Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

"Bryzgające" piersi

izakow2

Przedstawione przeze mnie poprzednio obrazy Katarzyny Hołdy wywołały gorącą dyskusję, ale najbardziej kontrowersyjny wydał się moim czytelnikom obraz Madonny „bryzgającej mlekiem”.


 

Wydaje mi się, że jest to nawet dobre określenie, choć gorzej rzecz wygląda z odwołaniami. Bo po pierwsze, większość czytelników zgadza się z tym, że są to obrazy symboliczne (na co wskazywał między innymi Pan Tomek), więc przywoływanie fizjologicznych opisów dotyczących laktacji jest tu chyba nie trafione. Jeszcze mniej trafione są skojarzenia odnoszące się do wyobrażeń pornograficznych, które pojawiają się chyba na zasadzie: jak widzę pionowy, sterczący kształt, to kojarzy mi się z jednym. A swoją drogą dziwnie świadczy to o naszej wyobraźni wizualnej.


Tymczasem, jak pisałam poprzednio, Hołda raczej odwołuje się do dawnej sztuki i symboli, które w niej można odnaleźć. Są one też dwuznaczne, ale chyba jednak są bardziej adekwatne do interpretacji tych prac niż motywy pornograficzne. Na przykład przedziwne są wyobrażenia Rzymskiego Miłosierdzia odnoszące się do historii rzymianki Pero karmiącej swego uwięzionego ojca Szymona mlekiem z własnej piersi i tym samym ratującej go od głodowej śmierci.


Rzymskie miłosierdzie Petera Paula Rubensa



Jean-Babtiste Greuze

 

Miłosierdzie, miłość bezinteresowna, poświęcenie – takie było zapewne przesłanie tej opowieści oraz tych obrazów. Choć jest w nich coś, co we mnie zawsze powodowało lekki dreszcz obrzydzenia...


Ale pierś obfitująca w pokarm to również symbol obfitości, szczodrości, swoistej potęgi życia. Ciekawe jest to, że tego rodzaju przedstawienia znajdziemy przede wszystkim w dawnych fontannach, gdzie z kobiecych piersi wypływają strumienie wody.


 

Jedną z najsłynniejszych jest przedstawienie Nereidy w Fontannie Neptuna w Bolonii. Fontanna jest dziełem Gianbologny i została wykonana około 1567 roku.


 

Ale chyba najdziwniejsze jest przedstawienie Artemidy (bądź też Diany) w Villi d’Este w Tivoli (wykonane przez Pirro Ligorio w XVI w. dla kardynała Hipolita d’Este).



 

Artemida symbolizuje tu obfitującą w pokarm Matkę Naturę. 


I stąd już krok do symboliki, do której odwołuje się Hołda. Bez potrzeby sięgania do wyobrażeń obscenicznych. A zresztą może do nich także sięgać. Obsceną jest to, co nie mieści się na scenie (scenie sztuki), jak powiada Lynda Nead. To, co odczytywane jest jako zagrożenie dla kulturowego porządku bywa często określane jako obsceniczne. Obsceniczny jest abiekt, czyli to, co przekracza granice, co przeczy integralności podmiotu, a więc między innymi cielesna materia wypływająca z ciała (krew, mocz, łzy, ślina, sperma, ale również mleko) – to już oczywiście Kristeva, do której odwołuje się Nead. Abiektualna symbolika może wzbudzać lęk, wywoływać wstręt i obrzydzenie, ale zarazem świadczy o sile biologicznego życia. Obrazy ukazujące Rzymskie Miłosierdzie, jak mówiłam, zawsze mnie trochę brzydziły, ale przecież ta przypowieść mówi właśnie o ratowaniu życia, za cenę obnażenia córki przed własnym ojcem, wstydu i upokorzenia. Ale wola życia zwycięża.


A i jeszcze jedno – przy okazji tych fontann, znalazłam różową fontannę odnoszącą się do świadomości raka piersi i jego profilaktyki.


 

Znajduje się ona na kapitolu w Pensylwanii, normalnie tryska wodą białą, ale w październiku 2009 wpuszczono wodę różową. W ten sposób cała ta fontanna w kontekście powyższych rozważań staje się symbolem piersi. Ale zarazem także mówi o woli życia.


Komentarze (18)

Dodaj komentarz
  • mojarzezba

    Pani Izo, przede wszystkim świetne rzeźby ;-) i malarstwo też "rzeźbiarskie". Mniejmy nadzieję, że chociaż po części uświadomią co niektórych odbiorców , że Hołda nie robi nic , czego mogłaby się wstydzić. Bryzgające mleko jest przedstawione w sposób jak najbardziej delikatny i myślę, że artystka nie chciała tym zbytnio szokować.
    Myślę, że jej obrazy i tak są delikatne w porównaniu z tym, co przedstawiła Frida Kahlo w obrazie z 1937 roku pt."Moja niańka i ja" :

    fridakahlo.prv.pl/1937%20-%20piastunka.html

    Przy okazji dodam, że Frida należy do moich ulubionych artystek, których twórczość jest bardzo żywa. Aktualnie w Brukselii odbywa się wystawa kilkunastu jej prac i planowane są kolejne wystawy nawet w Niemczech. Można o tym posłuchać tutaj:

    www.polskieradio.pl/dwojka/publicystyka/artykul133483_sezon_na_dwojke_frida_kahlo_w_brukseli.html


    Ten obraz szokuje i zachwyca, są więc w nim dwie siły, o których już pisałem we wcześniejszym komentarzu.

    A jeżeli chodzi jeszcze o Madonny-Hołdy, to myślę, że cały problem tkwi w tym, iż są to postaci otoczone kultem, więc każde ich przedstawienie w zupełnie inny sposób budzi zgorszenie, niesmak, burzy świat religijnych wartości, ale wszystkiemu towarzyszy subiektywne odczucie. Czasem można się zdziwić pozytywnym przyjęciem , uznaniem takich obiektów np. przez niektórych księży.

    Swoją drogą dziwne jest, że motyw matki żywicielki, opiekunki jest odbierany w taki sposób. Jestem ciekaw, jakie reakcje wywołałaby np. figurka Madonny, z oczu której spływają krwiste łzy. Ciekawe, czy takie przedstawienie wywołałoby kontrowersje i czy ktoś nie zechciałby nazwać tego satanizmem. A wiem też, że istnieją przypadki oszustw, kiedy to ludzie modlili się do figurki Madonny , która płakała krwią (w rzeczywistości łzy były "wywoływane" przez specjalnie przygotowany w tym celu środek chemiczny)

    A na koniec znowu coś z Madonnami:

    www.youtube.com/watch?v=2c4P5WWwl14

    :-)

  • mojarzezba

    A, i jeszcze chciałem zauważyć ciekawą rzecz odnośnie Nereidy w Fontannie Neptuna w Bolonii z 1567 roku.
    Zapewne jest to związane z czasem, w którym żył autor tej rzeźby, ale interesujące , że wyeksponował piersi (w końcu sutki są bardzo wyraziste, a same piersi są atrybutem kobiecości, erotyki, czy nawet samego seksu, jeśli chodzi o rozmaite techniki miłosne), a ogonem potwornej ryby zakrył srom postaci kobiecej, która i tak ukazana jest w pozycji bardzo zmysłowej, kipiącej seksualnością, pięknem.

  • mojarzezba

    być może nie jest to ogon, a muszelka, jakby nie było - wagina ukryta, piersi nie

  • mojarzezba

    "A swoją drogą dziwnie świadczy to o naszej wyobraźni wizualnej."

    Pani Izo, nie wiem, czy tak do końca dziwnie świadczy to o naszej wyboraźni wizualnej. Na pewno kojarzenie wszystkiego z seksem nie jest zdrowe, bo trąca o wstęp do seksoholizmu. Jednak myślę, że takie skojarzenia są wpisane w naszą naturę, którą do pewnego stopnia współtworzy popęd seksualny.
    :-)
    Alem się rozpisał...

  • Gość: [Zakład Ślusarstwa Koncepcyjnego] *.torun.mm.pl

    Pani Izo

    Nie wiemy po co pisze Pani, że skojarzenia pornograficzne są mało trafione, skoro skojarzenia te są udziałem wyłącznie Pani i Pana Tomka. My napisaliśmy dokładnie o co chodziło nam z teledyskiem Prodigy, ale Pani trzyma się tych skojarzeń jak pijany płotu, bo dzięki temu może Pani przejść do abiektu, Nead, Kristevej innych autorów i schemacików dobrych na wszystko i zwalniających od myślenia.

    Tymczasem odwołania, które prezentuje Pani w tym wpisie są dość dobrą ilustracją tego, o co nam chodzi. Mleko (na obrazach) jest przekazywane jako pokarm, kobiety karmiące dbają o mleko, by się nie rozlało, by się nie zmarnowało.

    Woda z piersi nereid tryska na dużą odległość właśnie dlatego, że jest to woda. Oczywiście, można założyć że renesansowi artyści myśleli sobie tak: "Co prawda jest to woda i każdy to widzi, ale płynie z cycków, więc każdy będzie wiedział, że chodzi o to, że reprezentuje ona mleko". Wydaje nam się to mało prawdopodobne. Takie cepowate myślenie jest raczej wynalazkiem nowoczesności. Z pewnością woda ma tu swego rodzaju mleczny pierwiastek. I woda i mleko są życiodajnymi płynami. Jednak utożsamianie wody z fontanny z mlekiem jest naiwne. A więc woda tryskająca z piersi nereid (żyjących w morzu) jest wodą - substancją dającą życie. Wodę zarówno się pije, jak i rozlewa na ziemię, by dała życie. Poza tym jej ogrom i siła są tak duże, że nie da się ich nigdy całkowicie ujarzmić, np oceanu albo rzeki. Woda więc zawsze łączy się z chaosem, niemożnością uporządkowania - stąd tryskanie. Dlatego wyobrażenia przedstawione przez panią są z naszego punktu widzenia spójne. Woda tryska, mleko jest ostrożnie podawane.

    Mleko rozlane na ziemię marnuje się. Nie karmi - nie daje życia, jest śmiercią. To chyba jedyny abiekt, jaki jest na obrazkach Hołdy i zadziwia nas Pani opór przed dostrzeżeniem go. Dlatego nie zdziwimy się, jeśli pozostanie Pani przy pornografii.

    Państwo kojarzycie spermę "w ogóle" z abiektem, pornografią. Nasze założenie jest takie, że "rozbryzgujące się" (marnowane) mleko u Hołdy nie jest pokarmem (stąd porównanie do śliny i spermy, które też nie są pokarmem). Podobnie marnowana sperma nie daje życia (np w filmach pornograficznych), co nie znaczy, że sperma sama w sobie jest obrzydliwa, "zła", co zarzucał nam Pan Tomek. W każdym razie nie chodziło nam o jakieś tabu seksualne.

    Nie rozumiemy również dlaczego stawia Pani w opozycji procesy fizjologiczne i symbolikę. Sądzi Pani, że symbolika wzięła się z książek? Że "wynaleźli" ją filozofowie i artyści? Każda symbolika ma źródło w rzeczywistości, życiu, również w procesach fizjologicznych i nie da się ich rozpatrywać w jakiejś dziwnej izolacji. Mleko rozlane niesie inny "ładunek" symboliczny, niż mleko podawane niemowlęciu. Podobnie rzecz ma się z wodą (np czym innym jest woda stojąca, a czym innym tryskająca, woda głęboka i woda płytka itd.)



    Panie Tomku
    Co do obrazu Fridy Kahlo, to nie wiemy, czy jest mniej "delikatny", niż obrazki Hołdy. Na pewno jest przekazem spójnym symbolicznie i zrozumiałym dla kogoś, kto chce odczytać go symbolicznie. Mała Kahlo nie jest przyssana do piersi. Jakby spija kapiące "bezładnie" mleko. Właśnie ten fizyczny (niewielki, ale jednak znaczący) dystans łączy się z odpersonalizowaną, obcą postacią niańki. Mleko skapujące, a nie ssane, jest znakiem tej obcości i braku miłości matki do "dziecka". Zresztą z drugiej piersi mleko kapie mimo, że nikt go nie pije. Niańka staje się więc nie tyle obca, ile w ogóle odczłowieczona, staje się dojna krową, która nie postrzega swego mleka jako znaku bliskości ani nawet jako pokarmu, tylko jako coś, co cieknie.

  • Gość *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Państwo Ślusarze, przecież nie jestem godzien dyskusji z Wami. Ale skoro piszecie do mnie, to chętnie napiszę do Was.

    Napisaliście, że:
    "Co do obrazu Fridy Kahlo, to nie wiemy, czy jest mniej "delikatny", niż obrazki Hołdy."
    gdy ja napisałem, że:

    "Myślę, że jej obrazy (czyli Hołdy) i tak są delikatne w porównaniu z tym, co przedstawiła Frida Kahlo w obrazie z 1937 roku pt."Moja niańka i ja" ".

    Wychwytujecie różnicę? Bo chyba jednak nie bardzo...

    Pozdrawiam.

  • mojarzezba

    Natomiast cieszy fakt, że dostrzegacie coś takiego jak nowoczesność.

  • Gość: [Zakład Ślusarstwa Koncepcyjnego] *.torun.mm.pl

    Niestety nie wychwytujemy. Może jakaś podpowiedź? ;)

  • mojarzezba

    Haha, nie nabierzecie mnie.

  • Gość: [Zakład Ślusarstwa Koncepcyjnego] *.torun.mm.pl

    Ha ha, zdaje się, że sam Pan się nabrał :)

  • izakow2

    Jeden trzyma się czegoś jak pijany płotu, inny woli czepiać się czegoś jak rzep psiego ogona. Jak już nie ma nic po powiedzenia, to można szafować takimi określeniami, o przepraszam, sypać nimi z rękawa. I można jeszcze odwracać kota ogonem, bo to nie ja miałam skojarzenia pornograficzne.
    Zadziwia mnie jeszcze wybiórczość argumentacji. Niby widzimy symbolicznie, ale już w fontannach jesteśmy przekonani, że z piersi Nereid bryzga woda. I jeśli jeszcze można wymyślić argumentację na poparcie tego toku rozumowania (choć trudno wyobrazić sobie fontanny spływające mlekiem...), to już gorzej z Artemidą, z której piersi cieknie woda, ale ma to zdecydowanie odniesienie do pokarmu, i mniej duchowego, ale raczej ziemskiego, obfitość odnosi się do szczodrości natury, bo tu przede wszystkim chodzi jednak o analogię z Matką Naturą (i o to chodzi też w przedstawieniu Madonny u Hołdy, ale jeśli ktoś w tym widzi jedynie skojarzenie z dojnymi krowami, to już trudno). Możecie się wyśmiewać z teorii, które przywołuję, to już Państwa sprawa. Ale to uczepienie się kwestii marnowanego mleka (w przedstawieniu symbolicznym!) wydaje mi się dość absurdalne, a przynajmniej dążące usilnie (nawet, jeśli jedynie podświadomie) do uporządkowania tej cielesnej, jednak nieuporządkowanej i nieopanowanej materii. A tak mleko przedstawione jest u Hołdy.
    I mam nieodparte wrażenie, mimo Państwa zapewnień, że problematyki laktacji z własnego doświadczenia nie znacie, bo inaczej byście takich bzdur o zmarnowanym mleku nie pisali.
    Panie Tomku, oczywiście, to skojarzenie z obrazem Fridy jest jak najbardziej adekwatne. Hołda sama mówi, że zafascynowana jest Fridą Kahlo.

  • Gość: [L.] *.wroclaw.mm.pl

    A ja mam propozycję dość prostej interpretacji:

    Mamy dwie Madonny "mleczne" Katarzyny Hołdy, mamy też liczne przedstawienia mlecznych madonn z historii, np. coś takiego:

    eatourbrains.com/EoB/wp-content/uploads/2006/12/da_vinci_madonna.jpg


    Dary Bogiń były dla ludzi, także dary wyobrażane jako cielesne płyny i pokarmy.

    To ahistoryczne stwierdzenie, ale w chrześcijaństwie pośredniczy krew Chrystusa, to ona jest jedynym darem, który odkupia.

    Może Hołda po prostu olewa tego "koniecznego" pośrednika jakim jest dziecie boże i oddaje Madonnie dostęp do darzenia ludzi, a nie boga, ktory dopiero w swoim imieniu będzie nas obdarowywał łaskami.


    Tak więc nie widzę powodów, żeby to mleko, tak jak tu niektórzy/re, uważać za zmarnowane! Czy to, że nie ssie go bachor przedstawiony na obrazie, oznacza, że nikt inny go nie dostanie?

    Nie wiktymizujmy tego mleka, bo ono nie musi znaczyć poświęcenia, ale pokazywać dobroć i hojność Bogini.

  • blogali

    Iza,

    Madonny Katarzyny Hołdy są super i już sobie na nie ostrzę pazurki. ;)

    I zupełnie nie rozumiem problemów mlekiem/piersią itp. Czy naprawdę to się kojarzy z pornografią? Niebywałe... Mleko Madonny to przecież sacrum. To kolejny element tajemnicy wcielenia - pierwszy ziemski pokarm Dzieciątka Jezus! Mleko Maryi to symboliczna chrześcijańska ambrozja.

    Pokazałaś świetne prace, ale przecież są też klasyczne obrazy pokazujące Madonnę karmiącą wszelkich świętych i święte. Nie wspominając o absolutnie kultowej Matce Bosce Karmiącej, która swego czasu była w każdym szanującym się domu katolickim. I jak wierzono, jej obecność zapewniała dostatek w domostwie. Czy więc problem w ... wytrysku? Czy my już mamy do tego stopnia zlasowane pornografią mózgi, że nam się wszystko kojarzy? Straszne by to było!

    Tryskające mleko - nie zapomnij o micie o Herze i karmieniu małego Herkulesa, czyli o micie o powstaniu drogi mlecznej... To był wytrysk kosmogoniczny... Też się będzie kojarzyć?

    A sprawa mleka kobiecego (a nie boginicznego) jako abiektu. To też ciekawe. Ciekawe, jak się do tego podchodziło np. w latach 50-tych i 60-tych, np. w Stanach Zjednoczonych, gdy karmienie piersią "zrekonstruowano" jako metody dla 'lower class'. Kobiety z klasy średniej karmiły mlekiem w proszku. Karmienie piersią nawet nie bywało im przedstawiane jako alternatywa. To się zmieniło w Stanach stosunkowo niedawno, dwie-trzy dekady temu, na skutek popularzyacji zdrowego żywienia. Odkryto na nowo mleko matki. Teraz jest przede wszystkim mleko matki, choć powoli zaczynają się pojawiać głosy, że skoro matka nie kontroluje co je (jedzenie nieorganiczne), to może jednak organiczna formuła jest lepsza... A więc konstrukcja mleka matki karmiącej, jako abiektu, jest też uwarunkowana kulturowo i historycznie. Z ciekawostek: jak się dowiedziałam od pewnej pielęgniarki latynoskiej, latynoski-tradycjonalistki traktują pierwsze mleko matki, tzw. siarę, jako abiekt. Absolutnie nie dadzą się namówić, żeby karmić dziecko dopóki nie przyjdzie normalny pokarm. Żadne argumenty nie trafiają. Ściągają i wylewają.

  • Gość: [Zakład Ślusarstwa Koncepcyjnego] *.torun.mm.pl

    Pani Izo

    Pisze Pani, że Hołda sama mówi, że jest zafascynowana Kahlo. Mamy do Pani jedną prośbę. Proszę napisać co sądzi Pani o przedstawieniu mleka w obrazie Kahlo zlinkowanym wcześniej przez Pana Tomka:

    z.about.com/d/arthistory/1/0/r/b/fk200708_06.jpg


    Pisze Pani, że nasze skojarzenia nie są trafne. Prosimy więc niech Pani napisze, jak Pani odczytuje takie a nie inne przedstawienie mleka na obrazie.

  • Gość *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    W tekście poniżej przedstawiony jest kontekst biograficzny do obrazu Fridy Kahlo "Moja niańka i ja", z którym możecie Państwo zapoznać się tu:

    "Matka Fridy nie była w stanie karmić jej piersią, gdyż Cristina, następne dziecko, urodziła się zaledwie w 11 miesięcy po Fridzie. W efekcie Frida karmiona była piersią przez rdzenną indiańską piastunkę, którą państwo Kahlo zatrudniło właśnie w tym celu. Związek między Fridą i jej nianią wydaje się być dość chłodny, zredukowany jedynie do konieczności aktu karmienia. Dziecko karmione piersią ma twarz dorosłej Fridy, która posiada już wspomnienia, a ponieważ nie była ona w stanie zapamiętać twarzy swojej niani, zastąpiła ją na obrazie pre-kolumbijską maską.
    Piastunka nie obejmuje i nie kołysze Fridy... trzyma ją w sposób, w jaki trzyma się kogoś, kto ma być poświęcony w ofierze. Rozwinięty rulon w dole obrazu nie jest opisany, ale sugeruje, że miał to być obraz w stylu ex-voto. Macierzyństwo w typie "Madonny z dzieciątkiem" zostało tu przekształcone w poczucie straty i odseparowania od jej własnej matki, z którą, na dobrą sprawę, nigdy nie była specjalnie związana. (Choć Pan Tomek pragnie dodać, że Frida mocno przeżyła śmierć swojej matki) Frida uważała ten obraz za jedną z jej najekspresywniejszych prac. Jest on też kolejnym z serii obrazów, które miały dokumentować najważniejsze wydarzenia z jej życia." fridakahlo.prv.pl/1937%20-%20piastunka.html - autor tej strony opiera się na książce o "Życiu i twórczości Fridy Kahlo" napisanej przez Hayden Herrera.

    Nawiązując do oburzenia traconym mlekiem. Pomyślcie ile plemników się marnuje po drodze do komórki jajowej, gdy tylko jeden dochodzi do celu...

  • izakow2

    Ala, masz rację, że ciekawy jest też ten trop z Herą i drogą mleczną. A karmiąca matka jako abiekt to częściowo też nasza kultura. Pamiętam dyskusje dotyczące tego, że nie powinno się karmić dziecka w miejscach publicznych o określonym prestiżu, np. w parlamencie, niektórzy mówili, że to nie uchodzi, a w podtekście, że obraża to miejsce. Ciekawa to sprzeczność w odniesieniu do nawoływań o naturalne karmienie.
    Do Ślusarzy - nie napisałam, że Państwa skojarzenia są nie trafne, ale, że są dziwne, abiektualne właśnie, w sumie dość smutne. Co do Fridy, mleko kapiące z piersi ukazane jest jako pokarm, ale ciekawsze jest połączenie w tym obrazie życia i śmierci (maska piastunki), umierania i odradzania, czyli coś, co pojawia się też w "Ogrodzie" Hołdy. Ale oprócz mleka kapiącego z piersi, mleko ukazane jest jako "deszcz" i myślę, że chodzi tu o jego życiodajną siłę, znowu o analogie między substancjami ciała a natury.

  • Gość: [Gość Niedzielny] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    tak sobie czytam te opowieści o mleku w kilkudziesięciu komentarzach i jest zabawnie.... ,a w tym czasie na Haiti maczety idą w ruch...krew i mleko w jednym,dlatego wybieram piwko...(tylko jaka bogini je daje?)

  • Gość: [Autorka] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    A pod tym linkiem są trzy prace o laktacji, której mało w sztuce współczesnej : troszkiewicz.ownlog.com/

Dodaj komentarz

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci