Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

Cenzura w Berlinie C.D. Uklański

izakow2

Chcę wrócić jeszcze do odbywającej się w berlińskim Martin-Gropius-Bau wystawy Obok. Polska - Niemcy. Tysiąc lat historii w sztuce. W ubiegłym tygodniu pisałam o zdjęciu z tej ekspozycji Berka Artura Żmijewskiego oraz o tym, że wbrew wcześniejszym planom, nie dopuszczono do wystawy Lego Libery. Pisałam, że zadziwia brak oficjalnych wyjaśnień w tej sprawie. Jak podaje „Gazeta Wyborcza” , taki oficjalny komunikat w końcu się pojawił. Dyrektor Gereon Sievernich poinformował, że praca Żmijewskiego została zdjęta ze względu na szacunek wobec ofiar obozów koncentracyjnych i ich potomków. Można więc powiedzieć, że praca została uznana za niestosowną, co samo w sobie jest problematyczne. Znakomicie ten problem analizuje Iwona Kurz   w odniesieniu do projektu Jane Korman Dancing Auschwitz. Autorka wskazuje na wymóg powagi, który towarzyszy pracom o Auschwitz, a któremu zaprzecza w swej pracy Żmijewski.


W międzyczasie doszła do mnie informacja, że cenzura w Martin-Gropius-Bau dosięgła jeszcze jedną pracę, a mianowicie w przeddzień otwarcia zdjęto z wystawy pracę Piotra Uklańskiego. Jak wiem z nieoficjalnych informacji, w tym przypadku do cenzury nie przyczynił się dyrektor muzeum, a prof. Andrzej Rottermund, prawdopodobnie obawiając się skandalu.


To znowu symptomatyczny przypadek. Uklański stworzył godło będące połączeniem godła III RP i III Rzeszy. Jest znakiem absurdalnym, łącząc symbolikę prześladowców i prześladowanych. Stawia jednak pytania o symbolikę władzy oraz o drzemiący również w Polsce nacjonalizm oraz faszyzm. Jak widać, takich pytań stawiać nie wolno…


Przywilejem artystów jest, że stawiają niewygodne pytania, że pozostając w granicach sztuki, zwracają uwagę na obrazy, symbole, znaki oraz związane z nimi znaczenia. Dokonując przesunięć w porządku obrazowym, proponując niekiedy szokujące zestawienia, prowokują pracę wyobraźni. Nie ukazują przecież rzeczywistości, raczej traktują ją jako materiał do analizy. Dziwi więc strach przed tymi pracami traktowanymi tak jakby były rzeczywistością. Ta cenzura zadziwia tym bardziej, że ma miejsce w kraju, gdzie prace awangardowe uznawane były za niebezpieczne i jako zdegenerowane były usuwane z kolekcji albo wyszydzane.


Czy prace Żmijewskiego, Uklańskiego i Libery też zostały uznane za zdegenerowane?

 

P.S. Musiałam również zdjąć fotkę pracy Uklańskiego, bo jej autora dosięgły nieprzyjemne konsekwencje tego wszystkiego, co ma związek z tą wystawą.


Komentarze (49)

Dodaj komentarz
  • thekrasnals1

    "Dziwi więc strach przed tymi pracami traktowanymi tak jakby były rzeczywistością. Ta cenzura zadziwia tym bardziej, że ma miejsce w kraju, gdzie prace awangardowe uznawane były za niebezpieczne i jako zdegenerowane były usuwane z kolekcji albo wyszydzane. "
    To chyba wrażenia z wystawy Thymos w Toruniu. Bo awangarda sprzed paru lat przesunęła się na zdecydowaną pozycję koniunkturalną i konformistyczną lewicowego lobby. Dziś zdecydowanie większej odwagi wymaga głoszenie poglądów o zabarwieniu konserwatywnym i absurdalnie to one zaczynają dziś tworzyć aktualną awangardę.

    "Przywilejem artystów [w Toruniu główną rolę artystyczną odegrał kurator] jest, że stawiają niewygodne pytania" "Jak widać, takich pytań stawiać nie wolno"
    Dlatego w obawie o własną skórę i przed skandalem, co niektórzy artyści postanowili wycofać prace...

  • Gość: [schody_do_nieba] *.b2b2c.ca

    A co wlasciwie laczy te prace, poza tym ze zostaly zdjete?
    Czym sie roznia od siebie?
    ........
    Pamietam jak swego czasu byl wyscig kto pierwszy na okladce plyty umiesci wzierunek nagiej kobiety. Nie chodzilo o wolnosc wypowiedzi, chodzilo o gola babe.

  • Gość: [gość niedzielny] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    cyt: ,,To znowu symptomatyczny przypadek. Godło Uklańskiego to połączenie godła III RP i III Rzeszy. Jest znakiem absurdalnym, łącząc symbolikę prześladowców i prześladowanych. Stawia jednak pytania o symbolikę władzy oraz o drzemiący również w Polsce nacjonalizm oraz faszyzm. Jak widać, takich pytań stawiać nie wolno,,
    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    się powtórzę: jak to mówił Adaś Miauczyński : cyt: Dżizas kurwa ja pierdolę...
    dla Pani specjalnie bo tego w Wyborczej ,polityce ,Wprost i TV to Pani nie usłyszy...:
    -(...)
    z portalu Lewica Bez Cenzury. Charakterystyczny jest tekst Michała Nowickiego, lidera LBC, dotyczący zbrodni katyńskiej. "Jeśli Stalin i ZSRR popełnił jakiś błąd, to jest nim nie stworzenie zalążka polskiej republiki radzieckiej. (...) Mam pretensje o to, że już wtedy powinien poczynić przygotowania do pójścia nad Łabę, Ren albo i Ebro (...)" - twierdzi syn Wandy Nowickiej. Zbrodnia w Katyniu to, według niego, "likwidacja darmozjadów". I jak sugeruje, w pełni usprawiedliwiona, "ZSRR nie było stać na wyżywienie 20 tys. darmozjadów. Wystarczyło już tej bezczelności z czasów sanacji, gdy robotnicy i chłopi ich żywili" - pisze Nowicki. A z filmu Wajdy o Katyniu syn lewicowej działaczki wyciąga własne wnioski: "Jeśli możemy się z tego filmu czegoś nauczyć, to jak z flagi biało-czerwonej stworzyć czerwony sztandar. Kiedyś nam się ta wiedza przyda".(...)
    - miłych snów :)
    Ps.Wanda Hanna Nowicka (ur. 21 listopada 1956) polska działaczka społeczna, feministka, polityk, z wykształcenia filolog klasyczna, przewodnicząca Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, posłanka na Sejm VII kadencji.
    +W ,,Żywocie człowieka poczciwego" Mikołaj Rej przekazuje kilka rad dla młodych rodziców.
    Uważa. że każdemu dziecku po urodzeniu można przypisać usposobienie, które wpływa na charakter dziecka.
    Jeśli matka nie jest na tyle dobra, by wychować dziecko, powinna zatrudnić opiekunkę, która dobre cechy przekaże dziecku.,,
    -ja do szkoły chodziłem i nie wagarowałem... :)

  • zakladslusarstwakoncepcyjnego

    Ten cytat z pani Izy bardzo, hmm, prowokujący. "(...)Stawia jednak pytania o symbolikę władzy oraz o drzemiący również w Polsce nacjonalizm oraz faszyzm. Jak widać, takich pytań stawiać nie wolno."

    W Polsce takie pytania stawiać wolno, a wg wielu wręcz wypada. Wystarczy wziąć do ręki rzeczone GW, Wprost, Politykę. Azaliż byłaby więc Polska awangardą postępu w stosunku do zacofanych zaściankowych Niemiec w których faszystowska dyktatura dławi "wolność" wypowiedzi artystycznej?

  • Gość: [schody_do_nieba] *.b2b2c.ca

    Jeden z polskich rezyserow teatralnych (tych najbardziej znanych ) pracowal kiedys w Dreznie. W tym czasie w miescie demonstrowali neofaszysci. Wiec nasz dzielny rezyser, po probie spektaklu poszedl na kontr-demonstracje i byl bardzo z siebie dumny ze stanal po slusznej stronie. Czego biedaczyna nie rozumial to ze jto ego 'fu...ing job' bylo stworzenie tym ludziom lepszych alternatyw - swiatopgladowych i materialnych i rozrywkowych. Rezyser ktory nie zadaja sobie pytania 'to be or not to be' - strata czasu. Thanks but no thanks. Wincy pinindzy na kulturku i na sztuczku a bedzieta mieli nauczku.

  • Gość: [schody_do_nieba] *.b2b2c.ca

    Krotka powtorka z historii.

    www.youtube.com/watch?v=slKNd22GGaQ

    zaznaczam ze to nie ma zadnego zwiazku z jakakolwiek forma antymamerykanizmu.

  • Gość: [k2054] *.aster.pl

    "Czy prace Żmijewskiego, Uklańskiego i Libery też zostały uznane za zdegenerowane?"

    Czy w tym 40-milionowym kraju nie ma już innych tematów poza faszyzmem, nazizmem, Żydami i obozami? Ci pożal się boże "artyści" klepią jak mantrę jeden i ten sam temat od kilkudziesięciu lat. To już jest nudne. Nie znam wystawy, nie byłem, nie widziałem, ale z doniesień prasowych wynika że temat "Polska - Niemcy. Tysiąc lat historii w sztuce" został zawężony do 5 lat wojny. Jak to się kurwa ma do całego millenium?

  • Gość: [Tomek] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Ale świetna praca, ciekawe, czy ze styropianu? :)

    Super hybryda ;)
    Pozdrawiam

  • Gość: [schody_do_nieba] *.b2b2c.ca

    No wiec to strzelanie do samochodu symbolizuje zmiane technologiczna - ostateczne rozwiazanie.

  • max.dogin

    Wbrew Pani poufnej informacji ocenzurowania pracy Piotra Uklańskiego informuję, że nie kto inny, jak kurator wystawy Anda Rottenberg (rozmowa z Katrin Heise: www.dradio.de/dkultur/sendungen/thema/1560094/) poprosiła Ukłańskiego przed organizacją wystawy (także niemieckiego artystę Gregora Schneidera) cytuję: (artystycznie) opracować i ocenić najnowszy stan polsko-niemieckich stosunków. Nie jest tajemnicą poliszynela, że współpraca kuratorki z tym artystą nie po raz pierwszy kończy się osobistym zaproszeniem na kolejną międzynarodową wystawę, gdzie z publicznych pieniędzy finansuje swoje prace. Tak było i w tym przypadku. Można przypuszczać z dużym prawdopodobieństwem, że Anda Rottenberg była doskonale poinformowana o tym przypadku cenzury do której przyczynił się prof. Andrzej Rottermund prawdopodobnie obawiając się skandalu. Taką decyzję krótko przed otwarciem wystawy podejmuje się, albo za jej zgodą lub cichym przyzwoleniem. Nie wyobrażam sobie, żeby kuratorka tak politycznie ważnej wystawy, ponadto artystycznie odpowiedzialnej za nią, nic o przypadku cenzury pracy Ukłańskiego nie wiedziała?

    Polityczne przesłanie wystawy i niekryte zamiary rządu polskiego w czasie trwającej Prezydencji w Radzie EU, które według Joachima Sartoriusa, dyrektora Berliner Festspiele pomoże Polsce zostać podobnie bliskim partnerem (Niemiec), jakim jest juz Francja i odgrywać w Uni Europejskiej ważną polityczną rolę są kryterium oceny zachowań osób bezpośrednio uczestniczących w wydarzeniach wokął cenzury prac. Rottenberg, po zdjęciu z wystawy Obok filmu Żmijewskiego nie ukrywa w wywiadzie udzielonym Katarzynie Weintraub swojego stanowiska, cyt.: Ja nie mogą nic z tym zrobić bez wywołania międzynarodowego konfliktu. Nie zamierzam składać formalnych protestów, ale źle się czuję, ponieważ została naruszona integralność dzieła jakim jest wystawa(funkhauseuropa.de/sendungen/polski_magazyn_radiowy/).

  • max.dogin

    We wcześniejszym interview Rottenberg udzielonym Zitty Online (www.zitty.de/anda-rottenberg.html ), cyt. ...Premier (Tusk) poprosił mnie, żebym powróciła (do projektu Obok, po odsunięciu go przez rząd PISu 2006 roku). Spojrzalam na niego i muszę powiedzieć: nie mam z nim problemów....On nigdy nie cenzuruje, nie nęka nikogo w celu dostosowania do jego idei. On nawet broni artystów i dyrektorów muzeów przed prasą i innymi krytykami. Tak długo, jak piastuje urząd, jestem bardzo zadowolona, nie kryje swojego zaufanie i postawę lojalności do obecnego rządu.

    Jakie role zagrają aktorzy w tym marionetkowym spektakl wokół cenzury prac Zmijewskiego i Ukłańskiego można łatwo przewidzieć. Odczekać i przemilczeć. Trochę pomruczeć i schować ogon pod siebie. A tak naprawdę zadbać o własną skóre. Odfajkować, jak to się potocznie mówi.

    Nie można jednak na blogu odfajkować Pani stronniczą recenzję nieskończonej pracy Ukłańskiego. W pośpiechu, tylko na podstawie zdjęcia pisze Pani rodzaj niedżwiedziej przysługi o spekulatywnej treści. To, że prace Ukłańskiego sa wysoko przewartościowane i że zaprzyjaźnieni krytycy sztuki do znudzenia powtarzają te same krytyczne mantry na jego temat, nie dziwi już nawet normalnego obywatela/ki kupującego/cej obrazek w Ikei. Czasami jednak oczekuje się od nich odwagi formułowania niezależnych sądów i już najwyższy czas spojrzeć na prace Ukłańskiego z tej perspektywy. Na początek odsyłam do recenzji Markusa Mittringera (DER STANDARD/Printausgabe, 21.09.2007) pracy A Retrospective z wystawy Secession w Wiedniu, Wesoła prezentacja śmiesznego polskiego artysty Piotra Ukłańskiego(derstandard.at/3041640). Jej fazit tłumaczy koniunkturalność opisanej przez Panię pracy Ukłańskiego.

  • izakow2

    Witam, dziękuję za te informacje. Tematem tego wpisu, jak i wcześniejszego był niezrozumiały dla mnie mechanizm ocenzurowania tej wystawy. Co do wyboru prac oraz koncepcji kuratorskiej - oczywiście można się spierać. Osobiście uważam, o czym pisałam już we wcześniejszym wpisie, że być może przy tego rodzaju wystawach powinno się zatrudniać zespół ekspertów, co być może pozwoliłoby umocnić wystawę merytorycznie. Pozdrawiam.

  • Gość: [no tyn] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    a te wiejskie przebrzmiałe krasnale ciągle głos zabierają ? co wy nei wiecie ze 5 minut właśnie mineło ?

  • max.dogin

    1. Osobiście uważam, o czym pisałam już we wcześniejszym wpisie, że być może przy tego rodzaju wystawach powinno się zatrudniać zespół ekspertów, co być może pozwoliłoby umocnić wystawę merytorycznie?
    2. Tematem tego wpisu, jak i wcześniejszego był niezrozumiały dla mnie mechanizm ocenzurowania tej wystawy?

    Od. 1. Wystawa Obok jest dzieckiem kuratorki Andy Rottenberg i jej polityczno-kulturalnych kontaktów, zarówno po stronie niemieckiej jak i polskiej. Pomysł wystawy narodził się na początku 2005 roku i od samego początku za jej merytorycznę stronę, razem z Radą Programowo-Naukową była odpowiedzialna pani Anda Rottenberg. Do czasu finalizacji projektu 23.09.2011 r., po zawiłych politycznych turbulencjach kuratorka pozostała do końca JEDYNĄ preferowaną przez rząd polski, kandydatką. Dowody na to przywołał pan Andrzeja Biernackiego na blogu Galeria Browarna.

    Dwa obowiązkowo rozpisane publiczne zamówienia z wolnej ręki Zamku Królewskiego w Warszawie na przygotowanie i realizację wystawy Polska - Niemcy. 1000 lat sąsiedztwa/ w Martin Gropius Bau w Berlinie. Za każdym razem ofertę zglosiła TYLKO firma ROT ART pani Andy Rottenberg.

    1. przetarg z wolnej ręki z dnia 2009-09-10 na kwotę 90280.00 PLN
    ( www.portalspozywczy.pl/przetargi/204783_403.html)
    2. przetarg z wolnej ręki z dnia 2011-01-17 na kwotę 222 000 PLN Zamówienie dotyczy projektu/programu finansowanego ze środków Unii Europejskiej
    (galeriabrowarna.blogspot.com/2011/09/ban-knoty-z-szopy-narodowej.html)

    Przy okazji pan Andrzej Biernacki zauważył, że nie omijając prawa zamówień publicznych, negocjacje (patrz: przetargi Zamku Królewskiego) między wrześniem 2009 a styczniem 2011 posłużyły tylko do tego, żeby dobić gażę "do dechy" czyli do granicy 60 000 euro, tzn. firma Rot-Art za wykonanie zamówienia otrzymała dokładnie 222 000 PLN. W przypadku przytoczonych przetargów (zamówień z wolnej ręki) i w ogóle przy wyborze niekonkurencyjnego trybu rodzą się oczywiście zasadne pytania o sens konkurencyjności, które artykuł Gazety Prawnej Zamówienia publiczne (prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/450647) komentuje: Wybór niekonkurencyjnego trybu odbija się na cenie zamówienia. Gdy odpada element konkurencji, wykonawca może narzucać wyższą cenę i niższą jakość. Omijając konkurencyjne procedury, zamawiający wiele ryzykuje. Stosując zamówienie z wolnej ręki, najłatwiej narazić się na zarzut korupcji lub nieprawidłowego wydatkowania środków publicznych.

  • max.dogin

    Czy w przypadku przetargów z wolnej ręki ogłoszonych przez Zamek Krolewski można o takiej sytuacji mówić? Uznajmy to pytanie za retoryczne.

    Dodajmy do Pani wątpliwości : być może przy tego rodzaju wystawach powinno się zatrudniać zespół ekspertów, co być może pozwoliłoby umocnić wystawę merytorycznie, przede wszystkim należy przetargi na przyszlość udemokratycznić przy państwowych i publicznych wystawach i pozwolić wziąć udział innym wykonawcom. Konkurencyjność pozwoli artystycznie ożywić projekty i zminimalizować zarzut korupcji lub nieprawidłowego wydatkowania środków publicznych, jeśli się takowe pojawią. Odnosząc się konkretnie po Pani pytania - nad merytoryczną częścią wystawy czuwała polsko-niemiecka Rada Programowo-Naukowa, której przewodniczy był profesor Władysław Bartoszewski. Resort kultury rozważa także pokazanie później ekspozycji w Krakowie. Dla tych, którzy jej nie zobaczą w Berlinie, będzie więc możliwość obejrzenie w kraju i wyrobienia sobie własnych poglądów, wbrew masowo narzuconych przez media sterowanych od górnie recenzji.
    Dlaczego Zamek Królewski zdecydował się na przetargi z wolnej ręki i dlaczego jedynym wykonawcą blockbuster-projektu Obok była firma RotArt łumaczy część druga wpisu opisująca jej historię powstania. Nazwijmy tą historię dla dalszych rozważań: misją - a cel tej misji: Polska ma pomysł na Niemcy i Europę (parafrazujac tytuł artykułu Marcina Wojciechowskiego z Polityki, z 11.08.2006 r.).

  • max.dogin

    A oto narodziny i przebieg misji:

    Krótko po zakończeniu wystawy Warszawa- Moskwa w Zachęcie, w styczniu 2005 roku Irena Lipowicz, piastująca w tym czasie funkcję pełnomocnika rządu RP ds. stosunków polsko-niemieckich w MSZ, zaprosila Andę Rottenberg do swojego biura. Oto jak relacjonuje to zdarzenia pani Rottenberg: (www.rp.pl/artykul/9149,597203-Nie-bede-unikac-drastycznych-kwestii.html ) Wracałam właśnie z Berlina, gdzie szukałam miejsca na jakiś duży przegląd polskiej sztuki, kiedy zadzwoniła do mnie pani Irena Lipowicz...i zaprosiła na rozmowę. Nie ma pani pomysłu na jakiś projekt z Niemcami?, spytała następnego dnia. Najlepiej by było pokazać zawiłą historię naszego 1000-letniego sąsiedztwa, odpowiedziałam bez namysłu. Celem zaprosin było byłemu niemieckiemu ministrowi spraw zagranicznych Joschce Fischerowi, goszcącemu w tym czasie w Polsce coś na temat sztuki opowiedzieć (Rottenberg)(www.zitty.de/anda-rottenberg.html ). Chodziło oczywiście nie tylko o informację z pierwszej ręki na temat wspomnianej wystawy (wystawę te zorganizowala pani Rottenberg pomiędzy listopadem 2004 a styczniem 2005 roku), ale przede wszystkim o wspomnianej już w przytoczonym cytacie, urządzenie podobnej w ramach politycznego celu polepsza(nia) stosunkow polsko-niemieckich na wszystkich płaszczyznach. Koordynatorką całego przedsięwzięcia była, ze strony polskiej wspomniana już prof. Irena Lipowicz, ze strony niemieckiej przedstawicielka rządu Niemiec do spraw stosunków z Polską prof. Gesine Schwan. Należy nadmienić, że krótko po tej propozycji na początku marca (2005) ministrowie spraw zagranicznych: ze strony niemieckiej - Joschka Fischer i ze strony polskiej - Adam Rotfeld, ogłosili oficjalnie polityczne cele i programowe szczegóły partnerskiego przedsięwzięcia, jakim byl Rok Polsko-Niemiecki zainaugurowany specjalną uroczystoscią 30 kwietnia 2005 roku w Berlinie (www.polonikmonachijski.de/82324/85324.html?*session*id*key*=*session*id*val* ). Termin realizacji całego przedsięwzięcia, które miała kuratować pani Rottenberg zaplanowano pierwotnie na 2008 rok, która cyt. Po tygodniu pojechałam do Berlina na rozmowę z dyrektorem Martin-Gropius-Bau, wyposażona w pełnomocnictwa Waldemara Dąbrowskiego, ówczesnego ministra kultury. W lipcu uzgodniliśmy z Niemcami zasady współpracy, jesienią skończyłam wstępną koncepcję i zmienił się rząd. Musiałam wyrzucić koncepcję do kosza i zająć się czym innym. Zapomniałam o całym projekcie. Do decyzji pani Rottenberg przyczyniły się trwające w między czasie polityczne kontrowersje wokół Centrum Przeciwko Wypędzeniom i szefowej Związku Wypędzonych Eriki Steinbach, które strona polska interpretowała jako mauzoleum niemieckich cierpień, także umowa o rosyjsko-niemiecki gazociąg byłego kanclerza Niemiec Schroedera poza plecami rządu polskiego i odwołanie wizyty prezydenta Kaczyńskiego na szczycie Trójkąta Weimarskiego w czasie gdy niemiecki tabloid "Tageszeitung" skarykaturował braci Kaczyńskich i ich matkę i nazwał go kartoflem (www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/nowe;polskie;kartofle;czyli;niemcy;o;kaczynskich,187,0,169403.html ).

  • max.dogin

    Na początku 2006 r. rządząca partia PiS . zastopowala projekt wystawy Rottenberg. Nieficjalny powód jej odmowy ze strony rządu był jednoznaczny - z wrogiem się nie kolaboruje! Otwarcie wystawy 10 sierpnia tego samego roku w Berlinie "Wymuszone drogi. Ucieczka i wypędzenie w Europie XX w" Eriki Steinbach dolała ponownie oliwy do ognia w takim stopniu, że komentarz: Niech Niemcom pójdzie w pięty!, kandydującego wtedy na prezydenta Warszawy Kazimierza Marcinkiewicza, który w ostatniej chwili odwołał wyjazd do Berlina, gdzie miał uczcić 15-lecie współpracy niemieckiej stolicy z Warszawą, zaskoczył ich samych. W styczniu 2007 r. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zwróciło się do Fundacji Martin-Gropius Bau z propozycją przesuniecia terminu wystawy i ewentualnie ustalenia nowego. Kiedy 8 listopada 2007 r. Donald Tusk przejął rządy w Polsce sytuacja się radykalnie zmieniła. Nowy premier Polski Donald Tusk zlożył 11 grudnia 2007 wizytę w Berlinie. Zdecydowano jednocześnie o podjęciu na nowo działań związanych z przygotowaniem ekspozycji. Punkt wyjścia stanowiła pierwotna koncepcja Andy Rottenberg. Anda Rotenberg, cyt. Ale pamiętali o nim moi niemieccy koledzy. Ostatecznie minister Zdrojewski zaproponował, abym do niego wróciła jednak, z przyczyn finansowych, stało się to możliwe dopiero jesienią 2009 roku. Dalsze informacjei przebieg organizacji wystawy Obok można znaleźć w tekście dr Marii Wagińskiej-Marzec Polska prezydencja w Radzie UE: Oprawa Kulturalna (www.iz.poznan.pl/index.php?p=sb&lang=pl&i=287&tb=1&a=a15 ). Prezydencja Polski w Radzie UE umożliwiła, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych wciągneło sfinansowanie wystawy do swoich programów, jak i zgoda Niemców i znalazło odpowiedni czas jej realizacji. Publiczny koszt wystawy po obu stronach 2 miliony euro, nie liczając sponsorstwa wystawy przez METRO GROUP

  • max.dogin

    Od. 2. Tematem tego wpisu, jak i wcześniejszego był niezrozumiały dla mnie mechanizm ocenzurowania tej wystawy. Informacje na ten temat moze Pani znaleść w artykule Welt Online - Nacktes Spiel in der Gaskammer zensiert? (www.welt.de/kultur/history/article13691556/Nacktes-Spiel-in-der-Gaskammer-zensiert.html) ) .

    Na ten temat próbuje Pani szukać odpowiedź w niedawno opublikowym artykule, w Krytyce Artystyczej. Jest ona prosta i nieskomplikowana. Przy tego rodzaju politycznych wystawach obywatel, jak uczy historia polityki, nie może liczyć na transparentną informację. Dlaczego? Polityczny cel rezerwuję sobie zakres merytorycznej manipulacji. Wpis ten, który rzuca światlo na decyzję powstania wystawy i wybór kuratorki, jest zarazem zwróceniem uwagi na wybór osoby i jej kontaków zagranicznych, i oczekiwaną polityczną lojalność wobec władzy. Reakcja odpowiedzialnych osób za powstanie merytoryczne wystawy Obok, wraz z kuratorką Rottenberg jest wkalkulowano w ryzyko politycznego przedsiąwzięcia. Pomimo, że dokonali juz przed otwarciem wystawy samocenzury (bezpośrednio, czy pośrednio), wyrzucając z jej ram prace Ukłańskiego i "Lego CC" Zbigniewa Libery, w związku z cenzurą pracy Źmijewskiego dokonają kolejnej. Pod postacią oburzenia źle się czuję, ponieważ została naruszona integralność dzieła jakim jest wystawa (Rottenberg), pojawi się natychmiast samousprawiedliwienie: nie (można) nic z tym zrobić bez wywołania międzynarodowego konfliktu. Tak to jest, kiedy sztuka z polityką spacerują obok siebie za blisko, a jedna ze spacerowiczek (sztuka) jest ofiarą tej drugiej. Czy władza wkalkulowała także reakcję ocenzurowanych artystów? Jaką lojalnością wykażą się wobec niej i kuratorki jej protegowani, Źmijewski i Ukłański? Czy wybór tych osób był pobobny do wyboru kuratorki wystawy? A może odpowiedź na te pytania znajdzie miejsce w następnym Pani artykule w Krytyce Artystyczej?

  • max.dogin

    Sprostowanie!!!

    Artykuł pani Izy Kowalczyk opublikowany zostal w lewicy.de
    lewica.pl/index.php?id=25496

    Wielkie przeprosiny!!!

  • max.dogin

    1.Anda Rottenberg o wystawie Obok. Polska - Niemcy. 1000 lat historii w sztuce prosto z Berlina

    W rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową z 13.11.2011
    cytat: Anda Rottenberg nie chciała komentować decyzji o usunięciu z wystawy filmu polskiego artysty Artura Żmijewskiego Berek, do czego doszło po interwencji prominentnego przedstawiciela społeczności żydowskiej w Berlinie.
    www.tvp.pl/kultura/aktualnosci/anda-rotenberg-o-wystawie-obok-polska-niemcy-1000-lat-historii-w-sztuce-prosto-z-berlina/5661250

    2.Anda Rottenberg oraz Bogdan Zdrojewski o tym jak najlepiej promuje się Polskę i polską sztukę na Zachodzie

    Cytat z rozmowy Co z tą kulturą? w Studio Kultura Rozmowy TVP Kultura 11.11.2011:
    My, krytycy czy kuratorzy, którzy próbujemy promować wartości za granicą, staliśmy się wiarygodni. Ponieważ nie reprezentujemy jakiś fikcyjnych partii, rządów, tylko reprezentujemy twórczość. To było trudne bardzo, ale w tej chwili jest naturalne. W sposób naturalny dobierają się partnerzy, w sposób naturalny dobierają się na zrobienie wspólnego projektu.

    Nie bez powodu skomentowałem na Pani blogu wystawę Obok w Niemczech z perspektywy powiązań kuratorki z polityką. W interesującym mnie przypadku, zachowanie Andy Rottenberg jest przykładem wykalkulowanej do perfekcji gry. Te dwa cytaty są potwierdzeniem, jak dalece kuratorka uwierzyła w rolę reprezentatki twórczości zapominając o tym, kto jej za nią zapłacił i w imię jakiej politycznej misji zostali artyści wykorzystani?

  • detonator.art

    A propos artykułu wspomnianego przez pana Maxa,
    ( lewica.pl/index.php?id=25496 ), na blogu Galeria Browarna znajduje się wpis delikatnie sugerujący, że pani Izabella była z logicznym myśleniem lekko na bakier w chwili, gdy analizowała pracę Żmijewskiego. Czy diagnoza jest trafna czy chybiona? Rzecz do sprawdzenia na stronie: galeriabrowarna.blogspot.com/2011/10/sienicki-o-sobie.html#comments
    Komentarz zaczyna się od słów: Maść żmijowa...


  • Gość: [rododendron] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    aplipapli glitenglab - podsumowując :D

  • Gość: [schody_do_nieba] *.b2b2c.ca

    @ detonator

    Moze nie analiza, a interpretacja? Z przesadna naboznoscia traktujecie to co jest zasadniczo literatura. Moje zastrzezenia dotyczna wiary w jakies magiczne "przepracowywanie" czegos, na ogol Holokaustu, o ktorej mowi czesto Straszna Sztuka. W kawiarni w ktorej siedze w tej chwili uwaza sie ze Polska moze zaplacic za Holokaust przyjmujac 6 milionow uchodzcow. Krotko i na temat.

  • detonator.art

    Może nie analiza, a interpretacja?

    A jaka różnica? :)


    PS. Bo widzisz, ja siedzę nie w kawiarni, tylko w pijalni piwska i nie wszystko jest dla mnie takie jasne, jak być może, być powinno?

  • Gość: [schody_do_nieba] *.b2b2c.ca

    Roznica jest taka ze interpretacja nie moze byc "na bakier" Moze byc lepsza lub gorsza. W wykonaniu Strasznej Sztuki czytalem lepsze. Osobiscie uwazam ze kobiety nie powinny brac sie za te tematyke.

  • izakow2

    Mimo wszystko cieszą mnie gorące dyskusje, które temat wywołał na tym czy na innych blogach. Chociaż ja akurat nie mam czasu, aby się w nie włączyć. Nie mam żadnej wiary w to, że sztuka nas wyzwoli czy uzdrowi. Przepracowanie uważam jako przyjmowanie krytyczne i refleksyjne, wywołujące dyskusje, a nie skłaniające do czołobitności.
    Ale nie mam też nic przeciwko temu, żeby ktoś nazywał moje poglądy np. nielogicznymi i się z nimi nie zgadzał. Tylko, nie jestem tego kogoś żadną koleżanką ani przyjaciółką, podobnie jak z pewnością do kolegów tego anonimowego nie należy Żmijewski. Więc "pani Iza" czy "pan Artur" brzmi dość głupkowato. Proszę więc o dystans. Pominę też seksistowską uwagę na temat kobiet, bo jak ktoś uważa, że nie mają nic ciekawego do powiedzenia, to po prostu niech nie czyta. To w końcu wolny kraj.

  • Gość: [schody_do_nieba] *.b2b2c.ca

    Izakow 2

    Uwaga moze i seksistowska, ale polskie podworka ucza chlopcow nie przekraczania pewnych granic. Poza tym kazdy pretekst jest dobry, zeby wywolac na chwile Straszna Sztuke z lasu.

  • izakow2

    ok, no to wybaczam ;)

  • max.dogin

    Ktos napisał kawałkiem czerwonej cegły na popękanym asfalcie jakiegoś polskiego podwórka:

    ..na poważną polemikę czy wyczerpującą rozmowę na argumenty ze strony Izy Kowalczyk i strasznej sztuki nie należy liczyć....

    Chlopcy postanowili (tymczasem) poszukac innego podwórka. Slyszeli, że schody_do_nieba juz dawno znalazły nową przystań?

  • max.dogin

    Tam, za każdym razem odbierając koleżankom w piaskownicy foremki do piasku, dostaje po głowie? :)

  • Gość: [schody_do_nieba] *.116-22-96.mc.videotron.ca

    No a gdzie ta polemika, zeby Straszna mogla ja wygrac albo przegrac?

  • Gość: [schody_do_nieba] *.b2b2c.ca

    To moze jednak cos dopisze.

    Tak zwane uklady i umiejetnosc ich tworzenia to jednoczesnie sila i wada ludzi z Polski.
    Poprzez te uklady mozna wywiezc dziecko z getta; mozna tez wywiezc dziewczyne do burdelu. Wiec duzo zalezy od tego 'co w duszy gra'. Uklady zastepuja instytucje z prawdziwego zdarzenia, gdyz ludzie z Polski nie ufaja takim instytucjom. Z wymienionych przez pania prac dwie - p. Zmijewskiego i p. Libery wydaja mi sie nie do zaakceptowania, ze wzgledu na to ze naruszaja po prostu czyjes dobra osobiste. Dlatego ich wycofanie uwazam za zrozumiale.
    ............
    Warto tez robic rozroznienie pomiedzy polityka kulturalna i polityka robiona poprzez kulture ( ang. soft power ). Nie jestem pewien czy w tym drugim przypadku kryterium cenzury da sie w ogole zaaplikowac, jezeli chodzi tylko o 'oczarowanie' drugiej strony.

  • Gość: [schody_do_nieba] *.b2b2c.ca

    A jezeli chodzi o kolory pani(e) Max to widzialem niedawno w chinskiej dzielnicy znak yin-yang w czerwonym i czarnym kolorach, na kiczowatej zaslonie z trinkietow - takiej przez ktora wchodzi sie do kuchni. Inaczej odbieramy te kolorki.

    www.youtube.com/watch?v=Hq4R89Ub1-U&list=FLfaDSzeIDZ8oWb-G-QSedHQ&index=16

  • Gość: [schody_do_nieba] *.b2b2c.ca

    Po przecztaniu notki na blogu pani Magdy Ujmy, z komentarzem Andrzeja Biernackiego.

    Jezeli nie ma roznicy pomiedzy galeria i rzeznia, to ja tam wchodze z inspekacja pracy, z inspekcja budowlana, z inspekcja sanitarna, etc.. A jezeli Andrzej Biernacki chce sie dowiedziec co "po nim zostanie" to wchodze z 5 skinheadami.
    Nie wiem czy panie przeczytaly o jedna ksiazke za duzo, czy jedna ksiazke za malo, ale nie sprawiacie wraznia zbytnio "tutejszych",
    ................
    Izakow 2

    Nie moge powiedziec ze sie nie staralyscie, ale - niestety - w roli "kanarka w kopalni" zawiodlyscie na calej linii, Zadnych specjalnych przywilejow.

  • izakow2

    No niestety, mam w tej chwili tyle pracy, że nie jestem w stanie zająć się blogiem. Mi również jest przykro. Co do polemik - powtarzałam to już parę razy - uważam, że każdy ma prawo do swoich opinii i jakoś nie widzę powodu, żeby kogoś zmuszać do zmiany jego czy jej sposobu myślenia. Jak dla mnie, zbyt dużo jest sytuacji, że ktoś wciąż próbuje udowodnić, że ma rację, nie uwzględniając zupełnie racji innych. Mi to nie odpowiada, poza tym wcale nie prowadzi to do zmiany sposobu myślenia, a jedynie może utwierdzić w swoich własnych argumentach. Więc - po co?

  • Gość: [schody_do_nieba] *.b2b2c.ca

    W Logice ktorej uzywa pani do obrony tych prac ( chodzi mi w szczegolnosci o film ) rozpoznaje te sama logike ktora szokowala pania, gdy sluzyla usprawiedliwianiu napasci seksualnej ktorej dopuscil sie Roman Polanski. Mowi ona ze utalentowaniec ( wszystko jedno czy rzeczywisty, czy domniemany ) ma wiecej praw niz zwykly czlowiek. Otoz ja twierdze ze sie pani bardzo myli.

  • Gość: [gfdgfdgd] *.dynamic.chello.pl

    ścierwa lewackie , kibice już rozpracowują was i nie radze się pokazywać na różnych "eventach" bez ochrony bo was rozjebią:D jesteście cały czas od Marszu Niepodległości pod monitorowaniem całej Polskiej Wiary kibiców

  • Gość: [schody_do_nieba] *.b2b2c.ca

    Panie dynamiczny. Czy pan jest prowokatorem czy nie tenteges? Poza tym autorka tego blogu nie jest lewaczka, ale feministka. Tak jak pana i moja mama. Rozumiemy sie?

  • izakow2

    Oto piękny polski patriotyzm w całej krasie...
    A do schodów jeden komentarz - nie jest to jednak ta sama logika! Polański dopuścił się przestępstwa w swoim życiu prywatnym i ja osobiście krytykowałam tych, którzy go bronili (tu na blogu również!).
    Co innego, gdyby Polański zrobił film o molestowaniu dziecka, pewnie bym go broniła, gdybym uznała, że film jest dobry.
    I w tym rzecz - praca Żmijewskiego - to jednak sztuka, a nie życie. Dlatego należy go traktować jako fikcję artystyczną, a nie prawdę czy rzeczywistość (choć możliwe, że Żmijewski by się ze mną nie zgodził, bo on by chciał, aby jego prace działały jak rzeczywistość i poniekąd trochę tak się dzieje. Ale to już jest inna historia).

  • Gość: [schody_do_nieba] *.b2b2c.ca

    Izakow2

    Gdyby Ktos molestowal dziecko zeby zrobic film to by pani bronila? Nie zniewaza sie miejsca cudzej smierci. Rozczytuje sie pani w historii, czy jest pani wiadome ze egzekucja / smierc moze byc ponizajaca lub nie? Na przyklad inaczej traktuje sie rozstrzelanie, inaczej wieszanie, itd..
    ...

  • max.dogin

    Iza Kowalczyk pisze - "P.S. Musiałam również zdjąć fotkę pracy Uklańskiego, bo jej autora dosięgły nieprzyjemne konsekwencje tego wszystkiego, co ma związek z tą wystawą."

    Bardzo interesują mnie powody zdjęcia zdjęcia Ukłańskiego i nieprzyjemne konsekwencje dla niego w związku z tą wystawą. Proszę na ten temat o parę słów wyjaśnienia. Jeśli z powodu tego wyjśnienia konsewencje mogą rozszerzyć się i objąć także Panią, proszę także o tym napisać? Rozumiem to jako powód milczenia i niemożliwość dalszej informacji?

    Dziekuję!

    Pozdrowienia z Hamburga - max dogin :)

  • max.dogin

    Chcialbym poinformować w związku z moimi wcześniejszymi komentarzami na tym blogu, że Niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych na swojej stronie internetowej Władysławowi Bartoszewskiego, byłemu przewodniczącemu polsko-niemieckiej Rady Programowo-Naukowej, czuwającej nach merytoryczną częścią wystawy Obok. Polska - Niemcy. Tysiąc lat historii w sztuce. (23.09.2011-09.01.2012) w Martin Gropius Bau w Berlinie, której kuratorem była Anda Rottenberg, usunęło w 2008 roku falszywy tytuł profesora sprzed jego nazwiska. Tytuł profesora w Niemczech przysługuje osobie jedynie po spełnieniu odpowiednich warunków prawno-akademickich. W wypadku Władysława Bartoszewskiego nie zostały one pełnione. W informacji prasowej Instytutu Adama Mickiewicza (Culture.pl) o zagranicznym Programie Kultury Polskiej Prezydencji 2011 Władyslaw Bartoszewski tytułowany jest prof., stąd moja falszywa informacja.

    www.youtube.com/watch?gl=DE&hl=de&v=SSd2J697Xxo

    www.mkidn.gov.pl/media/download_gallery/Zagraniczny_Program_Kulturalny_Polskiej_Prezydencji_2011_informacja_prasowa.pdf

    Pozdrowienia z Hamburga max dogin :)

  • izakow2

    Zaraz, zaraz, bo to bardzo ciekawy wątek, a czegoś tu nie rozumiem. Przecież on jest profesorem w Polsce, a nie w Niemczech. To jakaś absurdalna logika, z której wynikałoby np. że już od wielu lat mogłabym używać tytułu profesora, bo np. spełniałam wymagania amerykańskie. I wiadomo, że byłoby to absurdalne. O co więc dokładnie chodzi?

  • max.dogin

    Witam!

    Z informacji podanych na internetowej stronie www.bibula.com/?p=2318 wynika, że Władysław Bartoszewski formalnie posiada w Polsce średnie wykształcenie. Potwierdził to dr Marcin Barcz (asystent min. Bartoszewskiego) pracownik Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
    Jeśli Panią ten temat interesuje, na podanej stronie zaleźć można dane kontaktowe. Ostatnia aktualizacja strony: 2008-07-28.
    Tutaj dodatkowa informacja: www.wiadomosci24.pl/artykul/jak_tytulowac_wladyslawa_bartoszewskiego_81637.html

    P.S. Interesują mnie nadal powody zdjęcia fotki Ukłańskiego z blogu i nieprzyjemne konsekwencje dla niego w związku z tą wystawą. Dlaczego musiała Pani to uczynić?

    Pozdrowienia z Hamburga - max dogin :)

  • izakow2

    Hm, ciekawe. Jeśli chodzi o tę fotografię, proszę wybaczyć, ale nie zauważyłam Pana wcześniejszych komentarzy. O usunięcie tego zdjęcia poprosił mnie o autor tej fotografii, który chyba wystraszył się konsekwencji, nie wiem, co prawda jakich...

  • max.dogin

    Do odważnych chyba ten artysta nie należy?
    Dziękuję za informację.

    Tak nawiasem, odnośnie tytułu profesora - niemiecki potral kuponów rabatowych, Groupon, proponował niedawno kupon na tytuł "Dr. h.c." za 39 euro i "Prof. h.c." za 49 euro, który można legalnie kupić (dosłownie: za darowiznę) za 150 euro od The Senat of the Miami Life Development Church & Institute, Inc. Akcja rabatowa została naturalnie sądownie zakazana, ale w Stanach Zjednoczonych można bez problemów tytuły takie nadal nabyć. www.kup-tytul-doktora.net/?SID=cvj9cav3i4m2fuj7ggeal5kjn4&___store=pl&___from_store=de Kto posiada taki tytuł doktora lub profesora honoris causa, legitymuje się oczywiście odpowiednimi siłami duchowymi. Jakimi? Proszę zajrzeć pod podany powyżej link.
    W Kirgistanie tytuł doktora honorowego kosztuje 25 tysięcy euro, a Niemczech jest oficjalna strona internetowa pomagająca taki tytuł kupić www.titel-kaufen.de/
    Osobiście rezygnuję dobrowolnie z takiej formy zakupu akademickiego tytułu, ale kto wie, może się jakiś/aś komentator/ka blogu pokusi :):):):):)

    Pozdrowienia z Hamburga - max dogin :)

  • izakow2

    Ok, sprawa z profesorem zabawna... Ale jeśli ten tytuł można kupić za jedyne 49 Euro, to jednak nie rozumiem problemu z Bartoszewskim.

    Jeśli chodzi o tę fotkę - to nie artysta prosił o wycofanie, ale FOTOGRAF, który robił dokumentację.

  • max.dogin

    "...to jednak nie rozumiem problemu z Bartoszewskim." (Iza Kowalczyk)
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------

    Pozwole sobie na dwie drobne spekulacje i punkt 3.

    1. W przypadku, gdyby wystawa "Obok" - taką opcję rozważał resort kultury 2 lata temu i ekspozycja miała zostać w Krakowie póżniej pokazana - została jednak pokazana i gdyby pani przypadkowo brała udział w uroczystym, oficjalnym otwarciu wystawy w obecności przewodniczącego polsko-niemieckiej Rady Programowo-Naukowej Władysława Bartoszewskiego, może pani skorzystać z powyższej informacji, albo też i nie?

    2. Gdyby wystawa "Obok" zostala w Krakowie pokazana, można byłoby nie tylko poruszyć na łamach prasy temat ocenzurowanych prac polskich artystów, ale także pojść śladem komentarza dyrektora Martin-Gropius-Bau, Gereon'a Sievernich'a udzielonym Deutschlandradio Kultur 04.11.2011 roku, cyt: "Wir haben nach der Eröffnung registriert, dass ein Teil des Werkes in der Gaskammer eines Konzentrationslagers gedreht ist. Muss man fragen, was ist eine Gaskammer eines Konzentrationslagers. Ein Konzentrationslager ist ein Friedhof, eine Gaskammer ist ein Grab. Kann man in solchem Ort drehen? Wir wissen, dass auch in Polen durchaus die Diskussion darüber gegeben hat. Der Name des Konzentrationslagers wird nicht genanntUnd ich wundere mich, dass keinerlei Diskussion darüber stattfindet, an welchem Ort das gedreht worden ist? Man stelle sich vor, in Sachsenhausen sei das gedreht worden? Der Aufruf wäre durch die Presse gegangen?...Ist das nicht eine Frage der Kunst, sondern auch eine Frage der Öffentlichkeit?"(1) ("Zauważyliśmy po otwarciu wystawy ("Obok"), że część tej pracy ("Berek") została w komorze gazowej nakręcona. Powinniśmy spytać się, czym jest komora gazowa na terenie obozu koncentracyjnego? Teren obozu koncentracyjnego jest cmentarzem, komora gazowa grobem. Czy można w takich miejscach kręcić filmy? Wiemy, że taka dyskusja w Polsce miała miejsce. Nazwa koncentracyjnego obozu nie została wyjaśniona...Jestem zaskoczony, że nie ma żadnej dyskusja na ten temat, w jakim miejscu był film zrealizowany? Przypuszcza się, że w Sachsenhausen został on nakręcony? Ten apel podchwyciłaby prasa?...To nie jest tylko kwestia sztuki, ale również kwestia opinii publicznej?").

    Na razie krytyka polska zadawala opinię publiczną powtarzaną od wielu lat następującą informacją: "...to zapis performance'u zainscenizowanego przez artystę w 1999 r. w piwnicy domu i w prawdziwej komorze gazowej jednego z byłych obozów na terenie Polski."(2)

    No cóż, może publiczna konfrontacja autora pracy "Berek" z pytaniem Gereona Sievernich'a ujawni nowe okoliczności jej powstania? Mogą one istotne wpłynąć na jej końcową artystyczną reinterpretację? Gdyby nie została nakrącona w prawdziwej komorze gazowej, przy już i tak chwiejnej dotychczasowej interpretacji, co wtedy?

    Podobna sytuacja spotkała w Niemczech, wyspecjalizowanego w budowaniu własnych legend, Beuys'a, kiedy po jego śmierci skrzętnie ubajkowiony życiorys okazał się farsą (jak i wiele innych artystycznych faktów!). Artykuł artysty Joerg'a Herold'a opublikowany we Frankfurter Allgemeine Zeitung w 07.08.2000 roku udowodnił, że zestrzelenie Stuka Ju 87 na Półwyspie Krymskim przez obronę przeciwlotniczą, którego pilotem był Beuys, zimą w 1943 roku i jego cudowny ratunek przez tatarskich pasterzy-nomadów - przechowany 8 dni w polowej chacie, bez świadomości, zawinięty w filc, nasmarowany zwierzęcym tłuszczem, nasycony miodem - w rzeczywistości uległ wypadkowi samolotowemu. Został znaleziony pod wrakiem Ju 87 przez oddział niemieckich żołnierzy wraz z co-pilotem Hansem Laurickem 16.03.1944 roku, 200 metrów na wschód od miejcowości Freifeld, która obecnie nazywa się Snamenka. Beuys leżał jako pacjent od 17.03 do 07.04.1944 roku w mobilnym, polowym lazarecie 179 w miejscowości Kruman-Kamektschi (obecna nazwa: Krasno-Wardyjskie). Koniec bajki.

  • max.dogin

    3. Wiele powodów wpłynęło na to, że wystawa "Obok" nie została polskiemu podatnikowi dotychczas (chcę się mylić?) pokazana w Krakowie. Gdybym był wykładowcą historii sztuki byłyby one pretekstem na wykładzie do analizy powiązań sztuki z polityką, mechanizmów władzy i uwikłań bezpośrednich aktorów w zdarzeniu. Mimo generowanych w prasie pozytywnych, politycznie poprawnych recenzji z wystawy po obu stronach państwowych granic, słusznie zauważyła DieTageszeitung: "Dass diese Ausstellung eben auch eine staatstragende Leistungsschau ist, zeigt sich an zwei weiteren Leerstellen. Warum finden die Händler vom "Polenmarkt" keine Erwähnung, der Ende der 1980er Jahre auf dem Potsdamer Platz in Berlin zum Ort der intensiven Alltagsbegegnung wurde? Wo sind die sich in Deutschland unter widrigen Bedingungen verdingenden Polinnen und Polen? Sie sind moderne Helden der Arbeit an der Basis dieser Nachbarschaft. ("Że wystawa ("Obok") właśnie także wspiera wizytówkę państwa, potwierdzają 2 brakujące puste ogniwa. Dlaczego nie wspomina się o handlarzach z "Polskiego Rynku", który był codziennie miejscem intensywnego spotkania pod koniec 80-tych lat ubiegłego wieku na Placu Poczdamskim w Berlinie? Gdzie są pracujący w Niemczech na niekorzystnych warunkach Polki i Polacy? Są to nowocześni bohaterowie pracy i podstawa sąsiedztwa."). Kuratorka Rottenberg zapomniała wspomnieć na wystawie o polskim podatniku, który tą wystawę finansował i nie należy dziwić się faktu, że ją już nie zobaczy. Włączenie "ludu" do jej koncepcji popsułoby jej misję polityczną. Dlaczego mieliby się przedstawicieli resortu kultury po skończonej polskiej "misji" za granicą nią dalej interesować w kraju? Tak więc pozostanie podatnikowi jedynie apelować o swoje prawa do tych krytyków, kuratorów i polityków, którzy dobierają się "w sposób naturalny jako partnerzy", którzy "nie reprezentuj(ą) jakiś fikcyjnych partii, rządów, tylko reprezentuj(ą) twórczość" (Cytat z rozmowy "Co z tą kulturą?" w "Studio kultura" TVP Kultura 11.11.2011 Andy Rottenberg oraz Bogdany Zdrojewskiego o tym, jak najlepiej promuje się Polskę i polską sztukę na Zachodzie) i miejmy nadzieję, że ich kiedyś ..............wysłuchają?



    1.www.podcast.de/episode/2966085/Eine%2BKritik%2Bmit%2BFolgen%253A%2B%25C3%259Cber%2BArtur%2BZmijewski%2Bund%2Bden%2BMartin-Gropius-Bau/
    (niestety, nagrane interview zostało w między czasie usunięte z portalu)
    2. wyborcza.pl/1,75475,10659914,Zmijewski_przez_pryzmat_Littella.html
    3. de.wikipedia.org/wiki/Joseph_Beuys
    3. www.taz.de/Ausstellung-Polen--Deutschland/!78924/

    Pozdrowienia z Hamburga - max dogin :)

Dodaj komentarz

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci