Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

O uczniach Piotrowskiego

izakow2

Piotr Piotrowski odszedł z Muzeum Narodowego w Warszawie. Wiadomo, że sytuacja w muzeum nie była dobra. Pracownikom nie podobały się pomysły Piotrowskiego, nie do przełknięcia była "Ars Homo Erotica", nie przekonywała ich idea muzeum krytycznego. Toczono wojnę z dyrektorem, czego kuriozalnym przykładem był blog "Upiór w muzeum".


Ale na to bym nie wpadła:


"– Wszystko, z czego podśmiewywaliśmy się, słuchając uczniów Piotrowskiego z Poznania w Nieborowie jako nieszkodliwej, czasami ekscytującej ciekawostki intelektualnej, przyszło do MNW i stało się oficjalnym programem: fascynacja feminizmem, gender studies, teoriami queer, preposterioryzm, neomarksistowski poststrukturalizm. Na to nie byliśmy przygotowani, szczególnie że na inne, również nowoczesne postawy nagle zabrakło miejsca – mówi Grażyna Bastek."


Cytat za: Jacek Tomczuk, Raport z pola bitwy, "Przekrój", 29.10.2010.

Komentarze (50)

Dodaj komentarz
  • palacsinta

    Z cyklu "i śmieszno, i straszno", wart jest polecenia jeszcze ten cytat z artykułu:

    Już na strychu Strzemiński, Stażewski, Kramsztyk. Malarstwo współczesne pod dachem? No, niedobrze. Latem gorąco, brakuje windy towarowej, więc wąskimi korytarzami trudno przenieść większe formaty. Obrazy się nie mieściły, więc oddałam na magazyn nawet swoje biuro. Teraz cisnę się w mniejszym opowiada laborantka opiekująca się zbiorami. W specjalnie zaprojektowanych szufladach wygodnie leży 20 talerzy pomalowanych ręką Picassa. Oj, z takich to nie chciałabym jeść. Straszne bohomazy. Apetyt można stracić opowiada laborantka.

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    W artykule jest cały stek kuriozów, choćby i to, że Piotrowski nie wykluczał sprzedaży papierów (rysunków) ze zbiorów muzeum (czyli był z cytowaną laborantką po tych samych pieniądzach). Miał w tym pomyśle także inną poprzedniczkę czyli p. Morawińską, która wyprzedała część zbiorów Zachęty na aukcji (sam kupiłem kilka prac), po to, by za uzyskane wpływy ponownie zakupić za nieswoją kasę ale już po swoim uważaniu. Teraz poprzedniczka będzie następczynią Piotrowskiego na stołku dyrektora MNW, co akurat jest świetnym zabiegiem Zdrojewskiego z rodzaju: Jak pozbyć się osoby, nie pozbywając się tej samej opcji.
    Oczywiście te wszystkie opowieści m.in. o tym, że Piotrowski wyleciał za Ars Homo albo o tym, że się z pracownikami nie dogadał należy między bajki włożyć(kto się dzisiaj z tym liczy). Facet po prostu nie potrafił wyjaśnić wyraźnie życzliwie nastawionej Radzie idei muzeum krytycznego, którą to ideą szermował hasłowo i jeszcze -optymista- zażądał dodatkowo prawie 10 baniek do tych prawie 30 w dyspozycji. W kryzysie! Oczywiście takich reformatorów za kolejne miliony teraz w Polsce się namnożyło. Swojej kasy szkoda im nawet na ksero ale publiczne wydawaliby milionami.
    Z uczniami zaś Piotrowski zastosował prosty, rozpowszechniony i skuteczny zabieg socjotechniczny: powpychać ich ilu i gdzie się da, bo potem to oni w razie czego staną za nim murem, czego właśnie jesteśmy świadkami. Ot i wsio.

  • Gość: [Magda Moskalewicz] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Z tymi "uczniami Piotrowskiego" to się Pani Bastek musiało wszystko pomieszać, bo zdaje się, że jedynymi bezpośrednimi uczniami, czy raczej uczennicami, Piotra na seminariach nieborowskich byłyście swego czasu Ty, Izo, oraz Agata Jakubowska. Wygląda więc na to, że Bastek lekką ręką wrzuciła do jednego worka całe w zasadzie środowisko poznańskiego IHSu, bo regularnie do Nieborowa jeżdżą tam uczniowie prof. Suchockiego. Po referatach których Bastek zresztą nie zabiera głosu w dyskusji - widać nie ma nic do powiedzenia o "feminizmie i preposterioryzmie" wspólnie podsumowanych przez nią jako "nowinki" (!) - do których pewnie zalicza wszystko co młodsze od Panofskiego... Jeśli się więc GB w Nieborowie gdzieś po kątach "podśmiewuje" z tego, o czym żywo dyskutują inni uczestnicy, to wynika to chyba tylko z jej kompletnej intelektualnej bezradności.

    W gruncie rzeczy, to naprawdę smutne, że można wykazać się tak ogromną ignorancją - nie tylko intelektualną (której GB dała wyraz mówiąc o podśmiewywaniu) ale także ignorancją wobec tego, co i kogo w zasadzie się wyśmiewa...

  • Gość: [gość niedzielny] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    neomarksistowski poststrukturalizm- piękne... :)
    ps.a talerze pomalowane ręką Picassa są naprawdę koszmarne...

  • izakow2

    Magda, nie zapominaj o Stachu Cze i jego preposterioryzmie. A mnie nie drażni, że ona się wyśmiewa z konkretnych osób (mi to wisi ;-), ale bardziej, że okazuje taką totalną ignorancję wobec konkretnych propozycji intelektualnych. I jak tu z drugiej strony nie wyśmiewać zacofania i zaściankowości dużej części polskiej historii sztuki???

  • Gość: [ślimak] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Dobrze wiadomo, że sam Suchocki, członek rady powierniczej MNW, na głos, bez ogródek potrafi podczas swoich zajęć wyśmiewać pracę naukową Piotrowskiego i jego uczniów (mając na myśli Agatę Jakubowską, Pawła Leszkowicza i Panią, Pani Izo).
    Nie rozumiem po co była ta cała szopka, po co w ogóle go (Piotrowskiego) męczyli (oni - Zdrojewski i rada). Żałosne.

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    Widzę, gościu, że nie dojdziemy do porozumienia w sprawie ceramiki Picassa, bo dla mnie to arcydzieła smaku, jedne z najlepszych w całym jego dorobku. Rzadko wystawiana ale -pamiętam- żywa, olśniewająca barwą i fakturą gablota z talerzami Picassa uratowała całą, nieco zatęchłą w monotonnym wyrazie świntuszącego satyra wystawę jego grafiki ze zbiorów MNW

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    Do ślimaka: donos i włazidupstwo to nienajlepszy sposób na obronę umęczonego pobieraniem -jak pisze Przekrój- niemałej pensji muzealnej Piotrowskiego.

  • Gość: [Dorota] 46.112.141.*

    Wypowiedź Pani Bastek jest dla mnie tak szokująco ignorancka, że aż trudno mi ją skomentować! Po prostu zatrzymała się w swoim rozwoju intelektualnym kilkadziesiąt lat temu. A najgorsze jest to, że polskie muzea i instytucje kultury w ogromnej większości sprzyjają takiemu zastojowi. I jak widać bardzo trudno będzie to przełamać.

  • Gość: [Dorota] 46.112.141.*

    Ja też pamiętam tamtą wystawę i ceramika rzeczywiście była jedną z ciekawszych jej części. Ale mniejsza o to, bo nie trzeba być fanką Picassa (ja nie jestem), żeby rozumieć jego miejsce w historii sztuki światowej. Wypowiedź tej laborantki jest obciachowa.

  • Gość: [gość niedzielny] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    akurat miałem na myśli talerz Picassa ,który kilka lat temu widziałem w piśmie art&biznes...(talerz ,,uśmiechnięta twarz,,) wyceniony na 5000 pln- koszmar to mało powiedziane... ;)
    -faktycznie tych 20 nie widziałem...

    sorki za złe sformułowanie...

  • Gość: [gość niedzielny] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Panie Andrzeju jak Pan wspomniał ,że kupił Pan grafiki(a co tam Pan kupił????)i,to ja również zakupiłem obraz na allegro za sumę 21 pln ,dzieło sygnowane ,,świnia w kosmosie,, :
    img839.imageshack.us/img839/3548/winiawkosmosie.jpg
    i zawiśnie obok Whielkiego Krasnala...
    -tak sobie kolekcjonerem sztuki współczesnej zostałem... :)

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    Wówczas, w Zachęcie (po krótkiej licytacji) kupiłem obrazy a nie grafiki. W zestawie były m.in. dwie niegłupie prace olejne Rajmunda Pietkiewicza (rektora PWSSP w Gdańsku) za kwotę tak niską za tę jakość, że urągała wszelkiej przyzwoitości. Kupując Pietkiewicza zrobiłem -zdaje się- zrzutę na jakiegoś, nowozakupionego do Zachęty (walę w ciemno) homopornosa Radziszewskiego, ulubieńca następczyni Piotrowskiego.

  • zakladslusarstwakoncepcyjnego

    Pani Izo.

    1. Czy orientuje się Pani jakie są w tej materii tendencje na tzw Zachodzie? Tzn, czy w Luwrze, Rijksmuseum, Kunsthistorisches Museum w Wiedniu itp. funkcjonują lub funkcjonowali dyrektorzy mówiący otwarcie, że muzeum ma być polityczne, i że ta polityczność ma polegać na promowaniu teorii gender, queer, neomarksistowskich? Nie pytamy retorycznie. Naprawdę jesteśmy ciekawi, a nasza wiedza w tym temacie jest znikoma. Innym Czytelnikom również będziemy wdzięczni za odpowiedź.

    2. Czy wyobraża sobie Pani następującą sytuację: rządzi krwawy reżim PiS-u, ministrem kultury jest, powiedzmy, K.M. Ujazdowski. Tenże Ujazdowski mianuje dyrektorem MNW wedle własnego widzimisię dr. Włodarczyka. Tenże Włodarczyk od razu mówi, że muzeum wymaga reform i zmian. Koniec z nudnymi wystawami dla nikogo. Muzeum ma być polityczne. Ma promować wartości wywodzone z tradycji kultury śródziemnomorskiej, a przede wszystkim chrześcijańskie. Pierwszą wystawą, jaką by wymyślił byłaby wystawa o rodzinie, o tym jak ważna jest rodzina, jak ważne i święte jest życie, w tym życie poczęte. O tym, że rodzina to nasza najbliższa wspólnota, ale poczucie przynależności do większej wspólnoty, zwłaszcza narodowej, również jest istotnym sposobem konstruowania tożsamości człowieka. Chyba rozumie Pani o co nam chodzi. Jeśli wyobraża sobie Pani taką sytuację, to co by Pani wtedy napisała o tym na swoim blogu?

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    ZŚK:
    1. - Luwr - nie, ale Musee d´Art Moderne de la Ville de Paris - tak,
    - Rijksmuseum - nie ale Bonnefanten Maastricht czy van Abbemuseum Eindhoven - tak
    - Kunsthistorisches nie ale MUMOK Wien - jak najbardziej.
    - także: New Museum i Whitney Museum w Nowym Yorku, Kunstmuseum w Wolfsburgu, wszystkie Tate (Londyn, Liverpool, St Ives itd etc., czyli wszędzie tam gdzie swoje łapy wetknęli ci z Frieze London, Rivingtonstr. 81 a których teraz próbują małpować(a w każdym razie wysyłać sygnały lojalości) w ms w Łodzi, MSN w Warszawie, Zachęcie czy ZUJ-u a co także udatnie robił Piotrowski.

    2. Zdaje się, że to Ujazdowski niechcący mianował P. Mytkowską w MSN. Co do reszty ciekawy punkt widzenia, toteż nie spodziewajcie się odpowiedzi.

  • zakladslusarstwakoncepcyjnego

    Dziękujemy za informacje Pani Andrzeju. Prawdę mówiąc mniej więcej tak to sobie wyobrażaliśmy, że wszędzie jest jakieś "űbermuzeum" które po prostu "ma być". A od neomarksizmu itd są inni. Najbliższy naszemu doświadczeniu jest przypadek Wiednia, czyli KHM i MUMOK. Stoją niedaleko siebie, ale wystarczy na nie spojrzeć, żeby wiedzieć o co chodzi, i że w KHM trudno spodziewać się neomarksistów. A trudno uważać Austrię za kraj mało postępowy. W lecie wszystkie tramwaje w Wiedniu przez miesiąc(!) jeździły ozdobione tęczową flagą z powodu jakiejś okazji związanej z ruchem równouprawnienia homoseksualistów. A jednak dla wszystkich oczywiste jest to o czym piszemy.

    Dlatego uważamy, że pani Bastek spokojnie mogła powiedzieć to, co powiedziała i nie kompromituje jej to. Jako kurator malarstwa włoskiego nie musi znać teorii genderowych i queerowych. Pewnie lepiej by było, gdyby znała, ale wyobrażamy sobie, że może dobrze wykonywać swoją pracę bez znajomości tych teorii. Być może jej wypowiedź była nieelegancka, ale to chyba nie jest dla Pani Izy kryterium "oburzliwości" danej wypowiedzi :)
    Z wypowiedzi w zlinkowanym artykule bardziej oburzające są cytaty z Piotrowskiego, że muzeum to nie jest magazyn. W statucie muzeum napisano że zadaniem muzeum właśnie jest przechowywanie dóbr kultury itp, więc może zanim Piotrowski zabrał się za reformowanie, powinien był przeczytać statut.

    Druga kwestia (historyjka o Ujazdowskim) to oczywiście tylko eksperyment myślowy. To na ile jest to możliwe i prawdopodobne nas nie interesowało. Chodzi po prostu o sytuację analogiczną, ale z kimś innym w rolach głównych. Eksperyment zresztą niezbyt ciekawy bo takie "eksperymenty" są przeprowadzane codziennie. Coś, co robił PiS i co wzbudziło powszechne oburzenie, robi teraz PO i przechodzi to bez echa.

    Historyjka pozostaje czysto hipotetyczna z wielu powodów. Nie wiemy, dlaczego Ujazdowski wybrał akurat Mytkowską, ale jakoś nas to nie dziwi. W końcu w Toruniu cały (niech będzie) układ związany z wyborem Zielińskiej na kuratora programowego powstał przy współudziale pisowskiego ówcześnie ministerstwa. Ale to chyba raczej efekt ogólnego braku pisowskich kadr gotowych do obsadzenia "zdobycznych" stanowisk i stawiania na kogokolwiek kto merytorycznie daje radę i nie będzie z nim problemów. Poza tym nasza historyjka jest też mało prawdopodobna z powodu drugiej osoby, czyli Włodarczyka. Bo trudno nam sobie wyobrazić, żeby walnął taki tekst jak tu sobie wymyśliliśmy. Zresztą przypomina nam się wypowiedź Wojciecha Kozłowskiego, że jak gość niedzielny będzie dyr. MSN to będzie promował Krasnali. Bo okazuje się, że nie zawsze tak jest, co być może panu Kozłowskiemu trudno sobie wyobrazić.

  • zakladslusarstwakoncepcyjnego

    "Panie Andrzeju" ma się rozumieć. Przepraszamy za literówkę :)

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    Pan Kozłowski z Panem Piotrowskim doskonale wiedzą gdzie stoją jakie konfitury w odróżnieniu od kolejnych ministrów (mianujących Zielińską czy Mytkowską zapewne nie podejrzewając ich opcji. Jak się wreszcie dowiedzieli sami musieli opuszczać lokal MKiDN i tak już zostało dla następców).
    Co do Pani Bastek, po prostu nie zdążyła przepoczwarzyć jak inne Panie w tym Morawińska (z pozycji młodopolskiego symbolizmu) czy Poprzędzka (z akademizmu) za namową zawsze gotowej do skutecznych porad i zorientowanej Pani A.R.. Efekt jest taki, że P. Bastek robi swoją robotę, ale ma perspektywy myszy z szafy na pigmenty, a Panie Morawińska z Poprzędzką brylują po Londynach, komisjach, ciałach doradczych i ważnych stołkach.

  • izakow2

    Robi swoją robotę? Ignorując nowe koncepcje dotyczące wystawiennictwa i muzealnictwa? Określając je np. jako preposterioryzm? Nie wyciągając z tego wniosków? Nawet, jeśli jej te koncepcje nie odpowiadają, mogłaby je chociaż skrytykować, a nie wrzucać do jakiegoś wora oznaczającego "herezję". Darujmy sobie usprawiedliwiania braku podstaw teoretycznych mówieniem, że ktoś robi swoje, bo jest to po prostu niesmaczne. Podobnie jak oskarżanie osób, które "brylują w ciałach doradczych". Może są po prostu osobami, którym nie odpowiada pozostawanie w naszym przytulnym zaścianku.
    Do Ślusarzy - muzeum krytyczne nie oznacza muzeum politycznego. A przykład pani Bastek i innych osób myślących podobnie jasno wskazuje, że to muzeum było już wcześniej zdecydowanie polityczne. Ta polityczność to choćby milcząco przyjęty uniwersalizm, który wyklucza herezje, o których tu wspomniano. Muzeum jest zawsze polityczne, tyle tylko, że ujawnia swą polityczność (jak chciał Piotrowski) lub nie (jak wierzy pani Bastek, że jej wypowiedź nie ma nic wspólnego z polityką).

  • Gość: [Marta Anna Raczek] *.ghnet.pl

    Z zainteresowaniem przeczytałam kolejne wypowiedzi na temat "strasznej sytuacji Profesora Piotrowskiego", zachęcona w tym przyznam przez Magdę M. (na szczęście nie serialową, ale jak najbardziej żywą) i nasze dzisiejsze krakowskie pogawędki. Nadal podtrzymuje wszystko to, co w facebookowej dyskusji napisałam na tablicy Piotra B., a zwłaszcza podtrzymuję co następuje:

    1. wolę moderato od skrajności, w których złe panie z Muzeum przeciwstawiane są anielskiemu Profesorowi, ani on taki dobry, ani one i ONI (nie wiem dlaczego we wszystkich dyskusjach przewijają się wyłącznie "panie z Muzeum" tam pracują także panowie!) wszscy tacy źli. Moim zdaniem, jak w każdym rozpadającym się małżeństwie, które w dodatku nie zostało nawet porządnie skonsumowane, wina leży po trosze po obu stronach. Dokładnie tak samo, jak ujawnienia precyzyjnych powodów niezgody rady na program Profesora brakuje mi w tej dyskusji ujawnienia owego 100-stronicowego planu Profesora oraz jego pierwotnej wersji. Nie jestem jego uczennicą i nie mogę uzyskać tych informacji bezpośrednio. Brakuje mi także wyważenia w cytatach z pracowników Muzeum. Swoją drogą to ciekawe, że wielu z czytelników strasznejsztuki2 tak się lubuje w teoriach krytycznych, a dają się podejść byle dziennikarzykowi, który celowo podkręca cytaty z pracowników, taka jego rola, chodzi o to, żeby było atrakcyjnie, atrakcyjnie = kontrowersyjnie, to przecież znamy już i z Fiske'a i z Morley'a i paru innych badaczy mediów. Moja znajomość środowiska dziennikarskiego powoduje, że się zawsze przy takim cytacie zatrzymuje i zastanawiam, co ta pani naprawdę powiedziała, a co dziennikarzowi wpadło do głowy samodzielnie.

    2. Lubię teorie krytyczne, ale kocham także obcować ze sztuką bez teorii bijących sie o prawo pierwszeństwa z tyłu mojej głowy. Gdy jadę do Wiednia nie oczekuję, że "Gender Check" będzie w Kunsthistorisches tylko w MuMoku, który nie jest muzeum narodowym pragnę zauważyć, tylko muzeum MODERNE KUNST. Oczywiście można czytać "moderne" bardzo szeroko, zaczynając od połowy XV wieku (casus angielskich terminów early modern times = nowożytność i modern times = nowoczesność), ale w tym wypadku wyraźnie chodzi o sztukę nowoczesną. Są w Warszawie trzy instytucje od sztuki nowoczesnej, wszystkie publiczne i państwowe, a jedna to nawet narodowa, to z niej można sobie robić MUMOka i niech się tam Morawińska wykazuje, a nie podczepia się pod wystawę "Gender Check", niczym wiadomo co do okrętu i wrzeszczy płyniemy i to jeszcze pod pełnymi żaglami zasług nie swoich, tylko co najwyżej prof. Piotrowskiego właśnie, wszak to jego tekst i Izy były w katalogu, Morawińskiej jakoś tam nie widziałam, ciekawe czemu? Trudno wszak porównać wstęp przez nią napisany (1 str. A4) z pogłębionymi tekstami wspomnianych Poznaniaków. No a hasło, że Zachęta sama w sobie jest genderowa, bo ona jest trzecią z kolei kobietą w jej władzach to już totalne kuriozum jak dla mnie. Jeśli uznamy za genderowe wszystkie instytucje, gdzie dyrektorują kobiety, albo w których jest przewaga kobiet, to okaże się, że połowa szkół w tym kraju jest genderowa (zwłaszcza technika męskie, w których bardzo często dyrektorkami są kobiety!).

    3. Lista muzeów wymienionych jako krytyczne to nie muzea narodowe, tylko jak w przypadku Paryża miejskie (co ma zresztą w tytule), więc nie rozumiem tutaj zasadności przykładu, bo to tak jakby porównywać kota z tygrysem, i jedno i drugie z rodziny kotowatych, ale wszak nie to samo. Mogłabym do tej listy dorzucić jeszcze jedno, nie wiem, czy ono jest krytyczne w całej swojej działalności, ale na pewno zrobiło jedną genialną wystawę (tyle mnie się udało obejrzeć, zakładam, że jego pracownicy kontynuują ten pomysł na wystawy): "Orte der Sehensucht. Mit Kunstlern auf Reisen" (LWL = Landesmuseum fur Kunst und Kulturgeschichte Westfalisches Landesmuseum - przepraszam za brak "umlautów" w stosownych miejscach). Warto zwrócić uwagę na samą nazwę muzeum: sztuki i historii kultury (jak dla mnie bomba!), a do tego hasło, którym się posługują, jako reklamowym: Fur die Menschen. Fur Westfalen-Lippe.

  • izakow2

    Marto, dzięki za przenikliwe i ważne uwagi. No tak, złapałaś mnie! Przyznaję, że przy tym cytacie z "Przekroju" mialam wątpliwości, o których piszesz. Ale uznałam, że jest tak smakowity, że można je chwilowo odłożyc na bok. Ale wiedziałam, że w końcu ktoś mnie złapie! Pozostaje pogratulować. Skądinnąd jednak wiem, że ta pani faktycznie tak myśli...
    Co do moderato, obawiam się, że nie było na to miejsca po żadnej ze stron. Jak to w ogóle u nas się dzieje. I może w tym tkwi największy problem...

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    Uwagi może i przenikliwe ale nie tak przenikliwe, żeby zauważyć, że Ślusarze nie pytali o muzea narodowe tylko w ogóle o muzea. A akurat placówka paryska ma w nazwie zarówno owo "de la Ville" ale też ma "Musee". Podobnie jest z MUMOKIEM. (Pobrzmiewa to tłumokiem). Zatem niech Pani poprawia ale z sensem, Pani Marto.

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    "jak w każdym rozpadającym się małżeństwie, które w dodatku nie zostało nawet porządnie skonsumowane". Też coś. Piotrowski jak przyszedł do MNW już był "po słowie" z Leszkowiczem (AHE) więc o innej konsumpcji raczej nie mogło być mowy. Przynajmniej do momentu wypłaty autorskiej.
    Chyba, że mówimy o konsumpcji wprost. To tak. Piotrowski uchylił rąbka tajemnicy na ten temat przy innej okazji, cytuję: "wymuszając na mnie oświadczenie pod groźbą utraty pracy na 10 lat (praktycznie rzecz biorąc do emerytury)". Zostało zatem jeszcze lat 7, gwałtownych poszukiwań etatu. Bo etat to jest to! Jak mawiał Karol Marks: "Wystarczy ustanowić demokrację, aby zaprowadzić socjalizm".

    Iza, jak będziesz w Nieborowie w najbliższym czasie, daj znać, mieszkam w pobliżu, może dowiem się czegoś o preposterioryzmie z pierwszej ręki.

  • Gość: [Mariola] *.b2b2c.ca

    I tak to kobiety wymuszaja podporzadkowanie patriarchatowi na innych kobietach.

    www.youtube.com/watch?v=w1zeOqpHRbw

  • Gość: [Mariola] *.b2b2c.ca

    Andrzej Biernacki

    A mozna sie przylaczyc;- ?

    www.youtube.com/watch?v=4z2DtNW79sQ

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    Można, zwłaszcza że mam fajną kilkunastoletnią jałowcówkę. Zobaczymy jak to wygląda w realu, bo w necie każdy se może pokozaczyć

  • Gość: [Mariola] *.42-203-24.mc.videotron.ca

    Ja troche tak wlasnie w sieci kozacze, ale za zaproszenie dziekuje, bardzo mi milo. Przysluchuje sie, a wlasciwie przygladam, tym kilku ostatnim dyskusjom i mam wrazenie ze bardzo potrzebna jest w PL jakas, jakakolwiek, polityka kulturalna. Moze dyskusje bylyby wtedy mniej interesujace, ale przydalyby sie osobne programy na powiedzmy - umacnianie pozycji uznanych i na debiuty; na kultywowanie tradycji i na jej kwestionowanie; a nawet na kontestowanie tradycji, jezeli kwestionowanie to nie to samo co kontestowanie. Dla mnie i Krasnale sa na swoj sposob "dobrzy" ( z calkiem definiowalnych i nawet policzalnych powodow ) i Sasnal ( o ktorego istnieniu od Krasnali sie dowiedzialem ). daje mi cos do patrzenia i myslenia. Pan W. Kozlowski podnosi istotne kwestie i Krasnale. Oczywiscie do kazdego przekonujacego argumentu nalezaloby podczepic maly budzet.

  • Gość *.chello.pl

    Ja też chcę poznać Pana Andrzeja!!!

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    A po co?

  • Gość *.chello.pl

    A po pisze fajne kommentsy. I ja też (jak stwierdził gdzieś wstecz). Ale jałowcówki bym nie tknęła nawet, piję tylko dobre wino i tequilę.

  • bronia123

    Czytam sobie te wszystkie ąę i nie mogę już powstrzymać uśmiechu cisnącego się na usta.

    Piotrowski nie poleciał za -izmy, "muzeum krytyczne", itd. Poleciał za skrajny brak umiejętności interpersonalnych połączony z totalną nonszalancją jeśli chodzi o tematy finansowe.

    W odróżnieniu od wszystkich(?) tu komentujących czytałam sławną strategię. Jeśli prezes firmy zatrudniającej ponad 400 osób, z budżetem ponad 30 mln (28 mln to dotacja ministerstwa, MNW trochę też zarabia) nie potrafi w rok wysmażyć dokumentu: realistycznego, spójnego logicznie, uczciwego intelektualnie, bez szachrowania statystyką, bez literówek choćby; do tego zrazić do siebie pracowników (co skutecznie uniemożliwia realizację nawet takich marnych pomysłów) to rada nadzorcza ma święte prawo, niektórzy by powiedzieli - obowiązek, wylać go na zbitą mordę. Co też się stało[*].

    Dyskusje o neomarksizmie czy neoliberalizmie na pewno nie pomogły, ale miały pomniejsze znaczenie.

    [*] OK, formalnie to on zrezygnował - w całkiem niezłym stylu - ale tylko wyprzedził formalną decyzję RP.

  • Gość: [the krasnals] *.icpnet.pl

    Zapraszamy, już dziś w czwartek 4 listopada na wernisaż w Art Station Foundation w Browarze w Poznaniu.
    Proszę się pytać na miejscu - "GDZIE JEST KRASNAL" i "Gdzie jest praca Krasnali". Gorąco zachęcamy do udziału w akcji! Pozdrawiamy! (godz. 19:00, Art Station Foundation; Kantor, Uklański, The Krasnals)

    "The Year We Made Contact" (2010) Tadeusz Kantor - Piotr Uklański - The Krasnals


    Pozdrawiamy!
    The Krasnals

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    Broniu 123. Jak zapewne zauważysz powyżej, nie należę do entuzjastów Piotrowskiego. Aliści zapewniam Cię, że nie znajdziesz takiego pod żadną szerokością geogr., którego umiejętności interpersonalne zatryumfują w momencie gdy delikwent będzie chciał w jakikolwiek sposób ruszyć tę kilkusetosobową magmę z realistycznymi tęsknotami za komuną, jaką są te przerośnięte do nieprzytomności muzealne "zespoły", w tym warszawski. Jeżeli już mówimy o intelektualnej uczciwości, oczywiście.

  • Gość: [Mariola] *.b2b2c.ca

    What about the Rolling Stones?

    www.youtube.com/watch?v=lWYxCtT6Ewo

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    ...pupcia w białych rajstopkach?
    www.youtube.com/watch?v=Cowl02DXx3A&feature=related

  • bronia123

    @ab

    Grubo się mylisz. Trzeba tylko umieć myśleć, planować, zarządzać. Swoją drogą ciekawa jestem gdzie widzisz owe tęsknoty za komuną?

    I co oznaczają te mityczne "ruszania", "reformy", "restrukturyzacje"?

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    Tęsknota za komuną wyrażona jest m.in. liczbą zatrudnionych. Znam muzea, które równie dobrze funkcjonowały na tym samym areale z kilkukrotnie(!) mniejszą obsadą.

  • bronia123

    Na tym samym areale? Nie powstrzymuj się, przykłady proszę.

  • Gość: [Mariola] 142.243.254.*

    Ciesze sie ze poruszyliscie te kwestie, gdyz tworzenie miejsc pracy jest pierwszym i najwazniejszym kryterium oceny dzialania wszelkich tata-figur (ang. father-figures ) w gospodarce kreatywnej ( ang. cerative economy ). Tan nowa gospodarka kreatywna to "Lista Schindlera" w praktyce.

  • transawangarda

    Tęsknota za komuną wyrażona jest m.in. liczbą zatrudnionych. Znam muzea, które równie dobrze funkcjonowały na tym samym areale z kilkukrotnie(!) mniejszą obsadą.

    Mam nadzieję, że ten "areał" to tylko przenośnia? Na wszelki wypadek jednak spytam, czy wspomniane wyżej muzea mają kolekcje porównywalne z MNW pod względem wielkości (ok. 800 tys. eksponatów) i różnorodności. Podobnie jak bronia123 proszę pana Andrzeja o podanie konkretnych przykładów takich instytucji wraz z liczbą pracowników.

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    Z pewnych przyczyn nie mogę podać konkretnych przykładów ale jedynie zapewnić, że wiem co mówię i nie wyssałem z palca. Powtórzę: Są muzea, które tak samo funkcjonowały (dane o liczbie zwiedzających, dochodach, działalności dodatkowej nie związanej z ochroną zbiorów i bieżącymi wystawami) wtedy gdy było x pracowników jak wtedy, gdy było ich 10x. Tęsknota za komuną wyraża się też w wielu innych aspektach muzealnego zasiedzenia, których doświadczyłem osobiście: niechęci muzealników do wszelkiej maści gości z zewnątrz proszących o cokolwiek w celach naukowych lub wydawniczych, traktowanie prywatnego np. wydawcy jak dojnej krowy nawet wtedy gdy gołym okiem widać, że jego projekt jest ewidentnie niedochodowy i promujący zbiory etc. etc.

  • bronia123

    Czyli chlapnąłeś sobie coś i teraz mamy wierzyć na słowo? Wolne żarty.

    Kolejne dowcipy:
    - Jak muzeum nie dba o zbiory i nie prowadzi wystaw czasowych rzeczywiście nie musi zatrudniać wielu ludzi. Tylko to tak jakby wyklucza dwa podstawowe cele muzeów określone w ustawie: udostępnianie i ochrona zbiorów. Galerie stałe to kilka procent kolekcji, bez wystaw czasowych nie ma mowy o prawdziwym udostępnianiu; ochrona... rzeczywiście, kiedy Piotrowski próbował zlikwidować konserwację w MNW to się nie spodobało radzie gdzie zasiadają ikony polskiego komunizmu takie jak J.K. Bielecki.
    - "traktowanie prywatnego wydawcy itd." Actually, it's capitalism, baby!

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    Zanim napiszesz: "Actually, it's capitalism, baby!", to może, jak ja, się podpisz, bo nie mam pewności czy nie rozmawiam z głupim gnojkiem na etacie instytucji. Bo tak się składa, że to ja, baby, a nie jakiś etatowy najmita, zaryzykowałem swój czas i swoje pieniądze by niemal od początku czyli od 1989 r. wydobywać z gówna to, co pozostało w po komunie i jej etatowych nygusach (czy się stoi czy leży).
    Niemniej, w drodze wyjątku odpowiem, bo to very łatwe:
    1. Przecież jak piszę, że dane są "o liczbie zwiedzających, dochodach, działalności dodatkowej nie związanej z ochroną zbiorów i bieżącymi wystawami" to trzeba być niechętnym a priori matołem, żeby nie zrozumieć, że chodzi o działalność,którą muzeum prowadziło OPRÓCZ "ochrony zbiorów i bieżących wystawaw" a nie bez nich.
    2. Nie piszę, o które konkretnie muzeum mi chodzi, bo jako podpisany z imienia i nazwiska, błędnie powiązano by moją osobę z instytucją, której akurat nie miałem na myśli, nie mówiąc o tym, że wbrew mojej intencji sprowadzono by problem tylko do tego jednego przypadku a chodzi o szerokie spektrum.
    3. Też nie jestem zapiekłym entuzjastą JK Bieleckiego, ale trzeba być tym, kim napisałem na wstępie, żeby mówić o nim, że to ikona komunizmu.
    4. Jeśli o mnie chodzi, wolałbym zaoszczędzić miliony (w tym owe 30 baniek rocznie) i zamknąć na patyk te wylęgarnie gnuśności i kompleksów.

  • izakow2

    Pozwolę się wtrącić. Andrzej, przyznajesz więc, że w MNW pracowało zbyt wiele osób i że należało tę instytucję zdecydowanie zreformować? Tak czy nie? Zgadzasz się też, jak rozumiem z przeświadczeniem, że wiele osób pracujących w tzw. państwowych instytucjach ma tak silne naleciałości z komuny, że ich się nie da wyplenić? I, że wprowadzenie w takie środowisko krytycznego, otwartego myślenia graniczy niemal z cudem? Tym samym Twoje myślenie prowadzi do tego, żeby zająć stronę Piotrowskiego! ;-)
    Ja nie chcę oceniać sytuacji w MNW, bo na szczęście w tym nie siedziałam. Ale mam wrażenie, że największym problemem mogła być tam właśnie ta postkomunistyczna mentalność zderzona z oczekiwaniami i pomysłami nowego dyrektora.
    Może tak było, może nie. Raczej gdybam. A swoją drogą niezwykłe jest, jak bardzo ta komunistyczna mentalność zasiedziała się w tego rodzaju instytucjach. Mimo, że, jak wiadomo krytykuję neoliberalizm, to do szewskiej pasji doprowadza mnie zawsze bliższy kontakt z instytucjami typu PZU, PKP, Poczta Polska itp. Z publicznego uniwersytetu też uciekłam, bo nie miałam ochoty zmagać się z durną biurokratyczno-administracyjną machiną, której największymi orędownikami byli sami pracownicy, a szczególnie pracownice administracji, zaś machina wycięta była niemal dokładnie z komunizmu...

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    Byłbym, Iza, po stronie Piotrowskiego ("wprowadzenie w takie środowisko krytycznego, otwartego myślenia graniczy niemal z cudem") gdyby Piotrowski naprawdę w tę stęchliznę wszedł z myśleniem nie tylko krytycznym ale i OTWARTYM. Ale on był otwarty inaczej. I tu jest klucz do mojej wściekłości, białej gorączki, kurwicy piramidalnej i krew mnie zalewa, bo od dwóch dekad:
    1. JEDNI SĄDZĄ (nygusy na rozrośniętych etatach i ich sprzymierzeńcy), ŻE PO 1989 R. DETALICZNIE NIC SIĘ NIE STAŁO i nadal są poza nawiasem jakiegokolwiek rachunku ekonomicznego i rachunku przyzwoitości (czy się stoi czy się leży).
    2. DRUDZY Z KOLEI (jak Piotrowski, bez konkursu, wepchany przez swoją opcję ("zadzwoniła Anda") i pchający nachalnie tę swoją opcję, swoich ziomali), SĄ PRZEKONANI, ŻE JEDNYCH "NASZYCH"(komuchów) POGONILIŚMY, BY TERAZ HOŁUBIĆ INNYCH "NASZYCH".

    Dlaczego mnie zalewa? Bo to są właśnie te dwie grupy, które z takich jak ja, inwestujących i RYZYKUJĄCYCH swój czas, swoje pieniądze, swoją pracę, swoją wyobraźnię w -jak napisałem- wydobywanie z pokomunistycznego gówna tych marnych resztek mienia i wartości jeszcze cudem do uratowania po pożodze, którzy uwierzyli, że trzeba wziąć wreszcie sprawy w swoje ręce, to właśnie te dwie wymienione w punktach gnuśne grupy ZROBIŁY z takich jak ja WYAUTOWANYCH, NAWIEDZONYCH DOZORCÓW WŁASNYCH MRZONEK.

    Siedząc na etacie, taka Bronia 123 bezwstydnie mi pisze "Actually, it's capitalism, baby!" kiedy ja, jako wydawca idę do tej wylęgarni moralnej pleśni, instytucji, która ją zatrudnia na mój koszt, by wydać książkę, promującą zbiory tej instytucji, autorstwa wieloletniego pracownika tej instytucji, to ta instytucja (w tej liczbie bezczelna Bronia123) chce mnie suto skasować za powielenie materiałów będących depozytem (złożonym w MNW) WŁASNOŚCI autorki wydawanej przeze mnie książki!!! To się nazywa kurewstwo godne instytucji, które wymieniłaś Izo, w swoim poście niżej. Uff. Pozdrawiam. Wierz mi, że nie piszę tylko po to, by dopierdolić, ale autentycznie się burzę.

  • izakow2

    Rozumiem! I współczuję.

  • izakow2

    Ale jeszcze coś dodam w odniesieniu do tego żalu o "naszych" zamiast "waszych". Jak świat światem, ludzie (a szczególnie mężczyźni, co akurat jest umiejętnością pozytywną, którą kobiety mogłyby bardziej wdrożyć) budują koalicje, frakcje, grupy poparcia, lobbingi itp. Nie byłabym tak naiwna, wierząc, że można coś zmieniać poza koalicjami, nie budując struktur władzy. I może to jest podstawowy błąd w myśleniu, że wydaje się niektórym, iż demokracja nie wiąże się z władzą? Mam nadzieję, że to nie za duże skróty myślowe...

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    Dlatego,w demokracji (rządy większości) z definicji nie chodzi o rządy mniejszości czyli frakcji, koalicji, takich czy innych grup poparcia. Jak ograniczyć możliwości budowania koalicji, frakcji, struktur władzy? Podpowiedź leży na ulicy. Czy Ty, Iza, antyliberał, widziałaś takie zjawisko przyrody jak koalicje, lobbing, frakcje w prywatnej firmie w tym np. w prywatnej galerii. Bo ja to widzę tylko tam, gdzie leży publiczna (czytaj bezpańska) i do tego ogromna kasa. M.in. w państwowych muzeach i galeriach.

  • Gość 46.112.114.*

    przemądrzały panie Biernacki, manipuluje pan faktami.
    "mianując panią Zielińską czy Mytkowską"?? Zielińska wygrała konkurs, o którym było dość głośno. obnaża pan swoją niewiedzę.

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    Konkurs? Raczysz gościu (urażona pani Zielińska?) żartować. Nawet urzędnik Zdrojewski nie wierzy w sens tych konkursów*, w których z góry wiadomy jest zwycięzca. Później ten zwycięzca traktuje odbyty konkurs jako alibi swojego, "uczciwego" zwycięstwa.

    * przykład: Zdrojewski mianował Wróblewską na stołek dyrektorski Zachęty stwierdzając, że organizowanie konkursu to tylko strata czasu.

Dodaj komentarz

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci