Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

Cielesne Madonny Katarzyny Hołdy

izakow2

Dzięki Magdzie Ujmie zetknęłam się z pracami Katarzyny Hołdy, która maluje, tworzy lalki, projektuje biżuterię, jest też autorką chust rezerwistek, które wykorzystane były podczas krakowskiej Manify w 2004 roku. Z umieszczonych na jej blogu zdjęć wynika też jak bardzo zafascynowana jest ludową religijnością, a zwłaszcza jej kiczowatą stroną.

Zachwyciły mnie prace Hołdy. Autorka z jednej strony odwołuje się do tradycji, do rękodzieła oraz tradycyjnego malarstwa. W malarstwie korzysta również z tradycyjnych wzorów ikonograficznych – malarstwa średniowiecznego, wschodnich ikon, widać w jej pracach także fascynację Fridą Kahlo. Z drugiej jednak strony, tworzy prace niepokorne, łamiące konwencje, które mogą być odczytane jako feministyczne, a przez niektórych jako wręcz obrazoburcze.

 

Biała Madonna, czarna Madonna, czerwona Madonna, akryl na płótnie, 60x90 cm

 

W swoich obrazach Hołda odnosi się bowiem przede wszystkim do figury Matki Boskiej, ale zamiast przedstawień uduchowionej Maryi, pojawia się wizerunek Maryi cielesnej. Jej wizerunek bliższy jest pogańskiej bogini płodności, Matce-Ziemi, aniżeli Maryi znanej z przedstawień chrześcijańskich. Wśród tych ostatnich zdarzają się niezwykłe wyobrażenia, gdzie znaczącą rolę odgrywa cielesność Matki Boskiej, jak w obrazach ukazujących Marię w ciąży, tańczącą Matkę Boską czy Matkę Boską w kapeluszu, której przedstawienie znajduje się w kościele w Krzeszowie. Jednak tego rodzaju przedstawień jest w gruncie rzeczy niewiele.



 

Chyba najbardziej boginicznym obrazem Hołdy jest Ogród, ukazujący młodą, piękną kobietę, trzymającą na swoim łonie dzieciątko połączone z nią wciąż pępowiną. Z jej piersi wypływa mleko, a jej figura wpisana została w mandorlę złożoną z czaszek.

 

O znaczeniach mandorli pisała w „ArtmixieAnna Kohli:

 

 

Mandorla, czyli po włosku "migdal" (), połączenie dwóch półksiężyców, to symbol yoni. Migdały są do tej pory symbolem dziewiczej płodności tak jak w micie o Nanie, która na wzór najstarszych partogenetycznych bogiń zrodziła boga Attisa "z jej migdału". Inna nazwa mandorli to "vescica piscis" - "łódź, naczynie ryby" sugeruje związki z płodnością i wodą. Święta Afrodyty na Paphos miały miejsce właśnie w czasie znaku Ryb. Jej inne wcielenia - Isis, Freya, były przedstawiane ubrane w rybne sieci. Później znak mandorli został przejęty przez wczesnych chrześcijan jako symbol narodzin ryby, czyli Jezusa, z matczynego "źródła".

 

Mandorla w swoim kształcie przypomina waginę, w przedstawieniach Sheeli–na-gig, praceltyckiej bogini – waginy, była ona prezentowana jako wyraźnie eksponująca swoją waginę. Z przedstawieniami Sheeli, kojarzy mi się lalka-Aborygenka Katarzyny Hołdy.



 

U Hołdy cielesność akcentowana jest przez przedstawienia cieknącego z piersi mleka, ciężarnego brzucha oraz akcentowania starości (jak w obrazie ukazującym św. Annę Samotrzeć oraz Madonnę jako staruszkę w jej potrójnym przedstawieniu).


Św. Anna Samotrzecia, akryl na płótnie, 80 x 80 cm

Komentarze (24)

Dodaj komentarz
  • Gość: [marcinpietraszek.blogspot.com] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    bardzo podoba mi się ogród.

  • blogali

    Iza,
    Bardzo mnie zaintrygowały te Madonny, a szczególnie Ogród. ;)

    Ale wybacz trywialność: Kochana, płytki ceramiczne z Janem Pawłem II z serii "papieskiej" - to jest to! Ja tak chcę przeczytać dobry tekst o tematach religijnych w bardzo-popowej-sztuce-użytkowej (kafelki łazienkowe!!).
    wyborcza.pl/1,76842,7489935,Jan_Pawel_II_na_kafelkach.html

  • izakow2

    Mi też najbardziej podoba się "Ogród".
    Ala, najpierw pomyślałam odnośnie tych płytek, jakiś total, po co się tym zajmować? Ale masz rację, że ten kult w wersji pop też jest niesamowicie intrygujący. A wiesz, ja do teraz pokazuję studentom fotki, które sobie zgrałam z netu z pogrzebu papieża. I do teraz nie mogę otrząsnąć się z wrażenia, które na mnie wywarły. Ale kto ma własciwie napisać taki tekst? Chyba nie chcesz, żebym zajmowała się teraz współczesną ikonografią religijną w wersji pop? ;-))) Bo i tak wchodzę w coraz to dziwniejsze tematy ;-))

  • izakow2

    A poza tym wyobraź sobie: rozbierasz się, myjesz, robisz kupę i patrzysz na papieża JP II, uznawanego za świętego. Kto i dlaczego na to wpadł? Ja tego chyba zupełnie nie umiem pojąć.
    Ala, a przy okazji, nie wiem, czy miałaś okazję czytać reportaż Mariusza Szczygła z wizyty obecnego papieża w Czechach (Duży Format GW). Po prostu genialne, ja czytając to, myślałam sobie: jaka szkoda, że nie jestem Czeszką.

  • blogali

    Iza,
    Widziałam ten reportaż, ale nie czytałam. Jak mówisz, że warto, to przeczytam.

    Słuchaj, Ty masz studentów. To zainspiruj ich tą pop-kulturą religijną! Możemy się zrzucić i zrobimy konkurs na najlepszą pracę magisterską w tej dziedzinie z nagrodą: płytka z JPII. Co Ty na to? ;) Swoją drogą bardzo ją chcę kupić...

    I wiesz, ja nie mam żadnych wątpliwości, że w niejednej łazience w Polsce będzie kafelek papiski. I że się go będzie pokazywać znajomym z dumą, jak nowy telewizor.

    W sumie ma sens w popularnej religijności (polskiej), takiej naprawdę idolatrycznej, a przez to dziwnie bliskiej pogaństwu. Papież już za życia pozwolił skomodyfikować swój wizerunek (pop-kultura). W sumie w Polsce papież w ogóle stał się takim commodity. I ciekawa jest ewolucja w chrześcijańskiej kulturze wizualnej od ikony wczesnochrześcijańskiej do ceramicznego kafelka z papieżem i wizerunkiem Czarnej Madonny...

    A jak chcesz naprawdę super zdjęcie, to Piotr ma z portretem papieża w witrynie sklepu monopolowego, a tle wszelakich alkoholi. Błogosławiącego w szatach pontyfikalnych... Świetne!

  • mojarzezba

    Zdjęcia z pogrzebu papieża pokazywane studentom. Ciekawie, ciekawie.
    Można było odnieść wrażenie, że jest to jakiegoś rodzaju performance. Rozwianie księgi przez wiatr było chyba jego apogeum, bo uznano to za znak Ducha Świętego i to zrobiło największe wrażenie (w końcu było to nieprzewidziane, ale wspomogło całość).

    A teraz tak trochę z innej beczki, choć temat nadal dotyczący papieża.

    Ostatnio próbowałem zrozumieć działanie Vargasa, który doprowadził do śmierci psa galerii. Jego "praca" jest zbrodnicza, ale z drugiej strony nikt nie miał nic przeciwko temu , aby pokazywać papieża w ciężkim stanie w jego papieskim oknie.
    Zaraz posypią się komentarze, że równam człowieka i to w dodatku papieża do zwierzęcia - jak tak można ?!!!! i w ogóle, ale sądzę, że można tu uchwycić podobieństwo postępowania. Wszak i pies i człowiek to istoty żywe, zdolne do odczuwania. Moim zdaniem było to równie wstrząsające "przedstawienie", stali za tym świadomi ludzie. A oglądać człowieka w agonii to naprawdę nic przyjemnego, tak samo jak pokazywanie konającego psa.

    Ale to taki temat na uboczu, a poruszony dlatego, że obie szanowne panie wspomniały o papieżu i kulturze pop :-) . I tak pewnie nikt się do tego , co napisałem nie odwoła...

  • tk1891

    Wydaje mi się, że porównując ze sobą te dwa spektakle nie można pominąć podstawowej różnicy, jaką jest wola uczestnika - lub, w przypadku psa, jej niemożliwość (proszę nie posądzać mnie o odmawianie jakiejkolwiek świadomości czworonogowi - po prostu w tej konkretnej sytuacji nie może być mowy o dobrowolnym udziale zwierzęcia w męczarniach).

    W poprzednich wpisach pojawia się kwestia świadomego zaangażowania papieża w budowę swojego wizerunku. Upublicznienie własnej śmierci mogło ten ostatni jedynie przypieczętować i JP2 z pewnością zdawał sobie z tego sprawę.
    Można więc domniemywać, że sam podjął decyzję w sprawie, o której pisze mojarzeźba.

  • izakow2

    Panie Tomku, takie spektakle śmierci są zawsze żenujące. Ale poprzedni komentator ma rację, że w przypadku psa nie można mówić o jego zgodzie. O braku etyki w związku z tą akcją pisała parę razy Dorota Łagodzka, m.in. na blogu Nie-zła sztuka. Ja co prawda rozumiem intencje tego artysty. Takie makabryczne "spektakle" odbywają się na ulicach miast, np. Rumunii i jakby nikt ich nie zauważa. No ale dobrymi intencjami jest piekło wybrukowane. Ten artysty mógł odbyć podróż po południowych krajach i sfilmować to, co jest na ulicy, zamiast zagłodzić tego psa w galerii.
    Spektakl ze śmiercią papieża był żenujący, w tym sensie, że smutny i nieprzyjemny, ale on się odbywał wg nieco innych zasad, bo wg starych watykańskich rytuałów. Mimo wszystko, może w tym jest coś pozytywnego, Bo przecież łamie reguły naszej kultury dotyczące niewidzialności umierania...

  • mojarzezba

    Ja też rozumiem intencje Vargasa, czy Kozyry, ale jednak granice zostały przekroczone maksymalnie. Można je określić zbrodniczymi, czy też żenującymi - zgadzam się z tym w pełni, jednak pozostaje też poczucie niesmaku, dyskomfortu. Kłopot polega na tym, że te prace wywołują tak sprzeczne emocje, że trudno jest je w rzeczywistości określić jednym słowem, zdaniem. Jest to coś na podobieństwo wulkanu - z daleka zachwyca swą siłą, z bliskiego z nim zetknięcia przynosi katastrofę. Są to prace nie do ogarnięcia - przynajmniej ja mam takie wrażenie. Istna makabreska.

    Co do śmierci papieża - dodam jeszcze, że oglądałem wyniesienie jego trumny z nastawieniem na doświadczenie wzniosłego przeżycia, zupełnie tak samo kiedy stykam się z obiektem, dziełem sztuki, spektaklem teatralnym, muzyką. Ta sytuacja pokazywana w telewizji była podobna do transmisji wydarzeń związanych z WTC. Jeden z artystów odważył się nawet określić je jako najwspanialsze dzieło sztuki. Oczywiście to kwestia bardzo dyskusyjna...

    "Dziwny jest ten świat" i może w tym zdaniu znajduje się cała prawda.

  • izakow2

    Tak, tak, tak. Zgadzam się całkowicie. I jeszcze dodam, że ja często nie komentuje Pana komentarzy, właśnie dlatego, że się z nimi zgadzam :-)

  • for-liv

    gdyby vargas zaglodził psa to oburzenie państwa byłoby na miejscu. ale vargas nie zagłodził psa! warto sprawdzić fakty, o których się dyskutuje. to była tylko plotka i medialna manipulacja.

  • mojarzezba

    Dobrze, w takim razie prosimy podać źródła , które zburzą te plotki.

  • for-liv

    chociażby jarecka w wyborczej:
    wyborcza.pl/1,75475,4690770.html

  • mojarzezba

    Jednak to są , jak sama pani Jarecka napisała - przesłanki, które i tak nie są do końca pewne. Prosimy o kolejne źródło , ponieważ "chociażby jarecka w wyborczej" to zwyczajnie za mało, aby rzeczywiście stwierdzić bez cienia wątpliwości , że "była to plotka i medialna manipulacja".

  • for-liv

    a dlaczego pan "bez cienia wątpliwości" stwierdza, że vargas jest "zbrodniarzem"? bo tak pan wyczytał w "internecie"? widział pan zdjęcia konającego psa? czytał jakąś relację świadka? czy dla pana oświadcznie dyrektorki galerii nie jest wystarczające?

    Juanita Bermúdez, director of the Códice Gallery, insisted Natividad escaped after just one day. She said: 'It was untied all the time except for the three hours the exhibition lasted and it was fed regularly with dog food Habacuc himself brought in.'

    na koniec: dlaczego oczekuje pan udowodnienia niewinności vargasa, skoro nie potrzebował pan dowodów, żeby uznać go winnym?

  • mojarzezba

    A czy Pan/Pani czytała jakąś relację świadka?
    Tak, widziałem zdjęcie konającego psa - wystarczy spojrzeć na jego kości wystające spod skóry, poza tym zwierzę jest osłabione, zaniedbane bez miski jedzenia i wody obok.

    Zbrodniarzem nie trzeba nazwać kogoś, kto zabił. Zbrodniarzem jest również ten kto dąży do wyniszczenia organizmu, nie dostarczając mu pokarmu i wody.

    A żądam dowodów tylko dlatego, że napisał/a Pan/Pani, że "gdyby vargas zaglodził psa to oburzenie państwa byłoby na miejscu. ale vargas nie zagłodził psa! warto sprawdzić fakty, o których się dyskutuje. to była tylko plotka i medialna manipulacja." , więc jak mam wierzyć tym słowom, skoro użyty został wyraz "fakty" bez podparcia go konkretnymi źródłami. Podobnie jest przy pisaniu rozprawki, jest teza i potrzebne są argumenty. W sprawie Vargasa widać na zdjęciach w jakim stanie jest pies - są więc dowody rzeczowe na to, że artysta nie zrobił nic w tym kierunku, aby o zwierzę zadbać.

  • for-liv

    świadek- juanita bermudez, szefowa codice gallery. vargas psa karmił. pies nie został zagłodzony. kości wystające spod skóry to nie efekt działan, czy zaniechań vargasa.
    pies był przywiązany do ściany przez 3 godziny w trakcie wernisażu.

    archivo.laprensa.com.ni/archivo/2007/octubre/05/noticias/revista/219438.shtml

    www.guardian.co.uk/artanddesign/2008/mar/30/art.spain

  • mojarzezba

    Proszę zobaczyć zdjęcie konającego psa w "wykonaniu" Vargasa:

    caramella-fondente.blog.kataweb.it/files/2008/03/arte.jpg

    czy tak wygląda zadbany pies? czy te psie chrupki były w stanie go odżywić na tyle, aby poczuł się najedzony?, czy spuszczenie go ze smyczy poza trzema godzinami (!) miało dać mu wolność i poczucie komfortu? Czy pies nie mógł zostać zabrany do weterynarza? Dlaczego pies stoi, leży na chłodnej posadce galerii skoro jego organizm znajduje się w opłakanym stanie, żeby nie powiedzieć krytycznym , gdy z braku składników odżywczych trawi mięśnie, aby pozyskać z nich m.in.białko potrzebne do podtrzymania funkcji życiowych. Przepraszam bardzo ,ale nawet jeżeli pies był na sznurku trzy godziny , to i tak dla jego stanu zdrowia było to o wiele za długo. Poza tym każdy dobry lekarz weterynarii powie, że psie chrupki to za mało , aby odżywić wystarczająco psa. Powinno dodawać się je do jedzenia bardziej treściwego - nie zapominajmy, że pies jest drapieżnikiem i potrzebuje mięsa. Ha! "był karmiony regularnie psią karmą" , a gdzie woda? To wszystko to podstawowe sprawy, ale bardzo ważne dla zrozumienia kwestii etyki, miłości, szacunku do istoty żywej.

  • mojarzezba

    "kości wystające spod skóry to nie efekt działan, czy zaniechań vargasa. "

    OK. W przypadku pierwszym mogę się zgodzić, ale w drugim już bym się zastanawiał.
    Bo Vargas zaniechał tego, aby pies miał w ciągu trzech godzin przywiązania go do ściany stały dostęp do wody i jedzenia. Na zdjęciach nie widać ani jednego ani drugiego. Zaniechał również tego ,aby miał posłanie, naraził zwierzę na stres w kontakcie z ludźmi.



  • for-liv

    nie chodzi mi o rozważania czy etyczne, jest wykorzystanie wychudzonego zwierzęcia i pokazywanie go przez 3 godziny na sznurku w galerii. to też budzi mój sprzeciw.
    chce tylko zwrocić uwagę, na bezmyślne powtarzanie, że vargas zagłodził psa w galerii. chodzi mi o bezmyślny mechanizm powtarzania niesprawdzonych, błędnych i nie mających nic wspólnego z rzeczywistością informacji i na ich podstawie wydawanie wyroków. to tylko tyle.

  • mojarzezba

    Tak. Ale czy nie pomyślał/a Pan/Pani o tym, że dyrektorka galerii, jak i sam Vargas mogą szukać wykrętnych wyjaśnień, tłumaczeń po to, aby się bronić? Jaką można mieć pewność , że mówią prawdę? Nie ma żadnej pewności.
    Jakby nie było - pies zamiast w galerii powinien z ulicy trafić od razu na zwierzęcy oddział intensywnej terapii. Jego życie było zagrożone.

  • tk1891

    for-liv: we wskazanym artykule z Guardiana pojawia się sformułowanie: "Odmówił wypowiedzi na pytanie, czy pies przetrwał wystawę". W późniejszej wypowiedzi na swojej stronie myspace sam Habacuc Vargas oświadczył: "pies był bardzo chory i tak czy inaczej umarłby na ulicy" - cytuję za guillermohabacucvargas.blogspot.com/2007/10/sign-petition_29.html ; Ta wypowiedź odbiła się szerokim echem w internecie, co z kolei może tłumaczyć, dlaczego dzisiaj nie ma już w sieci strony myspace artysty. Wątpliwości 'mojarzeźba' co do prawdomówności dyrektorki galerii wydają się więc uzasadnione.

  • Gość: [Nie-zła sztuka] 94.254.172.*

    Sprawdziłam fakty, nawet mój znajomy, artysta, Hiszpan, skontaktował się osobiście z Vargasem. Vargas niczego się nie wstydzi, tylko cieszy się z rozgłosu i chce, żeby o nim pisać, choćby negatywnie. Choć rozmowy (mailowe) trwają i może dowiem się czegoś jeszcze...

    Dyrektorki galerii, w które odbyła się ta akcja można żadnym sposobem nie można uznać za bezstronnego świadka!!
    Artykuł Jareckiej w Wyborczej jest bardzo tendencyjny. Po pierwsze uznaje ona oświadczenie dyrektorki galerii za niepodważalną prawdę, po drugie stosuje demagogiczne chwyty retoryczne, jak np. przytaczanie przykładów "chorej wyobraźni" obrońców zwierząt. Kim są ci obrońcy? Z tekstu Jareckiej wynika, że nie są to zwykli ludzie z rożnych środowisk, ale jakaś oddzielna grupa ludzi nie reagujących oburzeniem na przestępstwa wobec ludzi, a już na pewno nie będących odbiorcami sztuki. Argument Jareckiej, że właścicielka galerii twierdziła, że pies nie umarł tylko uciekł wydaje mi się podejrzany, bo po pierwsze nie wiadomo, czy mówiła prawdę, a po drugie co za różnica. Nie zmienia to faktu, że pies był torturowany i skrajnie wykończony. Ale jak widać autorytet dziennikarki i gazety, w której publikuje robi swoje... :-/

    Najpierw Vargas mówił o tym, że praca ta była zemstą za to, że dzikie psy zagryzły jego kolegę. Potem pojawiły się głosy, że pies był chory, więc i tak by umarł, że i tak na ulicach umiera mnóstwo psów, więc ten może umrzeć w galerii, że uciekł z galerii, a w końcu nawet, że był karmiony. Wygląda to na tłumaczenie się w celu uniknięcia konsekwencji prawnych za znęcanie się na zwierzęciem. Niezależnie, którą wersje przyjąć (przy czym ta o karmieniu jest nieprawdopodobna), zwierzę zostało tu potraktowane skrajnie przedmiotowo.

    Te sytuację rozważam w kontekście wolności i granic sztuki na łamach ostatniego numeru czasopisma FRAGILE nr 1(7)/2010 w tekście pt. "Prawo-rządność sztuki." Nie mogę tu przepisać tego artykułu, ale jest on głosem w tej dyskusji.
    Nie-zła sztuka:
    niezla-sztuka.blogspot.com/2010/01/prawo-rzadnosc-sztuki.html

    Pozdrawiam,
    Dorota

  • mojarzezba

    A ja zachęcam zainteresowanych do przeczytania tego artykułu we Fragile.

Dodaj komentarz

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci