Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

Konkurs Gepperta i obrazy Bartosza Kokosińskiego

izakow2

 

Już 14 października we Wrocławiu zostanie otwarta wystawa Co robi malarz?, prezentująca prace artystów wybranych do X konkursu malarstwa im. E. Gepperta. Na młodych artystów i artystki czekają nagrody finansowe – od 30 do 5 tysięcy złotych.


Kibicuję zgłoszonym przeze mnie Julii Curyło oraz Pawłowi Matyszewskiemu, ale do konkursu zakwalifikowało się wiele ciekawych twórców, wśród których wymienić warto Agatę Katarzynę Bielską, Michała Gayera, Bartosza Kokosińskiego czy Paulinę Sadowską.  O tych i innych artystach można przeczytać w katalogu wystawy.  


Wielu z nich próbuje wyjść poza wąsko rozumiane malarstwo, na przykład poprzez łączenie obrazów z filmem wideo. Myślę zresztą, że organizowanie konkursów malarstwa jest dziś, co najmniej, anachroniczne. Czy nie można by zorganizować po prostu konkursu dla młodych artystów? Czy wciąż trzeba tkwić w sztywnych ramach wyznaczonych przez media artystyczne, wśród których największą renomą cieszy się medium najbardziej tradycyjne, jakim jest malarstwo? Czy organizatorzy tego rodzaju konkursów nie zauważają, że żyjemy w kulturze konwergencji, gdzie tej konwergencji podlegają również media używane przez artystów?  I czy wreszcie malarstwo nie jest takim trupem, którego wciąż próbuje się reanimować przez podobne konkursy i wystawy?


Tym, co piszę, nie chcę jednak przekreślać malarstwa. A sama z przyjemnością biorę udział w takich konkursach, bo dają możliwość poznania twórczości młodych twórców (choć oczywiście pojawia się od razu wątpliwość, dlaczego nie można być młodym artystą czy młodą artystką, przekroczywszy wiek lat 50 albo 60?), pozwalają zapoznać się z najnowszymi trendami artystycznymi, inaczej mówiąc – pozwalają zobaczyć, co w trawie piszczy.


Dla mnie osobiście takim odkryciem są prace Bartka Kokosińskiego, których tematem zresztą jest właśnie medium malarstwa, a dokładnie sam obraz.



 

Artysta pyta o relację między sztuką a rzeczywistością, jak choćby w Obrazie pożerającym pejzaż, mniej interesuje go to, co można na obrazie namalować, a bardziej to, czego z reguły nie widać.



 

Można powiedzieć, że to już było, że wielu twórców walczyło z obrazem i pytało o jego właściwości, a rzeczywistość weszła do sztuki najpierw właśnie na obszarze obrazu (w kubistycznych i dadaistycznych kolażach). W końcu obraz zaczął odrywać się od ściany, a rozrastające się elementy rzeczywistości, jak w pracach Merz, a szczególnie w Kolumnach nędzy erotycznej Kurta Schwittersa, doprowadziły do powstania asamblażu. Tak rodzi się obiekt i sztuka instalacji, która z tradycyjnym obrazem nie chce mieć już wiele wspólnego. Z drugiej strony obrazy wciąż są w sztuce obecne i dlatego też przewrotne działania Kokosińskiego przyciągają uwagę. Wyczynia on z obrazami rzeczy dziwne – wygina je, wykręca, odwraca, zaś wygięte formy napycha jakimiś dziwnymi przedmiotami. Na niektórych obiektach ukazuje podobrazie i rozrastające się na nim bąble. Stara się w ten sposób przenicować obraz, jakby pokazać jego „flaki”, „bebechy”.


 

Znakomicie opisała działania artysty Marta Lisok przy okazji jego wystawy w Galerii BWA w Katowicach:

 

„Najnowsze nabrzmiałe płótna Bartosza Kokosińskiego stwarzają wrażenie jakby zaledwie przed momentem coś przemieściło się pod ich powierzchnią. Swoim kształtem i ciężarem naciągnęło płótno albo wykrzywiło ramę. Zawłaszczana przez malarza materia stawiła opór, szamotała się jak ryba w sieci. Cokolwiek to było najprawdopodobniej po chwilowych zmaganiach zdążyło już opuścić bezpieczny kokon obrazu, zostawiając za sobą tylko jego obwisłe, skotłowane płótno. Kokosiński zdaje się w ten sposób pokazywać malarstwo od jego słabej strony, wpisanych w nie kryzysów twórczych, zwątpienia, pomyłki, niemożliwości, braku”.



 

Tutaj obraz nie jest już znakiem autorytetu artysty, przestaje być gładką powierzchnią pokrytą farbami w określonym porządku. Mamy raczej do czynienia z zapisem emocji, które kryją się pod spodem.  Potraktowany w ten sposób obraz staje się cielesny, jakby artysta chciał pokazać to, co kryje się pod jego skórą. Szczególnie odnosi się do tego cykl pt. Skins z 2010 roku.



 

Fascynuje mnie nowy nurt w malarstwie, gdzie obraz skojarzyć można z podatnym na zranienia ciałem (z tym samym mamy do czynienia u wspomnianego tu i opisywanego już kiedyś przeze mnie Pawła Matyszewskiego). To malarstwo nie oddaje już dumnego i pewnego siebie podmiotu, ale ukazuje raczej jego pęknięcie, które ujawnia jego emocje, delikatność oraz niestabilność a więc właśnie to, co kryje się pod powierzchnią.

 

Komentarze (17)

Dodaj komentarz
  • Gość: [schodydodnieba] *.b2b2c.ca

    Zyjac w cywilizacji nadmiaru mysli pani kategoriami cywilizacji niedoboru. Moga byc konkursy takie i siakie, tak zeby starczylo dla wszystkich. Pani sobie zagospodaruje swoj czas odpowiednio/ Natomiast artysci dziela sie na zywych i na martwych. Zywi sa na ogol lepsi.

  • Gość: [krisgd] *.111.226.166.static.crowley.pl

    Również mam wątpliwości, czy konkursy dla np. młodych malarzy a nie w ogóle dla artystów mają uzasadnienie, nawet jak dowiadujemy się "co w trawie piszczy"? Ta kategoryzacja to m.in. akademicki lobbing, aby "trupa" ciągle wskrzeszać....Dzięki niemu wiele osób (artyści, nauczyciele akademiccy, krytycy, galernicy, historycy sztuki etc.) utrzymują się (dosłownie) i ich istnienie nabiera sensu. Nawet kilku zdolnych, nie jest jednak w stanie tego ogólnego "smrodku" malarstwa usunąć. Bartosz Kokosiński i Paweł Matywiecki, to bardzo ciekawi artyści i nawet gdyby posługiwali się innym medium, to pewnie z ich rąk a raczej głów wyszły by interesujące artefakty.

  • Gość: [O.O.] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    No. A regulamin jest do niczego, bo według niego artystą nie jest również ten, kto nie ma papierka, potwierdzającego status artysty wykształconego na ASP.

    No takie płytkie myślenie, no...


  • Gość: [schodydodnieba] *.b2b2c.ca

    Juz wiem dlaczego nie macie tych 4 tysiecy galerii, 10 tysiecy festiwali i 285 zespolow muzycznych. { wyliczenia sa szacunkowe ale dosc precyzyjne } Wszyscy czekaja na telefon od Izakow 2, krisgd, O.O. bo nie wiedza jakie sa najnowsze trendy, czy malarstwo naprawde umarlo i czy aby nie mysla zbyt plytko.

  • krisgd

    P.Matyszewski, przepraszam artystę za błąd w poprzednim poście.

  • krisgd

    Mój post był z lekka prowokacyjny, tak jak zresztą artykuł Izy Kowalczyk. Nie potępiam i nie wieszczę końca malarstwa. Ludzi malujących i odbiorców ich prac nigdy nie zabraknie. Ale nie zmienia to faktu, iż w tym medium nic specjalnie interesującego się nie dzieje. Zdarzają się talenty i artyści wyjątkowo "naznaczeni" obrazem malarskim, jednak mamy czasy nowych technologii, poruszających się w obszarze interdyscyplinarnym i to rzutuje na sytuacje malarstwa. Malarstwo to przede wszystkim wygodny i poręczny TOWAR dla galerii, dlatego pewne grupy interesu zawsze będą lansować trendy i modę na malarstwo.
    Poza tym skupmy się raczej na ciekawej interpretacji prac Kokosińskiego i Matyszewskiego.

  • Gość: [schody_do_nieba] *.b2b2c.ca

    Gdyby ktos mnie zapytal czy warto organizowac koncert Anny Marii Jopek to odpowiedzialbym ze nie. Ale gdybym widzial w tym pieniadze to bym zorganizowal. I jak na tym wyszlaby pani Iza?
    A na 99.99 % koncertow i tak nie chodze. Free country.

    www.youtube.com/watch?v=8jFjVCKTK7k

  • izakow2

    Trudno mi coś dodawać, bo się zgadzam z komentatorami. Oczywiście, że malarstwo jest poręczne dla galerii i w ogóle jest wygodnym towarem. Na szczęście jednak, również tu można coś ciekawego znaleźć. Zresztą - tu uwaga bardziej do schodów - nie neguję kultury konsumpcyjnej, w tym - sztuki funkcjonującej jako obiekt konsumpcji.

  • kanibalia

    Jeżeli dany artysta nie lubi malarstwa to naprawdę nie musi się do niego zmuszać ;) Podobnie odbiorca... Nie widzę też powodu, żeby na siłę startować w konkursach z założenia malarskich skoro to nie mój konik.
    Innymi słowy sztuka współczesna jest na tyle pojemna, że miejsca starczy dla wszystkich - zarówno łamaczy granic jak i klasyków wbitych w blejtram, jeżeli już są konkursy czy imprezy stricte malarskie to niech sobie takie pozostaną obok wydarzeń o otwartej formule.

  • Gość: [Paweł Jarodzki] *.ssp.dialog.net.pl

    Droga Izo, w mojej opinii malarstwo to nadal najlepsze na nerwy lekarstwo.
    z pozdrowieniami
    Paweł Jarodzki

  • Gość: [Tektor] *.static.tvk.wroc.pl

    " I czy wreszcie malarstwo nie jest takim trupem, którego wciąż próbuje się reanimować przez podobne konkursy i wystawy?"

    Mam spore wątpliwości dotyczące zacytowanego stwierdzenia - jeżeli postuluje Pani (i nie tylko Pani, bo sporo osób podpisałoby się pod powyższym stwierdzeniem) otwarcie się na inne media, to niby dlaczego malarstwo zostało nazwane trupem? Otwartość dotyczy WSZYSTKICH mediów, pole sztuki jest szerokie, bezgraniczne wręcz. Skoro zaś część artystów maluje to chyba jednak to medium jeszcze nie umarło? I bynajmniej nie kwalifikowałabym malarstwa jako "poręcznego" dla galerii, to dość uwłaczające.

  • izakow2

    Proszę mnie źle nie zrozumieć i nie obrażać się. Piszę o malarstwie i doceniam je. Ale przewrotność sformułowania z trupem wynika raczej z historii sztuki - historii awangard, która najpierw dążyła do tego, aby obraz pozostał obrazem, potem zaczęła go dekonstruować, potem malarstwo doszło do swoistej ściany ("Czarny kwadrat na białym tle"), potem zostało zastąpione przez obiekt, instalację i sztukę nowych mediów.
    Kwestia pojemności sztuki współczesnej - oczywiście zgadzam się z tym. Akcentuję jednak kwestię, że przynajmniej w Polsce większość konkursów dla młodych artystów to konkursy malarskie (wyjątkiem są na pewno "Spojrzenia"). Pokazuje to tym samym, jak sztuka funkcjonuje instytucjonalnie.

  • kanibalia

    To może należałoby po prostu stworzyć więcej nowych konkursów otwartych, zamiast demolować/dekonstruować istniejące?
    Konkurs geppertowski zmienia się w coś przedziwnego - jakby impreza malarska prowadzona była przez osoby temuż malarstwu niechętne...

  • Gość: [schody_do_nieba] *.b2b2c.ca

    Tym sie teraz fascynuje Ameryka

    www.youtube.com/watch?v=E6w6WGokjTU&list=FLppSeVfeEiqVMYBfN1QDDAA&index=36

  • Gość: [Dorota Ła...] *.play-internet.pl

    Większość konkursów w Polsce popełnia od lat te same grzechy: dotyczą tylko malarstwa, dostępne są tylko dla osób z dyplomem ASP (lub posiadających inną licencję na bycie artystą), są skierowane do młodych twórców, którą to młodość rozumie się w kategoriach wieku osoby (do 35 roku życia) a nie czasu trwania jego drogi twórczej. Do tego dochodzi kolejny grzech, moim zdaniem ciężki, a mianowicie, że pierwszy etap oceniania odbywa się na podstawie reprodukcji. Więc właściwie szanse sztuki zależą w dużej mierze od jakości aparatu danego artysty (ktory nota bene przecież nie musi być fotografem). Poza tym, niezależnie od wszystkiego, pewna sztuka utrwalona w takiej formie zyskuje, inna traci.

    Prace Kokosińskiego, które pokazałaś bardzo mi się podobają, przynajmniej niektóre z nich uważam za świetne, ale jednak w konkursie malarstwa powinny odpaść ze względów formalnych, bo bliższe są rzeźbie/obiektom, których tematem jest malarstwo, ale same malarstwem nie są. Może zatem przydałyby się jakieś inne kryteria konkursów niż technika wykonania.

  • Gość: [Dorota Ła...] *.play-internet.pl

    Nie znaczy to oczywiście, że należy te konkursy unicestwić. Uważam je za potrzebne, cieszę się, że się odbywają i sama jestem w tym roku jurorką legnickich Promocji. Kibicuję legnickiej galerii, która od tylu już lat daje szansę świeżo upieczonym absolwentom malarstwa.

    Ale jednak można by zmodyfikować formułę niektórych z tych konkursów, coś zmienić, może rozszerzyć na inne dziedziny sztuki, dopuścić artystów bez papierków, za to zawęzić pod innymi względami, np. tematycznie...(?)

  • Gość: [schody_do_nieba] *.116-22-96.mc.videotron.ca

    Jezeli nie jestescie wladza, to dlaczego wydajecie polecenia?
    A jezeli jestescie wladza to dlaczego sie tlumaczycie?

Dodaj komentarz

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci