Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

Przekraczanie granic u Tomka Rogalińskiego

izakow2

Jakiś czas temu, Tomek Rogaliński przesłał mi link do blogu, na którym prezentuje swoje prace (zmieniał co prawda kilka razy adres blogu, ale to nie szkodzi). Muszę przyznać, że jego rzeźby zrobiły na mnie duże wrażenie. Prace koncentrujące się głównie wokół tematu homoseksualności, męskości, dorastania, ujawniania własnego zranienia, wydały mi się niesamowicie mocne i szczere, a zarazem było w nich coś, co można określić jako obnażenie. To tak jakby artysta obnażał swoje uczucia i przedstawiał je w rzeźbach. Niektóre z nich odnoszą się do spraw brutalnych i bolesnych, jak rzeźba Zgwałcony z 2008 roku.



 

Ja chyba nigdy nie mogłabym być artystką, bo nie wyobrażam sobie, że można się aż tak obnażyć. Z drugiej strony, jestem przekonana, że najlepsze prace powstają bardzo często właśnie z tego obnażania.


Napisałam do Tomka, pogratulowałam mu prac i obiecałam, że o nich napiszę. Jednak nie pisałam tak długo, że Tomek zdążył się na mnie obrazić. W międzyczasie powstały nowe prace, które ukazują nie tylko ludzi, ale też zwierzęta. Tomek zresztą od dawna tworzy ludzko-zwierzęce hybrydy, czego przykładem jest praca Chłopiec-ryba.



 

Zwierzęta w jego pracach są jakieś dziwne, pokiereszowane, wydostają się z nich wnętrzności, a niektóre mają na sobie jakieś obrzydliwe wrzody. Wydają się przy tym bezbronne i potrzebujące opieki i ochrony, dlatego niekiedy są przykryte pościelą albo osłonięte jakąś wełnianą narzutką (na przykład w kolorach tęczy).


Piesek w kolorach tęczy, 2009/2010

 

Pojawiają się przedziwne ślimaki, z których wycieka śluz, ale również pieski.


Ślimak biały

 

Wydaje się, że to właśnie pies jest ulubionym tematem prac Tomka i mam przypuszczenie, że piesek to jego alter ego. To właśnie ze względu na niezwykłe przedstawianie tych zwierząt, Tomek bierze teraz udział w wystawie ZWIERZenia. Czułość istnienia w toruńskiej Wozowni (wystawa potrwa do 13.02.). Drugim artystką biorącym udział w wystawie jest Filip Sadowski, a kuratorką, jak pewnie nietrudno się domyślić – Dorota Łagodzka. Jak napisała Dorota, tym, co łączy wystawione prace jest postać psa: „Jest on głównym bohaterem, człowiek pojawia się jako dopowiedzenie, uzupełnienie, bohater drugoplanowy. Wszystkie kontemplują też w jakiś sposób zwyczajność psa, zwierzęcia samego w sobie, nie zaś jako symbolu czegoś, co ludzkie, nie jako nośnika ludzkich znaczeń i metafor. W tych pracach psy pojawiają się jako konkretne jednostki, jako osoby, ale także jako uniwersalne znaki „psowatości” i zwierzęcości w ogóle”.


Pies w pościeli, 2009

 

A ja mam przynajmniej pretekst, aby wreszcie o pracach Tomka napisać. Tomek Rogaliński to młody artysta, urodzony w 1987 roku, mieszka i pracuje w Koszalinie, ponoć nie ma artystycznego wykształcenia, chociaż, kiedy ogląda się jego prace widać, że ma dużą wiedzę na temat współczesnej sztuki. Nie wstydzi się swoich inspiracji, którymi są między innymi prace Kiki Smith, Louise Bourgois, Marii Pinińskiej-Bereś, (to choćby praca Feminista, przedstawiające rękawice bokserskie w kolorze różowym:),



 

Aliny Szapocznikow, Yayoi Kusamy (tu warto wskazać na Donicę:)



 

i chyba też Cindy Sherman. Z artystów młodszego pokolenia Tomek podziwia Iwonę Demko. To w zasadzie same kobiety! Mówi też, że uwielbia Fridę Kahlo. Ciekawy jest ten podziw dla kobiecości, może wręcz tęsknota za kobiecością, która ujawnia się na przykład w niepozornej pracy pod tytułem Wstyd



 

To jest jedna z prac, przed którymi można powiedzieć: chapeau bas! To niby tylko palce od nóg z pomalowanymi na czerwono paznokciami, ale przecież raczej palce nie kobiece, tylko męskie, nieco koślawe, a w dodatku dziwacznie poodcinane. Tak, jakby artysta chciał pokazać, że wciąż musi odcinać i cenzurować kawałek siebie, że nie ma możliwości by być w pełni sobą (jak sądzę oznaczałoby to w gruncie rzeczy przyjęcie cech i atrybutów kobiecości, które wciąż wydają się zbyt nieadekwatne dla mężczyzny). Prace Tomka opowiadają o męskości, ale jest to męskość otwarta na to, co kobiece.


Stąd też zapewne chęć przekraczania granic: między płciami, gatunkami, ludźmi i zwierzętami, poszukiwanie hybryd, bytów niejednoznacznych, niepewnych i niepokojących. A do tego – brak warstwy ochronnej, ujawnienie tego, co wewnętrzne, podskórne, fizjologiczne. Tak, prace Tomka robią na mnie duże wrażenie, ale nie jest łatwo o nich pisać (może zresztą dlatego tak długo zwlekałam), bo mają w sobie też coś odpychającego.



Królowa-matka

 

Tomka fascynuje abiektualny stan oznaczający bycie przedmiotem, a może nawet raczej pomiotem, odrzucenie, wstręt. Nie jest łatwo patrzeć na te prace, bo moją w sobie coś z widoku martwych zwierząt leżących przy drogach. W książce, którą właśnie czytałam, pojawiło się pytanie: „Czy jest smutniejszy widok od widoku martwych zwierząt na poboczach?” No właśnie. Ale na szczęście Tomek łagodzi ten smutek poprzez ironię. Mimo wszystko jednak te prace mówią przede wszystkim o odrzuceniu. Może zresztą dlatego pojawia się tak często ten pies. Bo czy może być coś smutniejszego niż odrzucenie psa? Niestety może. Media donosiły niedawno o urwaniu psu głowy. Najsmutniejsza w gruncie rzeczy wydaje się ludzka natura (czy raczej to jak ją ukształtowała kultura) zdolna do odrzucenia, bestialstwa, przemocy… Czy niekiedy nie jest wstyd być człowiekiem? Mam wrażenie, że to właśnie ten wstyd ujawniają też prace Tomka Rogalińskiego.

Komentarze (13)

Dodaj komentarz
  • Gość: [bolshaja kultura] *.b2b2c.ca

    Pani Izo, powinno byc "nie ma formalnego wyksztalcenia". Mam nadzieje ze sie pani ze mna zgadza.

  • izakow2

    Właściwie tak.

  • Gość: [bolshaja kultura] *.b2b2c.ca

    John Lee Hooker do konca zycia nie nauczyl sie pisac; do rozdawania autografow mial Erica Burdona ;-)
    .......

  • Gość: [gość niedzielny] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Tomasz jest OK. i kibicuję Mu od początku....jednym słowem będą z Niego Ludzie :)

  • Gość: [nnnnnn] 212.219.249.*

    ten kolo powinien cukiernikiem zostać talent marnuje!!!

  • Gość: [bolshaja kultura] *.dynamic.rogerstelecom.net

    No. Te kutasy sa slodkie.

  • Gość: [Dorota Ł.] 109.243.49.*

    Ten biały, śmietankowy ślimak z różowym, truskawkowym śluzem jest mniamuśny ;)

    Dlatego m. in. w albumiku o pracach Tomka, który się niedawno ukazał, piszę o "oswajaniu abiektu", które to określenie utkwiło mi w głowie za sprawą tekstów Izy Kowalczyk.

    A zainteresowani albumem prac Tomka niech ścigają koszalińską Galerię Scena prowadzoną przez Ryszarda Ziarkiewicza.

    P.S. Marcepan to doskonałe tworzywo rzeźbiarskie, tylko mało trwałe.

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    Na to, że mało trwałe właśnie, bardzo liczymy.

  • Gość: [bolshaja kultura] *.b2b2c.ca

    A 'my' to kto? Juz Slusarz jest dwoje, moze wystarczy tych pluralizmow.

  • detonator.art

    Ochoczo podpisuję się pod tym MY :)

    Pan Twórca faktycznie rozminął się z powołaniem. I więcej ludziom przysporzyłby radości lepiąc ludziki na torcik, niźli terroryzując tym towarem estetów po galeriach!

  • Gość: [bolshaja kultura] *.b2b2c.ca

    Dla estetow po galeriach to teraz takie czopki robia co sie wsadza do dupy zeby bylo przyjemnie.
    ................

    Po przydlugim wstepie :-) chce powiedziec ze bardzo sie ciesze ze zobaczylem prace pana Tomka. Znam jego wypowiedzi na tym blogu i chcialem zobaczc prace. Blog pana Tomka pojawia sie i znika; a szkoda.
    ..........
    Pani Doroto, a nie mozna by tak w przyszlosci zrobic specjalnie dedykowanego blogu jeszcze przed wystawa? tak sprawe zorganizowac zeby album mozna bylo kupic za jednym kliknieciem? Jqkas promocja, moderowana dyskusja. etc.?

  • detonator.art

    Przyznam, że ten pomysł z czopkami dla estetów jest bardzo ciekawy! Trochę przypomina mi to Pigułki Murti-Binga.

    Wszyscy ci bezczele - co to kręcą nosem na całą tę współczesną zabawę w sztukę i co to mają czelność wymagać od galerii sztuk pięknych, by dostarczała im wyszukanych przeżyć estetycznych nareszcie znaleźliby ukojenie!!!

    I na ten przykład, wchodzi sobie taki esteta do galerii i na środku sali widzi scenkę: Dwie kobiety liżą podłogę.

    Inteligentnemu człowiekowi pewnie smutno by się zrobiło na myśl, że w ten sposób próbuje mu się zaimponować?

    Ale mając ten magiczny czopek, będzie można uniknąć tych smutnych sytuacji!

    Szybkie zaaplikowanie czopka. I wnet kontemplując tę prymitywną scenkę doznajesz iluminacji!
    Te dwie intelektualnie biedne istoty, przemawiają do ciebie siłą: spokoju, piękna i wzniosłości - godną samej Piety Michała Anioła.

    Piękna sprawa!


    P.s. Jeszcze jedno! Pani Doroto, w przypadku wystawy Pana Tomasza uprasza się o dostarczenie czopków o mocy, co najmniej dwa razy większej, niż ta jaka posiada czopek normalny (w standardach Unii Europejskiej).
    :)

  • fo.pa

    Artysta zdolniacha! Pani Izo za płytko, za mało, czuję niedosyt. No i wkradła się płeć.

    "Tomek podziwia Iwonę Demko. To w zasadzie same kobiety! Mówi też, że uwielbia Fridę Kahlo. Ciekawy jest ten podziw dla kobiecości, może wręcz tęsknota za kobiecością, która ujawnia się na przykład w niepozornej pracy pod tytułem Wstyd. "

    Hm? Niby OK, ale coś mi tu nie gra. No bo, jeśli artystka podziwia artystów to wydaje się naturalne.

    Sparafrazujmy:
    Iwona podziwia Tomka. To w zasadzie sami mężczyźni! Mówi też, że uwielbia Michała Anioła. Ciekawy jest ten podziw dla męskości, może wręcz tęsknota za męskością, która ujawnia się na przykład w niepozornej pracy pod tytułem Moc.

    Jeśli artysta podziwia artystki doszukujemy się drugiego dna. Może słusznie, ale może też nie słusznie, bo niby co to ma do rzeczy w świecie równych artystów?

Dodaj komentarz

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci