Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

Nasz narodowy kanibalizm

izakow2

 

1.08.2014 - 70. rocznica wybuchu powstania warszawskiego, oficjalne obchody, ale też powstanie jako atrakcyjny temat historii popularnej. A ja mam już dość tego kanibalizmu!


Sama historia powstania warszawskiego wpisywana jest w romantyczny paradygmat tradycji narodowo-wyzwoleńczej, która jest przede wszystkim historią bohaterstwa, odwagi, umiłowania czynu zbrojnego, często z góry skazanego na klęskę. Nasza oficjalna historia dokonuje swoistego uwznioślenia zbrojnych powstań, nie pyta o ich sens, wymazuje to, co potworne, dokonuje heroizacji uczestników i ich czynów (również bardzo ambiwalentnego udziału dzieci w powstaniu warszawskim – to Pomnik Małego Powstańca, Sala Małego Powstańca w muzeum, to również tegoroczna akcja (piknik?) „Podwórkowi powstańcy”, która ma odbyć się 3 sierpnia i przeznaczona jest dla dzieci w wieku od 5 do 12 lat).



 

Walka o wizję powstania jest walką o obrazy, a zarazem walką o wyobraźnię. Historia, która jest przedstawiona w samym Muzeum Powstania Warszawskiego ma przede wszystkim wymiar estetyczny. Ma uwodzić i nie zostawiać żadnych wątpliwości, co do sensu wybuchu powstawania. Kreowany jest tam dyskurs chwały, zaś interaktywność muzeum ma wymusić na zwiedzających poczucie uczestnictwa.  Widz muzeum ma nie tyle opłakiwać ofiary, ile wczuć się w ich wolę walki, odczuć ich męstwo, odebrać fakt uczestnictwa w powstaniu jako coś, w czym sam chciałby uczestniczyć. Ma poczuć się jak powstaniec, odczuć romantyczną potrzebę walki o niepodległość.

Opisywałam już na blogu wspomnianą salę Małego Powstańca, gdzie każde zwiedzające dziecko, słuchając piosenek Jana Pospieszalskiego, zakładając hełmy i ujeżdżając konie na biegunach powinno zapragnąć być małym powstańcem. Mój ośmioletni wówczas syn wyszedł z tej sali z obrzydzeniem.

Mówiąc o historii popularnej mam na myśli popularne interpretacje historii, a więc przede wszystkim filmy historyczne, reportaże, wspomnienia, fikcje, komiksy, muzykę popularną, koncerty, rekonstrukcje historyczne, gry wojenne, ale częściowo również muzea historyczne (w tym Muzeum Powstania Warszawskiego, gdzie można też pochodzić sobie po kanałach lub wypić kawę w kawiarni stylizowanej na Biklego).

Popularność tych form wynika z tego, że wzmacniają poczucie wspólnoty – z historią oraz z grupą ludzi, dla których równie ważna jest historyczna tradycja, ale w gruncie rzeczy przede wszystkim oferują rozrywkę. Ten rozrywkowy aspekt zabaw z historią znakomicie ujawnił w swoim filmie z 2013 roku Paweł Hajncel - polecam wszystkim zwolennikom rekonstrukcji.

Historia popularna to też różnego rodzaju „gadżety”, które można nabyć w muzeach, to także historyczne stylizacje czy wybrane elementy garderoby. W tym roku mytshirtdress wyprodukowało w limitowanej wersji koszulkę „Powstanie 44” ze śladem po kuli i plamą imitująca rozbryzganą krew.

 

 

Sarkastycznie powiedziałabym, że byłaby świetna na Marsz Zombie, ale towarzyszący reklamie napis: „W hołdzie Warszawie 44” w kontekście sprzedaży wizerunku tragicznej śmierci wydaje się pomysłem wyjątkowo wstrząsającym.  Jest to rodzaj kanibalizmu, którego jak najbardziej należy się bać…

Wspomniana przeze mnie historia popularna w dużej mierze kształtuje recepcję historii czy naszą historyczną świadomość. Historię II wojny światowej, wyzwolenia, powstania warszawskiego, a także Zagłady znamy nie tylko z podręczników historii, ale również z wersji sfabularyzowanych. W tych wersjach tragizm wojny przemieszany jest z elementami przygody, zabawy, romansu. Wymienić można tu produkcje, które przez długie lata zasilały wyobraźnię publiczności jak „Czterej pancerni i pies”, „Stawka większa niż życie”, produkcje komediowe (np. „Jak rozpętałem II wojnę światową”) oraz filmy poważniejsze, w których jednak również ważny jest wątek romansowy (np. „Kanał” Andrzeja Wajdy).

To także produkcje najnowsze – w tym roku powstały dwa filmy: „Powstanie Warszawskie” (reklamowany jako „pierwszy na świecie dramat wojenny non-fiction”) oraz „Miasto 44”, które pokazuje ponoć powstanie jak grę komputerową (Wojciech Engelking: „rzeź, jaka to świetna impreza”). A na marginesie, kiedy zobaczyłam zdjęcie z tego filmu, myślałam, że chodzi o nowy sezon mojego ulubionego serialu „Walking Dead”.

 


Ten ostatni to film o miłości, "Kanał" jakby został odesłany do lamusa...

W popularnych wersjach historii dominuje swoisty sentymentalizm, ujawnia się on równie mocno w muzyce popularnej czy w okolicznościowych koncertach. Na dzisiejszym koncercie rocznicowym, na którym śpiewano powstańcze pieśni publiczność otrzymała śpiewniki. Widziałam migawkę i zadrżałam na widok dzieci śpiewających z przejęciem: „Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój”.

Ta historia toczy się już od jakiegoś czasu, może od 2004 roku, kiedy otwarto Muzeum Powstania Warszawskiego. Można tam zakupić przeróżne pamiątki odwołujące się do powstania, a także gry i zabawki dla dzieci, m.in. grę planszową Zawiszak, układanki na temat powstania, powstańczy pamiętniczek, filiżanki z logo muzeum, a nawet cukierki krówki i wiele innych gadżetów. W roku 2009 firma Egmont Polska wydała grę planszową dla dzieci „Mali Powstańcy”. W tym roku firma Cobi wypuściła serię klocków „Powstanie Warszawskie”.

 

 

Zbigniew Libera, autor pracy „Lego. Obóz koncentracyjny” nie mógł przypuszczać, że jego artystyczna fantazja w nieco zmienionej wersji przerodzi się w realność. Warto też nadmienić o stylizacjach modowych „na powstanie”, w których zaczęli prześcigać się projektanci oraz szafiarki…

Można powiedzieć wręcz, że historia popularna zalewa nas wciąż nowymi reprezentacjami powstania, z których duża część skierowana jest do dzieci. Bo przecież, jak pisałam, jest to walka o wyobraźnię.

Ja na pewno nie posłałabym syna do powstania! „Sorry, Polsko” – jak śpiewa Maria Peszek -  „Lepszy żywy obywatel, niż martwy bohater!”. I przypominam na marginesie, że według Konwencji Genewskiej bezwzględnie zabroniony jest udział dzieci poniżej 15 lat w działaniach wojennych. Tym samym epatowanie dzieci figurą „małego powstańca”, zarażanie ich podniosłym nastrojem powstańczym, narzucanie im marzeń o walce, namawianie ich do zabaw w powstanie uważam za wyjątkowo obrzydliwe.

Podobnie obrzydliwe jest kupczenie obrazami śmierci. Od dawna już wiemy, że przeszłość stała się towarem, a wraz z nią towarem stały się cierpienie i śmierć. 


Oskarżam Polskę o żywienie się trupami. Może, zamiast śpiewać powstańcze pieśni, czas zacząć się leczyć z tego narodowego kanibalizmu!

 

P.S. A jeśli pojawi się pytanie o szacunek dla ofiar i pamięć, to odpowiem - nie wywlekajmy trupów i nie bawmy się na ich grobach, a pamięć powinna być przede wszystkim pamięcią krytyczną (czyli związaną z myśleniem o teraźniejszości i przyszłości).


Komentarze (11)

Dodaj komentarz
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl

    Zrób sobie fotkę z powstania??
    Bardzo proszę - tu jest cały film na youtube z powstania: jedyniesluszne.blox.pl/2014/02/Szczepionka-przypominajaca.html
    I każdy młody Polak powinien go zobaczyć. Jak wygląda, gdy tu i teraz, w 2014 roku strzelają do ciebie na ulicy jak do kaczki. Ten film moim zdaniem powinien być puszczany w szkołach, żeby nauczyć młode pokolenie, jak to naprawdę jest.

  • Gość: [jazgot] 142.243.254.*

    Moze to nie jest w najlepszym stylu, ale ci ludzie ktorzy to robia wyciagneli w miare poprawne wnioski z tych wszystkich tragedii. Przede wszystkim trzeba myslec o tych wojnach ktore beda. Odpowiedzialnosc za te katastrofy jak Powstanie 44, czy Holokaust ponosi pani imienniczkka Izabela, ktora nie chciala wyjsc za Wokulskiego. Oczywiscie nikt nie twierdzi, mysle ze moge tu poreczyc za jakies 80 % polskich facetow, ze nasze piekne Polki maja sypiac z facetami "dla idei", czy nawet "z rozsadku". Niemniej chciala pani przerabiac te kulture, to ma pani dobra okazje.
    ......
    Jakoi marketingowiec radzilbym podniesc ceny tych gadzetow i pchnac jako sztuke krytyczna. Jak drogie to dobre.
    ......
    Swoja droga to nizly pomysl zeby baby dyskutowaly o sprawach militarnych. Jeszcze tylko profesorow brakuje.

  • Gość: [jazgot] 142.243.254.*

    P.S.
    Nie chce sie wtracac w poznanskie sprawy, ale jak sie miewa bezkompromisowa pani Wojciak?

    www.youtube.com/watch?v=ziRR5h3b4YU

  • Gość: [schody do nieba] 142.243.254.*

    proba mikrofonu

  • Gość: [schody do nieba] 142.243.254.*

    A co to znaczy "nie puscilabym syna do powstania"? Jak sie cos zacznie to przyjda odepchna Izunie pod sciane, mezowi wykreca rece i synow zabiora. A kto zabierze? Ci ktorzy przyjda pierwsi. Zawsze tak jest. Wiec myslec trzeba przedtem, a nie potem.

  • Gość: [Rogaliński] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Odtwarzanie dawnych walk przez współczesnych można również traktować jako zbiorową terapię, uporanie się z traumą tragicznych wydarzeń lat minionych. Jak psychodrama - jedna z technik terapeutycznych. Trudno poddać to ostatecznej ocenie, dlatego jest i dobre, i złe, ma wymiar psychologiczny, osadzony w świadomości zbiorowej, którą postulował Carl Gustav Jung. Ale nie da się pominąć drugiej strony takich przedsięwzięć - przemysł związany z historią II wojny światowej kwitnie: gry, filmy, gadżety = biznes. I nad tym również warto się zastanowić.

    Rogaliński

  • Gość: [schody do nieba] 142.243.254.*

    @ Tomek Rogalinski

    A dlaczego nie mialby to byc biznes? Psychoterapia kosztuje od $ 70 do $ 180 za godzine ( a dokladnie 45 minut, z zegarkiem w reku ), nawet do tysiaca dolarow za dzien pobytu w specjalnym osrodku. Filmy "Shoah" i "Lista Schindlera" zostaly wypromowane jak wszystkie inne. A profesor Kowalczyk to za darmo o ideach Kristevej opowiada?

  • Gość: [Rogaliński] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Schody do nieba:
    "A dlaczego nie mialby to byc biznes? Psychoterapia kosztuje od $ 70 do $ 180 za godzine ( a dokladnie 45 minut, z zegarkiem w reku ), nawet do tysiaca dolarow za dzien pobytu w specjalnym osrodku. Filmy "Shoah" i "Lista Schindlera" zostaly wypromowane jak wszystkie inne."

    Też prawda. Pozdrawiam

    Rogaliński

  • Gość 142.243.254.*

    @ Tomek Rogalinski

    tez pozdrawiam ;-)
    www.youtube.com/watch?v=xNoTjnjh7lc#t=130

  • Gość: [schody do nieba] 142.243.254.*

    Izakow 2

    A co sadzi pani o tym, ze srodowisko "Polityki", a wiec ludzie ktorzy czesto maja okolo 70 lat, probuje narzucic mlodym ludziom co ma byc "cool"? Przeciez wy wciaz na nowo inscenizujecie Marzec 68", jakby nie bylo spraw aktualnych, wokol ktorych powinny toczyc sie prawdziwe debaty. I tacy wlasnie faceci ( co najmniej 60+ ) nakrecaja te wojny kulturowe. A grzeczne dzieci udaja niegrzeczna dzieci, zeby zademonstrowac dziadkowi i babci jakie sa grzeczne.
    Link:
    www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1588877,1,sprawdz-jaki-masz-swiatopoglad.read

  • Gość: [schody do nieba] 142.243.254.*

    Sztuka przez duze "S" nie dyskutuje, sztuka przez duze "S" oznajmia. Wiec ide do lekarza. Powiem ze mnie krolewna wyslala.
    www.youtube.com/watch?v=8c1ZB446bq4

Dodaj komentarz

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci