Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

ból

Wysokie Obcasy i "Karolina" Żmijewskiego

izakow2

Zaczęłam znowu czytać “Wysokie Obcasy”. Absolutnym hitem była rozmowa z Kubą Wojewódzkim w numerze ubiegło-tygodniowym. Muszę przyznać, że mam słabość do tego faceta.


Numer ostatni też ciekawy. Podoba mi się opisana w nim przewrotna działalność amerykańskiej artystki i feministki (może raczej postfeministki) Periel Aschenbrand i jej hasło: “Jedyny busz, któremu ufam, to mój własny”.


 

Interesująca jest też rozmowa z Arturem Żmijewskim (http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53668,3498902.html ), który tak tłumaczy swoją postawę:


„Angażuję się po stronie dobra. Ale chodzi też o to, żeby dotrzeć do podłości w sobie. Nie oskarżać, raczej denuncjować własny współudział w draństwie. Są artyści, którzy krytykują zło społeczne w taki sposób, że stawiają się w pozycji sędziów. Nie ufam tej pozornej szlachetności jako skutecznemu narzędziu działania”.


Brzmi to bardzo aktualnie, zwłaszcza w kontekście tekstu Pawła Leszkowicza pt. „Czy twój umysł jest pełen dobroci”, który niedawno ukazał się na łamach „Obiegu”, w którym autor gani między innymi Żmijewskiego za brak postawy etycznej w sztuce.


A mi się flaki wywracają na myśl, że mogłaby powstać taka postulowana przez Leszkowicza sztuka „pełna dobroci”. Bo czy przyjęcie innego punktu widzenia, niż wyraził to Żmijewski, a co praktykują również Kozyra i Libera, nie byłoby najzwyklejszą hipokryzją? Akcentowanie własnego uwikłania w ten system i tę kulturę jest po prostu uczciwe. Według mnie, to właśnie na unikaniu hipokryzji polega radykalizm sztuki krytycznej.


A przy okazji zastanawia mnie, że krytycy atakujący Żmijewskiego pod kątem etycznym zapomnieli zupełnie o jego pracy pt. ”Karolina” (2002).



 

Artysta ukazał umierającą i przeraźliwie cierpiącą 18-letnią dziewczynę chorą na zaawansowaną osteoporozę. „Jej kości po wielokrotnych resekcjach są połamane i nie zrastają się. Ciągłe przemieszczanie się ich pokruszonych fragmentów powoduje nieznośny ból” – opisywał artysta. Przyjmowane przez nią coraz większe dawki morfiny uśmierzają, przynajmniej częściowo jej cierpienie. Tyle, że powodując niedotlenienie mózgu mogą prowadzić do śmierci.



 

Zresztą, ta dziewczyna najprawdopodobniej już nie żyje. „Karolina od miesięcy nie wstaje z łóżka, leży sama w ciemnym mieszkaniu, wypełnionym starymi meblami”. Zapytana o nudę, „odpowiedziała, że nie odczuwa nudy, ponieważ ból wypełnia cały jej czas” – mówił Żmijewski.



 

No więc jest to praca potwornie ambiwalentna pod względem etycznym, ale nie znam innej, równie przejmującej i ważnej wypowiedzi na temat ludzkiego cierpienia, bólu, osamotnienia i rezygnacji z nadziei na wyleczenie.

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci