Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

krew

Bogna Burska w Galerii ON, 19.11.07

izakow2

Serdecznie zapraszam w imieniu artystki oraz swoim na otwarcie wystawy "Kawałek Jadelitu" w Galerii ON w Poznaniu, o godz. 19.




"Małgorzata", kadr z filmu

 

Na wystawie w eksponowane będą wybrane prace z dorobku artystki, m.in. Kawałek jadelitu/Piece of Jade (wideo, 2006/2007), Arachne (wideo, 2003), Małgorzata (wideo, 2006) oraz fotografie z serii Vazante (fotografie, 2004/2005).



"Arachne", kadr z filmu wideo


Prace Bogny Burskiej można odczytać jako wizualizacje fantazji oraz lęków (zarówno tych osobistych, jak i kulturowych). Artystka odnosi się do mrocznej sfery naszej wyobraźni, przywołując to, co przeraża, a zarazem pociąga i fascynuje.


Szczególne miejsce zajmuje w twórczości Burskiej symbolika krwi. Krew (lub jej substytuty) pojawiające się w pracach artystki prowokują do pytań o to, co w nas najbardziej prymarne, podstawowe.

 


"Odpływ" z cyklu "Vazante"

 

Prace artystki odwołują się do estetyzowania krwi w naszej kulturze, wskazując zarazem na przedziwne połączenie tego, co pożądamy, za czym tęsknimy i co wciąż tracimy (młodość, witalność, seksualność) z tym, czego się boimy, o czym nie chcemy myśleć i co nieuchronnie nas czeka (ból, utrata oraz śmierć).


Więcej na stronie Galerii ON

Prace artystki

"Małgorzata" na Strasznej sztuce

Złe kobiety, a mężczyźni w ciąży

izakow2

Bitch von Kicz dała czadu. I to z okazji Walentynek.




 

Trochę jestem spóźniona.


Ale to nic, właśnie „Przekrój” donosi, że Kuba Rozpruwacz był kobietą.


Ja od jakiegoś czasu kłócę się z moim mężem, że również Hrabia Dracula był kobietą (no, w tym sensie, że jego pierwowzorem była Erszebeth Bathory). Ale mąż nie chce mi uwierzyć i mówi, że Kopernik też była kobietą.


Ech, ale można i na odwrót. O pośle W. w ciąży pisze w najnowszym „Przekroju” w swoim opowiadaniu Hanna Samson. Z miejsca stałam się jej fanką.


W tymże „Przekroju” również znakomity tekst o aborcji. Polecam!

Rheims - krew elegancka?

izakow2


Bettina Rheims, Niezwykłe mleko dziewicy, 1997



Bettina Rheims, Korona cierniowa, 1998


Uderza niezwykłość tych zdjęć, połączenie tego, co drastyczne z glamour. Krew w estetyce campowej...


Maria Janion książce o wampirach zwraca uwagę na oczyszczające i kalające znaczenia krwi: „Łączy się ona ściśle zarówno z zakazem, jak i przekroczeniem”. I dalej autorka cytuje Jean-Paula Roux: „Blisko związana z obrazami śmierci, a jeszcze bartdziej z obrazami życia, które ostatecznie zawsze zwycięża, krew była uważana jednocześnie za niebezpieczną i uzdrawiającą, przynoszącą nieszczęście i przynoszącą szczęście, nieczystą i czystą. Jeśli wciąż jeszcze odpycha i przyciąga, to dlatego, że jak wszystko, co święte, posiada naturę niejasną i wieloznaczną”. (za: „Wampir. Biografia symboliczna”, s. 38).


*Bettina Rheims – ur. w 1952 roku w Paryżu, fotografuje m.in. do magazynów mody, karierę artystyczną rozpoczęła od fotografowania paryskich prostytutek. Rozgłos przyniosła jej seria I.N.R.I. – inscenizowanych scen ze Starego i Nowego Testamentu.

Marc Quinn

izakow2

Ostatnio przywołałam Young British Artists, dając przykłady prac Damiena Hirsta i Sam Taylor Wood. Ale na „strasznej sztuce” nie może zabraknąć innego czołowego artysty tego kierunku – Marca Quinna (ur.1964), który eksploruje problem życia i śmierci, całości i okaleczenia, stałości wrażeń i nietrwałości życia. Próbuje w swych pracach pokonać nietrwałość, ulotność, procesy psucia. Jego prace wskazują na zagadki cielesności i fizjologii.


Self 1991

 

Sławę przyniosły mu „Autoportrety” (1990 i 1991) wykonane z jego własnej zamrożonej krwi (te rzeźby muszą być na stałe podłączone do urządzeń zamrażających).


Po 11 latach artysta wykonał następne dzieło z krwawej substancji – tym razem z łożyska swojej partnerki, wydalonego po porodzie ich syna Lucasa, stworzył jego portret ("Lucas", 2001). Ta praca wykorzystująca łożysko, była według słów artysty o tym, „gdzie kończy się matka, a zaczyna dziecko”.



 

Z czym zmaga się Quinn próbując tym nietrwałym fizjologicznym substancjom nadać kształty twarzy? Czyn są te niezwykłe portrety? Krew, kiedy krąży w naszych żyłach – daje nam życie, przenosząc tlen do odległych komórek naszego ciała. Quinn próbuje wniknąć w te procesy, ukazać to, co wewnętrzne, niereprezentowalne, ale co jest samą istotą życia. Próbuje ukazać "materialność" naszego życia. Widać jednak jak bardzo takie próby skazane są na niepowodzenie. Krew poza organizmem nigdy nie może być już „żywa” (a co najwyżej zamrożona).


To, co przetworzone jest już martwe, choć tak bardzo łudzi nas wrażeniem żywotności (jak zamrożone kwiaty Quinna: w instalacji „Eternal Spring” czy serii „Garden”).


Wintergarden 2004


Jego sztuka oszukuje, balansując pomiędzy wywoływaniem wrażenia czy może raczej stwarzaniem stanów „życia” i „śmierci”.



 

Pozbawiona życia wydają się dwie następne figurki syna: „Day 1” i „Innoscience” z 2004 roku.



 

Ta ostatnia przypomina inną serię prac artysty „The Complete Marbles”, w której w marmurze z Carrary wykonane zostały rzeźby osób niepełnosprawnych (z tej serii jest również słynny pomnik ciężarnej kobiety Allison Lapper posiadającej niewykształcone kończyny, obecnie matki samotnie wychowującej dziecko. Ten pomnik w 2004 roku stanął na Trafalguar Square).



 

Jednak rzeźba leżącego Lucasa nie jest wykonana jak tamte z marmuru, ale ze sproszkowanego substytutu mleka, będącego pożywieniem uczulonego na mleko dziecka.


Marble 2004

Miesiączkowanie

izakow2

Wczoraj wspomniałam jedną z prac Hanny Nowickiej. Ta artystka tworzy sztukę metaforyczną, pełną tajemnic i zagadek. A jednocześnie bardzo cielesną i, jeśli tak można powiedzieć, kobiecą.


Sama mam zresztą do tej sztuki bardzo osobisty stosunek. Kiedy byłam na studiach, prowadziłam Galerię „Czasu Kultury” Fractale. I to właśnie wystawa Hanki „Sześć obrazów o bliskości” była jedną z pierwszych wystaw, które przygotowywałam.


 

Jedna z nowszych prac Hanki Nowickiej – film wideo pt. „Inicjacja” (2002) – dotyczy procesu dorastania, dojrzewania, inicjacji w dorosłość, a także grozy, jaką wzbudza krew menstruacyjna.


Występująca tu dziewczynka – córka artystki – ubrana w białą sukienkę staje na białym kwadracie trzymając w rękach owoce męczennicy - passiflory. Rozsypuje te owoce i je zdeptuje, następnie przynosi nowe i znowu miażdży je bosymi stopami. Czerwony sok przypomina krew. Powierzchnia kwadratu, na którym stoi dziewczynka staje się coraz bardziej czerwona. To działanie jest jak ryt inicjacyjny. Dziewczynka przechodzi na stronę czerwieni.



 

Ta praca odwołuje się do symboliki dwóch kolorów – bieli (dzieciństwo, niewinność, ale też brak uczuć i nieskończoność) oraz czerwieni (krew, cierpienie, życie, ale w pewnym sensie również tworzenie). Czerwień to bowiem także pasja tworzenia, gorączka emocji, zarazem cierpienie i miłość.



 

Analogię między miesiączkowaniem a tworzeniem czyni również Jolanta Brach-Czaina w eseju pt. „Miesiączkowanie”:


„Wrażenie opuchnięcia. Wezbrania. Rozsiany niepokój.


Czynnościom, które mają dla nas znaczenie, towarzyszy nieraz napięcie, a nawet rozdrażnienie i nie jest ważne, czy chodzi o pisanie tekstu czy miesiączkowanie, gdy pocieknie pierwsza kropla, na którą czekamy, doświadczamy uwolnienia. Przypomina to ulgę po drażniącym, upalnym dniu, gdy pierwsze, grube krople deszczu pękają na powierzchni kałuży” (esej w książce „Błony umysłu”, s.124).


Zawahałam się na początku pisząc o sztuce „kobiecej”, bo zawsze mam wątpliwości, gdy ta „kobiecość” jest esencjonalizowana (poprzez cielesność, seksualność, czynności fizjologiczne takie jak menstruacja czy poród).


Działa to bowiem trochę jak broń obosieczna. Jeśli tworzeniu towarzyszyły zwykle metafory seksualne (męskie tworzenie utożsamiane było z wyzwalaniem energii seksualnej: „maluję moim penisem” – mawiał pod koniec życia, chory na artretyzm Renoir), to można zrozumieć lęki przed kobiecym pisarstwem lub też malowaniem. „Kobieta –trucicielka – zabija jadem jak żmija” – pisze o XIX-wiecznych metaforach kobiecego pisarstwa Krystyna Kłosińska. Może te metafory mająjakiś związek właśnie z miesiączkowaniem? Krew menstruacyjna jest przecież podobno trująca.


A jednak trudno nie ulec urokowi pracy Hanny Nowickiej, jak i trudno nie zgodzić się z konkluzją eseju Brach-Czainy o miesiączkowaniu:


„Miesiączkowanie wydaje się czynnością pouczającą i wartą krytycznych rozmyślań. Kultura ludzka wykorzystała w nadmiarze sadystyczne obrazy krwi wytaczanej z ran zadawanych podczas walk i tortur. Ta zła krew stanowiła fundament rozwijających się cywilizacji, inspirowała wyobraźnię twórców idei społecznych i przywódców kultów religijnych. Od wielu tysięcy lat ludzka wyobraźnia chłeptała krew towarzyszącą śmierci i podniosła rzeź do rangi najwyższych wartości. Jedynie wypływającą naturalnie krew miesiączkowania okładano anatemą, ukrywano, wywabiano i puszczano w niepamięć”.



Na koniec praca jeszcze innej artystki, Pipilotti Rist, ktora również stara się przewartościować znaczenie krwi miesięcznej (2004):




© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci