Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

Genowefa Magiera a art brut

izakow2

 

Duże wrażenie na mnie oraz paru moich znajomych na facebooku wywarła informacja o 91-letniej Genowefie Magierze, pensjonariuszce Domu Pomocy Społecznej, która niedawno rozpoczęła swoją przygodę ze sztuką.


 

Toruńskie Muzeum Etnograficzne zorganizowało wystawę jej prac, a kilka z obrazów już się sprzedało. Na stronie Muzeum można znaleźć niezwykłe prace Magiery z cyklu „Zwierzęta idą do nieba”. Artystka używa farb plakatowych i flamastrów, a na obrazach pojawiają się też dodatkowe elementy takie jak: koraliki, piórka, papierki od cukierków oraz inne przedmioty.


 

 

Pani Genowefa odkryła w sobie pasję malarską oraz talent dopiero dwa lata temu na warsztatach terapii zajęciowej w Domu Pomocy Społecznej. W dzieciństwie lepiła gliniane ptaszki, a jej wykształcenie zakończyło się na czterech klasach szkoły podstawowej. Jest cudownym przykładem na to, że można być młodym malarzem czy młodą malarką, mimo bardzo zaawansowanego wieku. Jest oczywiście także amatorką i za pewne na żadnym z przeglądów malarstwa młodych jej obrazy nie mają szans na zaistnienie. To znowu historia, która daje do myślenia w kwestii instytucjonalnego definiowania sztuki.


Prace Pani Genowefy pokazywane są w muzeum etnograficznym, a więc plasowane są w obszarze tzw. sztuki ludowej. Ze względu na to, iż malowaniem zajęła się w domu opieki, jej prace kojarzone są też z terapią, to w końcu to na warsztatach terapii zajęciowej Pani Genowefa odkryła w sobie zamiłowanie do malarstwa. W artykule w „Gazecie Wyborczej” można przeczytać: „Specjaliści z Muzeum Etnograficznego malarstwo Magiery zakwalifikowali do nurtu art brut, czyli sztuki surowej, nieszlifowanej, wychodzącej spod ręki osób bez artystycznego wykształcenia, nie czerpiących z utartych wzorców obowiązujących w sztuce”.


Gwoli wyjaśnienia, pojęcie art brut odnosi się najczęściej do sztuki osób umysłowo chorych, ale także - niewykształconych, prostych, niekiedy pochodzących z marginesu społecznego. Brut oznacza m.in. wytrawny, dziki, nieokrzesany, pierwotny, prymitywny, surowy. Zamiennie tę twórczość określa się właśnie jako sztukę surową. W Polsce przez długi czas używano też określenia: „sztuka naiwna”, a kojarzono z nią przede wszystkim jedno nazwisko – Nikifora z Krynicy.


Art brut to pojęcie, które wymyślił w połowie lat 40. XX wieku Jean Dubuffet, który poszukiwał dziewiczego terenu dla działań artystycznych, zastanawiał się, czy możliwe jest wyjście sztuki poza kulturę (oczywiście chodziło mu o kulturę zachodnioeuropejską, o jej kanony określające, co jest wielką sztuką, a co znajduje się poza jej obszarem). Dlatego też Dubuffeta interesowała twórczość dzieci, osób umysłowo chorych, ludzi z tzw. kultur prymitywnych czy z marginesów społecznych. Paradoks, który nie ma nic wspólnego z jego założeniami, polega na tym, ze sam Dubuffet i jego obrazy znalazły się w kanonie historii sztuki nowoczesnej. Naiwna twórczość, do której się odwoływał, zdecydowanie wciąż funkcjonuje jako wykluczona z tego kanonu. Kiedy na zajęciach ze sztuki nowoczesnej pokazuję obrazy Dubuffeta i tzw. twórczość prymitywów (nie podoba mi się to pojęcie, ale używane było przez tegoż artystę), zadaję pytanie studentom i studentkom, na jakiej podstawie można uznać, że prace Dubuffeta są sztuką, a tamte obrazy są jedynie naiwną twórczością.


 

Okazuje się, że w sensie estetycznym nie ma takiej podstawy, ta sama stylistyka, dążenie do prostoty, ekspresja, podobne kulfonowate przedstawienia postaci. A także częste operowanie dodatkowymi elementami, które przyklejane są do płótna. Bo Dubuffet chciał korzystać z materiałów nieskażonych przez kulturę takich jak piasek, ziemia czy kamienie. W tym przypadku dobitnie wychodzi na jaw, że sztuka definiowana jest przez kontekst instytucjonalny.


Bo Dubuffet był artystą z wykształcenia, wystawiał w galeriach sztuki, a jego działalność jest komentowana przez krytyków i teoretyków sztuki. Dlatego znalazła się w kanonie, który został przecież przez artystę odrzucony. I dlatego dla sztuki nieprofesjonalistów określanej jako art brut w tym kanonie miejsca nie ma.


Kanon, utarte sposoby myślenia o sztuce, zakorzenione w nich dychotomie (sztuka wysoka – sztuka niska, sztuka profesjonalna – sztuka amatorska) są tym, co wciąż sprawia, że prace z gatunku art brut nie są traktowane poważnie. Specjaliści zajmujący się tą twórczością zastanawiają się, jak wyrwać ją z ciągłego kojarzenia z terapią. A przede wszystkim, przy użyciu jakich kategorii o niej mówić, aby nie traktować jej jedynie jako ciekawostki? Czy można w jakiś sposób tę twórczość dowartościować, podnieść jej rangę, aby zaczęła być traktowana poważnie przez profesjonalny obieg sztuki?


 

 

Do tych pytań skłania też malarstwo Genowefy Magiery. Bo albo potraktujemy je właśnie jako ciekawostkę, albo spróbujemy przyjrzeć się jej obrazom bardziej wnikliwie. Na pewno jest jednak tak, że kryteria profesjonalnej, formalnej oceny tutaj zawodzą. W ogóle jest tak, że nad postrzeganiem sztuki nowoczesnej i współczesnej, ciążą kategorie awangardowe oraz prymat nowości. Kiedy mamy do czynienia z obrazami, niemającymi nic wspólnego z awangardowymi tendencjami, nie bardzo wiemy, co na ich temat powiedzieć (paradoksalnie zresztą, to kryterium awangardowe zadecydowało o wpisaniu Dubuffeta w kanon sztuki awangardowej, ale stało się to bardziej przez jego idee, aniżeli przez jego prace. Był on bowiem artystą, który, chcąc odrzucić kulturę, tym samym najbardziej radykalnie odrzucił tradycję).


 

 

Wracając zaś do obrazów Genowefy Magiery, warto zwrócić uwagę na ich tematykę, a więc idące do nieba zwierzęta (pewnie zupełnie przez przypadek, Pani Genowefa wpisuje się ze swą twórczością doskonale we współczesne rozważania na temat zwierząt, które stają się coraz bardziej popularne w sztuce oraz w całym nurcie posthumanizmu). Dlaczego występują tu tylko zwierzęta, które idą do nieba? Czy doktryna chrześcijańska zakłada zbawienie dusz zwierząt? Raczej nie, gdyż według tej doktryny, zwierzęta nie mają duszy.  Może więc Pani Genowefa odwołuje się do sfery popularnego czy może raczej ludowego myślenia o tym, że istnieje coś w rodzaju nieba zwierząt. Niewątpliwie te prace mówią o śmierci, są projekcją lęków i wyobrażeń autorki, o tym, co czeka ją po śmierci. A jednak wymowa tego cyklu jest pozytywna, obrazy ukazują wizję wiecznej szczęśliwości, pokojowego egzystowania różnych gatunków. Ale dlaczego wśród tych gatunków zabrakło ludzi? Dlaczego oni nie idą do nieba? Może tylko zwierzęta zasłużyły na zbawienie, a ludzie są z natury źli? A może raczej Pani Genowefa po prostu zastanawia się, jak to jest, że ludzi czeka zbawienie, a naszych małych towarzyszy – nie? Może nie wyobraża sobie życia po śmierci bez zwierząt?


 

Obrazy Magiery są niezwykłe, pisała o nich też Dorota Łagodzka na blogu Nie-zła sztuka, zestawiając je między innymi z pracą na temat zwierząt Basi Bańdy. Autorka również zadaje pytanie: „A czy jej [Magiery] prace mają szansę trafić do galerii sztuki współczesnej lub muzeum sztuki, jako po prostu dobra sztuka, nie zaś zjawisko antropologiczne? Wątpię, choć jednocześnie zadaję sobie pytanie, na czym właściwie polega różnica pomiędzy zwierzęcymi obrazami Genowefy Magiery, Józefa Wilkonia i Basi Bańdy. Na czym zasadza się rozróżnienie na sztukę ludową i sztukę wysoką? Jak do tych podziałów ma się warsztat artysty, jak samoświadomość, jak dziecięcość, a jak zwierzęta?”.


Może właśnie w ten sposób można zaprzeczyć podziałowi na sztukę wysoką i niską, zestawiając prace artystów profesjonalnych i nieprofesjonalnych? Bo chodzi też o to, aby nie patrzeć na obrazy artystów nieprofesjonalnych przez pryzmat tego, co wiąże się z pojęciem art brut, a więc tylko jej marginalności, prostoty, naiwności. Dlatego też mam wątpliwości do używania tego pojęcia–wora, jakim jest art brut w odniesieniu do całej twórczości nieprofesjonalnej, również do sztuki Genowefy Magiery.


Pani Genowefa zapowiada natomiast, że w następnym cyklu opowie o swoim nieszczęśliwym życiu...


Komentarze (20)

Dodaj komentarz
  • zakladslusarstwakoncepcyjnego

    Pani Izo

    To rzeczywiście ciekawe pytanie, czy jej [Magiery] prace mają szansę trafić do galerii sztuki współczesnej lub muzeum sztuki, jako po prostu dobra sztuka, nie zaś zjawisko antropologiczne? Jako że już je Pani postawiła, uznajemy je za "odfajkowane".

    Ciekawi nas jeszcze inna kwestia. Czy napisałaby Pani o nich gdyby prace pani Magiery nie przedstawiały zwierzątek idących do nieba tylko, powiedzmy, impresje nt. "Święta Bożego Narodzenia jako czas radości, pojednania i rodzinnego ciepła". A nawet gdyby Pani nie napisała, to czy wtedy w ogóle przyszłoby Pani do głowy zastanawiać się dlaczego właściwie mielibyśmy zaklasyfikować te prace jako zjawisko antropologiczne a nie dobrą sztukę?

  • Gość: [schody_do_nieba] *.116-22-96.mc.videotron.ca

    @ zaklad slusarstwa koncepcyjnego

    Przeciez tematy religijne (madonny ) pojawiaja sie na tym blogu dosc regularnie.


  • Gość: [schody_do_nieba] *.116-22-96.mc.videotron.ca

    Mam dwa pytania:
    1) Jakie bylyby konsekwencje uznania tych prac za sztuke, gdyby to nie byla sztuka?
    2) Jakie bylyby konsekwencje nie uznania tych prac za sztuke, gdyby to byla sztuka?

  • izakow2

    Konsekwencje to zaistnienie tych prac w profesjonalnym obiegu sztuki, sama się zastanawiam, czy i na ile jest to możliwe. Chociaż znajomy na facebooku napisał mi, że one już poniekąd do tego obiegu weszły (choćby przez takie publikacje, jak moja).
    Dziękuję za zauważenie, że interesują mnie również tematy religijne.

  • zakladslusarstwakoncepcyjnego

    To, że na blogu poruszane są "tematy religijne", to pozwoliliśmy sobie zauważyć dawno i wielokrotnie (nie spodziewamy się podziękowań). My natomiast nie pisaliśmy o "tematach religijnych" tylko o czymś innym, a mianowicie o "Świętach Bożego Narodzenia jako czasie radości, pojednania i rodzinnego ciepła". "Tematem religijnym" (niezupełnie madonną ale prawie) jest choćby Matka Boska płacząca monetami ("Las Vegas" Rumasa) a jednak można chyba założyć, że autor tworząc rzeźbę nie myślał o "radości i pojednaniu w Boże Narodzenie"

  • Gość: [gość niedzielny] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    W ciągu ubiegłych lat nagromadziło się w życiu Polski wiele zła, wiele nieprawości i bolesnych rozczarowań. Idee socjalizmu, przeniknięte duchem wolności człowieka i poszanowania praw obywatela, w praktyce ulegały głębokim wypaczeniom. Słowa nie znajdowały pokrycia w rzeczywistości.
    i ta brutalna prowokacja Zakładu ślusarstwa zawiera jednocześnie pornograficzne obrzydliwości, na jakie może zdobyć się tylko człowiek tkwiący w zgniliźnie rynsztoku, człowiek o moralności alfonsa.
    - ;)

  • izakow2

    Nie wiedziałam, że Pana idolem jest Gomułka ;-)

  • Gość: [gość niedzielny] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    ....moim Idolem jest Magdalena środa... ;)

  • Gość: [polyfem] *.sta.tvknaszapraca.pl

    ja mam takie zasadnicze pytanie - kto ma zadecydowac/uznac te prace za sztuke? minister kultury, wlasciciele galerii, tzw. szeroka publicznosc? jakie mozga byc kryteria uzania czegos za sztuke? warsztat, dyplom, inny papierek? czy obrazy namalowane przed ew. uznaniem sa sztuka, czy telko te po oficjalnym zatwierdzeniu? hmmm...

  • Gość: [gość niedzielny] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    to Charles Saatchi decyduje i ustala kryteria....

  • Gość: [polyfem] *.sta.tvknaszapraca.pl

    jesli tak, to faktycznie, moze lepiej zajac sie slusarstwem albo hydraulika artystyczna...

  • izakow2

    Niestety decyduje o tym tzw. instytucjonalny obieg sztuki. O pułapkach z tym związanych pisałam tutaj: strasznasztuka.blox.pl/2011/04/O-wladzy-instytucji-nad-sztuka.html#ListaKomentarzy

  • Gość: [Kurator wystawy Aleksandra Jarysz] *.internetdsl.tpnet.pl

    Prace Genowefy Magiery funkcjonują już w obiegu sztuki i nie potrzebne są do tego oświadczenia instytucji, galerii, krytyków sztuki. Zakwalifikowanie tego typu twórczości do nurtu art. brut, czyli bardziej ogólnie sztuki nieprofesjonalnej jest kwestią teoretycznego uporządkowania i w żaden sposób nie minimalizuje znaczenia dzieł. Powtarzając za Martinem Heideggerem Artysta jest źródłem dzieła. Dzieło jest źródłem artysty- myślą tą w najprostszy sposób można rozstrzygnąć kwestię uznania twórczości Magiery za sztukę. Pani Genowefa jest świadoma wpływu jej prac na odbiorców - dzięki wystawie bardzo szerokiego grona - i swobodnie operuje językiem sztuki, aby przekazać to, co uważa w życiu za najważniejsze. Muzeum etnograficzne prócz zajmowania się tradycyjną sztuką ludową ma również o wiele szerszy zakres, co może nie jest jeszcze powszechnie wiadomo - a mianowicie współczesną sztukę nieprofesjonalną. Spośród wielu określeń na tego typu sztukę, reprezentowaną przez Magierę określenie art. brut wydaje się zdecydowanie najwłaściwsze. Może być swobodnie jednak wymieniane na określenie sztuka naiwna, prymitywna, surowa itp.
    Sztuka art. brut, twórczość Genowefy Magiery tak naprawdę znajduje się już w szerokim obiegu sztuki, która posiada dużą przestrzeń i możliwości dla jej popularyzacji. Kolejne wystawy, publikacje na ten temat, nagłośnienie wystawy przez media odniosło oczekiwany skutek. Twórczość Magiery jest znana, autorka znajduje kupców na swoje prace, część jej twórczości znajduje się w Muzeum Etnograficznym w Toruniu. Te fakty zdecydowanie napawają optymizmem, co do dowartościowania tego typu sztuki i jej dalszego rozwoju i popularyzacji.

  • izakow2

    Tak, oczywiście, napawa to optymizmem. Proszę tylko nie myśleć, że ja nie doceniam sztuki ludowej. Wręcz przeciwnie. Choć oczywiście i ten problem mogłabym drążyć - sztuki ludowej, rękodzieła, rzemiosła, sztuki popularnej, które jednak funkcjonują w artworldzie jako coś gorszego, liczą się mniej, a ma to dokładne przełożenie na ceny. Uważam, że należy podnosić kwestię tzw. hierarchii sztuk i starać się ją zdekonstruować. Pozdrawiam

  • Gość: [schody_do_nieba] *.b2b2c.ca

    1. Moj kolega uzywa okreslenia "sztuka szkolna", co ma oznaczac prace robione pod dyktando.
    2. Z ta etykieta 'art brut' to chyba jak z etykieta 'punk'. Moze z nia zyskac przyjaciol, mozna z nia stracic przyjaciol.
    3. Mysle ze przydalaby sie analiza formalna prac pani Magiery. Tak zeby dowiedziec sie co w nich jest ludowego, co indywidualnego, co artystycznego, etc..
    4. W czasach gdy formulowane bylo pojecie 'art brut' to kowale zeby wyrywali.
    5. Jezeli mam byc szczery to moim zdaniem 'artworld' jest fenomenem marginalnym. Nikt nie wie co by sie stalo gdyby 'to' wylaczyc, wiec sie toczy. Wiekszosci ludzi artworld kojarzy sie z chyba glownie z komedia 'Nie lubie poniedzialku".
    6. Co do Andy Warhola - warto dodac ze jego dzialalnosc markuje tak zwane 'lata szescdziesiate' ( the 60' ).

    Czas na muzyczna promocje:

    www.youtube.com/watch?v=WZ88oTITMoM

  • Gość: [schody_do_nieba] *.b2b2c.ca

    Wydaje mi sie ze 'problem' moze lezec w uzyciu slowa 'ocena'. Chcialbym kiedys zobaczyc ( albo przynajmniej przeczytac ) "pojedynek" krytykow. Mysle ze taka impreza nie zaszkodzilaby reputacji krytyki, a raczej ja podniosla.

  • izakow2

    O tak, "pojedynek krytyków" to świetny pomysł. też bym chciała zobaczyć coś takiego

  • promart4

    To bardzo interesujacy tekst. Od lat 16 zajmuje się organizowaniem wystaw w galerii początkowo o nazwie PROMYK, a obecnie PROM ART w Gdańsku, która pokazuje prace osób z niepełnosprawnościa intelektualną. Od początku w wystawach brali udział profesjonaliści, chocby ci, którzy byli instruktorami w Warsztatach Terapii Zajęciowej, była nawet wystawa-konkurs Uczen i nauczyciel. Wystaw zorganizowalismy ok. 200, także poza galeria w prestizowych miejscach wystawinniczych po całej Polsce. W Gdańsku mielismy 2 wystawy w Muzeum Natodowym i w PGS w Sopocie. Napisałam wiele Słów do wystaw, próbując używać adekwatnych okreslen. Art brut, tego własciwie nie stosowałam. Używam okreslenia sztuka intuicyjna, a własciwie, to przy otwieraniu wystaw mówię po prostu o pracach i co wiem o Autorach. Jest to twórczość bardzo interesująca i ze względu na przedstawienie i na jej walory plastyczne, kolorystyka, kompozycja, pewnośc co do realizacji tego obrazu "wyjetego z głowy" - jak mówię, gdy patrzą na nie prpofesjonalisci akademiccy, tężeją im twarze. Im też robimy wystawy, jestesmy w przyjaźni i obopólnej atencji. Chętnie nawiążę z Panią kontakt, mogę tez przesyłac informacje o kolejnych wystawach. Mamy magazyn w którym jest ponad 1500 prac, wiele czeka na włączenie. Jest czym zyć i się zadziwaić. Pozdrawiam, liczę na kontakt, zgadzam sie z Pani uwagami co do ujęcia terminologicznego tej twóczości.

  • izakow2

    Witam, bardzo podoba mi się określenie sztuka intuicyjna i zgadzam się też z tym, że nie ma sensu szufladkować tego rodzaju twórczości. Dziękuję za dobre słowa i zaproszenie, chwilowo jestem zawalona pracą, ale postaram się jeszcze odezwać. Pozdrawiam serdecznie

  • es-se

    @Czy doktryna chrześcijańska zakłada zbawienie dusz zwierząt? Raczej nie, gdyż według tej doktryny, zwierzęta nie mają duszy.

    Główny ideolog judeochrześcijańskiego think-tanku - Kohelet - jest chyba innego zdania:

    "Los bowiem synów ludzkich jest ten sam,
    co i los zwierząt;
    los ich jest jeden:
    jaka śmierć jednego, taka śmierć drugiego,
    i oddech życia ten sam.
    W niczym więc człowiek nie przewyższa zwierząt,
    bo wszystko jest marnością.
    Wszystko idzie na jedno miejsce:
    powstało wszystko z prochu
    i wszystko do prochu znów wraca.
    Któż pozna, czy siła życiowa synów ludzkich idzie w górę,
    a siła życiowa zwierząt zstępuje w dół, do ziemi?"
    Koh 3, 19-21

Dodaj komentarz

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci