Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

Josephine, Izabella i inne

izakow2

Wystawa Izabelli Gustowskiej „Nowy Jork i dziewczyna” w poznańskiej galerii Art Stations to jeden z ważniejszych projektów tej artystki.

Historia odnosząca się do postaci Josephine – Jo – Hopper opowiadana jest poprzez multimedialne prace umieszczone na trzech poziomach galerii. Pierwszy poziom mówi o wirtualnym wejściu autorki w obrazy Edwarda Hoppera, w których spotyka ona swoją bohaterkę, a jego żonę i modelkę. To również zapowiedź wirtualnego wejścia w świat tej zapomnianej artystki, znanej jedynie jako żona i muza wielkiego amerykańskiego malarza. Drugi poziom to archiwalia odnoszące się do postaci Josephine, a także do sztuki feministycznej. Znalazły się tu również prace Anety Grzeszykowskiej, Ady Karczmarczyk i Evy Rubinstein. Trzeci – jest poziomem, na którym odbywa się odgrywanie głównej protagonistki przez współczesne Josephiny, do których należy też sama artystka. To próba odtworzenia jej świata, miejsc, z którymi była związana, które odwiedzała, dróg, które pokonywała. Znakiem rozpoznawczym Josephine staje się kapelusz znany z obrazów Hoppera, który Gustowska kupiła w nowojorskim second-handzie, który być może należał kiedyś do samej Jo.

 

 

 

NY3

 

 

 

Josephine (1883 – 1968) po ślubie z Hopperem w 1924 roku z artystki i aktorki stała się przede wszystkim jego żoną i modelką. Swoją twórczość, już po śmierci Hoppera chciała przekazać do Whitney Museum, jednak muzeum nie było nią zainteresowane, przyjęło tylko część prac wraz ze spuścizną Hoppera. Większość jej obrazów i rysunków zaginęło.  Nie jest więc postacią znaną z historii sztuki, jeśli już to jako tajemnicza kobieta w kapeluszu występująca na obrazach Edwarda.

Kuratorka wystawy Agata Jakubowska napisała, że celem Gustowskiej było przeciwstawienie się wymazywaniu kobiet, przywrócenie Josephine Hopper zbiorowej pamięci. Można więc uznać ten projekt za artystyczne „przepisywanie” historii sztuki. Jednak dla Gustowskiej Josephine jest punktem wyjścia, jak pisze Jakubowska, „do rozbudowanej refleksji na temat losu kobiet i ich twórczości, (nie)możliwości rozwijania potencjału twórczego i (nie)spełnienia”.

 

 

 

NY4

 

 

 

Dlatego postać Josephine zostaje uwspółcześniona, jej życie jest niejako odgrywane przez dwanaście kobiet. Tym samym artystka zadaje pytanie o trajektorie życia współczesnych kobiet – artystek. Ile z nich zmuszonych jest zrezygnować z własnych marzeń i ambicji, ile przestaje marzyć o sławie i rezygnuje z własnej kariery ze względu na rzeczywistość obsadzającą kobiety wciąż w tradycyjnych rolach, niewidzącą w nich genialnych twórczyń? Jest to więc opowieść pytająca o możliwości artystycznego spełnienia, ale też pokazująca pewną wspólnotę doświadczeń, związaną z podążaniem tymi samymi „ścieżkami”.  

Odczytuję tę pracę również jako narrację o artystycznej geografii, bo to nie przypadek, że historia dzieje się w Nowym Jorku, a więc mieście uchodzącym za stolicę światowej sztuki, mieście dyktującym trendy artystyczne, ale też miejscu, gdzie pojawia się największa konkurencja, gdzie sukces udaje się osiągnąć jedynie nielicznym i gdzie najliczniejsza jest tzw. ciemna materia świata sztuki.

 

 

NY_1

 

 

 

Artystka odwiedzając muzea i wystawy poświecone tórczości feministycznej odkrywa, że również ta sztuka posiada swój kanon, że także ona oparta jest na zachodnio-centrycznym paradygmacie. Ujawnia to poziom rzeczy, a więc swoiste archiwum wizualne artystki, w którym możemy odnaleźć odwołania do Judy Chicago, Diane Arbus, Cindy Sherman. Wydaje się jednak, że Gustowska chce zdywersyfikować ten kanon, wprowadzając takie artystki jak: campowa Ada Karczmarczyk czy Aneta Grzeszykowska stosująca mimikrę i zawłaszczająca fotosy Cindy Sherman. Tym samym ekspozycja staje się też polemiką ze słynną, przywoływaną tu, pracą Judy Chicago „Dinner Party”, pokazując, że historia kobiet to nie tylko kanon znanych twórczyń, którym Chicago przydzieliła miejsca przy swoim stole, ale też historia kobiet zapomnianych, wymazanych, skazanych na milczenie, historia modelek i żon artystów (przywołana jest również Ada Katz, żona Alexa Katza, a więc kobieta w czepku). To także historia artystek z „prowincji”. Tym samym realizacja Gustowskiej staje się przede wszystkim dyskusją z kanonem, zarówno tym tradycyjnie przyjętym przez historię sztuki, jak i kanonem feministycznym, marginalizującym artystki z innych – gorszych części świata. Wystawa zmusza też do postawienia pytania o sens funkcjonowania kanonów w świecie, w którym kariera artystyczna jest wynikiem splotu sprzyjających okoliczności, a do tych raczej nie należy bycie kobietą.

 

 

 

NY2

 

 

 

Izabella Gustowska po raz kolejny podjęła udaną próbę przejścia, niczym Alicja, na drugą stronę lustra; praca jest niezwykle poetycka, nasycona wieloma znaczeniami; perfekcyjnie wykonana jest wielokanałowa projekcja ukazująca współczesne Josephiny, szkoda tylko, że głos narratora w przypadku niższych poziomów jest męski. Bo jest to zdecydowanie opowieść o kobietach i kulturowych uwarunkowaniach, z jakimi muszą się mierzyć.

 

Wystawa jest prezentowana w poznańskim Art Stations do 7.02.2016.

 

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • Gość: [schody do nieba] *.201-203-24.mc.videotron.ca

    To dlaczego nie zrobicie z waszego Poznania nowego Nowego Jorku? A wrecz podkladacie noge ludziom, takim jak dyrektor Malty, ktorzy popychaja sprawy do przodu? Nikt nas nie kocha, nikt nas nie lubi, wszyscy sa glupi i grubi.

  • Gość: [schody do nieba] *.201-203-24.mc.videotron.ca

    Nie wiem jak wystawa, ale ten wpis ignoruje historie, roznice kulturowe i geografie. Ameryka to jest prowincja, sklada sie z wyrzutkow. A Nowy Jork to juz permanentny oboz uchodzcow.

  • Gość: [Ryszard petru] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    ja jestem najlepszy !
    Wy macie spłacać kredyty ,a nie zajmować się Straszną Sztuką !
    ps.
    cytat z Seksmisji:
    Maks: Sfiksowałyście, boście chłopa dawno nie miały! Chłopa wam trzeba!
    Lamia: Co to znaczy mieć chłopa?
    Berna: Prawdopodobnie chodzi o męską służbę domową, bardzo rozpowszechnioną w XX wieku.

  • Gość: [schody do nieba] *.201-203-24.mc.videotron.ca

    @ Ryszard petru

    Idealy lewicowe sa dobre gdy sa pieniadze do podzialu, a nie dlugi do podzialu. Poza tym jak ktos jest na socjalu ( sfera budzetowa ) to nie krytykuje i nie poucza innych. Warto interesowac sie czyms poza <polem sztuki> bo sporo sie przez te sto lat zdarzylo i zmienilo.
    Co do Seksmisji - pelna zgoda. Moglyby poczytac co na ten temat pisuje Martha Rossler.

  • Gość: [schody do nieba] *.201-203-24.mc.videotron.ca

    No i czy to nie Jozefina skolonizowala umysly tych innych kobiet? Ach te lata 60 -te. Oby trwaly wiecznie.

    www.youtube.com/watch?v=Qu_rItLPTXc

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci