Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

Aleka Polis o niewidzialnej pracy

izakow2

W styczniu tego roku Ola Polisiewicz, znana jako Aleka Polis odbyła w Teatrze Cinema w Michałowicach przeszkolenie ze sprzątania ze specjalizacją sali prób. Pod okiem instruktorów teatralnych przećwiczyła serię gestów i ruchów umożliwiających efektywne sprzątanie. Z otrzymanym od Katarzyny i Zbyszka Szumskich certyfikatem, pojechała w Polskę sprzątać publiczne galerie. Zamierza objechać cały kraj. Dotychczas posprzątała galerię BWA w Jeleniej Górze, wrocławską Awangardę, a także galerie w Bytomiu, Opolu i Wałbrzychu. Z każdej akcji zostają szmaty od mycia podłogi, stemplowane i podpisywane przez dyrektorów i dyrektorki galerii, stając się widzialnym znakiem pracy, która zwykle pozostaje niewidzialna.

 

03szmata_jelenia_pieczatka

 

Akcja Aleki Polis nosi tytuł „Rosa Rotes Städtchen”, co stanowi nawiązanie do Róży Luksemburg, zwracając uwagę na wartość każdej pracy, również tej najmniej prestiżowej; odnosi się też do określania niemieckiej lewicy przez ugrupowania prawicowe (co ma wskazywać, że lewica jest nie tylko czerwona, ale i różowa, kojarząca się z mniejszościami seksualnymi). Bezpośrednim bodźcem do podjęcia tych działań było z kolei przeczytanie przez Alekę książki „Miasteczko Hibiscus” opowiadającej o kobiecie, która w trakcie chińskiej rewolucji kulturalnej, straciła swą dotychczasową pracę i zajęła się sprzątaniem ulic. Pracy sprzątaczy i sprzątaczek musiało podjąć się wtedy wielu artystów.

Akcje Aleki Polis można odczytać w kontekście odniesień społecznych, płciowych oraz instytucjonalnych.

Po pierwsze Aleka podjęła tu problem niewidzialnej pracy kobiet. Bo to zwykle kobiety zajmują się sprzątaniem, a także wykonują prace usługowe, niedające żadnych szans na awans zawodowy, a także bardzo słabo opłacane. W ostatnim czasie coraz częściej firmy pozbywają się osób sprzątających, korzystając z outsourcingu. Tak było na przykład w Poznaniu na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza oraz w sądzie, gdzie sprzątające kobiety nie otrzymały za swoją dwumiesięczną pracę należnej im zapłaty i choć dochodziły swych praw w sądzie, na dniach zapadł wyrok, że nie naruszono w tym przypadku praw pracowniczych. Ogólnie ze względu na niskie zarobki oraz prekaryzację pracy, to właśnie kobiety są bardziej narażone na znalezienie się w grupie osób dotkniętych biedą. Ich praca pozbawiona prestiżu i uznania, wydaje się mało kogo obchodzić.

 

aleka_jelenia

Można mówić również o niewidzialnej pracy kobiet w świecie sztuki. Bo to właśnie kobiety częściej zasilają szeregi tzw. ciemnej materii „artworldu”. Według Gregory’ego Sholette’a tę „ciemną materię” tworzą ludzie stojący za wielkimi mistrzami, uczniowie, pomocnicy, pomniejsi twórcy pracujący w warsztatach mistrzów, ci wszyscy, którym zleca się wykonanie prac, zaś ich nazwiska pozostają nieznane. Ale przecież to także kobiety, żony artystów, które zwykle zapewniały im zaplecze związane z opieką, wyżywieniem, opierunkiem, a więc wykonywały dla nich nieodpłatną pracę. To także modele, a przede wszystkim modelki, pochodzące głównie z niższych warstw społecznych, zwykle anonimowe, których praca, nawet, jeśli była opłacana, to zazwyczaj bardzo słabo. Jeśli wziąć pod uwagę historyczny podział płci związany z wytwarzaniem sztuki, wydaje się, że zdecydowanie częściej to właśnie kobiety były częścią „ciemnej materii”. Dlatego palące staje się pytanie o pracę kobiet artystek, o ich funkcjonowanie w kontekście instytucji czy dyskryminację na rynku sztuki. W tym przypadku kluczowa jest też kwestia łączenia przez nie pracy artystycznej oraz domowej, obu pozostających najczęściej pracą nieodpłatną. Praca domowa określana bywa niewidzialną, natomiast praca artystyczna, jak wskazała Joanna Bednarek podczas jej wykładu na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu, oscyluje pomiędzy niewidzialnością a hiperwidzialnością: po jednej stronie jest bowiem „niewidzialność (praca za darmo, ‘z miłości’, z nadzieją na wielki sukces w przyszłości), po drugiej zaś – hiperwidzialność (sukces jest udziałem małej grupy zwycięzców – [a jeszcze rzadziej zwyciężczyń – IK])” (Rób to, co kochasz, kochaj to, co robisz: kreatywność jako technika dyscyplinarna, UAP, 11.05.2015).

 

Aleka_05szmata_opole

 

Po trzecie akcje Aleki odnoszą się do niewidzialnej pracy w instytucjach sztuki. Jakiś czas temu słyszałam wykład, w którym prelegentka używała metafory: frontu i zaplecza galerii sztuki. Wskazała, że na froncie jest zwykle szef instytucji (lub szefowa), kurator (kuratorka) oraz wystawiający swe prace artyści; na zapleczu zaś – dział edukacyjnym, administracja, montażyści, osoby pilnujące oraz oczywiście panie sprzątające. Prestiż i pieniądze są jednak tylko na froncie. Na zapleczu pozostaje brak widzialności, ciężka praca i raczej niskie zarobki. A przecież również zaplecze przyczynia się do sukcesu instytucji.

Opisywana w tym wykładzie sytuacja dotyczyła jednak zachodnich instytucji sztuki, w przypadku polskich galerii wygląda to nieco inaczej. Nawet, jeśli wystawy przynoszą artystom prestiż, to już nie pieniądze. Od jakiegoś czasu trwa walka o honoraria dla artystów i artystek, część galerii podpisało porozumienia w tej sprawie zaproponowane przez Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej. Niestety jednak, wciąż wiele instytucji organizuje wystawy bez honorariów dla artystów i artystek, brakuje też środków na zatrudnianie kuratorów czy kuratorek, których praca mogłaby odciążyć twórców.  Tym samym praca artystów i artystek wciąż nie jest traktowana jako praca, ale raczej jako rodzaj hobby czy samorealizacji.

Również praca artystów i artystek jest pracą prekarną, z nielicznymi wyjątkami (jakimi są przede wszystkim osoby zatrudnione na akademiach) nie mają oni stałych dochodów, najczęściej też pozbawieni są ubezpieczeń czy prawa do emerytury, gdyż zwyczajnie nie stać ich na opłacanie składek ZUS. Więc, choć pod względem prestiżu zawód sprzątaczki czy artystki różnią się od siebie i są inaczej postrzegane przez społeczeństwo, jeden i drugi wiążą się z niepewnością dotyczącą przyszłości, brakiem stabilnej sytuacji finansowej i najczęściej – małymi zarobkami, a także pewnym odrzuceniem społecznym (jeden i drugi zawód posiadają też negatywne konotacje, pierwszy wiązany jest z brakiem wykształcenia i lenistwem, drugi natomiast – z dziwactwem i realizowaniem własnych idée fixe).

 

Aleka_02szmata_michalowice02

 

Jest jeszcze jeden aspekt akcji Aleki Polis – pytanie o obecna sytuację polityczną, o brak perspektyw dla artystów krytycznych, o to, na ile współcześni artyści i artystki mogą wciąż liczyć na jako takie wsparcie finansowe ze strony Ministerstwa Kultury. Czy nie okaże się przypadkiem, że sztuka współczesna, zwłaszcza krytyczna, zorientowana społecznie (w tym twórczość feministyczna) w wyniku „dobrej zmiany” stanie się w Polsce niepotrzebna? Państwo musi przecież skądś wziąć pieniądze na program 500+, nie brakuje chętnych polityków, którzy chcieliby finansować prywatną uczelnię Tadeusza Rydzyka. Sztuka, według nich, powinna raczej wyrażać „piękno” i „dobro”. W tym kontekście szmaty Aleki nabierają metaforycznych znaczeń: sztuka jako szmata, flaga UE jako szmata, Konstytucja jako szmata, zeszmacenie tego, co ważne.

Może już niedługo, jak w trakcie chińskiej rewolucji kulturalnej, artystom i artystkom przyjdzie zająć się czymś innym, ot, choćby sprzątaniem….

 

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci