Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

Niesamowite u Crewdsona

izakow2

 

Gregory Crewdson, amerykański fotograf urodzony w 1962 roku jest autorem niepokojących serii zdjęć ukazujących wnętrza amerykańskich domów oraz ulice małych miast oraz przedmieść Nowej Anglii.

 



 

 

Jego fotografie określane są jako surrealistyczne, można je też odnieść do tajemniczych obrazów Edwarda Hoppera oraz do filmów braci Coen. Szczególnie bliski klimatowi tych fotografii wydaje się Burton Fink (1991), którego sceny rozgrywały się między innymi we wnętrzach taniego hotelu, gdzie pojawiały się rzeczy niemożliwe i powodujące dreszcz niepokoju (na przykład pocące się z gorąca ściany, które w końcu zaczynały się palić).

 


 

 

Takie niepokojące elementy, niemożliwe, wzięte z innej rzeczywistości, pojawiają się też u Crewdsona, np. woda zalewająca salon w fotografii przywołującej przedstawienie Ofelii czy hodowane we wnętrzu kwiatu na jednym ze zdjęć z serii Beneath the Roses (2003 – 2008).

 


 

 

O seriach fotograficznych Crewdsona pisze Filip Lipiński, że „zachowują wspólny mianownik: są nasycone aurą niesamowitości, pęknięć i rozsunięć, które skutecznie naruszają spójną powłokę zewnętrznego wyglądu na rzecz tego, co stłumione, wyłaniającej się mentalnej i optycznej nieświadomości”. Dlatego też można te prace interpretować jako rodzaj wizualnej psychoanalizy.



 

 

Często pojawiają się w tych scenach lustra lub lustrzane odbicia. Ukazane we wnętrzach osoby ulegają zwielokrotnieniu, jakby osaczone przez własne wizerunki. Nie wiadomo, czy postacie te zgłębiają tajniki swej tożsamości, czy może konfrontują się z własnymi mrocznymi sekretami, a może próbują uciec przed samotnością, niewątpliwie jednak sceny te są reminiscencją scen z amerykańskich filmów (jak wiele jest ujęć ukazujących kobiety przeglądające się w lustrze, co odnosi się do ich dylematów!). I nie przypadkiem jedną z mistrzyń Crewdsona jest Cindy Sherman.

 

Interesujący jest sposób pracy tego artysty. Filip Lipiński wskazuje, że scenografie wnętrz powstają w zasadzie „od zera” w hali zdjęciowej, gdzie artysta konstruuje „potężny plan zdjęciowy, często niczym nieróżniący się od planu filmowego. Jest to moment, gdy ów rzekomy znaleziony widok, często wybrany dlatego, że niejasno jeszcze przypomniał coś innego, jakiś inny obraz, ulega pre-fotograficznej transformacji i inscenizacji za pomocą dużej liczby sztucznych źródeł światła, zaaranżowanym warunkom pogodowym, szczegółowej dyspozycji postaci i najmniejszych nawet artefaktów”. To światło oraz późniejsza praca fotografa powoduje, że wszystko na zdjęciu wydaje się być równo wyostrzone.

 


 

I te właśnie efekty sprawiają, że te zdjęcia wydają się tak niesamowite. W ten sposób Crewdson, jak sam powiada, „dokonuje teatralizacji codzienności, która nie tyle przesłania, co ujawnia to, co skryte lub niedostrzegane”.

 


 

 

Mimo, że to, co przedstawione jest wyjątkowo ostre, i tak można mieć wrażenie, że coś ukryte jest w mroku (a niekiedy paradoksalnie w oślepiającym dziwnym świetle), że protagoniści tych scen znajdują się w zasadzce, że właśnie stało się coś złego lub za chwilę nadejdzie niebezpieczeństwo, że nie ma już możliwości ratunku ani ucieczki. Jak w dobrym thrillerze, to, co najstraszniejsze jest niewidoczne, zaledwie sugerowane, wyłania się jedynie z wyobraźni i dlatego – tak bardzo niepokoi.

 


 

 

Cytaty z tekstu: Filip Lipiński, Gregory Crewdson: fotograficzny „archeolog porannej pory”, „Fotografia”, nr 37, 2011.

 

 

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • Gość: [gość niedzielny] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    fajne....... :)
    ps.
    się przypomina szaleństwo głównego bohatera w filmie ,,Bliskie spotkania trzeciego stopnia,,-(Close Encounters of the Third Kind-Steven Spielberg)- Opętany wizją nieznanej góry
    ....

  • Gość *.play-internet.pl

    Słuszna spostrzeżenie - Crewdson powołuje się na ten film Spielberga

  • joe255

    piękne i niepokojace.

  • Gość *.internetdsl.tpnet.pl

    Spotkałam się z pracami Crewdsona podczas pisania mojej pracy magisterskiej. W mojej interpretacji mieściły się one w nurcie współczesnego gotycyzmu ze względu na tą aurę tajemniczości, którą roztaczają. Są one też kontrastem do amerykańskiej, poukładanej rzeczywistości przedmieść, do której wprowadzają właśnie ten element "niesamowitego".

  • izakow2

    Tak, trochę takie "American Horror Story" ;)

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci