Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

Madonny C.D.

izakow2

 

Problem cielesności jest dość newralgiczny w kontekście religii, gdyż chrześcijaństwo nauczyło nas traktować ciało jako podległe duszy. Ciało to miejsce umartwiania i karania (Chrystus, święci męczennicy, pustelnicy – wszyscy ukazali nam, że choć karze się ciało - maltertuje, zabija - dusza pozostaje nieskazitelna, udowadnia się w ten sposób siłę ducha i wiary). Chrześcijaństwo zarysowało też silną opozycję pomiędzy seksualnością utożsamioną z grzechem (seksualność Ewy stała się powodem wygnania z Raju) a czystością i świętością (pokorna Maria Dziewica miała odkupić winę Ewy). I tak cielesność, seksualność i zmysłowa przyjemność zostały nacechowane negatywnie. Ciało zostało potępione jako źródło pokus i siedlisko występku. Zaś seksualność skojarzona z grzechem pierworodnym stała się w chrześcijaństwie tematem tabu. Czysta Maria ominęła dzięki niepokalanemu poczęciu, ten przyziemny sposób spłodzenia syna.

 

Katarzyna Hołda, Biała Madonna, czarna Madonna, czerwona Madonna, fragment

 

Jednak bywało, że przedstawienia Maryi (zwłaszcza wiejskie) nawiązywały do pogańskich bogiń płodności. Krzysztof Kowalski w książce Eros i kostucha podaje przykłady, gdy jeszcze w czasach nowożytnych w niektórych regionach Francji, przed posągami Niepokalanej Dziewicy odbywały się orgie, będące reminiscencją dawnych rytuałów płodności. Ten aspekt wydaje się niesamowicie ciekawy, na ile można wiązać osobę Maryi właśnie z pogańską boginią płodności (do tego też nawiązuje Hołda w przedstawieniu czaszek, powiązaniu Madonny z ziemią, a więc tym samym ukazaniu odwiecznego powiązania życia i śmierci, odradzania się życia i jego przemijania).

 

Część badaczy zwraca uwagę na pogański rodowód przedstawień maryjnych, akcentując, że obok wyobrażeń bazujących na postaci bogini płodności, odnaleźć możemy też wyobrażenia odwołujące się właśnie do symboliki Matki Ziemi. Wspomnieć można też Czarne Madonny, które według Ursuli Kroell „są symbolami pradawnych bogini księżyca. Często umieszczane w miejscach znanych od wieków jako miejsca uzdrowień. Przeważnie są opiekunkami uzdrawiających źródeł, jaskiń czy miejsc tak zwanej koncentracji siły” (fragment w tłumaczeniu Anny Kohli). Taką księżycową boginią może być również Czarna Madonna Hołdy.

 

Biała Madonna, czarna Madonna, czerwona Madonna, fragment


Warto przytoczyć jeszcze fragment tekstu Marty Jermaczek:

 

 

W patriarchalnej Trójcy Świętej zabrakło miejsca dla jednej z najważniejszych postaci większości pierwotnych religii - bogini płodności. Musiała nią zostać Maryja.

Jednak Maryja nie jest katolicką boginią. Jej kult jest wyrazem tęsknoty do kobiecych bóstw z czasów pogańskich, z czasów czci przyrody, płodności, Matki Ziemi. Biblia i Kościół odmawiają jej wielu atrybutów nadawanych przez ludowych (lub przez nich zainspirowanych) artystów na obrazach, rzeźbach i kapliczkach, w pełnych poezji pieśniach. Dopiero Maryja postrzegana przez pryzmat pragnień i potrzeb, starych rytuałów i pierwszych kamiennych rzeźb, przez chęć powrotu do naturalnego, intuicyjnego systemu wierzeń, drzemiącego w każdej kulturze, nie narzuconego z zewnątrz, staje się boską osobą, bliższą ludziom niż męskie bóstwa, nie tak surową i karzącą, łagodną, wysłuchującą próśb.

 

 

 

 

Niesamowite, jak bardzo Hołda trafia swoimi wyobrażeniami właśnie w to rozdarcie – pomiędzy chrześcijańskim kultem Maryi a odebraniem jej owego boginicznego aspektu, o którym piszą cytowane przeze mnie autorki.

 

 

Więcej na ten temat:

Blog Katarzyny Hołdy 

Marta Jermaczek, Dziewica, matka, królowa. Poszukiwanie pradawnej bogini w kulcie maryjnym

Magda Łazar-Massier, Bogini cielesna,

Anna Kohli, Bogini jako wagina


Komentarze (29)

Dodaj komentarz
  • mojarzezba

    Faktycznie, można znaleźć odniesienia do Fridy: widzę to w przypadku dwóch obrazów, zestawiając je z tymi, które namalowała Kahlo: "Cesarskie cięcie" i "Moja niańka i ja".

    Pani Izo, przedstawiła Pani świetne obrazy!

    Pozdrawiam
    Tomek

  • kanibalia

    Trafia do mnie... Jest w tym i idea i pamiętano o formie.
    Wątek przemycenia starszych kultów do symboliki chrześcijańskiej trafiony.

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    Boginie bezpłodności ..wyobraźni, że o oku i guście nie wspomnę.

  • mojarzezba

    Co Pan ma na myśli?

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    Jak to, co mam na myśli? Poziom tej laktacji sztywnego bezguścia na załączonych obrazkach, mam na myśli.

  • mojarzezba

    Eee, Pan to jakiś smutny człowiek musi być...

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    Ależ skąd znowu, jaki smutny? Raczej dowcipas. Na szczęście jeszcze nie ślepy.

  • mojarzezba

    A moim zdaniem stosuje Pan taktykę na przekór. Jak się komuś podoba, to Panu nie.

  • izakow2

    Ha ha, ale dowcipnie, a może raczej Pan Andrzej brzydzi się laktacji? Poważnie, mam wrażenie, że u Pana tematyka rzutuje na oceny formalne.

  • Gość: [Zakład Ślusarstwa Koncepcyjnego] *.torun.mm.pl

    Dobrze że u Pani nie rzutuje ;]

  • izakow2

    Ha, ha, ale ja się tego nie wypieram w przeciwieństwie do osób deklarujących formalizm.

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    O, zaraz się brzydzi laktacji! Po prostu nie piję mleka, ale gdybym pił, to wolałbym z fajnej piersi. Na tym z grubsza polega mój formalizm.
    Przypisy: Woody Allen "Wszystko co chcielibyście wiedzieć o seksie, ale baliście się zapytać".

  • Gość: [Zakład Ślusarstwa Koncepcyjnego] *.torun.mm.pl

    Nie wiemy, czy dobrze rozumiemy Pana Andrzeja, ale chyba mamy trochę podobne odczucia. Nie mamy problemu z laktacją i karmiącymi kobietami, co może potwierdzić kilka karmiących kobiet :) Natomiast te obrazki kojarzą nam się nie z laktacją, a raczej z czymś takim lub takim

  • mojarzezba

    Zakładzie Ślusarstwa, dziwne zestawienie: obrazki Madonn z obrazkami psa i filmem.
    Ludzie, jeśli macie coś do powiedzenia, to nie róbcie tego złośliwie.
    Pani Iza nie jest wyrocznią, która nakazuje mówić, że coś się podoba lub nie. Ten blog jest subiektywny w wyborze prac , a jego autorka ma do tego prawo i Wy również możecie założyć sobie subiektywnego bloga i przedstawiać to, co się Wam podoba lub nie.

    Anonimowość zapewnia niezły odlot.

  • izakow2

    To porównanie wprawiło mnie w duże zadziwienie. Tym psom fizjologicznie cieknie ślina, tak jak karmiącym kobietom fizjologicznie cieknie mleko. Ale co z tego wynika? Co do krów u Prodigy, nie będę się wypowiadać, oklepany motyw w odniesieniach pornograficznych (było np. w reklamach Sisleya). No, ale właśnie, o co chodzi?

  • mojarzezba

    A może jednak jest tak, że Zakład Ślusarstwa ma problem z laktacją, ale w wymiarze braku akceptacji ludzkiego ciała, jego fizjologii?... Sądzę, że to zwyczajna złośliwość. Obrazy są dobre, nie wulgarne ani obsceniczne, powiedziałbym nawet, że bardzo naturalne, pokazują prawdę za pomocą prostej (nie - prostackiej !) symboliki.

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    Niech by były te donny wulgarne lub obsceniczne, słowem z jajami. Ale jak się mojejrzezbie podoba kremplina, to do jedwabiu jej nie przekonamy.
    Mojarzezbo! Co to znaczy dobre? Po co to MALOWAĆ, skoro nawet nie wiemy czym to jest malowane: ani śladu narzędzia czy materii, kierunku, zagęszczenia, prześwitu, gestu. ni ch-u-j-a. Jeśli to zrobione z farby, to niech się to ujawni jakimś czymś soczystym do farby podobnym, niech logika malarskich decyzji autorki będzie choćby odrobinę wynikała z fluktuującego surowca. Te, jak każde inne obrazki mają górę, dół i boki, zatem to co w środku należałoby jakoś z tym zewnętrznym kształtem pożenić. A tu żadnych relacji między formami, ani w obrębie form. Amatorszczyzna w stylistyce salki katechetycznej. Tu jakaś szarfa z nieczytelnym napisem pt: ledwo się zmieściło, tam kropelki wyrobione po bożemu od brzuszka po dziubek. Niech by tu , kurwamać, zakwitła jakaś madonna na miarę szorstkiej wrażliwości homo faber lub habilis początku XXI wieku, jakaś emocja plastyczna wizerunku macierzyństwa choćby i wg schematu: wargi do piersi, piersi do warg, wargi do kolan. A tu bla, bla, cieniuchno, sztywne kukiełki ulizanych obłości i doczepione kartki z "tytułem-przesłaniem". To jest taki sam wizualny knot, jak fotografowana na blogu Pani Hołdy krynicka pseudogóralszczyzna współczesnej zabudowy.

  • Gość: [Zakład Ślusarstwa Koncepcyjnego] *.torun.mm.pl

    Panie Tomku (jeśli dobrze pamiętamy). Pisze Pan: dziwne zestawienie: obrazki Madonn z obrazkami psa i filmem.

    Pan porównał umierającego człowieka (Papieża) do zdychającego psa. Nie będziemy się oburzali na sam fakt, że Pan to zrobił, tylko na fakt, że dla Pana nasze zestawienie jest dziwne. Dla nas dziwne jest to, że jest to dla Pana dziwne. My porównaliśmy obrazek do pieska i do teledysku. Pan porównał prawdziwą śmierć osoby czczonej przez miliony ludzi do zdechnięcia psa (prawdziwego lub nie, w tym wypadku wszystko jedno). Widzi Pan tę różnicę? Jakiś tam namalowany obrazek - teledysk i zdjęcie pieska, z drugiej strony prawdziwa śmierć człowieka (Papieża) - zdychający pies.

    Dalej. Zastanawia się Pan czy może jednak mamy "problem" z laktacją. Dotykamy problemu nieodróżniania znaku od znaczonego. My mówimy o obrazku, Pan (i Pani Iza) mówi o laktacji. Po prostu nie mieści się Panu w głowie, że ktoś widząc na obrazku laktację, myśli o obrazku a nie o laktacji. Trochę to żenujące tłumaczyć, że obrazek to nie jest prawdziwa kobieta, tylko czyjś osobisty fantazmat, znak kobiety. Ale jeśli Pan tego nie rozumie to nie przekonujemy dalej. Na obrazku mleko wytryskuje w sposób dziwny i niespotykany "w naturze", przynajmniej przez nas.Ale to nie my je tak namalowaliśmy (to mleko), a Pani Hołda. Dlatego zlinkowaliśmy pieska i teledysk.

    Karmienie jest zawsze jakąś świadomą (i znaczącą!) czynnością, aktem. Matka bierze dziecko, przystawia je do piersi, pozwala mu ssać. Dziecko też wykonuje jakieś ruchy ssące, bo chce się napić mleka. Na obrazku jest to jakieś mimowolne cieknięcie i tryskanie mleka, co jest zasadniczą różnicą zarówno fizjologiczną, jak i symboliczną - jest znakiem jakiegoś wyobrażenia artystki. Wiemy, że karmiacej kobiecie mleko również cieknie mimowolnie. Ale na pewno nie przypomina to wyobrażenia tu pokazanego. I to wyobrażenie wydaje nam się zdecydowanie bliższe naszym skojarzeniom, niż "normalnej" laktacji i karmieniu. Czerwona madonna nie karmi, tylko obryzguje mlekiem (mleko rozumiemy tu bardziej jako tzw. "pokarm duchowy").

    Podobne bryzganie mlekiem na prawo i lewo możemy obejrzeć w teledysku który zlinkowaliśmy.
    - już w trakcie dojenia mleko rozlewa się część trafia do butelek część na podłogę
    -"hostessy" przenoszące mleko gubią je w trakcie noszenia
    - ludzie kupujący mleko piją je tak łapczywie że mleko rozlewa się, samo mleko wydaje się być bardziej narkotykiem niż pokarmem

    Oczywiście nie sposób pominąć "oklepanego motywu w odniesieniach pornograficznych". Jak ma się on do "czerwonej madonny"? Tak, że jej bryzgający "pokarm" kojarzy się bardziej z pluciem śliną i spermą, niż z mlekiem.

    Nie wiemy, czy artystka robi to świadomie. Dziwi nas natomiast, że Pani Iza tego nie zauważyła. Przecież od razu widać po której "stronie" jest Pani Hołda (linkująca na swoim blogu jakieś żenująco śmiszne filmiki z działaczami lpr). Przedstawienie Madonny rzeczywiście karmiącej byłoby sprzeczne z jej światopoglądem, przecież wiadomo, że kościół katolicki (a już zwłaszcza jego polska odmiana) obryzguje nas swoją indoktrynacją.

  • mojarzezba

    Do Pana Andrzeja

    Po pierwsze: nie wiedziałem, że jest Pan burakiem, który w swoje pseudo - treściwe teksty lubi wplatać wulgaryzmy, zwłaszcza, że nie ma takiej potrzeby, ponieważ na tym blogu spodziewano by się raczej kulturalnej rozmowy. Na szczęście nie ma Pan wpływu na zaniżenie poziomu tego bloga ani przedstawionych tutaj prac. Zaniżył Pan natomiast swoją wypowiedzią dyskusję, a jeszcze chciałem dodać , że Pana teksty są zazwyczaj pseudo - intelektualne, za dużo słów, jakieś fakty z dalekiej przeszłości pomieszane z obecną sytuacją (to odnośnie innych komentarzy) w sztuce, jakieś teorie, rubasznie skonstruowane zdania, stylistyka mało czytelna i komunikatywna. Jednym zdaniem tęga, nadęta profesorszczyzna, człowieka pod względem sztuki skostniałego, sfrustrowanego, przemądrzałego, zgryźliwego, stetryczałego.

    Po drugie: przedstawił Pan swoją teorię malarstwa, co pokazuje, że chętnie narzuca Pan swoją wolę, tłumiąc potrzeby innych ludzi. W dodatku napisał Pan: "Ale jak się mojejrzezbie podoba kremplina, to do jedwabiu jej nie przekonamy." To dobitniej obrazuje jaką jest Pan osobą - skłonną do wykazywania swoich racji, przy jednoczesnym braku akceptacji racji drugiej jednostki. No z tego to dyskusji nie będzie, nie jest Pan godzien podejmowania dyskusji. Więcej z tego chaosu niż porządku.


    Panie Kochany Andrzeju, Panu nie musi się podobać nic a nic, ma Pan oczywiście prawo do wypowiedzi, ale zazwyczaj jest Pan złośliwym gnomem.

    I jeszcze jedno Kochany, Kochany Panie Andrzeju chcę Panu powiedzieć.
    W wieku 17 lat miałem naprawdę skostniałe podejście do sztuki. Byłem dziwnie sfrustrowany, poniżałem innych , teraz mam 23 lata i na szczęście to się zmieniło. Pan jest zapewne starszy ode mnie, ale u Pana skostnienie pozostało.

  • mojarzezba

    Do Zakładu:

    Oh! Ah! Oh!
    Jeny! Na tym obrazie jest Madonna, z której leci mleko, bryzga, chlapie na nas, przypomina spermę tryskającą z penisa , tak samo jak na filmie porno , który czasem oglądamy!

    Jeny! Papież umarł, a pies zdechł!

    Jeny! Jeny! Jeny!




  • Gość: [Zakład Ślusarstwa Koncepcyjnego] *.torun.mm.pl

    Panie Tomku
    Dziękujemy Panu za kulturalną dyskusję, której Pan nie zaniżył (podobnie jak i swojej polszczyzny) i której to dyskusji jest Pan godzien zaiste.

  • mojarzezba

    Jeżeli uraziły Was anatomiczne nazwy to nic na to nie poradzę.

  • mojarzezba

    Zakładzie co jest złego w skojarzeniu bryzgającego mleka z życiodajną spermą?
    Dodam, że to Wasze skojarzenie zrodzone na podstawie obrazu Hołdy.

  • Gość: [Zakład Ślusarstwa Koncepcyjnego] *.torun.mm.pl


    Nie uraziły nas anatomiczne nazwy i nie wiemy skąd Panu to przyszło do głowy. To co Pan napisał to ośmieszające parodiowanie (Jeny! Jeny!) tego, co piszemy bez odniesienia się do samych treści, które proponujemy. To w zasadzie też nas nie uraziło, ale bardzo zniechęciło do rozmowy z Panem, czemu daliśmy wyraz w sposób raczej powściągliwy.

    Co do Pana pytania, to nie widzimy niczego złego w tym skojarzeniu. Twierdzimy tylko, że takie skojarzenie da się lepiej "umocować" w obrazkach Hołdy, niż zaproponowane przez Panią Izę i Pana.

  • Gość *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    A skąd ta pewność, że da się lepiej umocować? Dlaczego sądzicie , że jesteście lepsi?

    "To w zasadzie też nas nie uraziło, ale bardzo zniechęciło do rozmowy z Panem, czemu daliśmy wyraz w sposób raczej powściągliwy. " Poza tym nie do Was pisałem, że nie jesteście godni prowadzenia dyskusji. Dlaczego przenosicie to na siebie?

    Cieszę się, że moje wcześniejsze słowa odczytaliście jako parodię. O to właśnie chodziło.
    :-)

  • mojarzezba

    A dla ukojenia zmartwionych strrraszną sztuką dusz, polecam piosenkę Kory:

    www.youtube.com/watch?v=5cb4HyKRcrw

    :-)

  • Gość: [Dorota] 94.254.172.*

    "Niesamowite, jak bardzo Hołda trafia swoimi wyobrażeniami właśnie w to rozdarcie pomiędzy chrześcijańskim kultem Maryi a odebraniem jej owego boginicznego aspektu, o którym piszą cytowane przeze mnie autorki."
    Iza, bardzo trafne spostrzeżenie.
    A te obrazy niesamowite, mają w sobie coś z obrazów średniowiecznych, z ikon, z Nowosielskiego, z Kahlo, ale mają w sobie coś nowego, czego wszystkie te poprzednie nie miały.

    Kiedy już zdechnę od tych komentarzy Ślusarzy, to nie mam nic przeciwko temu, żeby ktoś mnie porównał do umarłej świni.
    A papież to człowiek jak człowiek - nie przeczę, że umarł naprawdę, że była to prawdziwa śmierć. Większość ludzi umiera prawdziwą śmiercią. Większość zwierząt też. A tu macie psa, który umiera nieprawdziwą śmiercią, ot zdycha dla zabawy :-D
    www.youtube.com/watch?v=Qk1pOUb8a_g

    Swoją drogą zadziwia mnie pycha Pana Biernackiego, który sam maluje jak maluje, nie mówię, że źle, ale też nie wybitnie powalająco, a ma czelność lekką ręką mieszać z błotem wszystkich dookoła.

  • Gość: [Zakład Ślusarstwa Koncepcyjnego] *.torun.mm.pl

    Panie Tomaszu

    To, że nasza koncepcja jest lepiej "umocowana" w obrazach Hołdy, ma się nijak do tego, czy uważamy się za "lepszych". Kiedy czytamy coś takiego odnosimy wrażenie że mierzy Pan nas swoją miarą (Freud nazywał to "projekcją"), co może nie być najlepszą metodą poznawczą.
    Odpowiadając na Pana pytanie, uważamy że nasza koncepcja jest lepiej umocowana m.in. dlatego że w ogóle się pojawiła. Niestety ani Pan ani Pani Iza nie odnieśliście się do znaczenia takiego a nie innego przedstawienia mleka w obrazach Pani Hołdy. Kiedy pojawią się kontrargumenty chętnie porozmawiamy które są lepiej "umocowane", póki co nie ma ich.

    Tego, czy ktoś jest "godzien" dyskutowania nie przenosimy na siebie, ale na Pana. Pisze Pan wypracowanie na temat "Biernacki nie umie normalnie rozmawiać, bo jest burakiem". Następną rzeczą, jaką Pan robi jest bezsensowne naigrawanie się z osób, z którymi Pan rozmawia (z nas) bez jednego argumentu. Pomyśleliśmy, że jeśli pokażemy Panu niestosowność Pana wypowiedzi używając Pana własnych słów, to lepiej Pan zrozumie tę niestosowność. Jak widać, niesłusznie, co widać po kolejnym komentarzu, w którym cieszy się Pan, że spostrzegliśmy, iż jest Pan chamem. Nie było to specjalnie wymagające zadanie. Proszę się bardziej postarać.

    Panie Tomaszu i Pani Doroto
    Nasze porównanie przedstawień /obrazów / wyobrażeń i umierania/zdychania nie służyło pokazaniu tego że człowiek umiera a zwierze zdycha, tylko temu że porównywanie wyobrażeń jest czymś innym niż porównywanie rzeczywistych zdarzeń.

    Pani Izo
    Poza skojarzeniami wcześniej już przywołanymi mamy jeszcze jedno. Pisze Pani że Czarna Madonna odwołuje się do symboliki Matki Ziemi. Że takie Czarne Madonny były "umieszczane w miejscach znanych od wieków jako miejsca uzdrowień. Przeważnie są opiekunkami uzdrawiających źródeł, jaskiń czy miejsc tak zwanej koncentracji siły (fragment w tłumaczeniu Anny Kohli). Taką księżycową boginią może być również Czarna Madonna Hołdy"
    Z obrazu wycina Pani jeden element i dopisuje do niego skojarzenie wymagające wiedzy kulturoznawczej. Dla nas takie przedstawienie madonn i kompozycja całego obrazu kojarzy się bardziej z łopatologiczną symboliką kolorów biały - niewinność, czerwony - płodność, czarny -śmierć. Jak tutaj

    Swoją drogą zadziwia nas Państwa pycha, sami nie piszecie NIC na temat kwestii formalnych omawianych prac, a Pana Biernackiego który jako jedyny porusza tą bardzo istotną kwestię objeżdżacie od góry do dołu za to jaką jest osobą (tradycyjnie nie odnosząc się do argumentów)

  • mojarzezba

    Dziękuję Kochani Ślusarze, sprowadziliście mnie na ziemię, zapewne będę smażył się w piekle.
    Sajonarsa!
    :-)
    haha

Dodaj komentarz

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci