Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

architektura

Muzeum Sztuki Nowoczesnej - nowe wieści i stara walka

izakow2

Wystarczy na chwilę wyjechać.


Kierunek: Wrocław (bardzo ciekawe spotkanie „Papier kontra internet” w Muzeum Gepperta; rewelacyjna Katarzyna Kozyra w BWA Awangarda – niebawem napiszę więcej).


I już traci się orientację, bo trudno ogarnąć wszystkie nowe informacje, które pojawiły się w sprawie Muzeum.


Postaram się krótko i z odsyłaczami.

 

1) Świetny tekst Nie ma litości dla inności. Krzysztofa Nawratka w „Obiegu”.


Wreszcie ktoś podjął dyskusję o ideologii architektury i ideologii przestrzeni. Nawratek zwraca też uwagę na brak idei w planowaniu przestrzennym - brak koncepcji związanych z
osadzaniem ich w strukturze miasta takich budynków jak MSN czy Muzeum Polskich Żydów .
Wniosek Nawratka przygnębiający, ale sądzę – prawdziwy: „Zarówno Żydzi, jak i Sztuka Nowoczesna są traktowane w Warszawie jako zbędna narośl, jako wymagany przez polityczną poprawność dodatek - który jednak (według obecnych sił rządzących miastem) dla Warszawy był, jest i ma pozostać obcy”.


2) Dorota Jarecka gani Tadeusza Zielniewicza za dymisję.


A ja naprawdę zastanawiam się, czy jesteśmy jako środowisko aż tak słabi, jak lamentuje Jarecka, iż boimy się wszelkiej dyskusji, krytyki, ujawnienia wewnętrznych sporów. Bo aż możemy stracić, jak prorokuje Dorota, możliwość posiadania Muzeum Sztuki Współczesnej (Nowoczesnej)?


Dla mnie to rodzaj poddańczego myślenia, iż władza z łaski da nam ochłap w postaci muzeum! Chwileczkę! Władza też potrzebuje tego muzeum, jeśli nasz kraj nie ma być postrzegany jako totalna prowincja, jakiś kraj klasy D, stojący w Europie za Bułgarią i za Turcją.


Gdyby tak było, jak sugeruje Jarecka – byłoby z Polską naprawdę źle!


(Rodzice dzieci uczęszczających do szkół, nie krytykują ponoć nauczycieli, choć nie pochwalają ich nieraz drastycznych i niesprawiedliwych metod czy też po prostu głupich posunięć. Nie krytykują, bo boją się narazić. Okropność!)


Nie zapominajmy, że istotą demokracji są różnice i że każda dyskusja wzbogaca.


Poza tym, dyrektor Muzeum złożył dymisję już po opublikowaniu opinii na temat projektu między innymi na stronach „Obiegu”, a także w blogach autorskich, takich jak ten. I chwytem poniżej pasa jest pisanie przez Jarecką, że „Zielniewicz uległ prostackim, anonimowym opiniom wyrażanym w internecie”.



3) Artblox prezentuje konkursowe projekty.


Zwraca uwagę na projekt, który również mnie oczarował: młodych architektów Tamizo Architects Group i Andrzeja Owczarka z pracowni NOW



 

Kompletnie niezauważony przez jury – bez nagrody i bez wyróżnienia.


Zaczynam zastanawiać się, czy nie było tak, że jury postanowiło postawić na kogoś stosunkowo najbardziej znanego, kto starował w konkursie, a był nim akurat Christian Kerez?


4) A’propos Kereza – ktoś w komentarzach podesłał mi linka do jego strony. Dzięki!


Raczej nie podzielam entuzjazmu tej osoby dla domków z kart tegoż architekta. Ale zgadzam się, że część z tych projektów jest bardzo ciekawa. Widać, że Kerez ma idee i jest wizjonerem. Ale też, że obok jego projektów nie można przejść obojętnie. Ot choćby Capelle Oberrealta (1993):



foto: http://www.kerez.ch/site/kapelle_1.htm


Skromna tak bardzo, że w pierwszej chwili skojarzyła mi się z szopką na narzędzia, którą mam u siebie na ogrodzie, ale z drugiej strony – przecudnie akcentująca piękno otoczenia, pogłębiająca malowniczość pejzażu. Rewelacja!!! Ale w tym przypadku rewelacyjne jest właśnie otoczenie...
(Dla mnie to nie jest ani neomodernizm ani minimalizm, tylko rodzaj realizmu magicznego)


5) Ta osoba, która przesłała mi linka pisze również: „Czasy postmodernizmu już dawno minęły, ale w Polsce epoki trwały zawsze o 100 lat dłużej niż na zachodzie i to we wszystkich sztukach. Widać w głowach ludzi nic się nie zmieniło.”


W zasadzie drażni mnie już samo to przeciwstawianie, bo przecież są przykłady i dobrej, i złej architektury, zarówno postmodernistycznej, jak i modernistycznej.


A z założenia dyskredytowany jest u nas postmodernizm (jako coś już passe).
Ale czy w Polsce są w ogóle jakieś ciekawsze przykłady postmodernizmu? (w końcu tak bardzo nielubiane przez rodzimych architektów Złote Tarasy to tylko architektura komercyjna (sklepy+biura), a więc z założenia – z niskiej półki).


To nachalne odcinanie się od postmodernizmu przypomina mi ogólną sytuację w polskiej humanistyce – zbiorową niechęć to postmodernizmu. Ta niechęć jest ideologiczna przecież! Towarzyszy jej niechęć to feminizmu, teorii queer i innych zachodnim „wymysłów”.


Sytuacja w Polsce jest szczególna – gdy na dobre nie było tu jeszcze postmodernizmu, pojawiła się już jego krytyka.

Odchodzenie od stanowisk bardziej radykalnych, od otwarcia się na różnorodność, od przenikania ideologii, od dekonstrukcji właśnie (bo w zasadzie mówimy o architekturze dekonstrukcyjnej) to swego rodzaju backlash.


6) Mamy więc też backlash w architekturze i w myśleniu o niej i wszyscy mogą już odetchnąć z ulgą. Nareszcie będzie normalnie! Tak określiłabym opinie nowoczesnych tradycjonalistów, takich jak choćby Kuba Banasiak, który cieszy się, że klarują się fronty walki. No i nie przypadkiem Krytykant jest właśnie jednym z tych, którzy deklarują śmierć postmodernizmu.


Ale na szczęście backlash to tylko czkawka. Niewiadomo, co prawda, jak u nas, gdzie oprócz radykalnych tradycjonalistów, zwyczajnych tradycjonalistów i nowoczesnych tradycjonalistów trudno wypatrzyć inne opcje.


7) Nie do końca wiem, gdzie w tej walce stoi hypergogo.com, który kpiąc być może z moich opisanych tu wcześniej fantazji, zrobił taki oto kolaż:



 

Ja ubawiłam się do łez (przy okazji dzięki za interesującą dyskusję).


Ale zwróćcie uwagę, że potwierdza to jedynie tezy Nawratka – wróć do punktu 1.

Fantazje (o) Muzeum Sztuki Współczesnej

izakow2

W związku z projektem Muzeum, teraz wszyscy pocieszają (się?), że w tym miejscu w zasadzie nie mogłoby nic innego powstać. Również Kerez tłumaczy, że jest to przestrzeń zbyt zdominowana przez Pałac Kultury. I obiecuje, że pokochamy jego budynek!


 

 

Zwolennicy wskazują na oszczędną, minimalistyczną formę. Ale robią to jakoś bez przekonania. Sami przyznają, że jest nijaki – próbując zrobić z tego atut (broniąc się np. ideami „formy otwartej”).


Przeciwnicy mówią, że budynek może kojarzyć się z supermarketem, maglem, pudełkami, trumnami itp.


Wciąż mało, kto zwraca uwagę na ideologiczne znaczenia architektury i związane z tym, w przypadku architektury muzeum, podejście do sztuki. Znowu brak krytyki muzeum jako instytucji. Znowu muzeum traktowane jest jako pozornie neutralna forma. Mówi się o awangardzie, choć ta jest przeżytkiem. Buduje się Muzeum Sztuki Nowoczesnej (choć na całym świecie powstają Muzea Sztuki Współczesnej – ponoć obawiano się skrótu MSW, ale to dość kiepski argument).


To w prostej linii kontynuacja poglądów na sztukę, które dominowały w PRL-u (nawet w jakimś sensie, jest w tym budynku nawiązanie formalne do architektury tego okresu). Nie chodzi tu o żaden układ ;-), ale o sposób myślenia o sztuce - taki wysoce zuniwersalizowany.


No i jeszcze ta pozostawiona przez architekta dominacja Pałacu Kultury. Ile w tym wszystkim powagi! Czy naprawdę nie można było zabawić się formą i kontekstem, po to, by ten kontekst zmienić? Słusznie pisze Marcin Krasny w „Obiegu”, że brak w tym projekcie jakiejkolwiek rywalizacji o artystyczne względy z Pałacem Kultury.


Ciekawe jest to nasze podejście do architektury. Ala K-B napisała mi w komentarzu o ciągotach metropolitarnych. Świetne spostrzeżenie. To właśnie ta wspomniana powaga.


Bo może dlatego tak źle mówi się o Złotych Tarasach. Nie lubiane przez polskich architektów, na co zwraca uwagę Dariusz Bartoszewicz. (poniżej zdjęcie z jego bloga:)


 

Nie wypada ich chwalić. To obciach! Kojarzą się ze złym gustem itp. Również krytycy sztuki mają o nich złe zdanie. „Oto kicz na miarę naszych czasów” – pisze na swoim blogu Kuba Banasiak. Ale dziwnym trafem nikt nie podaje argumentów, dlaczego ta architektura jest zła.


To jest ciekawy zespół budynków, szkoda, że słabo widoczny, bo wciśnięty trochę na siłę za budynek Dworca. To jedyny zarzut. Widać, że autorzy mieli ciekawą koncepcję. Stworzyli coś trochę dziwnego, na pewno z dużym rozmachem i na pewno nie banalnego, co stanowi świetny kontrast dla budynku dworca oraz PKiN. No i ciekawe – jakoś nie razi to zestawienie z otaczającą architekturą, wręcz przeciwnie – łagodzi i ubarwia to, co zimne i nieprzyjazne. Oswaja tę całą przestrzeń i rozrzedza jej powagę.


To symptomatyczne, że gigantyczny supermarket i budynki biurowe mają ciekawszą architekturę niż przyszłe muzeum.


Brak więc przede wszystkim fantazji, by stworzyć coś, co stanie się kontrdominantą dla PKiN. Co zaskoczy, oburzy, ale stanie się symbolem nowych czasów.


Może warto pokazać takie gry z przestrzenią - w przypadku innych muzeów sztuki współczesnej na świecie.


I pofantazjować, co by było gdyby coś podobnego powstało w Warszawie...


 

Rio de Janeiro projekt autorstwa Oscara Niemayera (ponoć inspiracją był spodek UFO).
Odradzałabym coś takiego w Warszawie, ale na pewno rozbiłoby powagę architektury wokół Pałacu Kultury.


 

Bilbao – Fanka O’Gehry’ego.


Ponoć ten styl już nie modny. Tak mówią przedstawiciele jury konkursu na warszawski MSN.
Ale co mają mówić, jeśli Anda Rottenberg zrobiła wcześniej nadzieję na projekt Gehry'ego. Toteż liczyliśmy, że Warszawa będzie drugim Bilbao ;-)


 

Ale są też mniej "odjechane" przykłady dobrej architektury muzeów sztuki współczesnej, wzbudzające chęć wejścia do środka, nienudne, nowoczesne, ciekawe.



 

Na przykład Muzeum Sztuki Współczesnej w Barcelonie, projektu Richarda Meiera.



I Narodowe Muzeum Sztuki Współczesnej w Seulu.



 

A to już fantazja na całego - Kunsthaus w Graz w Austrii (arch. Peter Cook, Colin Fournier).


To pomysł dla odważnych, ale ukazujący też, jak bardzo dają się łączyć ze sobą sprzeczności, jak w tradycyjną architekturę można wpisać coś kompletnie innego i totalnie zwariowanego. (przy okazji pozdrowienia dla Adama Budaka ;-)

 

A jeśli już nic nie da się zrobić, można też wykorzystać stare budynki. Tak stało się w Sydney, gdzie Muzeum Sztuki Współczesnej zagościło w dawnym budynku żeglugi morskiej.


Albo w Bukareszcie, gdzie Muzeum Sztuki Współczesnej wprowadzono do dawnego Casa Poporului (wybudowanego na polecenie Caucescu).



 

Warto zwrócić uwagę, że w tym przypadku dokonuje się swego rodzaju rewitalizacja, próba zdjęcia złego odium z budowli, która kojarzy się z przemocą dawnej władzy.


No to może trzeba było stworzyć polskie MSW w Pałacu Kultury ;-) Nawet nazwa wydaje się odpowiednia. Można byłoby zmienić na Pałac Sztuki. Co za różnica. W końcu, jeśli nie widzi się różnicy między Muzeum Sztuki Współczesnej a Nowoczesnej....

(foty z wikipedii)

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci