Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

Mroźne obrazy Kowalskiego i Janiak

izakow2

Choć ogłosiłam przerwę, wracam na chwilę, bo zastanawiałam się nad tematem zimy w sztuce. Gdy poszukuje się w sieci czegoś na ten temat, przede wszystkim pojawiają się zimowe, dość tradycyjne, pejzaże.


Myślę jednak, że fascynacja zimą wiąże się z czymś jeszcze niż tylko z zachwytem nad pięknymi widokami, a mianowicie z niesamowitymi kształtami i wzorami, które rysuje sama natura.


To między innymi wspomniane w poprzednim wpisie płatki śniegu, drzewa pokryte szadzią, to również wzory, które rysuje na szybach mróz. To swoiste fraktale o uporządkowanej, choć bardzo zróżnicowanej, strukturze, będące częścią większej całości.

 


 

 

Do tych wzorów rysowanych przez naturę odwołują się Piotr C. Kowalski oraz Joanna Janiak w cyklu "Obrazów mroźnych", które powstały w latach 2009-2012. W tym przypadku pokryte farbą obrazy wystawione są na działanie mrozu, np. - 10 czy - 15 stopni (takie są też tytuły poszczególnych obrazów). Bardzo niskie temperatury powodują ścinanie się farby, przez co na powierzchni płótna tworzą się bajeczne, niesamowite wzory.

 


 

Ciekawe jest w tych działaniach to, że przekraczają granicę między kulturą a naturą, wskazując, że jest niepewna i iluzoryczna, a może również na to, że bez natury nie byłoby kultury, ale przecież i na odwrót - bez kultury nie byłoby naszego rozumienia natury i zachwytu nad nią. 

 

 

Jadąc wczoraj na narty biegowe, słyszałam w radio wypowiedź pewnego polskiego kolekcjonera sztuki (niestety nie dosłyszałam nazwiska), który mówił, że nie znosi natury i na swój ogród wychodzi tylko dwa razy w roku, aby pokazać ogrodnikowi, co należy przyciąć. I pomyślałam, że jego zachwyt nad sztuką, którą zbiera, jest nieco fałszywy, jeśli nie potrafi docenić niesamowitości przyrody. Myślę też, że gdyby Joanna i Piotr nie mieszkali z dala od miasta i nie mieli okazji, aby codziennie obserwować zjawiska naturalne, przemiany pór roku, a niekiedy i niszczycielską siłę przyrody (gdy trąba powietrzna zniszczyła im stodołę), nie byłoby też tych obrazów - obrazów bajkowych, kojarzących się choćby z opowieścią o Królowej Śniegu.

 

 

I jeszcze ciekawostka - podobną właściwość mrozu wykorzystała Bogna Burska w "Kryształach" (2005-2006), o których pisałam przy okazji innej zimy... W tym przypadku są to fotografie, ale artystka użyła tutaj krwi, przez co jej prace stają się bardziej niepokojące, naprowadzając na znaczenia przemijania, ulotności życia, a nawet śmierci. Bo przecież zima, choć jest piękna, tradycyjnie utożsamiana jest ze śmiercią, po której jednak następuje odrodzenie.

 


Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Milena] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    "Obrazy mroźne" i "Kryształy" przypomniały mi o fotografiach Roberta Bueltemana, który wystawiał swoje rośliny na działanie prądu. Choć w tym przypadku można mówić raczej o połączeniu sztuki z nauką, to sama idea wydaje mi się zbliżona. Utrwalenie chwili, która po czasie jest nie do odtworzenia, sam efekt zależy bardziej od natury aniżeli od wpływu na nią człowieka i wreszcie współgranie z tą naturą, uzależnianie od niej wyników swojej pracy, życia...

  • detonator.art

    Miło, że pokazała Pani te obrazy. Akurat na forum blogu Galeria Browarna omawiane jest znaczenie słowa KICZ. :)

    galeriabrowarna.blogspot.co.uk/2013/01/zero-z-ero.html?showComment=1359146237663#c8272736685139951735

  • izakow2

    Dzięki za skojarzenie z pracami Bueltermana, jak sądzę trafne, gdy obrazy/prace powstają w wyniku czegoś jeszcze, niż ingerencja ludzka, są wytworem również natury i techniki.

    O kiczu też już pisałam, np. tutaj: strasznasztuka.blox.pl/2012/02/Kicz-i-pewna-anielica.html

  • detonator.art

    Udany tekst o kiczu. Dziękuję bardzo za polecenie. Przeczytałem z przyjemnością. Gdyby tak Pani połączyła swoją umiejętność czynienia ciekawych jak to w szkołach artystycznych mówią - researchaków, z wiedzą o plastyce obrazu artystycznego, to zaowocowałby to wielce ciekawym miksem.

    Niestety obawiam się, że twórcom tych Lodowych Obrazów i krwawych bazgrołków, jeżeli już sądzą, że są artystami, nawet i korepetycje u Szanownego Pana Biernackiego nie pomogą!

    Jak w Pani tekście stało, faktycznie, znaczenie słowa kicz pierwotnie odnosiło się do przedmiotów wykonanych z tańszych materiałów i w tym doszukiwano się ułomności w stosunku do lepszego wzorca. Dziś rozumie się je nieco szerzej. Odnosi się również do wytworów sztuko-podobnych aspirujących do miana dzieła sztuki. A że kicz kiczowi nierówny. Inną miarą przykłada się do twórców naiwnych, ozdabiających swoje prywatne wnętrza, ogródki, przydrożne kapliczki z potrzeby serca: miłości, wiary, pożądania. A inną do twórców uważających się za artystów i popełniających takie np. Lodowe Bohomazy.

    To co prezentują swoimi pracami Burska, Kowalski oraz Janiak, to dla mnie najgorszy sort kiczu: kicz samozwańczych artystów. Twórców mających dostęp do wybitnych osiągnięć sztuki. Znających wartości, którym hołdowali jej wielcy i którym hołdują miłośnicy, a pomimo tego próbujących oszukać tych ostatnich tanimi, graficznymi sztuczkami; zamiast ciężką pracą dążyć ku doskonałości. Kicz który nie jest sentymentalnym, małym, prywatnym odkryciem, ale aroganckim kłamstwem, upublicznionym z próżności i przyziemnej chęci grzania się w blasku chwały bycia artystą.

    Nie wiem jak Pani, ale ja czułbym się oszukany widząc takie prace w galerii sztuk pięknych. :(
    I stąd pewnie taka zależność: im większe aspiracje, wyżyny do których pretenduje kiczowaty wyrób, tym większe rozczarowanie. I w efekcie politowanie, jakie odczuwa się do jego twórcy.

    Pozdrawiam serdecznie i co złego to nie ja :)

  • izakow2

    Szanowny Panie,
    ma Pan prawo uważać za sztukę, co się Panu podoba. Każdy ma takie prawo. Ja akurat uważam, że przynajmniej od początku XX wieku, problemy warsztatu zeszły już na plan dalszy, a bardziej liczy się idea. W tym przypadku idea odnosi się do współdziałania czy współudziału natury. To jest trochę takie działanie, jak w przypadku fotografii (zresztą prace Bogny Burskiej to są akurat fotografie). Można ją uznawać za sztukę lub nie, ja akurat uznaję.

  • Gość: [bukor] *.icpnet.pl

    Kicz jest sztuką przyjemną i łatwą. Kicz musi się podobać. Kicz nie stwarza problemów, lecz przed nimi chroni. Czy prace Kowalskiego-Janiak i Burskiej spełniają ten warunek. Moim zdaniem nie!

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci