Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

Cenzura - kogo wygnać z idealnego państwa?

izakow2

 

Zdradzę Wam, że postanowiłam napisać książkę o cenzurze sztuki, ale temat już zaczął mnie przerastać. Po pierwsze trudno mi znaleźć dobre umocowanie teoretyczne. Judith Butler w bardzo ciekawej książce pt. „Walczące słowa” wskazuje, że cenzura nieodłącznie wiąże się z każdą wypowiedzią (bo z wypowiedzi pozbywamy się tego, co niezrozumiałe, co zaburzyłoby jej logikę). To podejście jednak wydaje się zbyt szerokie. Owszem, Butler wskazuje również, że mechanizm cenzury włączony jest w wytwarzanie podmiotów, a także w wyznaczanie społecznych parametrów wypowiadalnego dyskursu, a więc tego, co można, a czego nie można powiedzieć publicznie. Ale nie interesują zbytnio autorkę przykłady nakładania konkretnych zakazów, ograniczeń, które stawiane są wypowiedziom i działaniom artystycznym. Nie analizuje więc ona raczej działań represyjnego czy ideologicznego aparatu państwa, według określenia Althusera. A te interesują mnie najbardziej. Nie umiem dokładnie zdefiniować, co jest, a co nie jest cenzurą. Sądzę też, że pojęcie to jest nadużywane, sama dość często go używam i wcale niekoniecznie w przypadkach, które jednoznacznie można nazwać cenzurą. Jak na przykład z opisaną przeze mnie jakiś czas temu cenzurą na facebooku, ale te przypadki najbardziej niejasne i nieoczywiste wydają mi się najbardziej interesujące. Z drugiej strony nie bardzo wiem, jak poradzić sobie z teoretycznym opisaniem absurdów, które wciąż pojawiają się w naszej rzeczywistości. Mam też wrażenie, że niemiłosiernie namnażają się te ciekawe, ale i absurdalne i zarazem straszne przypadki ograniczania wolności. Publikowałam petycję w sprawie artystów z grupy Voina, którzy zostali osadzeni w ciężkim więzieniu. Jeden z nich, Oleg Vorotnikov na szczęście już to więzienie opuścił.  Informacje o sprawie – na stronie Indeksu.


Wczoraj bądź przedwczoraj ktoś podesłał link do informacji o karaniu uczniów, którzy parodiowali papieża, a filmik puścili na YouTube’ie.


Otrzymali naganę, szkoła zgłosiła sprawę na policję, chłopakom grożą przykre konsekwencje


Dlaczego tego rodzaju działań, obojętnie jak słabe artystycznie by były, nie traktować jako działalności twórczej, tak jak proponuje Henry Jenkins pisząc o kulturze konwergencji? Autor wskazuje, że dzieciaki wychwytują pewne motywy kulturowe i przepisują je po swojemu, bawią się nimi, stosują remiks, ale zarazem produkują nowe, własne utwory. A przy tym, na własną rękę zdobywają wiedzę, bo żeby stworzyć własną produkcję, która odwołuje się do konkretnych utworów, trzeba zdobyć na ich temat rozmaite informacje. Ta amatorska twórczość bywa genialna. Jeśli ktoś widział zrobiony przez dzieciaki z Ostrołęki film „Homo sapiens – też człowiek” (o którym dowiedziałam się od mojego syna – gimnazjalisty) wie, że tej amatorskiej działalności nie można lekceważyć. Jenkins wskazuje, że dzieciaki wcale nie są bezmyślne i nie trwonią czasu przesiadując godzinami w internecie. Po pierwsze - uczą się radzić sobie z natłokiem informacji, po drugie uczą się działać zespołowo, po trzecie wreszcie – uczą się działać twórczo.


Film o papieżu do genialnych raczej nie należy, ale ma jakiś potencjał i nie mogę wpaść na to, co w nim może być takiego obraźliwego. A może dzieciaki odreagowują natłok treści religijnych w szkole i mediach? Szkoła, do której chodzą nosi imię Jana Pawła II i mogę wyobrazić sobie, co się tam dzieje! Wczoraj będąc na zebraniu u mojego syna w gimnazjum naliczyłam sześć świętych obrazków w jego klasie na ścianie wokół tablicy. Nie mogłam wyjść z podziwu, bo kojarzyło mi się to z mieszkaniem jakiejś starej dewotki, a nie z klasą, do której uczęszczają gimnazjaliści. Dlaczego to nie jest traktowane jako obraźliwe i uderzające w neutralność światopoglądową szkoły – w tym przypadku szkoły noszącej imię Jacka Kuronia, a nie Jana Pawła!?


Pozostawiając problem przemocy religijnej, mam nieodparte wrażenie, że zdolności twórcze dzieciaków bywają zabijane. Szkoła faktycznie bywa instytucją totalitarną, jak opisywał ja Goffman. Pomyślcie o sytuacji, która wytworzyła się w Jastrzębiu Zdroju – z jednej strony - dzieciaki, a z drugiej - cały ideologiczny, a zarazem represyjny aparat ideologiczny – szkoła, policja, prokuratura. Jest to przemoc perfidna, przemoc stosowana w majestacie władzy, przemoc silnego nad słabym, przemoc nad kimś, kto zostaje pozbawiony możliwości obrony. Mój ulubiony historyk sztuki, Ernst Gombrich pisał, że sztuka pociąga nas między innymi dlatego, że pozwala wyszaleć się w świecie fikcji. Jest rajem szaleńców, jak opisywał to Platon. Bo sztuka jest fikcją. Ale tej różnicy nie potrafi dostrzec szkoła im. Jana Pawła II w Jastrzębiu Zdroju. Fikcja traktowana jest jakby była rzeczywistością i o to rozbija się każda represja wymierzona w sztukę czy w jakąkolwiek działalność twórczą.


Platon uważał zresztą, że z idealnego państwa artyści powinni zostać wygnani, gdyż dokonują zatarcia granicy między fikcją i rzeczywistością. Jego idee zdają się być bliskie wielu osobom w Polsce, a zwłaszcza tym, które reprezentują ideologiczny aparat naszego państwa. To nie tylko szkoła w Jastrzębiu Zdroju, to również polski MSZ, który wpadł w panikę w związku z publikacją polsko-niemieckiego zbioru komiksów pt. „Chopin – New Romantic” wydanego z okazji roku chopinowskiego i postanowił nakład tego komiksu zniszczyć, gdyż w jednym z komiksów autorstwa Krzysztofa Ostrowskiego pojawiają się wulgarne słowa.


 

MSZ wpadł w panikę, bo w ich mniemaniu komiks przeznaczony jest dla dzieci (o tym stereotypowym myśleniu znakomicie opowiada autorka innego komiksu z tego zbioru, Monika Powalisz) Autorzy tłumaczą się, że nie wiedzieli, że komiks ma być przeznaczony dla młodzieży. A ja nie umiem zrozumieć tego przewrażliwienia dotyczącego „brzydkich” słów, jeśli chodzi o dzieciaki. Czy one nie zrozumieją kontekstu więziennego, o którym opowiada historia Ostrowskiego? Czy one nie odbiorą tego jako fikcji? Oczywiście, odczytają to bezbłędnie, co do tego nie mam wątpliwości. Uważam, że dzieciaki są mądrzejsze od wszystkich pracowników MSZ-u razem wziętych. A zwapniały dla nich Chopin może ich dzięki temu komiksowi zaciekawić i zainspirować do… działań twórczych. Czy w tym absurdzie chodzi o ochronę dzieci i młodzieży czy raczej o sprawowanie nad nimi władzy? A więc – może niekoniecznie inspirowanie do działań twórczych…


A’propos wulgaryzmów - kiedy wymsknie mi się jakiś wulgaryzm przy dzieciach i ktoś mnie upomni, mój starszy syn zwraca rzeczowo uwagę, że w szkole słyszy się sto razy gorsze słowa i ochrona przed wulgaryzmami jest w zasadzie pozbawiona jakiegokolwiek sensu. Ale z jego ust żadnego wulgaryzmu nie słyszałam. Komiks o Chopinie chętnie dałabym mu do przeczytania, ale nie stać mnie na to, aby płacić za niego bajońskie sumy na Allegro. Jestem jednak pewna, że wulgaryzmy by mu nie zaszkodziły. Może zainteresowałby się tym, kim był Chopin, bo raczej takiego zainteresowania, jak na razie nie wykazuje, a nawet obśmiewał to, które wykazywał młodszy syn. Myślę, że dzieciaki świetnie wyczuwają to, co jest wolną twórczością oraz to, co powstaje na zlecenie ideologicznego aparatu państwa, jak w przypadku większości produkcji związanych choćby z instytucją Muzeum Powstania  Warszawskiego. Wiem, że niektóre z tych potrafią przyprawić je o mdłości.


Reasumując – uważam, że ten komiks jako sposób na ożywienie i interpretację historii jest potrzebny i jest potrzebny także dzieciakom.


Ponoć na szczęście nie będzie zniszczony, bo niemieckie wydawnictwo rezygnuje z dofinansowania przez polskie MSZ, ale czy będzie używany w celach edukacyjnych? Wspomniany przeze mnie Henry Jenkins pisze, że współczesna edukacja w ogóle nie potrafi poradzić sobie z rewolucją medialną i nie potrafi nauczyć takich sposobów uczestnictwa w kulturze, aby młodzi ludzie zaczęli o sobie myśleć jako o producentach i o uczestnikach kultury, a nie tylko jako o biernych konsumentach. Nie uczy więc postaw aktywnych, ale bierności. Biernymi konsumentami, jak się wydaje, dużo łatwiej jest manipulować, niż aktywnymi uczestnikami… Czy o to właśnie chodzi w naszym „idealnym państwie”?

Komentarze (67)

Dodaj komentarz
  • escalera

    Jasne, "cweloholokaust" od kołyski. Nie wystarczy, że te cudowne dzieciaki nie odróżniają dopełniacza od biernika, a całą subtelność i złożoność swojej twórczej duszy wyrażają słowem "zajebioza". Dołóżmy im jeszcze trochę rynsztokowego języka za społeczne pieniądze. Będzie twórczo, będzie radośnie, wiatr wolności zaszumi nam w głowach.

  • izakow2

    I właśnie w ten sposób są one z góry przekreślane i ustawiane jedynie na pozycji: siedź cicho, nie pyskuj, nie masz nic do powiedzenia.

  • escalera

    Wręcz przeciwnie. Od trzydziestu lat z sukcesami uczę młodzież i wiem czego można od niej wymagać i jak zdobyć szacunek i sympatię młodych ludzi. Trzeba ich mieć za kompletnych głupków, aby uważać, że do kultury wysokiej można ich przyciągnąć jedynie wulgarnym językiem i komunikatem na poziomie słabego videoclipu. Nie daję im błyskotek wątpliwej jakości, a oni mi za to dziękują po latach wspólnej pracy. Jest radość, zabawa, humor, ale też krew, pot i łzy. Nie pozwalając im iść na łatwiznę, okazuję tym dzieciakom szacunek, a one to rozumieją. Pozwolę sobie zacytować mojego siedemnastoletniego ucznia. "Nie chcę, aby pani była moją koleżanką. Mam wystarczająco dużo koleżanek. Potrzebuję nauczyciela, mistrza." Oni zasługują na najlepsze, co możemy im dać. Mają ogromny potencjał, ale dzisiaj są dziećmi - jeszcze nie pełnoprawnymi partnerami. Naszym zadaniem jest ich takimi uczynić. Kto nie docenia ich możliwości i potrzeb powinien pamiętać -garbage in, garbage out.

  • Gość: [kotorobot] *.icpnet.pl

    W tym komiksie nie ma ani jednego słowa, którego młodzież by nie znała. Większość z nich pada w codziennej rozmowie nastolatków. Na dodatek śmiem twierdzić, że robi to większośc artystów i robotników, dziennikarzy, muzyków, polityków, mundurowych. Przekleństwa towarzyszą nam od zawsze i tak już zostanie. Zauważmy, całe zamieszanie skupia się na językowej stronie projektu. Weto jako pierwszy podniósł mocno już leciwy pan, który bronił czystości języka polskiego.
    Proszę Państwa język, tak jak społeczeństwo ciągle się zmienia, nie jest własnością jednego tylko pokolenia. Młodzi ludzie są pod tym względem szalenie twórczy, na bieżąco tworzą nowy zasób słownictwa, nową melodyjność przez którą starają się pokazac swą odrębnośc także w tej materii. Pokolenia mówią inaczej, trzeba być idiotą aby wciąż wierzyć w jeden, powszechny,... literacki język.
    Escalero -Ten komiks nie powstał aby szerzyć kulturę wysoką wśród zbłąkanych owieczek. To nie miało zadziałać w tę stronę. Chopin został wciągnięty do kultury popularnej, garbaty nos został dany niegrzecznej postaci alter ego. Ktoś poważnie i odważnie wziął się do roboty. Bo jest pewne, niemiecka młodzież byłaby zachwycona: "Zaj... komiks, zaj...pomysł, zaj...rysunki. K...może Ci młodzi Polacy nie są takimi dupkami jak ich starzy..."
    Droga Pani Escalero jako odtrutkę na kulturę zbyt wysoką polecam twórczość Wojciecha Bąkowskiego. Młodzieży też na pewno się spodoba:)

  • Gość: [schodydodnieba] *.sdsl.bell.ca

    Kto to jest ten Chopin?

    www.youtube.com/watch?v=JX7RBP_wwPc


  • zakladslusarstwakoncepcyjnego


    A swoją drogą, może ministerstwo mogłoby zrobić komiks o tym, że Żydzi są złodziejami, Cyganie roznoszą choroby, a wszyscy homoseksualiści to pedofile? Przecież jest dużo osób, które tak myślą i mówią!
    Co z tego, że ludzie tak mówią (swoją drogą nie zetknęliśmy się wcześniej z "cweloholokaustem" a nie czytamy li tylko Potopu i Artforum). To znaczy że ministerstwo ma firmować swoje produkcje takim językiem?
    Takie zderzenie poważnego tematu (uważanego za poważny) i wulgarności to zajebista sztampa. Jeśli ktoś uważa, że "tak trzeba" to raczej znak jakiejś gombrowiczowskiej pimkowszczyzny.

    Ewidentny błąd ministerstwa polega na tym, że nie skontrolowano treści komiksu przed drukiem. Teraz powstała sytuacja z której nie ma dobrego wyjścia. Ale trudno się dziwić, że MSZ nie chce, żeby pod jego szyldem rozpowszechniać taki komiks. Jeśli komuś strasznie na tym zależy, może sam go wydać. Na pewno nikt wtedy nie ocenzuruje cweloholokaustu.

    A tak nam się przypomniało, rzeczywiście młodzi ludzie są szalenie twórczy, na bieżąco tworzą nowy zasób słownictwa, nową melodyjność przez którą starają się pokazac swą odrębnośc. Pokolenia mówią inaczej, trzeba być idiotą aby wciąż wierzyć w jeden, powszechny,... literacki język.

    www.youtube.com/watch?v=l0TOWYkAjjw&feature=player_embedded


    a potem znowu będzie
    debilny głupio mądry czas
    ciemny ciągły europejski....

  • escalera

    "Ch.." i "jeb.." to są nowe słowa? Ten dowód na słowotwórcze natchnienie młodzieży? Tak się składa, szanowny Panie, że z wykształcenia jestem lingwistką i lekcja, której udziela mi Pan w tej sprawie budzi moje rozbawienie. Przykro mi Pana poinformować, że ten język, który Pan uważa za normalny znamy od bardzo dawna. Po prostu długo uważaliśmy (co bardziej wsteczni i skostniali z nas nadal tak sądzą), że nie powinien z cel więziennych przenosić się na salony. Widzę, że Pan ma odmienne zdanie.
    "W tym komiksie nie ma ani jednego słowa, którego młodzież by nie znała. Większość z nich pada w codziennej rozmowie nastolatków" . Nie wiem w jakich kręgach nasłuchał się tej Pan tego języka. W codziennych rozmowach młodych ludzi z mojego otoczenia komunikacja wygląda zgoła inaczej, a taki język uznaje się za zawstydzający, a przede wszystkim żenująco ubogi. Oczywiście dostrzegam rosnące rzesze nastolatków porozumiewających się za pomocą czterech słów - i ubolewam. Nie ma tu mowy o wzbogacaniu języka, jest jedynie odzieranie go z subtelności i precyzji.
    Nie bardzo też rozumiem dlaczego należałoby stosować odtrutkę na kulturę wysoką. Ona jest trucizną? Jeśli nawet, to występuje w tak minimalnych dawkach, że chyba nie ma się czego bać. :) Zresztą, długa droga od poetyki grypsery do kultury wysokiej - coś tam po drodze się jeszcze dzieje.
    "trzeba być idiotą aby wciąż wierzyć w jeden, powszechny,... literacki język" A mnie się wydawało, że trzeba tylko skończyć porządną szkołę. :) ""Zaj... komiks, zaj...pomysł, zaj...rysunki." A jednak Pan wykropkował. :) Czemuż, ach, czemuż? Nawiasem mówiąc, nie ma Pan kłopotu ze zrozumieniem tego słowa? Jaką ono niesie treść? Mnie trochę trudno odczytać emocje wyrażone przymiotnikiem utworzonym od czasownika "jeb.ć". No gubię się, po prostu. Mam nadzieję, że młodzi entuzjaści tego języka byliby w stanie podrzucić mi kilka (kilkanaście?) synonimów. Tak dla mojego ogólnego rozwoju. :)
    Na koniec, argumenty w rodzaju "wszyscy kradną, więc kradzież jest w porządku, wszyscy sikają po bramach, więc nie ma w tym nic złego - sikajmy i my" są tyleż zdumiewające, co zatrważające. Nie odmawiam twórcom komiksu prawa do takiego a nie innego wyrażania swoich artystycznych przekazów. Mam jednak nadzieję, że ktoś wychowa dzieciaki potrafiące ten przekaz rzetelnie ocenić, i że publiczne pieniądze wesprą inicjatywy nieco... hm... łatwiejsze do zaakceptowania przez tych kołtuńskich podatników.

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    po przeczytaniu informacji, że niemiecki wydawca rezygnuje z dofinansowania polskiego Ministerstwa, wszystko jest OK. Teraz, jak przypuszczam, wydawca sprzeda "to" w ilości 10 egzemplarzy zwolennikom wolności języka i wszelkich innych wolności i ... na jakiś czas skutecznie wyleczy się z entuzjazmu do tego typu inicjatyw. (Chociaż, w związku z medialną wrzawą i wyłącznie z tych powodów, sprzeda jeszcze tym razem cały nakład). Gdyby jednak od początku nie było dotacji, oczywiście bzdet by nie powstał lub powstałby i sprzedałby się w rzeczonych 10 egz. a wtedy nie powstałby kolejny bzdet.

  • izakow2

    Szanowna Pani Escalero,
    Chwileczkę, bo chyba Pani uwagi nie do końca są związane z tym, co pisałam. Po pierwsze pisałam o absurdalnej nagonce na dzieciaki, które wykonały własny filmik, żart, ale nic nieprzyzwoitego czy strasznie obrazoburczego. Po drugie pisałam o komiksie, a właściwie zbiorze komiksów, dla których inspiracją jest postać Chopina. Kontrowersje wzbudził tylko jeden komiks, którego akcja toczy się w więzieniu, dokąd przyjeżdża artysta, aby dać koncert. Przede wszystkim jest to fikcja. Czy, gdybyśmy mieli do czynienia z konkretną książką, której akcja toczy się w więzieniu, przyjęlibyśmy założenie, że jej protagoniści powinni mówić pięknym, literackim językiem? Nie, bo w różnych kontekstach pojawiają się różne języki czy raczej różne sposoby jego użycia. I tyle. A nie znaczy to przecież, że tym samym ktoś namawia młodzież do używania wulgaryzmów, podobnie, jak nie odczytamy tego komiksu jako namowy do tego, aby znaleźć się w więzieniu! Więc Pani argument o kradzieży czy sikaniu po bramach jest kompletnie nietrafiony. W moim wpisie chodziło właśnie o to, aby traktować fikcję jako fikcję, a nie jako rzeczywistość. A jeśli Kotorobot pisze o tym, ze dzieciaki znają wulgaryzmy, to też nie oznacza to wcale tego, że lubują się w ich używaniu, a przynajmniej na szczęście, nie wszystkie.

  • zakladslusarstwakoncepcyjnego

    Przykład z tej samej beczki, co nasz poprzedni, tylko prawdziwy

    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,6488258,Zadanie_dla_uczniow_podstawowki__Jak_sie_ustawic_.html

    Zadanie matematyczne, w którym trzeba obliczyć jak chrześcijanie i turcy mają się ustawić na tonącym statku, żeby zginęli tylko turcy przy założeniu że co 9 pasażera wypychamy za burtę. Podoba się Pani?
    Powinno się podobać. Przecież uczniowie wiedzą jak absurdalne bywają zadania "z treścią" i doskonale wyczują konwencję w jakiej powinni odczytywać to zadanie. Zresztą zadanie czysto fikcyjne. Na pewno zadanie ich zaintryguje i dla samej zabawy spróbują je rozwiązać. Zadanie skłoni też uczniów do większej sympatii wobec matematyki, skoro może być "zabawna".

    Poza tym dlaczego, skoro już Pani wie, że dziecko zna "brzydkie" słowa i nie można go przed nimi ochronić, te słowa się Pani "wymykają"? Dlaczego nie używa ich Pani normalnie, tak jak innych słów? Nie jest to złośliwe pytanie. Ono, wg nas, pokazuje sedno problemu. Bo nie chodzi o to, żeby udawać że jakichś słów, zachowań, zjawisk nie ma. Chodzi o reprodukcję wzoru kultury. O to, żeby POKAZAĆ co i w jakich sytuacjach wypada, a nie udawać. Jeśli stara się Pani nie mówić "brzydko", to widocznie uważa Pani, że jednak z tymi słowami jest coś "nie tak". Podobnie coś jest "nie tak" z zadaniem matematycznym, skoro powstała wokół niego taka afera.

  • izakow2

    Obrzydliwe są wasze manipulacje i tyle. Uważam, że te przykłady nie mają nic wspólnego ze sprawami, które tu opisywałam. Dlatego nie zamierzam w ogóle z tym dyskutować, zwrócę tylko uwagę na mały drobiazg - niekiedy dużo więcej agresji i przemocy bywa ukrytych w dobrze dobranych słowach, niż w wulgaryzmach.

  • zakladslusarstwakoncepcyjnego

    W ostatniej kwestii zgadzamy się w 100% np taki Leszkowicz.

  • escalera

    O! A teraz zawoalowana sugestia, że to my atakujemy Panią w agresywny sposób? I obrzydliwie manipulujemy? Istotnie, pole do dyskusji (i porozumienia) drastycznie się zawęziło. (Nawiasem mówiąc, nie pierwszy to raz kiedy spotykam się z mniej lub bardziej bezpośrednim zarzutem, że ten "nadmiar kultury" to mocno podejrzany jest. Gładka mowa, dobre maniery i odrobina dystansu wyrzucają nas poza nawias. Co to za swojak, skoro takie czy inne słowo w życiu mu/jej przez usta nie przeszło? W końcu żyjemy w czasach, w których jedynie uderzenie na odlew i rynsztokowe słowo czyni nas wiarygodnymi i czytelnymi w reakcjach.)
    Ograniczmy się więc jedynie do tego, co sprowadziło mnie na Pani blog z Facebooka. Chciałam się dowiedzieć kim jest osoba pisząca, że wiadomy komiks "powinien być dostępny również dla dzieciaków". Dziękuję za wymianę myśli i już uciekam, skoro jestem niemiłym gościem.

  • Gość: [schodydodnieba] *.b2b2c.ca

    Izakow 2
    proponuje wlaczyc do slownika termin 'prank'

    www.youtube.com/watch?v=HH85zttgbGg


  • izakow2

    Zabawne, Pani Escalero, bo akurat z Panią dyskutowałam, proszę zobaczyć komentarz powyżej. Zadałam Pani konkretne pytanie. O manipulatorstwie pisałam w odniesieniu do ślusarzy. Ciekawe, że Pani wzięła to do siebie... W każdym razie, proszę nie czuć się wyproszoną!

  • zakladslusarstwakoncepcyjnego

    Kiedyś rozmawialiśmy o naszym manipulatorstwie i braku odrobiny dobrej woli by zrozumieć to co Pani pisze.

    I właśnie w ten sposób z góry nas Pani przekreśla i ustawia jedynie na pozycji: siedź cicho, nie pyskuj, nie masz nic do powiedzenia.

  • Gość: [schodydodnieba] *.sdsl.bell.ca

    Z kultura prosze panstwa trzeba byc za pan brat.

    www.youtube.com/watch?v=uYipMhnDwkA

  • Gość: [schodydodnieba] *.b2b2c.ca

    Wydaje mi sie ze chce pani elegancko, przy pomocy wrodzonych talentow i nabytych umiejetnosci, zacerowac dziure; a tu szkoda czasu, trzeba kupic nowe dzinsy.
    .........
    Bardzo fajnie ( mowie powaznie ) ze kieruje pani feministyczny reflektor na swiat mezczyzn; wszyscy na tym skorzystamy. Ale niektorzy znaja swiat mezczyzn troche dluzej niz chwile. Faceci sa przede wszystkim zolnierzami i interesuje ich jakosc poborowych.
    .....
    Nie dziwie sie ze trudno jest pani wcielic natychmiast w zycie dobry pomysl. Wiele wskazuje na to czas samotnych geniuszy juz minal. Adam Smith ( uczylam sie przed lecacym w moja strone talerzykiem ) nie pisal o zadnej prywatyzacji, ale o scpecjalizacji pracy. Niewykluczone tez ze analizowanie tych zagadnien to domena raczej prawnikow niz hitorykow sztuki.
    .......
    Pisze o tym dlatego ze mam wrazenie ze chce pani rozciagnac jurysdykcje establishemntu kulturalno-oswiatowego ( ktory jest jaki jest - wszechstronnie niekompetentny i zdemoralizowany ) na obszar prywatej ekspresji. To ze zauwazy pani sztuke gdy ja spotka to nie jest pani laska, ale pani zawod.
    .......
    Jestem tez uczulony na patriarchalizm zaczajony w opieraniu sie na autorytetach. Mnie interesuje co ma do powiedzenia Iza Kowalczyk ( i to raczej bez literek przed nazwiskiem ) i jej kolezanki niz jakis Jenkins.
    ........
    Last but not least. Upowszechnianie kultury bylo w komunie. teraz jest marketing kultury i kultura marketingu. Niektorych bedzie draznic bo w marketingu trzeba brac pod uwage potrzeby klienta, a nie tylko wlasne. Nie ma tez zadnej kultury do upowszchniania.

  • Gość: [schodydodnieba] *.b2b2c.ca

    Pozwoli pani ze przekaze krotka wiadomosc pani Blogali

    'zwlaszcza od ostatniej sceny w 'East of Eden', a poniewaz nieszczescia lubia chodzic parami to polecam jeszcze ostatnia scene z "Eyes wide shut'.

    www.youtube.com/watch?v=vEqOJjYDNlo

  • Gość: [Stanisław Krawczyk] *.adsl.inetia.pl

    Świetny wpis, bardzo ładnie wskazuje pewne założenia ideologiczne w sposobie mówienia o tym komiksie. A wiele z komentarzy można by podobnie przeanalizować, na przykład pokazując w nich ukrytą przesłankę, że język sztuki nie powinien się różnić (przynajmniej nie w zakresie wulgaryzmów) od języka literackiego. Albo ukazując, jak deprecjonuje się poglądy ludzi, którzy poświęcili wiele lat badaniu współczesnej kultury (pisanie "jakiś Jenkins" zamiast odniesienia się do twierdzeń Jenkinsa jest straszne).

    Pozdrawiam Panią i wszystkich dyskutantów!
    S.K.

  • Gość: [Stanisław Krawczyk] *.adsl.inetia.pl

    PS. Oczywiście, pisząc "język literacki", mam na myśli tzw. ogólną polszczyznę kulturalną, a nie wyłącznie język literatury.

  • izakow2

    Do Stanisława Krawczyka - dzięki za ten komentarz!

    Do schodówdonieba - proszę jaśniej. Ja od wielu lat zajmuję się nie tylko sztuką i nie tylko feminizmem, ale również kulturą popularną, a także kwestiami wolności wypowiedzi. Więc nie łatam tu żadnych dziur, tylko piszę o tym, co mnie żywo interesuje. Interesują mnie kwestie styku różnego typu działań oraz obszarów. Przykład z chłopakami z Jastrzębia Zdroju dałam ostatnio studentom w kontekście myślenia o sztuce, że jej celem jest wywołanie skandalu. Chodziło mi o to, czy ci chłopacy chcieli wywołać skandal i dalej - czy tak samo można mówić o artystach, że to jest ich celem?
    A dlaczego Pan uważa, że nagle zaczęłam zajmować się męskością? Zajmuję się reprezentacjami płci, również od dłuższego czasu. I naprawdę nie wszystko trzeba podpinać pod określenie "feministyczne". Ale obiecuję specjalnie dla Pana wpis w najbliższym czasie na temat męskości i feminizmu.
    Jeśli chodzi o patriarchalizm zaczajony w autorytetach, ok, ja też nie lubię zbytniego zawierzania autorytetom, ale uważam, że w odniesieniu do pola, które mnie interesuje, nie zbuduje się żadnej teorii bez odwołań do teorii, która tych tematów dotyczy. (ogólna niechęć do teorii to zresztą temat na oddzielną dyskusję). Tak ujawnia się raczej własną ignorancję. A co ja myślę na dany temat, to na pewno tutaj ujawniam. Aha, i korzystam z autorytetów niepatriarchalnych.

  • Gość: [gość niedzielny] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    cyt: Wczoraj będąc na zebraniu u mojego syna w gimnazjum naliczyłam sześć świętych obrazków w jego klasie na ścianie wokół tablicy. Nie mogłam wyjść z podziwu, bo kojarzyło mi się to z mieszkaniem jakiejś ,,starej dewotki, a nie z klasą, do której uczęszczają gimnazjaliści. Dlaczego to nie jest traktowane jako obraźliwe i uderzające w neutralność światopoglądową szkoły w tym przypadku szkoły noszącej imię Jacka Kuronia, a nie Jana Pawła!?,,

    to straszne Pani Izo,w jakim strasznym kraju żyjemy...
    i jeszcze Kuroń do tego...istne piekło ;):
    cyt: Przejął i stworzył walterowców", czyli czerwone harcerstwo", najbardziej upadlającą ze wszystkich młodzieżowych organizacji, jakie kiedykolwiek po*wstały w Polsce, istną komunistyczną Hitlerjugend. Zabronił dzieciakom śpiewania tradycyjnej Roty" jego czerwoni harcerze" śpiewać musieli o chwale bolszewizmu. I to nie po polsku. Ówczesny czerwony harcerz", A. Michnik, wspominał później: Bez sentymentu nie umiem myśleć o tej gromadce chłopców i dziewcząt, która latem 1958 roku w czerwonych chustach nawiedzała chłopskie zagrody, śpiewając piosenki po rosyjsku i po żydowsku". Michnik zapamiętał też, że wśród harrcerzy Kuronia panował nastrój komsomolskich idealistów".
    Kuroń podsycał ów idealizm, zalecając ścisłą współpracę z milicją i bezpieką (proszę przeczytać jego książkę o harcerstwie, drodzy salonowcy!). Jeszcze w roku 1995 Gazeta Polska" przypominała, że harcmistrz Kuroń wygłaszał szkolne prelekcje, agitując dzieci, by donosiły na swych rodziców słuchających wrażych radiostacji" imperializmu. Wiem, że za to dawanie wzoru Pawlika Morozowa bił się w piersi później, i wiem, że człowiek może się jak Szaweł zmienić, ale wiem też, że pewne cechy cha*rakteru, pewne inklinacje mentalne, choćby minione, durno-młodzieńcze, mówią o człowieku, o jego duszy, coś ważnego, coś wedle diagnozy ten typ tak ma".

  • izakow2

    Cha, najpierw wzbrania się Pan przed autorytetami, a teraz cytuje "Gazetę Polską"?! To ma być wiarygodne źródło informacji? No chyba, że to ma być taki żart... hm
    Walterowcy zostali rozwiązani przez władze PRL-u, gdyż zaczęli być dla władz niebezpiecznie wolnościowi (choć fakt, że powstali na wzór radzieckiego harcerstwa). Trudno jednak nie traktować tych idiotyzmów na temat Kuronia podobnie jak informacji na temat bomby, którą Rosjanie zdetonowali na pokładzie tupolewa. I jeszcze jedno - nie odpowiedział pan na żadne moje pytanie, o co w ogóle w poprzedniej wypowiedzi panu szło.

  • Gość: [schodydonieba] *.116-22-96.mc.videotron.ca

    Do pana Krawczyka

    A dlaczego ja mam sie odnosic do jakiegos Jenkinsa? Bo pan tak chce?

    Izakow2

    Szczerze mowiac to gdy patrzylem na sztuke grupy Voina mialem odruch kopowdupny. Podobnie gdy dowiedzialem sie ze jakas grupa polskich wolnosciowcow zabrala sie za uwalnianie artysty ( niech im bedzie ) ktory wlasnie wyszedl z pierdla.
    .........
    I rzeczywiscie jest tak ze podstawowy konflikt polityczny naszych czasow jest miedzygeneracyjny. Prosze spojrzec co sie dzieje w krajach arabskich. To jest wojna pokolen i wyjscie z twarza z tej sytuacji jest praktycznie niemozliwe. Ja oddycham powietrzem pani synow i jem ich jedzenie.
    W weekendy pracuje non-stop wiec odniose sie do pani wypowiedzi w poniedzielek.

    Pozdrawiam.

  • Gość: [schodydonieba] *.116-22-96.mc.videotron.ca

    Aha, pytam jeszcze raz - po co promowac Fryderyka Chopina?

  • izakow2

    Czy to dziwne pytanie jest do mnie? Ok, spróbuję odpowiedzieć, warto promować, aby poszerzać zainteresowanie kulturą, a zwłaszcza tymi jej rodzajami, które dla wielu wydają się mało interesujące, hermetyczne, tudzież "zwapniałe" (cokolwiek to znaczy). Może chodzi więc o rewitalizację dawnej kultury. Ale też o to, aby pokazać jej zróżnicowanie, bo to z kolei poszerza wyobraźnię. No właśnie, to tak jakby zadać pytanie - a po co promować kulturę?

  • Gość: [gość niedzielny] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Pani Izo coś mnie Pani pomyliła z kimś innym... :)
    -to jeszcze Panią trochę poprowokuję...(z harcerskim pozdrowieniem :Czuwaj!) :
    --- Jacek Kuroń o sobie: Cele i zadania to był dla nas przede wszystkim sposób wychowania młodych komunistów [...]Walterowcy uważali się za komunistów i obnosili się z tym. Nosili czerwone chusty, śpiewali rosyjskie piosenki, a także,co wcale nie lepiej,ukraińskie i żydowskie, obok innych, które już mniej raziły przechodniów, innych harcerzy, nauczycieli i urzędników. Nie szanowali władzy, nie uznawali hierarchii. Byli koedukacyjni i antymilitarni. Naśmiewali się z wszelkiej pompy i celebry. Przede wszystkim jednak mieli poczucie misji i pragnienie zbawienia świata bo ten, jaki był, bardzo im się nie podobał. Musieli mieć przeciw sobie niemal wszystkich. Ten rodzaj presji kształtuje w grupie klimat sekty i niezwykle silnej więzi, żarliwej ideowości. Z czym silnie się wiążą wyśrubowane wymagania wobec siebie i dychotomiczna wizja świata, pewna wrogość wobec tych, których uważa się za przeciwników, oraz granicząca z pychą duma z własnej grupy. Coraz trudniej było być pełnoprawnym walterowcem z tak zwanych małych kadr i grup działania. Od tych wymagano pełnego poświęcenia wielkiej sprawie. Nieustającej ofiarności, wyrzeczeń, naprawdę ciężkiej pracy, co gorsza, rzadko przynoszącej sukcesy. Oceniano wszystkich zbyt surowo, a przede wszystkim każdy sukces był zbyt mały wobec celu nadrzędnego. Coraz więcej było takich, którzy nie wytrzymywali napięcia i odchodzili. Wypuściłem dżina z butelki i nie umiałem sobie dać z nim rady. Ilu ludziom zrobiłem w ten sposób krzywdę? Życie wiele z tego skorygowało. Nie jest to jednak dla mnie żadne usprawiedliwienie.

    źródło: Jacek Kuroń, Autobiografia, za: www.krytykapolityczna.pl/Autobiografia/Demokracja-walterowska/menu-id-232.html

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    Po co promować Chopina? Niezwykle ważna kwestia dzisiaj, kiedy przepędzono wszelką UMIEJĘTNOŚĆ a do sterów (do kas) kupą dorwały się upartyjnione tumany, czyli neodyktatura ciemniaków. Tuczące się jak brojlery na państwowym wikcie. Tym groźniejsze, że o zapędach naukowców i z gębą pełną frazesów o demokracji, obroną mniejszości i wykluczonych. Którzy jeszcze wczoraj darli się do domowników po pierwszych taktach: Wyłącz mi tego Szopena!! Dla nich Chopin był zawsze martwy, toteż dzisiaj mielą ozorami o rewitalizacji Chopina (każdy pretekst dobry żeby przelać swojakom kolejną transzę na drętwe banery z quasi Chopinem-półgłówkiem, komiksy z ducha speluny i "rewitalizację" Żelazowej Woli, która teraz dopiero, sztywna jak nieboszczyk, wymieciona z zawziętością sprzątaczki i w pleksi, jest świetną wizytówką ... epoki kamienia łupanego i producenta chromowanych stojaków wystawowych.

  • izakow2

    No cóż odwracając to szczere wyznanie, rzec można - tylko ludzie konserwatywni i porządni prawicowcy brzydzący się demokracją, prawami mniejszości i wykluczonych mają licencję na wysoką kulturę. A lewicowym półgłówkom - od niej wara. Kiedyś i gdzieś już tak było...

  • zakladslusarstwakoncepcyjnego

    Gdzie i kiedy tak było??? Proszę nie pozostawiać nas w niepewności. No chyba, że chodzi o reductio ad hitlerum, ale chyba nie posunęłaby się Pani do machania pałką faszyzmu???

    Nie zastanawiała się Pani jak to się stało, że w ultrakatolickiej Polsce nazwanie kogoś konserwatystą i prawicowcem staje się obelgą wykluczającą go z dyskusji? Jak to się stało, że w Polsce NIE WOLNO być konserwatystą i prawicowcem, a katolikiem (=moherem) to już w ogóle?. Może Pani podać nazwisko jakiegoś znanego, tworzącego obecnie prawicowego polskiego artysty? Chodzi o Pani działkę, czyli sztuki plastyczne, a nie np Rymkiewicza.

    Dlaczego podanie Gazety Polskiej jako źródła AUTOMATYCZNIE unieważnia przekazywaną treść? Że GP nie zawsze pisze prawdę? Być może, ale wtedy nie możnaby cytować większości polskich mediów, zwłaszcza Wyborczej.

    I jak to się dzieje, że tak oczywiste zabiegi wykluczające i piętnujące stosuje Pani bez słowa uzasadnienia, wyjaśnienia? Kogo wygnać z idealnego państwa? Dobre pytanie.

  • tk1891

    Ślusarze, Wasze pretensje o nieobecność 'znanych, prawicowych artystów' kierowane pod adresem Autorki bloga to jakiś absurd. Z tego rodzaju pytaniami powinniście zwrócić się do środowisk prawicowych i być może w ich obrębie rozpocząć debatę nad poziomem przekazu artystyczno-intelektualnego reprezentantów, a raczej nad jego niedostatkiem. I nie mówcie o nieobecności prac nacechowanych faworyzowaną przez Was ideologią w dyskursie publicznym! Bo czymże, jeśli nie narodowo-katolickimi z ducha realizacjami są armie pomników papieskich, z Chrystusem ze Świebodzina na czele. Zresztą, co to właściwie znaczy 'artysta prawicowy'? Czy np. odnoszący się w pewnych pracach do malarstwa ikony i pojęć religijnych - bez taniego obrazoburstwa - Marek Sobczyk jest dla Was do zaakceptowania jako twórca, czy też może brakuje mu pewnej 'prawicowości' w odniesieniu do poruszanych tematów, a jeśli tak, to może podajcie jakiś miarodajne dane w tej kwestii - żeby raz na zawsze było wiadomo, kto jest be, a kto fajny. Nowosielski - który zapewne lada moment zostanie medialnie 'zrobiony', niczym Herbert, na prawicowy pomnik - nigdy nie godził się na takie mieszanie porządków w ocenie sztuki, a raczej trudno byłoby zarzucać mu brak namysłu nad problemami religii/wiary. Problem leży chyba gdzie indziej - w miałkości działań tych twórców, którym sztandar konkretnej opcji ideologicznej (tak, po lewej bywa podobnie) jest niezbędny, by zamaskować.. pewne braki.

  • izakow2

    Dzięki za ten komentarz, no właśnie! W Polsce jest bardzo dużo prawicowej sztuki i to w sferze publicznej, a nie ukrytej po galeriach. Ja mam akurat wrażenie, że w Polsce można być tylko konserwatystą, prawicowcem i katolikiem. Bo inaczej nie jest się Polakiem. To mnie prawicowcy umieszczali na różnych listach "wrogów Polski", co z automatu oznacza wykluczenie. Więc proszę mnie nie rozbawiać gadaniem o wykluczeniu i piętnowaniu, bo po mojej stronie to się nie zdarza (dziwnym trafem tu nikt nie wpada na pomysły tworzenia listy faszystów polskich, polskich antysemitów czy homofobów).

  • Gość: [gość niedzielny] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    proszę jednak pamiętać co powiedział George Orwell:
    ---Kto kontroluje przeszłość, ten ma władzę nad przyszłością.----

    cyt: Ja mam akurat wrażenie, że w Polsce można być tylko konserwatystą, prawicowcem i katolikiem. Bo inaczej nie jest się Polakiem
    teraz jest moda na bycie Europejczykiem to Pani o tym nie wie?
    a najlepiej to powiedzieć jest w dobrym tonie ,,Ich bin ein Berliner..,, i wspomnieć o złych Nazistach co to na Niemcy napadły podstępnie ... ;)


  • zakladslusarstwakoncepcyjnego

    Istnieją środowiska lewicowe i artyści lewicowi. Istnieją też środowiska prawicowe, ale nie istnieją artyści prawicowi obecni w galeryjnym obiegu. Można by winić za to środowiska prawicowe, że rzekomo nie są w stanie wykrzesać z siebie przekazu artystyczno-intelektualnego na odpowiednim poziomie. Ale intelektualna miałkość środowisk prawicowych jest tylko Pana (Państwa?) fantazmatem. Tak jak wśród lewicowców, są tam i ludzie na poziomie, starający się rzetelnie i dogłębnie przedstawiać swoje racje i jaskiniowi fanatycy.

    Zrozumielibyśmy, że ze środowisk prawicowych mogłoby wywodzić się mniej ciekawych artystów, niż z lewicowych. Ale fakt, że w 40 milionowym kraju ANI JEDEN taki artysta nie funkcjonuje w galeryjnym obiegu to jakiś, by tak rzec, cweloholokaust.

    Należałoby więc spytać, dlaczego artystów prawicowych nie ma w tzw. obiegu. Możliwe są dwie odpowiedzi , obie mogą być prawdziwe.
    1.Artyści nie przyznają się do swoich poglądów i są tylko artystami, ani prawicowymi, ani lewicowymi
    2.Artyści deklarujący poglądy prawicowe nie są promowani w tzw. obiegu. Pozostają skazani na ciemne odmęty galerii ZPAPowskich albo prowadzonych przy domach kultury w mniejszych miastach.

    W kwestii tego, kogo można nazwać artystą prawicowym. Nie chodzi o tworzenie kryteriów. Chodzi o to, że Rajkowska czy Sasnal mogą bez mrugnięcia okiem sami określać się jako artyści lewicowi (cokolwiek to znaczy). Nikt natomiast nie odważy się powiedzieć, że jest artystą prawicowym (cokolwiek to znaczy). Dlaczego Sobczyk nie odważyłby się określić siebie jako prawicowca? Pewnie dlatego, że się nim nie czuje, ale to akurat żadna różnica, bo gdyby się czuł to by tego nie powiedział.

    Chrystus ze Świebodzina to dobry przykład. Owszem jest to dyskurs publiczny. Pytanie, jaki dyskurs. Jest to dyskurs łatwo (mówiąc Goffmanem) dyskredytowalny i faktycznie dyskredytowany, ośmieszany, jako megalomania i kicz. Dyskurs galeryjny na dzień dobry nobilituje wszystko, również bzdety. I trzeba się nieźle napocić, żeby wykazać, że coś jest bzdetem MIMO, że zostało pokazane w galerii. W obu dyskursach można spotkać tandetę i kicz. Ale kicz w galerii charakteryzuje się tym, że nie ma prawa być kiczem prawicowym/katolickim.



    Do Pani Izy
    Gazeta Polska tworzy listy wrogów Polski? Powtarzamy. Dlaczego powołanie się na GP automatycznie wyłącza dyskusję z Panią? Jest to manipulacja pierwszej wody. Ludzie robiący listy uważają się za prawicowców i GP uważa się za prawicową więc automatycznie GP jest zdyskredytowana. I Pani śmie coś mówić o manipulacji?

    Co do wykluczania i piętnowania po Pani stronie, polecamy wpis z Pani bloga:

    strasznasztuka.blox.pl/2007/03/Zmoherowana-Warszawa.html

  • tk1891

    Jeśli dobrze rozumiem, utyskujecie Państwo nad nieobecnością w dyskursie tych ciekawych, wyrazistych, i do tego - deklarujących się jako prawicowych - artystów. Przywołujecie przykłady zaangażowanych światopoglądowo twórców z drugiej strony boiska, ale sami - poza, nie czarujmy się, kiczowym pomnikiem ze Świebodzina, nie podajecie żadnych konkretnych nazwisk. Więc kto tu cierpi na fantazmaty? Państwa reakcja na przykład z Sobczykiem jest egzemplifikacją tego specyficznego rozumowania - nawet gdyby był, na pewno by się nie przyznał. Bo nie można. A może jednak jest tak, że w obrębie idei prawicowych występuje deficyt bodźców zdolnych pobudzić do autentycznego wysiłku artystycznego (bardziej pytam, niż stwierdzam)? Może po prostu dyskurs zachowawczości, restrykcyjności, okopywania się na pozycjach obronnych - w jakiś naturalny sposób odpycha indywidualności? A jeśli chodzi o spektakularny, z aplauzem przyjęty kicz religijny - służę przykładem, pierwszym z brzegu:
    www.sw-jan.vn.pl/ostatniawieczerza.html

  • Gość: [gość niedzielny] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Wielce Szanowna Pani(?) tk1891....
    tzw. artystów(brzydkie słowo -z prostytucją się kojarzy ;) ) obecnie raczej powinno się rozróżniać na idących z ,,prądem,, typu Bałka et consortes i pozostałych...(czyli pod prąd,czyli nieobecnych)
    - przykład ,który został podany z ostatnią wieczerzą to typowy koniunkturalizm ,który wrzucać można do jednego worka z Panem Bałką itp. osobami...i nie ma tu znaczenia lewica czy prawica....
    a kicz religijny czy inny?
    dla jednych Maurizio Cattelan to kicz w czystej postaci ,a dla innych Prorok i uzdrowiciel w jednym....
    uszanowania

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    Jak ktoś nie jest, kurwa, lewica, to nie znaczy, że jest automatycznie prawica - to raz.
    Jak ktoś jest, kurwa, prawica, to nie znaczy, że jest zakochany w figurze ze Świebodzina i GP - to dwa.
    Jak co poniektórym mało było lewicy to niech wyp.....ala na Kubę, kury na balkonach blokowisk hodować, a nie granty od -podobno- liberałów po 140 tys. na KP przyjmować!
    Jak ktoś jest w obiegu galeryjnym, to nie znaczy że jest lewica tylko znaczy -na ogół- że jest to artystyczny rentier systemu podekowanych w ciałach doradczych kolesi mających dużo czasu na takie zajęcia jak dreptanie pod właściwym adresem.
    Jak ktoś nie jest w obiegu galeryjnym, to nie znaczy że jest prawica, tylko albo już odpadł albo odpadnie za chwilę, bo ślepi ale wygadani, podekowani w ciałach doradczych gówno wiedzą o instynkcie (twórczym) a wszystko o lewicowej publicystyce, która ma akurat świetną koniunkturę gdzie i u kogo trzeba.

  • Gość: [schodydodnieba] *.b2b2c.ca

    Izakow2

    Kreujac wrazenie ze wciaz zyjemy w latach 60' stwarza pani ekologie w ktorej ( troche za ) swietnie czuja sie dzisiejsi 60-latkowie ( f....ng baby boomers ) a niekoniecznie ich dzieci i wnukowie. Na dodatek w tej sytuacji ci 60-latkowie ( f....ng baby boomers ) pozbawiani sa realnych osiagniec swojego zycia.
    ...........
    Nigdzie nie moge dopatrzec sie Platona. To co widze to ze kazdy chopek ktory wypije ze dwa piwa moze wskoczyc na stolek i zgrywac skorzyzowanie Jana Pawla II i Rocco Sigfiredi. Wychodzi z tego Rkokoko II.
    Pozdrawiam

    www.youtube.com/watch?v=8DPZuZJh3gA

  • Gość: [schodydodnieba] *.b2b2c.ca

    Izakow 2, Andrzej Biernacki

    Dziekuje za wypowiedzi na temat promocji F. Szopena. Teraz juz wiem dlaczego moj kolega wlaczyl Szopena gdy po raz pierwszy go odwiedzilem. Ale ja tam wiem, co lubie.

    www.youtube.com/watch?v=ts4YHvJYQAI

  • Gość: [schodydodnieba] *.b2b2c.ca

    Izakow 2

    A gdyby nizej podpisany doszedl do wniosku ze pani ( hipotetycznej ) kolezance dobrze zrobilby seks z nizej podpisanym.

    nizej podpisany

    ( to jest zart)

  • Gość: [schodydodnieba] *.b2b2c.ca

    Kiedys kolega, ktory byl tu dopiero pare tygodni, probowal mnie przekonac ze w naszym miescie jest 3 razy wiecej kobiet niz mezczyn. Informatyk, bez problemow z matematyka. Liczby ustalil empirycznie, liczac mezczyzn i kobiety. To nie jest zart. Do tego stopnia obraz rzeczywistosci moze byc odksztalcony.

  • Gość: [schodydodnieba] *.b2b2c.ca

    Dlatego to pisze poniewaz nie jest dla mnie jasne czy broni pani wolnosci, czy przywilejow. Nie tylko w mojej opinii artysci w PL maja sie jak buleczki w masle. Byc moze w glowie im sie przewraca?

  • zakladslusarstwakoncepcyjnego

    Panie Andrzeju! Zgadzamy się z każdym Pana słowem, również z kurwa.

    Panie(?) tk1891
    Jeśli dobrze rozumiem, utyskujecie Państwo nad nieobecnością w dyskursie tych ciekawych, wyrazistych, i do tego - deklarujących się jako prawicowych - artystów.

    Nie utyskujemy nad nieobecnością. Raczej wyrażamy zdziwienie natury statystycznej. Zdziwienie, że w 40 milionowym katolickim kraju nie znajdzie się artysta określający się jako prawicowy, który byłby pokazywany w liczących się (najbardziej kasiastych) galeriach typu Zachęta, ZUJ. Nam osobiście to nie przeszkadza. Jest to po prostu zajebiście intrygujące zjawisko natury statystycznej. Pan chce wyjaśniać je w sposób naturalistyczny - prawicowcy w swej istocie są artystycznie nudni i słabi. My uznajemy takie tłumaczenie za zbyt łatwe i statystycznie mało prawdopodobne. Raczej szukamy wyjaśnienie w duchu, by tak rzec, durkheimowskim. Może Pan uznać, że Durkheim był prawicowym oszołomem, jeśli tak Panu łatwiej, albo że manipulujemy itd. Nie musimy się zgadzać.



    Przywołujecie przykłady zaangażowanych światopoglądowo twórców z drugiej strony boiska, ale sami - poza, nie czarujmy się, kiczowym pomnikiem ze Świebodzina, nie podajecie żadnych konkretnych nazwisk.

    To Pan podał przykład Świebodzina. My nie podajemy nazwisk twórców bo ich nie ma i właśnie to nas zastanawia ( ile razy jeszcze będziemy musieli to napisać, może niech Pan powie to napiszemy ileś razy, może dotrze)


    Więc kto tu cierpi na fantazmaty? Państwa reakcja na przykład z Sobczykiem jest egzemplifikacją tego specyficznego rozumowania - nawet gdyby był, na pewno by się nie przyznał. Bo nie można.

    To ciekawy problem, bo tak naprawdę nie wiadomo, czy można. Widzi Pan, nikt jeszcze tego nie sprawdził, co jest, jak już powiedzieliśmy, bardzo zastanawiające. Niewątpliwie jest wiele impulsów zniechęcających do sprawdzenia. np. wałkowana tu już sprawa Włodarczyka i MNW. To był jasny komunikat wysłany jednocześnie przez ministerstwo: człowiek prawicy, który NIE OBNOSI się ze swoimi poglądami i tak jest skreślony, człowiek lewicy, który z poglądów zrobił program naukowy jest namaszczony jako nadający się i komunikat wysłany przez środowisko: nam to nie przeszkadza, dobrze tak prawicowemu dziadowi
    Inny impuls zniechęcający to nagonki, takie jak ta na M. Biskupskiego. Pisał o tym pan Andrzej w zeszłym roku. Etykieta kogoś zaangażowanego religijnie i patriotycznie na dzień dobry skreśla delikwenta. I nie jest to nasz przykład kogoś, kto został wycięty z obiegu za karę za swoje poglądy (a przynajmniej nam o tym nie wiadomo). Możemy się zgodzić, że twórczość Biskupskiego to kicz. Ale jeśli tak, to możemy wskazać wielu wystawianych i nagradzanych artystów, którzy też produkują kicz, z tym, że jest to kicz poprawny politycznie, więc oklaskiwany.

    A jeśli chodzi o spektakularny, z aplauzem przyjęty kicz religijny - służę przykładem, pierwszym z brzegu:
    www.sw-jan.vn.pl/ostatniawieczerza.html


    Tak! Sukces obrazu Świeszewskiego czyli uznanie ze strony Duszpasterstwa Środowisk Twórczych Archidiecezji Gdańskiej - wysyła w niebyt nagrody Żmijewskiego i Sasnala. I chociaż to niewątpliwie świadectwo spektakularnego przyjęcia, to jakoś nie widzieliśmy go w Zachęcie ani w ZUJ, mimo że jest to obraz zaangażowany społecznie i w ogóle.

  • zakladslusarstwakoncepcyjnego

    Na koniec archiwalny cytat z Pani Izy o Krasnalach:

    Robienie z tego sprawy politycznej wydaje mi sie tez przesada. To nie sa zadne polityczne deklaracje (na szczescie!), to sa jaja robione z tego, ze ostatnio w polskim art-worldzie wszystko musi byc na maksa polityczne, lewicowe itp. I az juz czlowieka mdli. Ja juz zaczynam reagowac alergicznie, ale z drugiej strony glupio sie czuje krytykujac na przyklad upolitycznianie Sasnala. Bo musze wtedy przyjac pozycje "lewicowej zdrajczyni", albo tez musze klocic sie o to, co jest lewicowe, a co nie. Ciezko tak naprawde tutaj o rzetelna krytyke. Zwlaszcza, ze nie chodzi tu o calkowite przecistawianie sie, zaprzeczanie, wychodzenie z innych pozycji ideologicznych.
    Mi naprawde bardzo podobaja sie niektore obrazy Sasnala, bardzo cenie Krytyke Polityczna i jej osiagniecia; ale chodzi o pewne pole gry, ktore, jak sie nagle okazuje zostalo niemal calkowicie zajete, zawlaszczone przez jeden jezyk. Jakby wjechaly na nie czolgi, ktore wszystko inne staranowaly.
    Wiec moze jedyna bronia na te czolgi jest satyra ;-)
    Bo kolega Krasnals czy tez koledzy Krasnale wydaja sie przede wszystkim dzialac z pobudek satyrycznych. Jakos nie widze w tym wielkich objawow zazdrosci, ale oczywiscie moge sie mylic, tak samo, jak mozliwe jest, ze mam bardzo prostackie poczucie humoru...

  • Gość: [gość niedzielny] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Polskie ślusarstwo przoduje w Europie :)
    nic dodać ,nic ująć - przyznaję osobistą nagrodę :złote buty Moniki Olejnik w barwach biało-czerwonych ;)

  • Gość: [andrzej biernacki] *.xdsl.centertel.pl

    Bóg zapłać

  • tk1891

    My nie podajemy nazwisk twórców bo ich nie ma

    Ok, w takim razie jeszcze raz precyzuję zagadnienie, którego zdajecie się Państwo rozumieć niezupełnie lub na opak. Co się tyczy obecności słabych realizacji podpartych lewicową retoryką, zgodziłem się z Państwa argumentacją chwilę wcześniej, nie widzę powodu by dalej wałkować ten wątek. Rzecz w tym, że nie podajecie Państwo ŻADNYCH przykładów autentycznej 'prawackiej' twórczości, o której uznanie chcielibyście się - przeciwko obiegowi - domagać, i sami przyznajecie, że postaci (Biskupski), które przywołujecie, to twórcy kiczu, niemniej - kiczu napiętnowanego, odrzuconego etc. Ale teraz pytanie brzmi: no dobrze, co w takim razie - oprócz kiczu? Na co sami Państwo odpowiadacie, że tego rodzaju prawicowych twórców po prostu NIE MA (co Was również zastanawia). A wbrew temu, co w przerwach między swoimi łacińskimi figurami sugeruje Biernacki, nie jest moim zamiarem przyklejanie każdemu odrzuconemu przez obieg artyście łatki prawicowca (to w Państwa wpisie na początku dyskusji pojawiło się to zawężenie optyki). Po prostu jestem ciekaw, czy równoważenie kiczu o proweniencji lewicowej - tym prawicowym, to jedyny projekt pozytywny jaki jesteście Państwo w stanie wygenerować.

  • tk1891

    miało być '..zagadnienie, które zdajecie się..', oczywiście

  • izakow2

    Dzięki za cytat z mojego wpisu. To nie ja wprowadziłam politykę do rozmowy przy tej akurat okazji, to Biernacki wyskoczył z lewakami broniącymi demokracji i praw mniejszości (cyt. "upartyjnione tumany, czyli neodyktatura ciemniaków. Tuczące się jak brojlery na państwowym wikcie. Tym groźniejsze, że o zapędach naukowców i z gębą pełną frazesów o demokracji, obroną mniejszości i wykluczonych"), a wy, ślusarze dorzuciliście do tego podział na artystów lewicowych i prawicowych (które to zawężenie optyki zauważa tez tk). Tyle, że niekoniecznie ma to wszystko coś wspólnego z tematem wpisu. Raczej próbujecie Państwo wyładować własne żale i frustracje. Ale z tym to raczej do psychologa, tudzież do księdza.

  • Gość: [HenryNakata] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Ktoś w swoim komentarzu napomknął coś o The Krasnals i zacząłem zastanawiać się czy Krasnale mają poglądy lewicowe czy prawicowe? Co Pani o tym sądzi?
    Serdecznie Pozdrawiam.

  • Gość: [No Tyn] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Biernacki ale z ciebie frustrat i desperat.

  • Gość: [Stanisław Krawczyk] *.sds.uw.edu.pl

    @schodydonieba

    Trzeba się jakoś odwołać do Jenkinsa, żeby dobrze zrozumieć oryginalny wpis. A nie krytykować autorkę za to, że przywołuje poglądy człowieka, który się na czymś zna. ;-)

  • Gość: [schodydodnieba] *.dynamic.rogerstelecom.net

    Izakow 2

    Pani Izo, czy pan Krawczyk to ktos z pani rodziny? dobry znajomy? Dlaczego zjawia sie tu nagle i narzuca swoje standardy?

  • kanibalia

    W jednym z postów Ślusarzy pada określenie "ciemne odmęty galerii ZPAPowskich"; i tu też mamy ciekawy przypadek wykluczenia - ZPAP działa od 100 lat, zrzesza ponad 7000 artystów, prowadzi ze 30 galerii - i jest całkowicie pomijany w obiegowych dyskusjach i relacjach (chyba że jako dyżurny bohater negatywny). A przecież związkowe galerie działają, wystawy się odbywają... Czy to sam niewarty wzmianki chłam? Przy tej liczbie twórców i galerii to nawet statystycznie niemożliwe.
    Mam wrażenie, że znakomita większość piszących o sztuce nie wychodzi poza pewien kanon miejsc i nazwisk, zawężony na tyle, że już niereprezentatywny dla całości obrazu.

  • izakow2

    Nie znam pana Krawczyka, ale się z nim zgadzam. Są teorie, które pozwalają nam zrozumieć współczesną kulturę i dlatego warto ich używać. A wyśmiewanie się z korzystania z teorii świadczy o ignoranctwie. I proszę nie mówić, że ktoś wchodzi tu nagle i narzuca swoje standardy, bo w zasadzie wszyscy tak robią.

  • Gość: [schodydodnieba] *.dynamic.rogerstelecom.net

    A przeciez zna pani karate. Pozdrawiam.
    ..........
    Moze pan Krawczyk poinformuje nas co wie Henry Jenkins? Bo cos podobno wie.

  • Gość: [schodydodnieba] *.dynamic.rogerstelecom.net

    Gdy pisze pani 'nam' ( zrozumiec kulture ) to znaczy komu, Ktora ku;lture? Dlaczego ja musze pani takie pytania zadawac?

  • zakladslusarstwakoncepcyjnego

    jankepost.salon24.pl/282228,list-otwarty-do-ministra-bogdana-zdrojewskiego

    Pani Iza ma "wrażenie, że w Polsce można być tylko konserwatystą, prawicowcem i katolikiem. Bo inaczej nie jest się Polakiem."

    Może i nie jest się Polakiem, ale na pewno nie jest się biedakiem.

  • Gość: [schodydodnieba] *.b2b2c.ca

    Jestem troche zainteresowany problematyka polityki kulturalnej, bo przy tych zaburzeniacch percepcji to wrecz dziwne ze tak wielu was jeszcze zyje ( jak wy to robicie? ) wiec zaczalem cos czytac i znalazlem wyrazenie uzyte przez Zdrojewskiego 'duzo czytam, jestem wrecz papierojadem'. No wiec ldaczego papierojady maja terrroryzowac caly kraj?

  • Gość: [schodydodnieba] *.b2b2c.ca

    Oczywiscie zaczalem czytac zeby podniesc poziom czytelnictwa!

  • Gość: [schodydodnieba] *.b2b2c.ca

    Zaklad Slusarstwa

    Pozbawianie obywatelstwa to powazna sprawa i nie lezy w twojej gestii. Zawsze tez myslalem ze prawicowcy to ci ktorzy rozdaja pieniadze ;-) Iza nie ukrywa swoich pogladow, ale na tym chyba polega wolnosc. Zbyt wielu ludzi w PL chce zeby im placono za poglady lub "bycie" tym, czy tamtym. Od "bycia" nic nie przybywa, placi sie za prace.

  • Gość: [schodydodnieba] *.b2b2c.ca

    Warto przeczytac ten artykul
    www.polityka.pl/swiat/obyczaje/1513308,2,obraz-boga-w-polsce-i-w-usa.read

    Tym Polakom znow czegos brakuje. Nie to co w USA. A co dopiero Paryz, te bulwary. Czy ktos tu sie zna na 'verbal abuse'? ja uwazam ze to jest wlasnie verbal abuse. Gazecie wyborczej nie podobal sie nawet spiew Celine Dion ( naszej Celinki! ) i filmy pornograficzne. Czegos w nich brakowalo...., pewnie soli ;-) Jak to mowi moj kolega 'jak Polak ma nad kims przewage to zawsze ja wykorzysta'. Malpa dostala prase drukarska, a wiadomo juz co zrobila z zegarkiem.

  • Gość: [Stanisław Krawczyk] *.sds.uw.edu.pl

    @schodydonieba

    Proszę przypomnieć sobie oryginalny post, w którym w paru miejscach pojawiają się nawiązania do tez Jenkinsa (to nie jest kontekst z kosmosu, to jest integralny fragment wypowiedzi, którą Pan/i krytykuje). W internecie może też Pan/i łatwo znaleźć wiele informacji o tym autorze, m.in. na jego blogu.

    Autorki wpisu nie znam i nigdy wcześniej nie czytałem żadnego materiału jej autorstwa.

    Poza tym proszę przestać trollować, inaczej rozmowa nie będzie miała sensu. Obawiam się, że już nie ma, i jeśli potwierdzi Pan/i następnym wpisem, że kulturalna dyskusja Pana/i nie interesuje, to z mojej strony koniec tematu.

  • Gość: [schodydodnieba] *.44-82-70.mc.videotron.ca

    Prosze szanownego pana, W zadnym wypadku nie deprecjonuje dorobku Henry Jenkinsa. Gdyby interesowaly mnie jego przemyslenia to czytalebym jego ksiazki i jego blog. W tej chwili, a trwa ona juz troche, interesuja mnie przemyslenia Strasznej Sztuki ( dr. izabeli Koawalczyk ) i jej blog czytam.

  • Gość: [Stanisław Krawczyk] *.sds.uw.edu.pl

    Pisał(a) Pan(i):

    "Jestem tez uczulony na patriarchalizm zaczajony w opieraniu sie na autorytetach. Mnie interesuje co ma do powiedzenia Iza Kowalczyk ( i to raczej bez literek przed nazwiskiem ) i jej kolezanki niz jakis Jenkins",

    i to właśnie moim zdaniem było deprecjonujące.

    Rozumiem jednak, że intencja była inna. W takim razie zwróciłbym uwagę, że autorka bloga czyni przecież poglądy Jenkinsa częścią własnych poglądów, co jest chyba normalną rzeczą dla akademika. :-)

    Pozdrawiam!

  • Gość: [schodydodnieba] *.44-82-70.mc.videotron.ca

    Me like more sexy.

Dodaj komentarz

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci