centrum Torunia stanęły bilbordy z pamiątkowymi zdjęciami dzieci najprawdopodobniej z wycieczek szkolnych, zrobione w tzw. miejscach pamięci: Majdanek, Oświęcim, Sobibór... Dzieci stoją jednak na tle lasu lub drogi, nie identyfikowalnych, gdyby nie podpisy, miejsc niby zwykłych, a jednak naznaczonych.
-
Gość: andrzej biernacki, public5397.xdsl.centertel.pl
2009/11/05 00:23:46
Dziecko ze szkolnej wycieczki wie tyle o rzeczywistych dramatach np.Oświęcimia, co stary koń, typu Żmijewski, czyli NIC. Różnica między nimi polega tylko na tym, że Żmijewski (jak każdy koniunkturalista) wie, jak zbić na tym kapitał "artystyczny". Pewnie jestem żle wychowany ale na te wszystkie przekłady Oświęcimia "na Polskę" albo "na dzisiaj" reaguję agresją, sycząc przez zęby : "Odpierdolcie wy się wreszcie wszyscy od Oświęcimia, Bogu ducha winnych dzieci i "działań" artystycznych ze śmiercią w tle". Amen
-
2009/11/05 11:44:07
Panie Andrzeju, ale to sie caly czas toczy, te wycieczki wciaz tam sie pojawiaja, ludzie sa zachecani przez wciskane ulotki, zeby odbyc "Auchwitz Tour", smierc jest wciaz konsumowana, nie tylko w odniesieniu do Zaglady (a wiec to tu trzeba by bylo powiedziec: "Odpierdolcie sie", tylko wlasciwie komu? kulturze konsumpcyjnej?).
Jesli jest to jeden z glownych problemow wspolczesnosci (owa konsumpcja smierci), to sztuka, tak jak filozofia, odnosi sie do tego. Ja nie bardzo Pana rozumiem.
-
Gość: andrzej biernacki, public11695.xdsl.centertel.pl
2009/11/05 21:40:33
Kulturze konsumpcyjnej też, ale odpierdolcie się mówię tym, którzy z łatwiutkiej z gruntu, krytyki kultury konsumpcyjnej robią sobie nadęty, quasi filozoficzno-socjologiczny, program artystyczny. A także łatwiutkie obiekty sztuki: te cembrowiny z solą, te palniki gazowe, brrr. Pani Izo, widocznie wystarcza Pani fakt, że ktoś się do "palących"problemów współczesności ODNOSI. Moim zdaniem to za mało. Sztuka była i jest o tym, JAK się odnosi.
Tymczasem wiadomo, że ktoś się bierze za Holocaust, bo liczy się z tym, że bez wysiłku "gry wstępnej" ma na dzień dobry pożądaną temperaturę uczuć i pozory głębokiego namysłu. Na starcie ma starego jak świat i omijanego przez przyzwoitość twórczą SAMOGRAJA. Dawniej był nim np. pomidorowy zachód słońca, dziś Holocaust i obozy.
Natomiast wycieczki się pojawiają wszędzie tam, gdzie wisi kartka z napisem muzeum: raz to jest muzeum ziemi przemyskiej innym razem muzeum holocaustu, nie ma tu żadnej premedytacji tylko zwykła objazdówka. Też o śmierci, bo dla ZABICIA czasu. Pozdrawiam
-
2009/11/05 21:53:37
Eeee, dalej nie jestem przekonana. Rzeczywiście istnieje wiele kiepskich prac artystycznych o Zagładzie, tak jak i o każdym innym temacie... Proszę zauważyć jednak, że w moim wpisie nie było mowy o sztuce sensu stricte, jedynie o fotografii dokumentalnej (ok, jak to akurat uznaję za sztukę).
Mnie jednak niepokoi coś innego, a dlaczego Pan nie oburza się np. na "Listę Schindlera", tylko na enigmatycznie pojętych artystów (np. cembrowiny z solą??, palniki z gazem??). Kto z nich jest bardziej uczciwy?
I następna rzecz - nie zgadzam się też, że artyści ("przyzwoita twórczość") omijali ten temat, pojawiał się u Linkego, Sterna, Dłubaka, Szapocznikow, Szajny i innych. Inaczej, ale się pojawiał.
-
Gość: andrzej biernacki, public11695.xdsl.centertel.pl
2009/11/06 09:34:26
Pani Izo, wprawdzie moje tu teksty, to nie żadna literatura, żeby się w nie przesadnie wgryzać, ale jak mam Panią przekonać skoro przeocza Pani ważne rozróżnienia.
1. Napisałem np.: "przyzwoitosc tworcza", ktora Pani przerobila na "przyzwoita tworczosc", a to na pewno nie to samo.
2. Wyraznie napisalem, ze nie fakt odniesienia sie do Zaglady ale JAKOSC (np. wizualna) tego odniesienia determinuje jakosc (tresci) tego przekazu. Szapocznikow (mniej Linke czy Stern) ZNALAZLA wlasciwy jezyk, dlatego Jej odniesienia do Zaglady (nie tylko) sa wazne.
3. Pisze Pani enigmatycznie pojetych artystow tymczasem wiadomo, ze jak podaje przyklady "Cembrowiny z sola" czy "palnikow gazowych" pisze o Balce.
Poza tym, sorry. wcina mi polskie litery. Pozdrawiam
-
2009/11/10 07:51:34
Wydaje mi się, że fotografowanie ludzi fotografujących zawsze było intrygujące.