Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

Nowe inicjatywy kuratorskie w Poznaniu

izakow2

W Poznaniu, 14.01.2016 została otwarta nowa galeria FWD, mieści się w Pasażu Różowym, a więc wśród sklepów, studia tatuażu i innych miejsc związanych z komercją. Prowadzące galerię Maria Ancukiewicz i Ewa Mrozikiewicz, absolwentki specjalności kuratorskiej na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu, nie są jednak nastawione na działalność typowo komercyjną, ale raczej na podejmowanie dyskusji o sztuce.

 

DSC_9142_a

 

Pierwsza wystawa „Art at the First Sight” odnosi się do kwestii autorstwa, znaczenia sygnatury artysty/artystki oraz problemu kopii i oryginału. Pomysł ekspozycji powstał po zakupieniu na pchlim targu w Holandii małych kolaży Kurta Schwittersa, które choć noszą podpis autora, mogą być jedynie udanymi podróbkami. Skłoniło to autorki ekspozycji do pytań, czym jest podpis artysty/artystki? Poprosiły więc wybranych polskich twórców (Ewę Axelrad, Wojciecha Bąkowskiego, Tymka Borowskiego, Olafa Brzeskiego, Nicolasa Grospierre’a, Izabellę Gustowską, Adę Karczmarczyk, Łukasza Jastrubczaka, Jerzego Kosałkę, Jarosława Kozłowskiego, Zofię Kulik, Przemysława Mateckiego, Gizelę Mickiewicz, Dorotę Nieznalską, Joannę Rajkowską, Józefa Robakowskiego, Jadwigę Sawicką, Pawła Susida, Jakuba Woynarowskiego) o przesłanie im własnych sygnatur. Niektórzy potraktowali to bardzo dosłownie, wysyłając jedynie podpisy (mniej lub bardziej wyraźnie, skromne lub wielkie – zajmujące całą kartkę.

 

DSC_9244_a

 

Inni postanowili zabawić się tym zadaniem, wskazując zarazem na ambiwalencje związane z autorstwem. Bodaj najciekawsza jest propozycja Doroty Nieznalskiej, która przesłała spreparowaną kopię historycznego zdjęcia, ukazującego m.in. Hitlera, odnoszącą się do jej ostatniego projektu „Przeszłość, która nie chce przeminąć” i na tym zdjęciu umieściła swój podpis. Wskazała tym samym, jak bardzo autor/autorka i jego/jej postrzeganie uzależnione jest od aktualnych projektów.

 

DSC_92862_a

 

Paweł Susid przemienił własną sygnaturę w obraz, w którym oferuje usługi malarskie, Przemysław Matecki podpisał się na kartce z kopią obrazu Andy’ego Warhola z Marilyn Monroe, zaś Jerzy Kosałka przesłał jakby odcięty kawałek obrazu z własnym podpisem.

 

DSC_9253_a

 

DSC_9252_a

 

DSC_9254_a

 

Czym bowiem jest sygnatura artysty dzisiaj, gdy teza o śmierci autora wydaje się już mocno ugruntowana? Ale, dlaczego wobec tego tak bardzo zwracamy uwagę na autorstwo? Dlaczego ma dla nas znaczenie, czy praca jest prawdziwa, czy jest kopią? Czy wciąż nie postrzegamy sztuki przez pryzmat tego, kto jest autorem/autorką? Czy wobec tego sama sygnatura posiada swoistą aurę, o której mówił Walter Benjamin? Czym jest autorski podpis w kontekście prac, które są współtworzone przez innych, gdy być może jedynie, co autorskie – to sam podpis? Jakie znaczenie ma autorstwo, gdy prace stają się – jak u Schwittersa – kolażami i zlepkami innych prac, mediów, wycinków rzeczywistości?

 

DSC_9201_a

Przy okazji warto odnotować, że na wystawie zjawił się niewyobrażalny tłum ludzi. Podobnie dzieje się w otwartej stosunkowo niedawno galerii Rodriguez (tam, również w ostatni czwartek zaprezentowano ciekawą wystawę Natalii Bażowskiej odnoszącą się do związków kultury i natury).

 

bazowska

 

Wskazuje to na ogromną potrzebę tego rodzaju inicjatyw w Poznaniu oraz problemy instytucjonalne tego miasta. Pisałam niedawno o coraz bardziej konserwatywnym Poznaniu, o niewystarczającej ilości miejsc dla bardzo ciekawego i zróżnicowanego środowiska związanego z poznańskim Uniwersytetem Artystycznym i o braku wystaw ważnych poznańskich artystów. Bo odkąd zlikwidowana została Galeria ON, a Arsenał stał się ostoją konserwatyzmu, w zasadzie poznańskie środowisko artystyczne nie ma swojego miejsca. Niezrozumiałe jest, że nasza szkoła nie ma własnej galerii w Poznaniu (ma za to w Berlinie, co uważam za absurd). Dziwi to zwłaszcza w kontekście wystaw dyplomowych i końcoworocznych oraz prowadzonych przez nas studiów kuratorskich.

Organizowanie wystaw w ramach zajęć na specjalności kuratorskiej to porywanie się z motyką na słońce. Właśnie teraz moje świetne studentki  - Ola Janz, Ola Jaraszkiewicz i Sylwia Siwiak przygotowują wystawę „Status: Pasożyt” (otwarcie w piątek, 22.01., godz. 19, ul. Fredry 7/100), pracując, wraz z artystami i artystkami w dość chłodnym budynku MONY - Inner Spaces.

Zdając sobie sprawę z rozmaitych przeciwności, a przede wszystkim braku odpowiednich środków na zorganizowanie ekspozycji, dałam im wybór: mogą robić wystawę na zaliczenie, albo jej nie robić. Zdecydowały, że ją zrobią i chyba słusznie, bo jak inaczej mają nauczyć się praktyki kuratorskiej? Udało się to dzięki gościnności MONY, a szczególnie Kasi Kucharskiej. Jednak jestem zła, że musimy funkcjonować pasożytując na innych instytucjach, nie mając własnego miejsca.

Dobrą ilustracją do tej sytuacji wydaje mi się praca „Wolny Strzelec” (2013) Zbigniewa Libery, która będzie prezentowana na wystawie…

 

libera_strzelec_a

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci