Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

Mediastions Biennale: Viva la Globalisation!

izakow2

 

Ostatnio działo się dużo, najbardziej pochłonęły mnie wystawy. Pomagałam w przygotowaniach do ekspozycji „Gorzki to chleb jest polskość” w BWA Karkonosze w Jeleniej Górze (stawiającej pytania o krytyczny patriotyzm). W Poznaniu organizowałam wystawę „Etnografowie w terenie”, mierząc się z materiałem z archiwum poznańskiego Instytutu Etnografii i Antropologii Kulturowej (odsyłam do recenzji Eweliny Jarosz). Teraz pracuję nad wstawą „Zapisane w ciele”, która odbędzie się w przyszłym roku w Warszawie. W Poznaniu było też kilka awantur, np. o powtórzony na wystawie w Zamku neon z Od-zysku Rafała Jakubowicza (ekspozycję widziałam, co podkreślam, bo niektórzy kazali mi nie wypowiadać się przed jej zobaczeniem, i uważam, że chwyt ten był zneutralizowaniem wywrotowego znaczenia pracy Rafała). Odbyły się też interesujące spotkania, jak choćby gorąca dyskusja w poznańskiej Zemście na temat sztuki krytycznej i książki Karola Sienkiewicza. Odsyłam do recenzji, która już, co poniektórych zdążyła zdenerwować. 

 

A dopiero co, w Art Stations otwarta została wystawa De.Fi.Cien.Cy., w której prace Andrzeja Wróblewskiego zdecydowanie deklasują twórczość Luca Tuymansa i Rene Danielsa (co wynika zresztą nie tylko z siły rażenia prac naszego artysty, ale też z nieprzemyślanej strategii kuratorskiej Ulricha Loocka)

 

Toteż zaskoczyła mnie prośba Maxa Dogina o relację z Mediations Biennale (bo kiedy to było?), ale i uświadomiła mi, jak bardzo zapuściłam blog, na którym zaczęły już nawet wyskakiwać strasznie denerwujące reklamy. Syn wyłączył mi ogląd reklam, więc nie mam już tego problemu, ale nie wiem, jak to wygląda u Was. Niepokojąc się więc o brzydki wygląd mojego blogu, postanowiłam spełnić prośbę Maxa i nadrobić nieco zaległości.

 

Recenzję z Mediations pisałam dla Kwartalnika Rzeźby w Orońsku, dlatego też tu zamieszczę jedynie krótką relację i przegląd najciekawszych prac. Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła od krytyki. Wystawa odbyła się pod hasłem „When Nowhere Becomes Here – Kiedy Nigdzie staje się Tutaj”, dotykając tym samym problematyki związanej z globalizmem, przemieszaniem się kultur, zanikiem znaczenia geograficznych odległości oraz nieograniczonym przepływem informacji. Ale – czy na ten temat można powiedzieć coś nowego i czy rzeczywiście geografia przestała się liczyć w świecie sztuki?

 

W ramach Mediations miało miejsce kilka niekompatybilnych wystaw, w tym trzy główne. Najważniejszą była „Berlin Heist” w Muzeum Narodowym i Bibliotece Raczyńskich, mająca zwracać uwagę na znaczenie nowej stolicy sztuki, jaką stał się Berlin; ekspozycja „Shifting Africa” prezentowana w Galerii u Jezuitów przedstawiała prace wybranych artystów afrykańskich oraz refleksje artystów europejskich na temat tego kontynentu. Natomiast wystawa „The Limits of Globalisation” w Centrum Kultury Zamek prezentowała z kolei 18 młodych polskich artystów wyłonionych z grona 200 twórców w projekcie badawczym Polish Art Tomorrow.

 

 

Ekspozycja dotycząca Berlina, oprócz kilku perełek, była niestety nudną, galeryjną wystawą. Do perełek zaliczyć można:  lustro z blizną Kadera Attii „Repair Analysis” (niestety umieszczona w takim miejscu, że wielu odbiorców do niej nie dotarło).

 

 

Znakomite były filmy i fotografie Juliena Rosefeldta, przywołujące z jednej strony atmosferę Berlina lat 20., a z drugiej – dziedzictwo niemieckiego romantyzmu. W wideo instalacji „My Home is a dark and cloud-hung land” pojawiały się urzekające krajobrazy z Bastei – Saksońskiej Szwajcarii, miejsca ulubionego przez niemieckich romantycznych malarzy, zaś część ujęć w charakterystyczny sposób odwoływała się do obrazów Caspara Davida Friedricha, ukazując pojedyncze sylwetki ludzkie – jednakże jak najbardziej współczesne, odwrócone tyłem do widza i kontemplujące naturę.

 

 

Świetna była feministyczna praca z pocztówkami Mathilde ter Heijne „Women to go” odnosząca się do odzyskiwania kobiecych biografii. Niesamowite wrażenie robiła też instalacja prac zmarłego tuż przed otwarciem Biennale Jana Berdyszaka. Tych kilka niezwykłych prac nie zacierało jednak wrażenia nijakości całej wystawy, zaś Berlin i jego aktualne znaczenia i uwarunkowania znikały.

 

Podobnie było w przypadku wystawy odnoszącej się do Afryki. Jej niespójność, przypadkowe wręcz zestawienia prac, prowadziły do konstatacji Rolfa Biera: „Ceci n‘est pas l’Afrique”. Skromna pocztówka z tym pomarańczowym napisem była chyba najlepszą pracą na tej wystawie, bo czym jest wrzucenie tego ogromnego i jakże różnorodnego kontynentu do jednej przegródki zatytułowanej „Shifting Africa”?

 


 

To zresztą mój największy zarzut do całego tego Biennale zorientowanego rzekomo na krytyczny namysł nad zjawiskiem globalizacji. Wątpliwości budziły już same kryteria doboru tematów głównych wystaw. Przy dwóch dużych ekspozycjach, z których najważniejsza odnosiła się tylko do sztuki jednej metropolii, jakim jest Berlin, druga zaś – do wąsko sprecyzowanej, młodej polskiej twórczości, trzecia ekspozycja umieszczona w dodatku w najmniej atrakcyjnej przestrzeni wystawienniczej, która odnosić się miała do całego kontynentu, taki geograficzny podział zmuszał do postawienia zarzutu powtórnego kolonializmu. Bo czy ktoś dzisiaj odważyłby się na wystawę próbującą w sposób całościowy ukazać Europę, albo chociaż Stany Zjednoczone? To podejście do Afryki potraktowanej ogólnie i całościowo potwierdza bezrefleksyjne potraktowanie przez kuratorów samej globalizacji, która została przywołana chyba tylko na zasadzie modnego hasła. Tym samym znikło z pola widzenia to, co lokalne, a raczej zostało zamienione w nieprawdziwy twór, w towar wystawiony na pokaz i na sprzedaż. Bo przecież „Ceci n‘est pas l’Afrique”!

 

Zdecydowanie najciekawsza była wystawa „The Limits of Globalisation” przygotowana przez Sławomira Sobczaka w Centrum Kultury Zamek, zadająca pytania o przyszły obraz polskiej sztuki.  Jednak również pod jej adresem pojawiły się zarzuty, wskazywano np., że ta ekspozycja wcale nie prorokuje na przyszłość, a jest jedynie potwierdzeniem obecnych zainteresowań pojawiających się we współczesnej sztuce polskiej. Wskazywano też, jak zwykle zresztą, na problemy techniczne. Mnie najbardziej zastanawiał sam tytuł wskazujący na granice globalizacji. Bo czy oznacza to, że tymi granicami jest „naszość” lub „rodzimość”, a więc coś w rodzaju młodej polskiej reprezentacji w sztuce?  Brzmi to dość naiwnie, zwłaszcza, że prezentowana na wystawie twórczość potwierdzała wpływ globalizacji. Choć pojedyncze prace zwracały się w stronę lokalności, większość z nich wpisywała się w uniwersalny język sztuki. Nie jest to zresztą zarzut, bo przeciez odnoszenie się do modnych trendów czy teorii może przynosić bardzo ciekawe rezultaty artystyczne, a sztuka chce uczestniczyć w uniwersalnych dyskuskursach. Ale, choć tytuł wydał mi się dziwny, wystawa była udana, a poza tym było na niej sporo "strasznej sztuki".  

 

Za dominujący trend można uznać posthumanizm, którego wpływ ujawniała np. świetna wideo-instalacja Elvina Flamingo (Jarosława Czarneckiego), śledzącego symbiotyczną naturę tworzenia charakterystyczną dla owadów (m.in. mrówek) budujących też własne struktury społeczne.

 

 

Jakub Jasiukiewicz przedstawił z kolei wizualizację planety zbudowanej z tkanki nowotworowej, która, jeśli o tym nie wiemy, przede wszystkim urzeka swoją estetyczną formą. Autor wskazuje w tej pracy na potencjalnych obcych zamieszkujących nasze ciała.  

 

 

Do relacji z innymi organizmami odwołał się też Artur Malewski w obiekcie pt. „Agnusek”, który ma kształt tradycyjnego wielkanocnego baranka, jakie wykonuje się z masła lub cukru, ale stworzony został z kurzu zebranego przez artystę w kościele, a więc pozostawionego po wiernych.

 


 

Do ludzko-zwierzęcych relacji odwołuje się też Liliana Piskorska w „Autoportrecie z kochanką”, w której przedstawiła pod postacią figur pokrytych futrem siebie i swoją partnerkę. Autorka zwraca tu uwagę na homoseksualne zachowania, które pojawiają się zarówno wśród ludzi, jak i wśród zwierząt, a tym samym są czymś wpisanym w naturę, koniecznym dla przetrwania gatunków. 

 


 

Pytanie o przetrwanie było obecne również w pracy „Białe rośliny” Katarzyny Szeszyckiej, ukazującej kłącza, które rozwijają się mimo braku warunków, ujawniając tym samym niezwykłą „wolę” życia. Na symbiozę z naturą  wskazywał też film wideo Izabeli Chamczyk „Faza fali”, w którym artystka zmaga się z morskimi falami. Z jednej strony odnieść można ten obraz do wzburzenia emocjonalnego, gdyż wideo działa silnie na odbiorców, sprawiając wrażenie, jakby fale miały za chwilę wciągnąć również ich, z drugiej strony obraz Chamczyk odczytać można jako przewrotną interpretację mitu o Wenus, która narodziła się z morskich fal. W kontekście posthumanizmu można odczytać także fotografie Michala Szlagi z serii „Stocznia” 1999 – 2014", zwracające uwagę na życie i śmierć maszyn (tu odsyłam do wcześniejszego wpisu na temat tej pracy).  Inni artyści wskazywali m.in. na stechnologizowane podejście do śmierci (Natalia Wiśniewska), jej fetyszyzowanie (Ewa Axelrad), pamięć i znaczenie fotografii (film Urszuli Pieregończuk), modelowanie rzeczywistości (Kornel Janczyk i Nicolas Grospierre).

 

 

Prezentowana była też instalacja Tomasza Kulki, gdzie przy użyciu miniaturowych figurek została przedstawiona typowa kibolska ustawka. Podczas otwarcia miał miejsce performance Angeliki Fojtuch, która zaprosiła widzów do małego pomieszczenia, w którym prezentowany miał być pełen okrucieństwa film, który autorka nakręciła w Strefie Gazy. Okazał się on jednak mentalną projekcją, z jednej strony nawiązując do słynnego happening 4’33’’ Johna Cage’a (na co zwrócił mi uwagę mój syn), z drugiej zaś – pytając o granice naszej wyobraźni.

 

Świetna ekspozycja nie przysłania jednak podstawowego problemu tej edycji Mediations Biennale, jakim jest brak krytycznego dyskursu na temat globalizacji i jej bolączek, na temat wciąż dominujących centrów (takich, jak Berlin) i powierzchownie, ogólnie traktowanych peryferii. Zabrakło krytycznej analizy na temat znaczenia sztuki współczesnej jako narzędzia globalizacji. Obraz współczesnej sztuki coraz bardziej zależny jest od globalnych mechanizmów, popytu rynkowego oraz zinstytucjonalizowanego świata sztuki budowanego przez centra. W gruncie rzeczy „Mediations Biennale” tę globalizację jedynie potwierdzało.

 

Komentarze (16)

Dodaj komentarz
  • Gość: [schody do nieba] 142.243.254.*

    A co slychac w Kambodzy? W Kambodzy gdy biedny goral ma dwie corki, to nieraz robi tak. Jedna sprzedaje do domu publicznego w duzym miescie w dolinie. Za pieniadze ktore ta corka przysyla do rodziny, goral kupuje drugiej corce plazmowy telewizor i instaluje satelite zeby mogla sobie ogladac Sundance Channel i powiekszac swoj kapital kulturowy. Dzieki temu druga corka bedzie miala szanse na lepsze zamazpojscie.

    www.youtube.com/watch?v=FkOzIivj6PU

  • Gość: [lolo pindolo z Poznania] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Pomagałam w przygotowaniach do ekspozycji Gorzki to chleb jest polskość w BWA Karkonosze w Jeleniej Górze (stawiającej pytania o krytyczny patriotyzm).
    -Projekt finansowany jest ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Miasta Jelenia Góra. Patroni medialni: Czas Kultury, NJ24, Nowiny Jeleniogórskie, Odra, Obieg, Gazeta Wyborcza
    ========================================
    krytyczny patriotyzm i Gazeta Wybiórcza ...
    hm....więcej pytań nie mam ... ;)
    ps .
    w Kambodży?
    tam niecierpliwie czekają na nowe wystawy...zapewne

  • Gość: [schody do nieba] 142.243.254.*

    Jest kultura "bylem na fajnej imprezie" i jest kultura "ide na fajna impreze". Dwa rozne typy satysfakcji psychicznej, dwa diametralnie rozne skutki ekonomiczne. Nieobecnosc usprawiedliwiona.

    www.youtube.com/watch?v=rT-FoZt95D4

  • Gość: [jazgot] 142.243.254.*

    Ja jestem ciekaw czy gdyby byl ten holokaust, to pani Iza staralaby sie skombinowac cos do zarcia ( i moze jakies fajki ) oraz skad pani Iza wie ze nie jest holokaust.
    No i dlaczego ta niechec do wyznania handlowego wciaz pani Izie z niczym sie nie kojarzy.

    no albo gdyby byl lew?
    www.youtube.com/watch?v=G7EtOYAIXto

  • Gość: [schody do nieba] 142.243.254.*

    No dobrze. Czytalem ze nowy prezydent Poznania chce oddawac nie wynajete pomieszczenia artystom. Ile miejsc pracy zamierzacie w ten sposob wykreowac? Zrobilem kiedys szacunkowe obliczenia biorac za punkt wyjscia konwencjonalna galerie, w rodzaju BWA. Wyszlo mi ze mozna wykreowac okolo dwustu miejsc pracy. Nic nie dokladajac w ostatecznym rachunku ekonomicznym, a jeszcze zarabiajac.

  • Gość: [schody do nieba] 142.243.254.*

    he, he..

  • Gość: [schody do nieba] 142.243.254.*

    Proba mikrofonu wykazala ze na tym blogu nie ma tematow tabu. A wiec polecam:

    www.theatlantic.com/business/archive/2014/12/millennials-arent-saving-money-because-theyre-not-making-money/383338/

    Oczywiscie takie frustracje mozna "zagospodarowac". Ale to wcale nie oznacza ze cos sie od tego "zagospodarowywania" zmieni.

  • Gość: [schody do nieba] 142.243.254.*

    A nie sadzi ciocia Iza, ze wywrotowosc jegomoscia ze Szczecina i jego kolegow, jest troche 'old school'? Czy tez mafia profesorska dzieciakom nawet zabawe w underground ukradnie?

    www.youtube.com/watch?v=Se302ePQQKk

  • max.dogin

    Pani Izo!

    Dzięki za spełnienie prośby. Bardzo chciałbym obdarzyć uczuciem miłości Mediations Biennale i chciałem się dowiedzieć, jaki jest Pani obecny nastrój (wtedy 2 lata temu krytyka trzeciej edycji Biennale była euforyczna)? Jeśli uważa Pani, że bardzo zapuści(ła) blog to ma Pani poważniejszy problem. Czytając już zamieszczone komentarze odnoszę wraźenie, że został strollowany. Tak dalece, że mnie osobiście odstraszają dzielić się krytycznym komentarzem na temat Pani postu. Może uda się Pani wyprostować niebawem tą sytucję?

    Pozdrowienia z Hamburga - max dpgin :)

  • Gość: [schody do nieba] *.227-83-70.mc.videotron.ca

    @ Max Dogin

    Panie Dogin. Wracaj pan do piaskownicy, dobrze? To jeszcze nie pora. Radze panu za kazdym razem, gdy sie pan wypowiada, udowadniac ze nie jest pan intruzem. Ale punkta pan zarobil z pewnoscia.

  • Gość: [schody do nieba] *.227-83-70.mc.videotron.ca

    A okregowe targi przyborow szzkolnych......? Od czegos trzeba zaczac.

  • Gość: [schody do nieba] 142.243.254.*

    @ Max Dogin

    A moze pan mi powie co jest "wywrotowe" w projektach tego Jakubowicza? Bo ja mieszkam w kraju indian i wiem jak im sie kojarza takie sprawy jak muzea, biblioteki, a przede wszystkim szkola.

  • izakow2

    Panie Maxie, dzięki za uwagę! Tak, ta edycja slabsza od poprzedniej. Trollami proszę się nie przejmować, widać nudzą się ;)
    Pozdrawiam

  • Gość: [lolo pindolo z Poznania] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    =====================================
    Anda Rottenberg i Izabella Kowalczyk nie żyją!!!! brutalne morderstwo! Krwawy Sylwester !
    P. K.: zabijałam, by czuć się kochana
    (wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Patricia-Krenwinkel-zabijalam-by-czuc-sie-kochana,wid,16801607,wiadomosc.html)
    Straciłam kontakt ze znajomymi, rzuciłam szkołę, zaczęłam pić, palić marihuanę i brać wszystko, co było dostępne w domu - opowiada K. Dodaje, że nigdy nie wiedziała do końca, kim jest, dokąd zmierza i co chce robić.
    To właśnie K. krwią ofiar napisała na ścianie "śmierć świniom"
    Dzisiaj jestem, kim wybrałam, że będę. Każdego dnia biorę odpowiedzialność za każde wypowiedziane słowo, za każdy czyn i za wszystko to, w co wierzę - podsumowuje.
    Wiadomo, że nikt normalny nie wbija sobie noża w brzuch, ot, tak
    sobie. Wiadomo również, że łatwiej jest próbować udowodnić, iż ktoś
    był świrem i dlatego wsadził sobie nóż, niż próbować ustalić,
    dlaczego wsadził sobie nóż, choć świrem nie był. Nie mogę oprzeć się
    wrażeniu, że ktoś z kogoś chciał zrobić świra. Inna sprawa: pani
    K.zeznała, że wiedziała o trudnej sytuacji finansowej
    F. i dlatego pomagała mu m.in. pożyczając pieniądze,
    podczas gdy z akt wynika, że pani K. żyje w separacji z mężem,
    nie pracuje, natomiast F. pracuje od czasu do czasu, zarabia,
    i jeszcze dostaje pieniądze
    od matki, która jest żoną zamożnego cudzoziemca".
    Na nożu, którym B. miał się pchnąć, nie znaleziono odcisków
    palców innych niż odciski palca
    (
    forum.gazeta.pl/forum/w,14,98497119,policjanta który zabezpieczając
    ślady nieostrożnie uchwycił.)
    =============================
    w zaistniałej sytuacji:
    szczere kondolencje rodzinie...
    życie potrafi być brutalne... :(
    czuwaj!

  • Gość: [lolo pindolo z Poznania] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    i okazało się to wszystko nie jest Prawdą!
    to jakiś facet z Canady rozsyłał linki i dołączał filmy z YoUtUbe...
    otrzymałem emila z adresu: kowalczyki@gmail.com :
    nie wierzcie w te brednie ...
    w Meksyku jest wspaniale! woda super ciepła...
    a zaraz narty w Alpach ... :)
    życie jest piękne!
    Art is Power!
    proszę pozdrowić czytelników Bloga,bo ten rok będzie w sztuce zajefajny !!
    Wasza Iza K.

  • Gość: [schody do nieba] 142.243.254.*

    Jak wroci to ja zrestrukturyzujemy, urynkowimy, a przede wszystkim wyedukujemy ;-))

    www.youtube.com/watch?v=WrZh2rQPAAA

Dodaj komentarz

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci