Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

O filmie Nasza klątwa

izakow2

 

Już niedługo rozdanie Oskarów. Cieszą nominacje dla polskich produkcji, wśród których znalazła się „Nasz klątwa” Tomasza Śliwińskiego.

 

 

 

 

Ten poruszający dokument opowiada historię twórcy filmu i jego żony – Magdy Hueckel, którzy od urodzenia swojego syna Leosia mierzą się z jego chorobą, jaką jest klątwa Ondyny. To bardzo rzadka choroba nosząca fachową nazwę zespołu wrodzonej ośrodkowej hipowentylacji. Chorzy na tę przypadłość mogą podczas snu doznać zatrzymania oddechu, zaburzona jest u nich bowiem kontrola oddychania. Dlatego też chorzy muszą żyć z tracheotomią i zależni są przez cale życie od aparatury wentylacyjnej.

 

Siłą filmu jest jego bolesna szczerość. Otwierająca scena ukazuje Magdę i Tomka przed powrotem ich synka ze szpitala. Siedzą na kanapie, przed którą ustawili kamerę i rozmawiają ze sobą o sytuacji, w jakiej się znaleźli. Widać ich przemęczenie oraz smutek. Problem zdaje się ich przerastać. Nie wiedzą, czy sprostają opiece nad tak ciężko chorym dzieckiem, czy będą umieli z nim żyć.  Z drugiej strony przeraża ich myśl, że mogliby go stracić. Zastanawiają się też nad piętnem, jakie choroba odciśnie na psychice ich syna. Towarzyszą im lęk, niepokój, ale pojawia się też nadzieja.

 

 

 

 

Nieuleczalna choroba dziecka zawsze jest ciosem, a, jak w tym przypadku, odkryta po porodzie powoduje, że w rodzicach pojawiają się sprzeczne uczucia – radości z przyjścia dziecka na świat, ale też złości, że dotknęło to akurat ich oraz strachu związanego z tym, co będzie dalej. Rodzice próbują sobie na najróżniejsze sposoby zracjonalizować tę sytuację. W rozmowie Magdy i Tomka pada stwierdzenie, że Leoś jest materializacją lęków Magdy, które towarzyszyły jej w czasie ciąży.  Ale też w tym momencie Magda zdaje sobie sprawę z tego, że nie może już dłużej myśleć negatywnie, że od teraz muszą zacząć walczyć o życie Leosia oraz jakość tego życia.

 

Wraz z Magdą i Tomkiem oraz towarzyszącą im kamerą poznajemy ich świat – długie i puste szpitalne korytarze; dom, który przypomina szpital ze względu na ilość sprzętu potrzebnego, aby uchronić dziecko przed śmiercią; kłębiące się po podłodze rurki. Mimo, że pomysł na film zrodził się z potrzeby wspólnych rozmów, nie jest on jednak przegadany. Niezwykle sugestywne, niemal minimalistyczne sceny mówią tyle samo, albo i więcej, co słowa.

 

Rodzice Leosia wprowadzają nas do swojego świata, który próbują oswoić. Nie jest to łatwe, gdyż mierzą się nie tylko z chorobą dziecka, ale też z nieprzyjaznym systemem polskiej służby zdrowia. Uczą się żyć z chorobą, przyzwyczaić do świszczącego oddechu swojego dziecka, do głośnej aparatury, nauczyć się czynności pielęgnacyjnych, choćby takich jak zmiana rurki do tracheotomii – to jedna z najtrudniejszych i najmocniejszych scen w filmie. Powoli ich życie normalnieje, a symbolem tego jest pierwszy wspólny wypad za miasto. Ostatnie sceny pokazują, że zwycięża jednak nadzieja. Wspólny taniec, przebitki ukazujące uśmiechniętego Leosia, jego zabawę, poznawanie świata, pierwsze urodziny…  Szczęście wyrwane chorobie, a może nawet i śmierci.

 

 

 

 

Choć nakręcili ten film przede wszystkim po to, aby poradzić sobie z własnymi lękami, Magda Hueckel i Tomek Śliwiński opowiadają tę historię nie tylko dla siebie, a raczej dla wszystkich rodziców chorych dzieci, a także dla ludzi mierzących się z ciężkimi doświadczeniami.  Pokazują, że trzeba walczyć w każdym przypadku i nie wolno się poddawać, nawet, jeśli wiemy, ze nie będzie happy endu. Autorzy już wykorzystali ten film, aby zbierać pieniądze na badania nad tą chorobą. Może on stać się też przyczynkiem do dyskusji na temat życia z chorobą, wykluczenia, jakie dotyka osoby chore czy ich bliskich, medycznej opieki nad chorymi czy niepełnosprawnymi dziećmi.

 

To ważny film, mocno trzymam kciuki.

 

Można go zobaczyć na stronie The New York Timesa, a historia życia Leosia można śledzić na bieżąco na Leoblogu.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [wszystko jedno] *.dynamic.chello.pl

    "Otwierająca scena ukazuje Magdę i Tomka przed powrotem ich synka ze szpitala. Siedzą na kanapie, przed którą ustawili kamerę i rozmawiają ze sobą o sytuacji, w jakiej się znaleźli. Widać ich przemęczenie oraz smutek." - biedne ofiary Big Brothera, lansik na chorobie dziecka, naprawdę wzruszające ;)

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci