Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

Ambiwalentny Warhol

izakow2

 

Fascynują mnie różne odczytania sztuki Andy’ego Warhola. Większość interpretatorów podkreśla, że utożsamił on sztukę z towarem, a galerię ze sklepem. Mowa jest o aprobacie rzeczywistości kultury konsumpcyjnej i o wskazaniu na jej demokratyzację (słynna wypowiedź o coca-coli). Inni podkreślają, że sztuka Warhola to przede wszystkim czar i blichtr, za którym nic się nie kryje, a dokładnie kryje się pustka będąca charakterystyczną cechą kultury popularnej. Pisał tak Jean Baudrillard analizując obrazy ukazujące Marilyn Monroe – obrazy, które tak jak wiele innych prac Warhola, powielają jeden medialny wizerunek.


 

Trudno odnieść je do rzeczywistości. Są raczej symulacjami, kopiami kopii. Wizerunek Marilyn to jeden z najbardziej rozpoznawalnych znaków-towarów w świecie cyrkulacji obrazów.


 

 

Nie ma w tych obrazach prawdziwej Marilyn. Bo przecież, choć mało, kto znał ją naprawdę, niemal wszyscy znamy jej medialny obraz: boskiej Marilyn. To ekran wykreował ją na boginię seksu. Jaka była naprawdę, kim była? – o tym nie mówi nic jej wizerunek, a co więcej, właściwie wydaje się to nieistotne. Dlatego też można wskazać tu na dewaluację oryginału – a właściwie jego brak.


 

Według Baudrillarda wszystko, co łączy się z Warholem, jest sztuczne – „obiekt jest sztuczny, ponieważ nie zależy od podmiotu, tylko od przynależnego do obiektu pożądania (pożądania obiektu)”. Filozof pisał, że Warhol jako pierwszy urzeczywistnił logikę fetyszu, związaną z osobliwością pustki. Dlatego też nie istnieje nic poza figuracją: „Marilyn-gwiazda gra samą siebie: zdobywa sławę tylko dlatego, że weszła w czysty obraz samej siebie – w czystą figurację samej siebie”. Brak tu więc odniesienia w rzeczywistości, brak oryginału, istnieje jedynie świat medialnych reprezentacji.


 

 

Trudno mi zgodzić się z negatywną diagnozą pop-kultury postawioną przez Baudrillarda, zwracającą uwagę na pustkę. Uważam, o czym już pisałam, że kultura popularna jest obszarem, na którym toczy się walka o znaczenia, że odczytywana bywa na różne, często sprzeczne sposoby i, że może służyć postępowi społecznemu. Teoria symulakrów jest bardzo efektowna, ale raczej nie pozwala na zrozumienie mechanizmów kultury popularnej. Podobnie zresztą jest ze sztuką Warhola – interpretacja akcentująca jej symulacyjność, płaskość, kryjącą się za tymi obrazami pustkę – tak naprawdę tej sztuki nie wyjaśnia.  


Wolałabym inaczej patrzeć na sztukę Warhola. Był on zafascynowany sprzężeniem między sławą a tragedię. Marilyn Monroe portretował już po jej samobójczej śmierci. Zwracał w swych obrazach uwagę na to, czym fascynują się media, na tragedie i sensacje z lubością konsumowane przez odbiorców. Wskazuje się, że artysta uwiecznił amerykański mit o sławie, ale ukazał też jego ciemną stronę. Symbolom kultury amerykańskiej, takim jak Superman, Coca cola czy dolar, towarzyszą też antysymbole takie jak krzesło elektryczne. W tym kontekście pisał o artyście Thierry de Duve, wskazując, że Warhol urzeczywistnił amerykańskie marzenie do granic koszmaru i ukazał jego straszliwy impuls prowadzący do śmierci.

 

Warhol uwieczniał wypadki samochodowe, zamieszki na tle rasowym, przedstawiał Jackie Kennedy po zamachu na jej męża, powielał obrazy krzesła elektrycznego. Swoją drogą, to właśnie obrazy z krzesłem elektrycznym dają do myślenia, jeśli chodzi o kwestię pustki. Puste krzesło elektryczne to brak człowieka, którego już nie ma, który został zabity w majestacie prawa. Ta pustka jest tutaj porażająca. Dlatego prace Warhola interpretowane są również jako politycznie zaangażowane.

 

  

 

Pisał o tym Thomas Crow, wskazując, że fascynowały Warhola otwarte rany w amerykańskim życiu politycznym. Obrazy krzeseł elektrycznych uznać można za rodzaj agitacji przeciwko karze śmierci, a obrazy ukazujące zamieszki na tle rasowym można traktować jako dowód poparcia dla walki czarnych o swoje prawa.  Crow osadza więc sztukę Warhola w nurcie mówienia prawdy. 


 

Z kolei ta interpretacja wydaje się nieco naiwna, zwłaszcza w kontekście ironii czy wręcz sarkazmu typowego dla Warhola. Mówił przecież, że zależy mu tylko na karierze, która jest tożsama z sukcesem finansowym. Wskazywał też, że ludzie kupują sobie obrazy ukazujące krzesła elektryczne w takich kolorach, aby pasowały im do sypialni.


Czy był więc Warhol wnikliwym obserwatorem kultury popularnej potrafiącym wydobyć na jaw charakterystyczną dla niej pustkę czy artystą zaangażowanym? Czy tylko rejestrował medialną rzeczywistość czy opisywał ją w sposób krytyczny?


Hal Foster powiada, że należałoby raczej ukazać, że tego rodzaju interpretacje można połączyć. Pyta on: „Czy da się interpretować obrazy z serii Death In America jako referencjalne i symulakralne; powiązane i oderwane; odwołujące się do emocji i pozbawione emocji; krytyczne i obojętne?” Wskazuje, że jest to możliwe, jeśli zinterpretuje się je w kategoriach realizmu traumatycznego.


Ja z kolei wróciłabym to interpretacji kultury popularnej, gdyż to od nas jako odbiorców zależy, jakie znaczenia tym pracom nadamy, czy odczytamy je jako wyraz fascynacji czy jako wyraz krytyki, a może właśnie uda się nam dostrzec w nich sprzeczne znaczenia czy wręcz - walkę o znaczenia. Ja w każdym razie lubię tę sztukę właśnie za jej ambiwalencję.

Komentarze (8)

Dodaj komentarz

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci