Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

O potrzebie trzeciej drogi

izakow2

 

Zbigniew Libera powiedział niedawno:

 

"Tam, gdzie polityka bierze sztukę, wszystko jedno z której strony, sztuka przegrywa. Sztuka może mieć cel, ale nie może być użyteczna. Chyba, że dla Giertycha albo Lenina" ("Newsweek", 19-25.11.2012, s. 118).

 

Tak! Ja też mogę się pod tym podpisać! Libera uderza tutaj w założenia "Manifestu" Artura  Żmijewskiego, ale można to odnieść również do prawicowych manipulacji i prób instrumentalnego wykorzystywania sztuki.

 

O paradoksalnej sytuacji, w której znalazła się sztuka współczesna w Polsce mówiłam podczas ostatniej sesji Stowarzyszenia Historyków Sztuki "Współczesność - historia nieznana". Przywołałam myśl francuskiego teoretyka Nicolasa Bourriauda, że „jeśli artysta angażuje się politycznie, zadowalając się kopiowaniem pewnych ideologii i ‘denuncjowaniem’ systemu, prowadzi to do powstania marnej sztuki”. Świetnie te dwa cytaty uzupełniają się. 

 

Podczas mojego referatu wskazałam na paradoks polegający na tym, że w naszym polu sztuki jedni określając się jako lewica, wskazują na konieczność zmian społecznych, działają jednak zgodnie z zasadami neoliberalnej gospodarki, a zarazem wykazują paternalistyczną pychę, drudzy produkując fikcję o byciu uciśnionym i zdominowanym, przemycają przy okazji nacjonalistyczne i ksenofobiczne przesłania, przy czym jedni i drudzy w identyczny sposób używają sztuki dla poparcia swych politycznych tez.

 

Dlatego w odwołaniu do myśli Josepha Beuysa oraz teorii „estetyki relacyjnej” Bourriauda postulowałabym „trzecią drogę”, zwracając się w stronę sztuki obierającej sobie za temat komunikację i wspólnotowość, której zadaniem jest odbudowywanie relacji z innymi. 

 

Trochę więcej na ten temat na stronie www.chill-art.net

 

Komentarze (30)

Dodaj komentarz
  • Gość: [schodydonieba] *.43-161-184.mc.videotron.ca

    A ja od pewnego czasu przygladam sie Eskimosom. Gdy zjajwiaja sie w miescie, 60 procent konczy na ulicy. ( tu z naciskiem podkreslam ze jestem bardzo przyjaznie nastawiony do "first nations" ). No wiec patrze na grupke tych ludzi siedzacych na krawezniku, trzech mezczyzn i jedna kobieta, wyciagaja kubeczki po kawie w strone przechodniow. I tak sobie pomyslalem - to tez jakas strategia.
    ..........
    Zaraz zajrze na podany przez piratke link, ale zdziwie sie jezeli bedzie to cos innego niz wszystko co dotad widzialem - socjalizm dla chlopcow bez ambicji i niewolnictwo dla tych co na nich pracuja.

  • Gość: [schodydonieba] *.43-161-184.mc.videotron.ca

    A jezeli chodzi o rewolucje to, co nastepuje:
    150 lat temu 90 % pracowalo w rolnictwie, 50 lat temu 90 % ludzi pracowalo w przemysle, wkrotce 90 % ludzi bedzie pracowac w e-commerce. Wszystko co trzeba wiedziec.. Jezeli nie interesuje sie pani gospodarka, to co moze pani powiedziec sensownego o polityce?
    ......
    Teraz tak.
    1. Polozymy na stole milion dolarow i postawimy napis " pieniadze na kulture". Otoczy nas banda lizusow. 2. Polozymy na stole milion dolarow i postawimy napis "pieniadze za kulture". Otoczy nas grupa konkretnych facetow z pdownietymi rekawami, gotowych wziac sie do roboty.

  • Gość: [schodydonieba] *.43-161-184.mc.videotron.ca

    Dla piratki:

    www.youtube.com/watch?v=hXlzci1rKNM

  • Gość: [Dorota Ła...] *.adsl.inetia.pl

    Zaangażowanie na rzecz praw zwierząt też można nazwać politycznym i z moich obserwacji wynika, że zgadza się to, co piszesz - trudno o dobry "artywizm", o sztukę wyraźnie zaangażowaną w kwestie praw zwierząt, a jednocześnie wartościową artystycznie. Choć na szczęście taka też się trafia, więc potwierdza się porzekadło, że od każdej reguły są wyjątki. Może jest tak, że dobra sztuka porusza tematy, daje do myślenia, ale nie podsuwa gotowych odpowiedzi i nie moralizuje, ponieważ wtedy jakoś wytraca się jej wartość artystyczna... Ale od tej reguły też znalazłyby się wyjątki.

    (Piszę to abstrahując od podziału na lewicę i prawicę, bo choć prawa zwierząt w swej wolnościowej istocie są lewicowe, to w praktyce wcale nie jest tak, że partie lewicowe sprzyjają zwierzętom).

    Sorry za moją animalistyczną monotematyczność, ale od razu nasunęło mi się takie spostrzeżenie ;)

  • Gość: [ChillART] *.icpnet.pl

    Niestety nawet jeśli chciałybyśmy podążać tą trzecią drogą, to często napotykamy twierdzenie, że "prawda nie może leżeć po środku" i obecnie jest to najbardziej widoczna tendencja w badaniach nad sztuką współczesną. Środowisko wymusza na krytykach objęcie którejś ze stron i na razie jest to nieuniknione.
    Pozdrawiamy serdecznie.

  • izakow2

    Hm, tylko mi nie chodzi wcale o to, że prawda leży po środku! Bogini broń! Dlatego zresztą uważam, że moje myślenie o sztuce nie ma nic wspólnego z myśleniem Bernatowicza, jak wynika z zapowiedzi na chill-arcie. Osobiście uważam się za bardziej lewicową od tych, którzy deklarują swoją "lewicowość". A jednocześnie uważam deklaracje za coś podejrzanego, zwłaszcza, że lewicowość stała się w ostatnim czasie taką wydmuszką. Uważam, że sens badania sztuki leży w przełamywaniu schematów, dlatego mam już dość fałszywego podziału na lewicę i prawicę, którego propagatorzy z lewa i z prawa niekoniecznie są zainteresowani sztuką.
    Ja mam w nosie to, co środowisko na mnie wymusza, choć zdaję sobie sprawę z tego, że akurat moje "miejsce, z którego się mówi" daje taką możliwość. Bo jest to raczej silna pozycja, nawet jeśli offowa.
    Dlatego wolę szukać czegoś obok, na przykład w sprawie zwierząt, o których pisze Dorota. Choć w tym kontekście wiele prac jest dla mnie po prostu misjonarskich i również obrzydliwie protekcjonalnych, o czym już wspomniałam przy okazji tematu wystawiania zwierząt.
    Pozdrawiam

  • teoriakulturywpraktyce

    Niewydmuszkowa polityczność nie bierze się z poglądów, tylko z rozpoznania własnej pozycji w systemie. Dopóki jednostka (tu krytyk, artysta) nie ma świadomości, że jest podmiotem politycznym, nie może prowadzić krytyki systemu. Bo i jak?
    Być może ta sztuka artywistyczna jest na różnym poziomie właśnie dlatego, że wchodzą w nią różne podmioty polityczne, nie zawsze wyuczone formalnie i technicznie. Ale wbrew pozorom może to ich siła, bo będąc poza system formalnej edukacji artystycznej, nie przechodzą przez kolejne ogniwo socjalizacyjne (co nie zmienia faktu, że mogą być interpelowani na wielu innych poziomach, np. klasowo). Ale wyłamując się z systemu, przynależnego sobie miejsca (sztukę tworzą przecież klasy wyższe) są szalenie polityczni. Przypomina mi się w tym momencie tureckie graffiti w Niemczech, czy palestyńskie w Izraelu, takie sobie jeśli chodzi o formę, ale bardzo polityczne i walczące w przekazie. Podobnie jest chyba z lewicowością. Dopóki nie wiesz, że system, kapitalizm, dotyczy też ciebie, nie wypracujesz języka, aby to wyrazić, możesz sobie co najwyżej interpretować jakieś slogany. A taka krytyka systemu jest mu jak najbardziej potrzebna. Zawsze wliczony jest jakiś element opozycyjny, który prowadzi nieszkodliwą apolityczną krytykę.
    To ciekawe swoją drogą, jak jesteśmy interpelowani do tego, żeby zachowywać się dokładnie tak, jak systemowo jesteśmy przydatni (np. apolityczni artyści, krytycy posługujący się skomplikowanym językiem). A idąc dalej lewicowi artyści i krytycy.

  • Gość: [Piotr Bernatowicz] *.adsl.inetia.pl

    Iza, rozumiem, że odrzucasz myśl, że możesz mieć coś wspólnego z takim ksenofobem i nacjonalistą jak ja:)
    Ale, cóż, pod zdaniem Libery też mogę się podpisać. Problem jest jednak w tym, że o ile tej sztuki od Lenina jest cała masa, tej spod znaku Giertycha, było bardzo, bardzo mało. I to dobrze. Dobrze też byłoby, żeby artyści krytycznie podchodzili do różnych koncepcji Lenina, Marksa i innych zbrodniarzy i krzewicieli wzajemnej nienawiści pod hasłami światłej przyszłości. A co do prawdy. Faktycznie nie mamy tu do czynienia z jakimś prostym matematycznym uśrednianiem - lewica plus prawica dzielone na pół równa się prawda. Po prostu lewica tej prawdy nie szuka, ale ją podważa. Dlatego powiedziałem że tam jej nie ma. Ja bym w ogóle ten podział na lewicę i prawicę unieważnił i zastąpił stosunkiem do prawdy - na tych którzy wszelkie prawdy kwestionują, buntują się i na tych którzy starają się tę prawdę odnaleźć, szukają jej, a jak ją znajdą starają się wg niej żyć. Co oczywiście nie jest też łatwe. Mam więc nadzieję, że w sumie ten podział nie istnieje, to znaczy jest to kwestia rozwoju danego człowieka, który odkrywa w pewnym momencie, że bunt dla buntu jest jałowy i do niczego nie prowadzi. Serdecznie pozdrawiam

  • Gość: [Tomek Rogaliński] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Myślę, że demonizuje się pojęcie misji artystycznej, którą z góry utożsamia się z mesjanizmem, katolicyzmem, a przecież pojęcie misji wcale nie musi być równoznaczne ze zbawieniem, posłannictwem bożym itd. Misja szukania części wspólnych między ludźmi poprzez podobnie wyrażaną emocjonalność, wspólny język... Szukanie podobnych wrażliwości - to jest właśnie misja. I czy to jest aż tak straszne? Bo ja "nie rozumiem"dlaczego to się spotyka z negacją nawet ze strony środowiska artystycznego (najwyraźniej skostniałego...) Poszukiwanie prawdy, szczerości, autentyczności w sztuce ale i poprzez sztukę - myślę, że te wartości bardzo ludzkie zostały stłamszone przez nowoczesność zimnej sztuki, ten boom na pomysłowe wystawy, cały ten krzyk i porywanie się na wymuszoną oryginalność i kreatywność (gdy zbliża się wystawa, to artysta dopiero wtedy coś zrobi, a tak to raczej nic =tfu!=) sprawiły, że zepchnięto na margines sztukę, która jest bliska życiu. A nadmierne skupienie się na nowoczesności (moim zdaniem: na tej podstawie błędnie twierdzi się, że sztuka się skończyła) zasłoniło obraz tego, co tętni w podziemiu i ma się całkiem nieźle. A czy sztuka przeżywa kryzys? Tak. Bo jeśli dominantę w polskich galeriach stanowią prace nie obnażające pracy od podstaw(!), talentu(!), wrażliwości(!), poszukiwania autentyczności(!), prace nie wyciągające ręki do odbiorcy (!)- niekoniecznie dosłownie (bo ludzie nie są na tyle naiwni, aby wierzyć zimnym pracom, a mówienie , że nie rozumieją tego, co widzą jest ignorancją i stawianiem siebie wyżej nad innymi - to niektórzy krytycy i kuratorzy czynić potrafią, oj potrafią), nie szukające z nim kontaktu, to faktycznie taki kryzys istnieje, ale jak napisałem wcześniej - to wina skupienia się na nowoczesności, bo obok istnieje sztuka wrażliwa, inna zupełnie. To temat bardzo rozległy, ale tak prosty, że słowa objaśniające wydają się być zbędne. W pewnej części rację mają: Iza Kowalczyk (tworzenie wspólnoty) i Piotr Bernatowicz (szukanie prawdy), bo dlaczego niby racja miałaby być tylko po jednej stronie zwłaszcza, gdy jest ona widoczna po dwóch stronach (które mogą dać części wspólne)...

    Pozdrawiam

    Tomek Rogaliński

  • izakow2

    Piotrze, wiesz, że Ciebie lubię, ale po prostu jak czytam Twoje odpowiedzi dochodzę do wniosku, że nasze postrzeganie sztuki jest całkowicie inne. Jeśli piszesz, że znajdzie się "prawdę", to należy wg niej należy żyć, to jakoś zupełnie nie znajduję możliwości przełożenia tego na sztukę. Obce jest mi też przekonanie, że można znaleźć prawdziwą prawdę i pewność siebie, że się wie, czym ta prawda jest. To już uważam za niebezpieczne, bo prowadzące do zwalczania tych, którzy tej prawdy nie podzielają, albo też wg tego, co piszesz, jej nie "odnaleźli". Dlatego Piotrze, Twoje poglądy uważam za niebezpieczne.
    Teorio, zgadzam się z tym, co piszesz, że krytyka systemu jest potrzebna. Podobnie jednak, jak pisałam w odniesieniu do wypowiedzi Piotra, bardzo często ta krytyka staje się przemawianiem za innych, czy w imieniu innych. I to też wydaje mi się niebezpieczne.
    Pozdrawiam

  • izakow2

    Do Tomka - "estetyka relacyjna", o której pisałam jest właśnie szukaniem wspólnego języka, wspólnych emocji, odkrywaniem sztuki bliskiej życiu.

  • Gość: [Tomek Rogaliński] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Tak wiem, Iza, że o tym pisałaś, ale ja też o tym napisałem, bo po prostu tak uważam, to moje przekonania.

  • Gość 150.254.103.*

    Iza, dziękuję na wstępie za wyrazy sympatii. Są one odwzajemnione :)
    Co do sztuki i prawdy. Nie oczekuję od sztuki, że będzie wyrażać prawdę, albo jej służyć. Uważam wolność za warunek twórczości. Bardziej traktuję dzieło sztuki jako partnera do dialogu. Mogę się z nim zgodzić lub nie, jeden głos może być ważny lub mniej ważny. Niektóre głosy mnie przerażają, a inne budują. Ale w przypadku wielu dzieł współczesnych mam wrażenie, że mają one niewiele do zaproponowania. Są pokryte, jak pisał Włodarczyk o socrealizmie, grubym kobiercem ideologii. Np czytając Twoje lub Piotra Piotrowskiego analizy sztuki współczesnej mam czasem wrażenie, że rozmawiam tylko z Wami a nie z dziełami, które opisujecie. A po co w takim razie sztuka, skoro staje się ona tylko pretekstem do wyrażenia własnych poglądów? Lepiej już porozmawiać bezpośrednio Wami i będzie to równie ciekawe :)
    Życie według prawdy odnosi do postawy, oznacza ni mniej ni więcej tylko życie wg wartości. To jest moja odpowiedź i jednocześnie alternatywa wobec etykietowania badaczy: lewica czy prawica.
    Co do tego czy moje poglądy są niebezpieczne, prowadzą do zwalczania tych, którzy prawdy nie podzielają. Nie bardzo rozumiem, dlaczego Twoje poglądy są bezpieczne, a moje nie. W którym punkcie moje poglądy są niebezpieczne? Czy ja głoszę nienawiść do innych ludzi? Zwalczam ich? Jeśli tak to - wskaż gdzie, w którym miejscu, bym mógł to skorygować, bo nie mam takich intencji.
    Czy to, że się z Tobą nie zgadzam w pewnych kwestiach i poddaję krytyce Twoje wypowiedzi jest zwalczaniem? Czy na tym ma polegać dyskusja, że na początku wszyscy uzgadniamy poglądy, wykluczamy tych co mają "niebezpieczne" poglądy a potem sobie dyskutujemy?
    Dokonujesz, moim zdaniem, niesprawiedliwej oceny.

  • thekrasnals1

    Do tematu: "Apolitycznie polityczni - The Krasnals" www.rp.pl/artykul/9149,959867-Apolitycznie-polityczni---The-Krasnals.html?p=1 - polecamy!

  • izakow2

    Hej Piotrze, ja pisałam o tym, że uznawanie swojej prawdy za jedyną słuszną, tudzież wypowiadanie się za innych jest niebezpieczne (a w zasadzie powinnam napisać: może być niebezpieczne), bo prowadzić może do wykluczeń lub/i protekcjonalizmu. Ale, jeśli tak nie uważasz, to się cieszę i przepraszam Cię, jeśli byłam niesprawiedliwa. Pozdrawiam

  • Gość: [Milena] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Być może podważanie słów nauczyciela nie jest rozsądne, ale zaryzykuję. Dr Piotr Bernatowicz napisał dwa posty niżej: "Życie według prawdy odnosi do postawy, oznacza ni mniej ni więcej tylko życie wg wartości. To jest moja odpowiedź i jednocześnie alternatywa wobec etykietowania badaczy: lewica czy prawica." Natomiast podczas Sesji SHS pojawił się komentarz: "Prawica to prawda." W takim razie, prawda jest alternatywna wobec etykietek czy jednak leży po prawicy?

  • izakow2

    Mileno, dziękuję, to logika. I logiczną konsekwencją tego byłoby, że poza prawicą nie ma wartości... Toteż mówiłam, że może być niebezpiecznie... A jednak...

  • Gość: [Piotr Bernatowicz] *.adsl.inetia.pl

    Pani Mileno, to nie jest tylko rozsądne, ale i konieczne - krytyczne analizowanie słów nauczyciela. I już sam fakt, że Pani to robi jest dla mnie dużą nauczycielską satysfakcją :)

    Gdybym powiedział "prawica to prawda" myliłbym się. Choćby dlatego że prawica to bardzo szerokie pojęcie, a ja też nie mam ochoty wcielać się w rolę politycznego agitatora. Na sesji SHS odpowiedziałem Izie na pytanie co przyciąga krytyków sztuki (między innymi mnie) do prawicy czy konserwatyzmu: "Tam jest prawda". I nie kłamałem, bo to co mnie przyciągnęło do myślicieli, których określa się jako prawicowych czy konserwatywnych - to właśnie fakt, że dla nich prawda jest żywym i fundamentalnym pojęciem. Że wciąż się ją traktuje poważnie.

    Natomiast wśród intelektualistów związanych ze środowiskiem lewicowym (wedle mojego rozeznania), którzy karmią się filozofią postmodernistyczną podważa się pojęcie prawdy i nie tylko to pojęcie. Wszystko staje się względne, a jeśli zaczyna się kwestionować ten sposób myślenia i zauważać sprzeczność między własnym doświadczeniem rzeczywistości, a tym jak ją tłumaczą owi myśliciele, innymi słowy zacznie się myśleć samodzielnie - no właśnie, wchodzi na "niebezpieczną" drogę.

    Ale oczywiście z faktu, że konserwatyści uznają prawdę, nie wynika wcale, że mają na nią monopol i jest tylko dla nich, i że zawsze zgodnie z nią postępują. Niestety tutaj też zdarzają się kłamcy i cynicy.

    Generalnie pojecie prawdy jest głębsze niż polityczny podział na prawicę i lewicę. Także relacje ludzi wobec niej wykraczają poza te podziały. Znam wiele osób utożsamiających się z lewicą polityczną, którzy mają w gruncie rzeczy bardzo konserwatywne podejście do wartości i prawdy. Sprawa wyboru politycznego, który często zaprzecza ich wartościom - na przykład ktoś kto jako główną wartość swojego życia uznaje rodzinę głosuje na partię, która robi wszystko, żeby pojęcie rodziny unieważnić - to już jest kwestia wolności, którą trzeba szanować (co nie oznacza, że nie można o tym dyskutować).
    Moim zdaniem, warto o tej prawdzie przede wszystkim myśleć, a nie o polityce. Tylko prawda jest ciekawa :) Dlatego niech Pani śmiało do niej dąży, krytycznie analizuje różne wypowiedzi i nie martwi się czy to bezpieczne czy nie.

  • Gość: [Tomek Rogaliński] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    "Moi drodzy, po co kłótnie,

    Po co wasze swary głupie,
    Wnet i tak zginiemy w zupie!"

    Wszak koniec świata za dziewięć dni (według kalendarza majowego), trzeba ładnie się pożegnać :D

  • izakow2

    Piotrze, ale od razu chciałoby się spytać, ale jaka prawda, czego dotycząca, co konkretnie masz na myśli? Rozumiem, że pociągają Cię teorie konserwatywne zakładające jakąś prawdę, ale skąd możesz mieć pewność, że teoretycy, których myśl Cię przyciągnęła się nie mylą? Chyba nie powiesz zresztą, że lewicowi teoretycy dążą do kłamstwa? No i jest coś jeszcze, co jest bardzo potrzebne w nauce - krytyczne myślenie, co sam, jak widzę również bardzo cenisz. Więc może jest raczej tak, że to, co uważasz za podważanie prawd jest po prostu krytycznym myśleniem? I dlaczego nie sądzisz, że na Twoje prawdy również należałoby spojrzeć krytycznie? Reasumując - nie widzisz sprzeczności? Bo jednej stronie jest zakładanie, że jest jakaś niezbywalna prawda, a po drugiej krytyczne myślenie (które nie musi prowadzić wcale do stwierdzenia, ze wszystko jest względne, bo to duże uproszczenie).

  • Gość: [schodydonieba] *.43-161-184.mc.videotron.ca

    Prosimy o wiecej pomyslow.
    Stadiony dla was juz gotowe!

    www.youtube.com/watch?v=EAVvg3G2llc

    Ja proponuje przedyskutowac nastepujacy temat: czy drzewo jest wysokie, czy tez zielone? A moze drewniane?

  • Gość: [schodydonieba] *.43-161-184.mc.videotron.ca

    Jestem fajny i nie pracuje za darmo. Szukam ze trzech fajnych dziewczyn, ktore nie pracuja za darmo. Moga byc Ukrainki. Wieczorami bywam subwersywny; rano jestem krytyczny.

    www.youtube.com/watch?v=kP-pGPB23BE

  • galeriabrowarna

    Jeżeli polityka bierze sztukę (jak chce Libera: obojętnie z której strony) to jak w każdym związku homoseksualnym prokreacji nie będzie.
    Chyba, że partogenetycznie czyli jak teraz - instytucjonalnie.
    Do niedawna wydawało się, że korzystniejszą strategią jest rozmnażanie płciowe, które umożliwia większą różnorodność potomstwa, na skutek m.in. rekombinacji genetycznej. Dlatego proponuję, żeby sztukę -jak dawniej- "brał" talent (obojętnie z której strony).

  • Gość: [Tomek Rogaliński] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Galeriabrowarna: "Dlatego proponuję, żeby sztukę -jak dawniej- "brał" talent (obojętnie z której strony)"

    Widzę, że nareszcie nie jestem sam na świecie w swoim poglądzie.

    Pozdrawiam


  • Gość: [Tomek Rogaliński] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Uważam również za sytuację wysoce paranoiczną zgłaszanie Sztucznych Fiołków do paszportów Polityki z tego względu, że talentu w tym żadnego, a zwyczajna konwencja owszem zabawna, śmieszna, mądra, ale niewypracowana od podstaw. Zgłoszenie przekorne, offowe, ale bezsensowne i żenujące.

    To tylko przyczynek do tego, aby faktycznie stwierdzić kryzys w sztuce skoro wybór trafia na działania tego typu.

  • Gość: [gość niedzielny] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Trzecia Droga,Druga Japonia, Zielona Wyspa...tak...
    -nr1 na ,,mojej,, liście w ostatnim czasie... :)
    www.neatorama.com/2006/07/26/good-morning-lemmings/
    choć i to jest niezłe:
    (...)prawa zwierząt w swej wolnościowej istocie są lewicowe... (!)
    ha,ha,ha
    ps.
    pzdr. dla Eskimosów !

  • Gość: [gość niedzielny] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    cyt:
    (...)Dlatego Piotrze, Twoje poglądy uważam za niebezpieczne. (...)
    znaczy się zamykać i eliminować takich osobników!
    -jeszcze jakiś tyfus zaczną roznosić czy coś innego... ;)

  • Gość: [schodydonieba] *.43-161-184.mc.videotron.ca

    Broniac sie przed standardami zachodnimi skazujecie sie na brak standardow. W tej sytuacji wygrywa argument sily. Jezeli nie wezmiecie za punkt wyjscia potrzeb klienta, to - w sprawie politykie kulturalnej - nigdy do niczego nie dojdziecie.

  • tomasz_kozak0

    REAKTYWACJA BLOGA "IDŹ NA WOJNĘ!"

    W mniejszym stopniu będzie on poświęcony sztuce, w większym zaś - szeroko rozumianej krytyce kultury.

    Wszystkich potencjalnych "wrogów" zapraszam do dialogu!

    idznawojne.blogspot.com/

  • thekrasnals1

    a oto właściwa trzecia droga, która jest naturalną konsekwencją zywrodniałych umysłów klasyków sztuki krytycznej. Obydwoje - Żmijewski jak i Kozyra dobrze o sobie piszą.
    the-krasnals.blogspot.com/2012/12/burzuazyjni-rewolucjonisci.html

Dodaj komentarz

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci