Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

Pokochać kulturę popularną

izakow2


Uwaga: poniższy wpis jest trochę przeciwko wszystkim, ale nie traktujcie go zbyt serio.


Pamiętacie dowcip o feministkach? „Pytanie: Ile feministek trzeba do wkręcanie żarówki? Odpowiedź: To wcale nie jest śmieszne.” A jednak mnie to bawi, bo znam wiele feministek, które nie mają poczucia humoru, szczególnie na swój temat. Ale nie są one wcale wyjątkiem w naszym społeczeństwie, gdzie w ogóle brakuje nam dystansu do siebie, poczucia humoru, wyluzowania. Niekiedy chciałabym przeprowadzić się do Czech, gdzie chyba jednak ten luz jest większy. Jeszcze a’propos feministek, miałam jakiś czas temu bardzo ciekawa grupę studentów: bardzo wygadani chłopacy siadający w ostatnich ławkach i, zajmujące pierwsze ławki, dość ciche studentki, które jednak, jak wynikało z ich min, nie mogły znieść tego, co mówili ich koledzy. I wcale im się nie dziwię. Kiedyś zagadnęłam o feminizm. I okazało się, że feministki to wariatki, które są potwornie brzydkie, nieszczęśliwe, nie mają facetów, bo nikt ich nie chce i dlatego chcą unieszczęśliwić innych, walczą z wszystkim i wszystkiego się czepiają. Uśmiałam się z tego strasznie, bo dawno już nie słyszałam tylu stereotypów na temat feministek razem wziętych i powiedziałam im, że sama jestem feministką, ale mogą myśleć, co chcą. Chłopacy się uciszyli i było widać, że zrobiło im się trochę głupio. Dziewczyny miały natomiast nieskrywaną satysfakcję, a później nawet zaczęły częściej zabierać głos. A mogłam się przecież obrazić i powiedzieć, że to wcale nie jest śmieszne, mogłam zacząć się kłócić i udowadniać, dlaczego feminizm jest ważny, a może nawet – mogłam się popłakać (choć byłoby to typowo kobiece zachowanie)!


I o to właśnie mi chodzi, że bardzo często brakuje nam dystansu do siebie, traktujemy wszystko poważnie, a niekiedy wręcz nabożnie (jeśli rzecz dotyczy ideologii, przekonań, poglądów, wiary). I nie umiemy się śmiać, jak śmieją się Czesi, z samych siebie (co oczywiście też jest stereotypem). Chociaż pojawiają się światełka w tunelu. Dla mnie takim światełkiem jest program w Radiu Eska pt. „Poranny WF” prowadzony przez Kubę Wojewódzkiego i Michała Figurskiego. To najgłupsza audycja, jaką w życiu słyszałam, ale i najzabawniejsza. Uwielbiam jechać gdzieś samochodem w czasie jej emisji, bo można śmiać się niemal na okrągło. Oczywiście nie każdego to śmieszy. Gdy moja matka przypadkiem jedzie ze mną samochodem w czasie „Porannego WF-u”, potwornie się wścieka, nie wiedzieć, czemu, taktuje to poważnie. Obawiam się, że może doprowadzić mnie kiedyś do wypadku. Zresztą wiele osób nienawidzi Wojewódzkiego i Figurskiego za naśmiewanie się z wszystkich absurdów naszej rzeczywistości: z krzyży, dominacji religijnej, katastrofy smoleńskiej, spotkań na wysokim szczeblu, z wojska, policji, z aktorów, piosenkarzy, dążenia do sławy, ale również z gejów i lesbijek, z Żydów, komunistów i cyklistów. Bo prowadzący audycję za nic mają polityczną poprawność. A przede wszystkim śmieją się z ludzkiej głupoty i naiwności, dzwoniąc do różnych miejsc jako Misiura i Martenka, proponując przedziwne spotkania, wkręcając w ludzi w różne absurdalne sytuacje. I aż dziw bierze, jak wielu się na to nabiera.


Można powiedzieć: takie tam głupoty, niektórzy się z tego śmieją, inni nienawidzą tego rodzaju humoru, często wulgarnego i niesmacznego. Ale w naszym kraju, pełnym świętości i powagi, taki wyzwalający śmiech jest na wagę złota. Jak rzadko pojawia się u nas ironia, a jeszcze rzadziej – krytyczne myślenie. Jak rzadko zauważa się, że rzeczywistość, w której żyjemy pełna jest absurdów oraz, ile głupoty znaleźć można w życiu publicznym. No więc jestem fanką Figurskiego i Wojewódzkiego piętnujących głupotę, ale co gorsza, jestem też fanką innych programów z udziałem Wojewódzkiego. Pewnie nie powinnam się do tego przyznawać, oglądałam „Mam talent”, oglądam też „X Factor”, programy, które wśród elit popularnością się nie cieszą, a niektórzy nazywają je wręcz: szambem. Zresztą w ogóle telewizja, jak i cała kultura popularna, traktowana bywa jako samo zło. Może to również wynika ze zbyt poważnego podejścia do rzeczywistości.


Wciąż próbuję wkładać do głów moim kochanym studentkom i studentom, żeby zaczęli patrzeć na kulturę popularną nie tylko jako na coś, co ogłupia masy, ale co ma również potencjał wyzwalający, co wprowadza subwersywne treści i, co sprawia nam przyjemność (to zresztą nie moja teza, tylko Johna Fiske’go, który akcentuje „przyjemność płynącą w wytwarzania własnych znaczeń doświadczenia społecznego oraz z unikania dyscypliny narzuconej przez silniejszego”). Ostatni przykład, o którym mówiłam, dotyczył męskości. Gdzie, nie licząc sztuki, znajdziemy tak daleko posunięta krytykę tradycyjnego wzorca męskości? Gdzie, jeśli nie w kulturze popularnej, znajdziemy mężczyzn, którzy wychodzą z ról prawdziwych macho, którzy nie radzą sobie z byciem „prawdziwym mężczyzną” (np. House), mają kłopoty z własną tożsamością albo, którzy zostają „ukobieceni” poprzez to, że zaczynają być pokazywani w taki sposób, jak prezentowane były zawsze w kulturze kobiety (dotyczy to na przykład znanych sportowców występujących w reklamach, o jeśli nie wierzycie, zajrzyjcie na stronę o znaczącym tytule ciacha.net).


Mówię zawsze, że kultura popularna jest ambiwalentna, że możemy w niej znaleźć wiele pozytywnych i edukacyjnych treści. Niekiedy ten dydaktyzm posunięty jest bardzo daleko, jak na przykład w serialu „Ranczo” (o poprzedniej edycji serialu już tu kiedyś pisałam), który obecnie współfinansowany jest przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, która korzysta w ten sposób z tzw. idea placement. Serial staje się niemal socrealistyczny w sensie ukazywania pozytywnych stron korzystania ze środków unijnych. A z drugiej strony – czy to nie cudowne, że w serialu, który cieszy się tak dużą oglądalnością pojawiają się treści feministyczne (chodzi o kobiety sprawujące władze lub prowadzące własne przedsiębiorstwa, silne, inteligentne i wrażliwe na otoczenie)? Czy nie jest tak, że taki serial, o wiele bardziej, niż próbują robić to organizacje feministyczne, może zmienić mentalność wielu kobiet, które uważają, że nie nadają się do polityki albo, że są zbyt słabe, aby prowadzić własny interes? Czy nie ma więc istotnego wpływu na aktywizację polityczną kobiet? Ciekawa jestem, co na moją tezę powiedziałyby Panie z Kongresu Kobiet? Ostatnio w serialu pojawił się też problem zwierząt oraz teza, że należy walczyć z przemocą wobec zwierząt, również za cenę utraty politycznego poparcia.  


Jednak mimo dyskusji ze studentami na temat telewizji, seriali i programów rozrywkowych, a także prasy kobiecej, bardzo często w pracach, które czytam prezentowane jest typowe podejście do kultury popularnej, że ogłupia ona bezwolne masy, że przyczynia się do niskiego poczucia wartości, że nie pojawiają się w niej żadne wartości. Zastanawia mnie, dlaczego to podejście  jest aż tak trwałe. Może dlatego, że wciąż uważa się, że jest to kultura dla ludzi niewykształconych, dla niższych klas społecznych. Ale czy przypadkiem pogarda dla tej kultury, nie wiąże się właśnie z pogardą i niechęcią wobec niższych klas? Czy nie jest to więc burżuazyjny mit, że kultura popularna jest głupia i najlepiej nie mieć z nią do czynienia? Dlatego zresztą najbardziej „trendy” jest nie mieć telewizora w ogóle. Czytałam ostatnio wypowiedź Natalii Przybysz z zespołu Sistars, że postanowiła pozbyć się telewizora, bo miała dosyć programów typu „Must Be The Music” i „X Factor” (ale czy musiała je oglądać?). Wskazała ona, że te programy niszczą ludzi, ale przecież tych ludzi nikt nie zmusza do udziału, a wielu z nich ma szansę pokazać własną twórczość, co jest rzeczą jak najbardziej pozytywną i świadczy o zmianie, jaka następuje: od biernej publiczności – do publiczności aktywnej, biorącej udział, zaangażowanej, a tym samym do publiczności, która coraz bardziej może kontrolować i tworzyć własne znaczenia na temat tej kultury. Natomiast twórczość prezentowana w tego rodzaju programach wcale nie jest na niskim poziomie. Jednym z najlepszych przykładów na to był występ Cebo w „Must Be The Music”, artysty przecież wizualnego, związanego z kultowym w Toruniu klubem NRD.  Nie jest też prawdą, że publiczność ma zły gust. Program „Must Be The Music”, dzięki głosom publiczności, wygrał zespół Enej z Olsztyna, nawiązujący do kultury ukraińskiej, ale także żydowskiej (ich „Rahela” miała coś z klimatu „Sklepów Cynamonowych” Bruno Schulza). Czy to nie cudownie, że w kraju, o którym mówi się, że jest monolitem kulturowym, wygrywa zespół, który włącza do swej twórczości w bardzo ciekawy sposób inspiracje kulturami naszych bliskich „Obcych”? Równie cudowne jest, że w finale „X Factor” znalazł się Michał Szpak (może nawet wygra ten program), chłopak o fantastycznym głosie i równie ciekawym transgenderowym wyglądzie.



 

W kraju, uważanym za homofobiczny i konserwatywny, pojawienie się takiej postaci, która przyciąga uwagę i wzbudza sympatię tak wielu widzów, zmienia radykalnie politykę estetyki, która przecież ma istotny wpływ na pole społeczne. Trudno więc nie zgodzić się z Fiske’m, że kultura popularna sprzyja postępowi (choć już nie - radykalizmowi), a niekiedy go dokonuje. I dlatego warto ją pokochać.

Komentarze (32)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Dziad leśny ] *.neoplus.adsl.tpnet.pl



    "Czytałam ostatnio wypowiedź Natalii Przybysz z zespołu Sistars, że postanowiła pozbyć się telewizora, bo miała dosyć programów typu Must Be The Music i X Factor (ale czy musiała je oglądać?). "

    Ale dobrze, że chociaż oglądała ten program, bo gdyby nie widziała go na oczy, a o nim mówiła, to wtedy byłoby coś nie tak. Żeby coś poddać ocenie trzeba to najpierw zobaczyć. Np. jak się chce napisać tekst krytyczny o wystawie, to trzeba wpierw zobaczyć wystawę.

    A niepokojące jest to, że ludzie nie szukają alternatywy. Przyzwolenie na idiotyzm, brak hamulców szybko zostaje wchłonięte przez ludzi, którzy rzygają piwem i oddychają dymem papierosowym.


    Równie dobrze można powiedzieć, że słabość do kultury popularnej, czy umiłowanie do kiczu też robi się trendy. Ja to przynajmniej zauważam. Takie lekkie traktowanie wszystkiego nie jest do końca możliwe. A poza tym wydaje mi się, że w Polsce jest miejsce na egzotykę, a to już zupełnie co innego niż popidiotyzm lansowany przez ludzi, którzy mają w d... zasady. Ale to moje zdanie i nie trzeba brać go poważnie;)

  • Gość *.dynamic.chello.pl

    Faktycznie bardzo Pani wyluzowała tak na przestrzeni ostatnich 2 lat.
    Fajny wpis.

  • izakow2

    Tomek, moje argumenty są jak rzucanie grochem o ścianę. Czy Ty nie zauważasz, że pisząc o ludziach, którzy rzygają piwem, wchłaniają przyzwolenie na idiotyzm oraz nie szukają alternatyw jest po prostu dla tych ludzi krzywdzące, pogardliwe. Skąd zresztą możesz to wiedzieć, że nie szukają alternatyw?
    Pani chello, dzięki, chociaż ja bym powiedziała, że w niektórych aspektach się zradykalizowałam. Pozytywne myślenie o kp wiąże się przecież z lewicowym nastawieniem, m.in. tym, co napisałam wyżej, że traktowanie niższych klas społecznych jako głupich i pozbawionych własnej woli, jest przejawem elitarystycznego i burżuazyjnego myślenia.

  • Gość: [Tomek - dziadek leśniczy] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Iza, a oglądałaś kiedyś film Czeski sen?

  • Gość: [Tomek] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Iza pewnie teraz nie odpowie, bo ja przecież znowu jak ten "dziad leśny"... ;)))

  • Gość: [schodydodnieba] *.b2b2c.ca

    @Tomek Rogalinski

    Jezeli masz kilka minut, ciekaw jestem twojej opinii o tym co tu widzisz

    www.youtube.com/watch?v=v3neD6YC-vc

    moje pytanie jest sondujace, nie podchwytliwe. Pozdro

  • Gość: [Simbah] *.wejherowo.vectranet.pl

    Zgadzam się z całoscią artykułu (może chciałbym coś dodać od siebie w ramy ostatniego akapitu, o tym za chwilkę), ciesząc się jednocześnie z tego, że miałem okazję natrafić wśród tylu przypadkowych i nic niewyrażających witryn na zbiór refleksji tak trafnych i tak mile napisanych. Dziękuję :)
    Choć może to, że oceniam niektore witryny zbyt pochopnie jest mym burżujstwem ideologicznym...? Raczej jestem wybiórczy. Aczkolwiek zgadzam się, że popkultura... jest przyjemna. Może nie całość, może nie mniejszość - abstrachowałbym od granic, powiedzmy że w 'każdej grupie są świnie', ale i z każdej możemy wybrać coś dla siebie.
    Rozumiem nawiązanie do programu xfactor, do Michała Szpaka - cieszę się, że pojawiła się tak kontrowersyjna postać w codzienności setek tysięcy widzów. Aczkolwiek w odniesieniu do tego tematu na większą uwagę zasługuje wg mnie pan Loska, który występując na scenie programu o takim własnie zabarwieniu jasno kontrastuje głosem, osobowością z wartościami, które pozornie program miałby przekazywać. W programie popkulturowym aktualnym liderem jest artysta od lat grający muzykę bluesową, do tej pory nie zaliczającą się do kanonu popkultury. Może to oznacza, że masyw odbiorców sięga po to, do czego jest im najbliżej i najwygodniej? Tym lepiej, jeśli to, co najbliżej i najwygodniej pozwala im cieszyć się tym, czego dotychczas nie mogli uświadczyć na codzień, a co bez wątpienia trafia w ich gust i przedstawia interesujące założenia. Pozdrawiam i dziękuję :)

  • Gość: [Tomek] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Poza tym nie podoba mi się, że sama uznajesz, iż Twoje argumenty są na tyle wystarczające, aby zmieniły mój pogląd skoro piszesz o "grochu o ścianę". Odczytuję to jako narzucanie własnej (Twojej) woli i niechęć w przyjmowaniu odmiennego zdania.

  • Gość: [Tomek do Schody do] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Schody do nieba.
    Wyobraźcie sobie, że spacjalnie dla Was obejrzałem cały filmik. Wyrażenie opinii na jego temat (na temat filmiku, nie Szpaka, żeby była jasność) zawiera w sobie kilka elementów składowych; jeżeli mam wyrazić swoją opinię, to nie będzie ona zawężała się do jednego zdania. Przede wszystkim nie oceniam negatywnie Szpaka, ale show, w którym występuje. To podstawowa kwestia. Oczywistą rzeczą jest, że każdy wyróżniający się uczestnik programu rodem z TVN zostaje pokazany, a tym samym promowany w następnym, ale innym programie tejże stacji. DD jest programem przeznaczonym na odbiór masowy - a więc też możemy mówić o kulturze masowej, zwłaszcza, że pojawia się w programie osoba - artysta - bo niewątpliwie Michał zasługuje na takie określenie. Trzeba też pamiętać o tym, że jest on osobą transgenderową, a więc stoi za nim cała kultura campu (można doszukiwać się w tym alternatywnego sposobu bycia, poszukiwania swojej odmienności i godzenie się na nią - to również wymaga dużej odwagi, samoakceptacji, samoświadomości). Pojawia się też specyfika sztuki scenicznej - a ta zawsze jest nastawiona na szerszy odbiór, co nie oznacza, że musi iść w stronę masowości, popu (np. Bjork -albo jeszcze Antony Hegarty- jest artystką/ą alternatywną, ale nie puszcza się jej ani nie młóci w radiu co dziesięć minut na okrągło). Co prawda Szpak również nie jest puszczany w radiu, bo nie ma swojej płyty, piosenki, ale jest za to pokazywany w internecie, TV. Z kolei Bjork znowóż jest pokazywana w TV i w internecie, ale chodzi mi o dwoiste traktowanie pojęcia masy. Może bardziej trafny byłby tu przykład spektaklu teatralnego - nie jest grany dla jednego człowieka, bo zwyczajnie to się nie opłaca, ale dla ludzi, którzy zapełnią przynajmniej połowę foteli na widowni. Być może Szpak nagra swoją płytę i nie będzie chciał rzucać się w oczy nawet na okładce gazety TV i pójdzie w alternatywę a może nawet underground, chociaż to już właściwie na chwilę obecną nie jest możliwe, no chyba, że za 40 lat nikt już o nim mówić nie będzie, a on i tak uparcie w zaciemnionym klubie zagra i zaśpiewa do kotleta (czego mu nie życzę, ale znowu chodzi o determinację nawet w skrajnych warunkach). No i to właściwie tyle. Konec

  • Gość: [schodydodnieba] *.b2b2c.ca

    @Tomek Lesny Dziadek

    Dziekuje. Wszyscy gramy do kotleta, nie kazdy sie do tego przyznaje.
    Niepokoi mnie troche to ze chlopak gra mlodszego niz jest w rzeczywistosci.

  • Gość: [schodydodnieba] *.b2b2c.ca

    Izakow 2

    Wszystko ladnie, ale czy zauwaza pani paradoks w takich zdaniach jak 'badz spontaniczna', albo 'podejmij inicjatywe'?

    www.youtube.com/watch?v=3BQZZsmFGUY

  • Gość: [schodydodnieba] *.b2b2c.ca

    Jest naturalne ze starsi mezczyzni wymuszaja konformizm pogladow na mlodszych. To ma swoje pozytywne i negatywne strony. Nie nalezy zapominac ze mezczyzni, ktorzy pelnia dzis role tata-figur, wychowali sie w innej epoce. Ten konformizm jest miara uzaleznienia mlodsyzch od starszych, ktorzy musza sie przypodobac tatom, zeby dojsc do czegos w zyciu. Tylko prosze zauwazyc do jakiego odksztalcenia percepcji to prowadzi - te opinie co to jest femiznizm, jak wygladaja feministki, co reprezentuje pop-kultura, Moim zdaniem dlatego wlasnie potrzeba sztuki - ktora jest sposobem wiedzenia. Wlasciwa percepcja zawsze byla potrzebna mezczyznom w polowaniu, itp..
    ........
    Nieraz wklejam tu teledyski; kazdy z nich, poprawnie odczytany ma - moim zdaniem - wartosc kilku kursow na zachodnim uniwersytecie. Poniewaz zdaje sobie sprawe ze nieliczne osoby znaja jezyk francuski, Te do piosenek w tym jezyku, sa wklejane dla wartosci wizualnych.
    ......
    Co to znaczy - "ten wpis jest przeciw wszystkim"? Ktos pani dokucza? zaraz go tu zbijemy ;-)

  • izakow2

    To był taki żart, bo prawie nikt z moich znajomych takich programów nie ogląda, a Wojewódzki też nie cieszy się zbytnią popularnością. A szkoda, bo to inteligentny chłopak. Skądinąd, obserwując go w przeróżnych programach, widzę, że on sam wchodzi w rolę taty (np. Bednarka czy Szpaka, gdy mówi do nich "synu", a jednak go rozumiem). Zgadzam się, że teledyski są niesamowite pod względem wizualnym. Jeśli chodzi o zdania typu: "bądź spontaniczna", "weź sprawy w swoje ręce", widzę również ogromny paradoks. Zresztą dlatego krytykuję tu często neoliberalizm z jego kultem indywidualizmu. Co do Loski, jego ogromnym fanem jest mój mąż, a ja tego zupełnie nie rozumiem, ale być może Kuba W. miał ostatnio rację, gdy mówił, że Polska dzieli się teraz na dwie: pro-Szpakową i pro-Loskową. Czeskiego snu nie widziałam, za to lubię jeździć do Czech (jestem tam przynajmniej dwa razy w roku). Uważam też, że każdy może mieć swoje zdanie na jakąkolwiek kwestię, inaczej - każdy niech myśli, co chce, oby myślał. Do innych spraw postaram się wrócić jutro, jeśli czas pozwoli.

  • Gość: [Tomek] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Iza, obejrzyj koniecznie, a od razu zrozumiesz o jakim wchłanianiu mówię.
    Czeski sen to dokument o dwóch chłopakach, którzy postanowili sprawdzić jak bardzo ludzie wierzą mediom, reklamom, jak bardzo są nastawieni na konsumpcję, a przez to jak mocno niczym gąbka wchłaniają to, co im się podaje, bez krytycznego podejścia.
    W radiu, TV, w gazetach ogłaszano powstawanie nowego marketu, na przystankach rozklejano solidnie wykonane plakaty reklamujące nowy sklep. W końcu przyszedł dzień jego otwarcia. Na polu ustawiono atrapę, tylko frontową ścianę marketu. Ludzie z daleka myśleli, że widzą swój Czeski sen. Nawet babcia o kulach maszerowała z siateczką (analizowaliśmy ten film na ćwiczeniach marketing i zarządzanie, powiedziałem do koleżanki, jak ci dwaj mogli nabrać nawet taką starowinkę schorowaną, a ona odpowiedziała: no tak, ale jednak gdyby był to prawdziwy market to by jeszcze coś w nim kupiła. Fakt.). I nagle pod ścianą wielkie rozczarowanie. Tego, co nastąpiło później w filmie nie pokazano. Ludzie odreagowali swoją złość na dwóch inicjatorach całego spektaklu masy i dotkliwie ich pobili.

    Iza, strasznie się dziwię, że oglądając programy typu iksfaktor czy mam talent nie dostrzegasz całej obłudnej otoczki. Czy na prawdę myślisz, że ludzi tam klaszczą i gwiżdżą po występie któregoś z uczestników? Przecież to wszystko jest sterowane. Kamera tego też nie pokaże, ale u góry nad sceną wisi wyświetlacz, który każe właśnie klaskać itd. Czasem coś się zdarzy spontanicznego, ale cała sytuacja przypomina trochę ustrój socjalistyczny, gdzie każdy obowiązkowo musiał klaskać i uśmiechać się do wodza, przodownika. I to też była popkultura, ale narzucona. A ja nie trawię narzucania sztuczności.

  • Gość: [schodydodnieba] *.b2b2c.ca


    @
    Tomek
    Dobrze byloby ustalic o czym jest rozmowa. O mediach, kulturze? Dlaczego ludzie nie mieliby wierzyc reklamom? Nie macie praw ktore przewiduja kary za podawanie nieprawdziwych informacji w reklamie?

  • Gość: [Tomek] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    O programach typu iksodmóżdżacz, o popkulturze a w tym i o reklamach, mediach również, bo to wszystko, co znowu powiązane jest z popkulturą - iksfaktor pokazywane jest w TV.

    Ale ludzie właśnie wierzą reklamom, co prawda nie każdy, ale jednak. Wiara naiwna i bezkrytyczna nie sprzyja rozwojowi intelektu. Ktoś kiedyś powiedział - reklamy nie kłamią - ale ja bym dodał, że całej prawdy o produkcie też nie sprzedają. Z resztą to nie mieści się w ich konstrukcji, przeznaczeniu, za reklamami stoją firmy, które liczą przede wszystkim na zysk. Nie stawiałbym granicy między mediami i kulturą, bo jedno wpływa na drugie.
    Wskazując na "Czeski sen" chciałem wykazać podobieństwo w przyjmowaniu wszystkiego, co jest wszechobecne w mediach. Jeżeli o czymś mówi się wszędzie, to można faktycznie dojść do przekonania, że temat ten jest bardzo ważny. Ale czasem jest to manipulacja i odejście od spraw bieżących. Np. jak się mówiło o ptasiej grypie to zaraz "wszyscy" bali się jeść drobiu, a może chodziło po prostu o to, że wystąpiła "nadprodukcja" drobiu, którego nie można było już sprzedawać, więc zaczęto palić nadwyżki żywej "produkcji". I tak samo jest z iksfaktor. Jeśli TVN robi solidną reklamę nowego programu , który przyszedł do nas z zagranicy i "wreszcie" mamy swoją wersję, to ludzie myślą - to musi być fajne i trzeba to oglądnąć.

    Ale czasem coś ogląda się dla zabicia czasu. Nie ma może w tym nic złego, że ktoś ogląda tylko seriale itp., bo może być dobrym człowiekiem i o niczym złym jego miłość do telenowel nie musi świadczyć...
    Tak, to bardzo skomplikowane :)

  • Gość: [schodydodnieba] *.b2b2c.ca

    Poza tym ten "Czeski Sen" zrobili artysci. W Europie Wschodniej artystom wolno znaczniej wiecej nie w innych miejscach. A juz ideal polskiej kultury jest taki zeby sprzedac ludziom bilety, a potem skopac ich na bramce i powiedziec 'Widzisz chamie z Onetu? to jest kultura!'

  • Gość: [Tomek] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Oni nie są artystami - w tym sensie nie są, bo nie mają szkół artystycznych ani nie są artystami samozwańczymi ;) Przede wszystkim są reżyserami, operatorami, scenarzystami. A ich film był eksperymentem , który udokumentowali. Ostatecznie projekt wcielili w życie, co zakończyło się powodzeniem. A mówienie, że artystom w E W wolno więcej, jest również bez znaczenia w tej kwestii.

  • Gość: [schodydodnieba] *.b2b2c.ca

    Moim zdaniem rozroznienie na kulture wysoka i popularna jest sztuczne i bazuje na zaklamaniu. Polowa kaplanow w 'swiatyn sztuki' to hohsztapelrzy. Niektore rzeczy sa bardziej popularne, inne mniej i to wszystko. Te same kryteria elementarnej etyki stosuja sie do jednych i do drugich ( halo pani Dorota ). Jak pisze to jest pisarz, jak gra na gitarze to gitarzysta, jak rzezbi to rzebiarz, jak rezyseruje to rezyser. A tymi kuratorkami co to 'tylko po studiach' powinna zainteresowac sie zwykla i banalna prokuratura, bo jest zawlaszczanie publicznych pieniedzy na 'widzimisie'.

  • Gość: [Tomek] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    O matko, to jest aż tak źle? Nie popadajmy w przesadę ;)

  • Gość: [schodydodnieba] *.b2b2c.ca

    A jak sie czujecie biorac pieniadze na sztuke z budzetu panstwowego i nie myslac o tym ze na ten budzet skladali sie wasi rowesnicy wykonujacy 'nieciekawe' prace za granica, w tym dziewczyny ktore podjely prostytucje i wysylaja w ten sposob zarobione pieniadze do Polski?

  • izakow2

    Tomek, ale bezmyślność, naiwność i głupota wcale nie muszą wynikać z pop-kultury, tylko z wychowania, z modelu życia, niekiedy nawet ze szkoły, jeśli ta nie rozwija krytycznego myślenia, a każe przyjmować wszystko jako prawdy objawione i niepodważalne. Program "Poranny WF", który wspomniałam we wpisie, bardzo pop-kulturowy, piętnuje właśnie tego rodzaju łatwowierność i głupotę. Zwalanie winy za ludzką głupotę na kulturę popularną, gry komputerowe i internet jest natomiast najłatwiejsze. Tymczasem należałoby się raczej zastanowić jak rozwijać krytyczne myślenie na temat rzeczywistości, sztuki, pop-kultury itp.

  • Gość: [Tomek] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Iza, właśnie pisząc o piwie i braku alternatywy chodziło mi o to, o czym piszesz teraz Ty.

  • Gość *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Wreszcie jakiś głos rozsądku.
    Pozdrawiam
    JM :-)
    borninthe80.blogspot.com/

  • izakow2

    Ano widzisz, kp tym, którzy myślą - nie zaszkodzi na pewno. Co z tymi, którzy myślą, według utartych kolein albo nie myślą? Nie wiem. Ale może być tak, że kp jest dla nich jedyną kulturą. Ok, taki XFactor pewnie nie wpłynie na krytyczne myślenie, chociaż może np. mają zwyczaj komentować to, co mówią jurorzy i zauważają, że mają odrębne zdanie, może rozwijają w sobie krytyczność, choć w bardzo małym stopniu... Ale już na pewno takie "Ranczo" z genialnym odcinkiem przeciwko przemocy wobec zwierząt jest coś w stanie zmienić...

  • Gość: [schodydodnieba] *.b2b2c.ca

    Powiedzmy ze kazdy ma kulture na jaka zasluguje.

    www.youtube.com/watch?v=I15UY6GHQN4

  • Gość: [Tomek] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Iza, nie oglądałem tego odcinka, z "Rancza" w ogóle widziałem może tylko pięć fragmencików i nic poza tym.
    A to, że popkultura może być jedyną kulturą dla niektórych - no ok, ale również w tym widzę właśnie brak alternatywy. Ale oczywiście nie chodzi o "Alternatywy 4" ;) .
    Ważne jest też zwrócenie uwagi na poziom tego, co można zaliczyć do pk. Np. gra aktorska w "Ranczo" niestety siada przy grze aktorów w "Karierze Nikodema Dyzmy". Oba są/ były serialami nastawionymi na masowego odbiorcę - decyduje o tym nośnik, czyli telewizor, telewizja, ale "KND" to klasyka, wyższa szkoła jazdy. Chociaż znów "KND" zostało wcielone w popkulturkę, bo można jego odcineczki nabyć w postaci płytki nawet w malutkim sklepiczku, czy kioskeczku, kochaniutka (to takie nawiązaneczko do jednej z postaci w tym filmie, która tak właśnie zdrabniała wszystko, słodziutki żarcik ;)). A jest jeszcze inna sprawa - weźmy np. "Świat według Kipeskich". Niektórzy lubią ten serial tylko dlatego, że bohaterowie w nim przeklinają, dłubią w nosie - nie dostrzegając głębszej krytycznej warstwy krytykującej polską rzeczywistość. No, ale to już ta głupota wrodzona albo nabyta...
    :)

  • Gość: [schodydodnieba] *.160-22-96.mc.videotron.ca

    No to zobaczmy teraz co ma do zaoferowania kultura wysoka

    www.youtube.com/watch?v=uqkZsKw4RCA

  • Gość: [schodydodnieba] *.160-22-96.mc.videotron.ca

    dobry film, dobry

    www.youtube.com/watch?v=HwOikgz8hi4

  • Gość: [schodydodnieba] *.b2b2c.ca

    Izakow2

    A jezeli jestem glupi i bezmyslny, to co ze mna bedzie?

  • Gość: [schodydodnieba] *.primus.ca

    Izakow 2

    Widze ze nie ma pani ochoty lub czasu. To co nazywa pani burzuazyjna idologia wiele wspolnego z burzuazja nie ma. To jest ideologia ( a raczej tylko 'sales pitch' ) sektora edukacyjnego w polskiej gospodarce, ktory z jakiegos powodu stal sie swego rodzaju hegemonem swiadomosci. Kultywowanie podzialu na 'kulture wysoka (?) u popularna sluzy podtrzymywaniu podzialu socjo-ekononomicznego produkowanego przez przemysl uslug edukacyjnych, byc moze najbardziej zacofany sektor polskiej gospodarki. Niestety, na rynkach swiatowych nie ma w tej chwili zapotrzebowania na zmuzulmaniona niewykwalifikowana sile robocza i na rozkapryszonych, niedojrzalych dudusiow z podrozy za jeden usmiech. A bez nas ( rynkow swiatowych ) ten kraj sobie nie poradzi. Kultura produkowana przez biznes kulturalny stanowi czesciowo antidotum na te sytuacje.
    ..
    Jako kobieta i feministka ma pani prawo ( a moze nawet obowiazek ) krytykowac kulture jaka pani napotyka na swojej drodze. Uwazam ze wrecz panstwo powinno pani za to placic.
    Natomiast poddawanie subkultur kurateli uwazam ze bezcelowe. Z naszego punktu widzenia jest pani przeciez tylko srednio zaawansowanym metalowcem znajacym karate ;-)

  • izakow2

    Proszę wybaczyć, nie odpowiadałam, bo wyjechałam i nie miałam dostępu do netu. To bardzo ciekawe uwagi, ale też nie jestem w stanie jednoznacznie się do nich odnieść. Bo z jednej strony jestem przeciw podziałowi na kulturę wysoką i niską, ale z drugiej strony sprowadzanie kultury tylko do obiegu komercyjnego również uważam za pułapkę. Oczywiście pisać można o tym dużo więcej, ale niestety - brakuje czasu...
    Poza tym, strasznie żałuję, że Szpak nie wygrał tego programu.

Dodaj komentarz

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci