Menu

strasznasztuka

Blog Izy Kowalczyk o sztuce i kulturze popularnej

Wpisy otagowane : reklama

Nie baw się śmiercią

izakow2

Tak mniej więcej brzmi przesłanie plakatu Amnesty International:


 

Na czarnym tle z kolei znajduje się napis informujący, że kara śmierci stosowana jest wciąż w 69 krajach oraz slogan: "Nie baw się w Boga".


Zamieszczam tę reklamę a'propos "Lego. Obozu koncentracyjnego" Zbigniewa Libery, ale też a'propos całego nurtu toy art chętnie sięgającego do form dziecięcych zabawek - przede wszystkim właśnie klocków LEGO, ale też miniaturowych figurynek. To również trochę a'propos ostatniego komentarza Gościa Niedzielnego i zarazem z dedykacją dla niego.


A w plakacie Amnesty - dostrzegam tę samą ideę, co u Libery, pytania o możliwość utożsamienia się ze sprawcami zła, igrania z tym, co najbardziej potworne, a co, w kontekście tego plakatu, dzieje się również w majestacie prawa.


No  i przyczynek do dyskusji - czy reklama może być sztuką?


Plakat znalazłam na znakomitym blogu Reklamy oraz przemyślenia złośliwca, który jest kopalnią znakomitych przykładów reklam, świetnie zresztą poukładanych tematycznie. Choć jednym z ulubionych tematów Złośliwca są damskie pośladki, jakoś mnie to nie razi, zwłaszcza, że nie brakuje też ciekawych, ale i kontrowersyjnych reklam z męskimi ciałami, a także ciekawych reklam społecznych. Niektóre z tych męskich reklam już zresztą ściągnęłam, żeby pokazać na zajęciach o męskości. A i tak wszystkiego jeszcze na tym blogu nie obejrzałam. Choć na pewno zebrane tu reklamy, w dużej mierze potwierdzają, że reklama bywa sztuką.

Kobiety do zjedzenia C.D.

izakow2

A dzisiaj dla poprawy humoru, kontynuuję rozpoczęty już dość dawno wątek kobiet do zjedzenia, tym razem na przykładzie starych reklam znalezionych na wspomnianej przeze mnie, w poprzednim wpisie, galerii warszawskiej szkoły reklamy.



Wciąż fascynuje mnie to połączenie w obrazach jedzenia i erotyki, niekiedy wręcz utożsamienie ukazanej ponętnej kobiety z przedstawionym produktem spożywczym lub napojem.



Widz namawiany do kanibalizmu?



Kto ma spożywać a kto jest spożywany?



A może po prostu uchwycona zmysłowość i sensualność, bardzo przyjemna, mimo dość oczywistej antyfeministycznej wymowy?
















Ładne, prawda? Smacznego ;-)

Nacjonalizm a proszek do prania

izakow2

Znowu trochę opuściłam się w pisaniu blogu. Znalazłam ostatnio genialną stronę ze starymi reklamami. To galeria warszawskiej szkoły reklamy 


Klimat wielu starych reklam ma coś z bajki, mimo swoistej niemoralności, a niekiedy nawet politycznej niepoprawności.

 

No właśnie.


Znalazłam tam i taką kuriozalną reklamę i od razu przestało mi być już bajkowo:


 

 

Oczywiście nie jestem tego pewna, ale wszystko wskazuje na to, że jest to reklama z lat 30. W pierwszym momencie nie wiadomo, o jaki obcy kapitał w niej chodzi. Jak dla mnie kluczem jest tu słowo „chrześcijańskiej” (w odniesieniu do firmy!). Obcy kapitał to kapitał niechrześcijański, a więc żydowski. W każdym razie reklama jest do bólu nacjonalistyczna i, jak sądzę, również antysemicka.

 

Jakiś czas temu Kazimierz Piotrowski na wystawie „Inc. Sztuka wobec korporacyjnego przejmowania miejsc publicznej ekspresji (w Polsce)” (Galeria XX1, Warszawa 2004) zaprezentował znak „Topokrzyża” zaprojektowany w latach 30. przez Stacha z Warty Szukalskiego. Znak ten miał być umieszczany przed wejściem do polskich, katolickich sklepów, aby chronić polski handel i miał służyć, jak wskazywało jedno z objaśnień Szukalskiego: „do walki z żydostwem pod hasłem „G.O.J.” – „Gospodarczą Organizujemy Jedność”. Kurator w tekście towarzyszącym wystawie nie zwrócił uwagi na antysemicką wymowę tej pracy, wskazując jedynie na pewne jej podobieństwo ze znakiem promocyjnym „Teraz Polska”.


Skojarzyło mi się to a’propos tej reklamy, ona też była w pewnym sensie stworzona w myśl hasła „Teraz Polska”. Jej antysemityzm jest w pierwszym momencie ledwo widoczny, ale zarazem jest czymś bardzo silnym.


Jakie z tego wnioski:


1)      Polityka jest obecna w całej kulturze, także w kulturze popularnej, można śledzić ją także w reklamach,

2)      Łatwo udawać, że tej polityki w kulturze (w tym w kulturze popularnej) nie ma (zawsze jest ona w jakiś sposób ukryta zawoalowana; łatwo też ukryć ją w interpretacji, np. za ogólnikowym hasłem „Teraz Polska”),

3)      Brak wciąż opracowań analizujących polski przedwojenny antysemityzm i to, jak bardzo obecny był w sferze gospodarczej.

 

Aha, no i jeszcze mnie seksizm - obywatelstwo kobiet miało spełniać się przez używanie odpowiedniego proszku. W ten sposób kobiety miały zabiegać o dobro kraju. Nikt nawet nie pomyślał jeszcze wtedy, że proszku do prania mogą używać też Polacy - Obywatele.

 

 

P.S.

A oto nowa informacja z mediów o wezwaniu do konsumenckiego bojkotu, która jakoś mocno do tej poprzedniej pasuje (tyle, że tym razem chodzi o gejów), podaję za Onetem:


"Katolicy chcą bojkotować IKEA w Polsce"

 

Szwedzkie media zajęły się akcją podjętą na stronie internetowej polskiego kwartalnika "Fronda", wzywającego do bojkotu sklepów IKEA. Jako pierwsza doniósł o tym dziennik "Svenska Dagbladet" zamieszczając tekst pt. "Katolicy chcą bojkotować IKEA w Polsce".

Szwedzkie media przypominają, że hasło bojkotu proponowane przez "Frondę" - "Jestem katolikiem - nie kupuję w IKEA" - ma być odpowiedzią na pokazanie pary gejów w najnowszym katalogu szwedzkiego domu meblowego "IKEA Family Live".

Katalog, wydrukowany w nakładzie 1,2 mln egzemplarzy, zawiera m.in. prezentację 20 rodzin i ich potrzeb w dziedzinie urządzenia mieszkań. Wśród nich jest para gejów. Kolportaż rozpoczęto w Polsce 17 listopada.

Uwodzący kicz

izakow2

Buszując dzisiaj po internecie, natknęłam się na reklamę Salonu Fryzjerskiego z Montrealu.

 

 

Więcej reklam z tego cyklu: tutaj.

 

Nie mogę się oprzeć, aby nie zamieścić tej reklamy na moim blogu, bo mieści ona w sobie coś, co kiedyś Maurycy Gomulicki określał jako „The Best of the Rest” – coś z marginesu sfery wizualnej, ale najbardziej ‘cute’, największy kicz, któremu nie potrafimy się oprzeć, denerwującą słodkość, śliczność i niewinność, która jednocześnie uwodzi i prowokuje.

W dawnych czasach święta Panienka przedstawiana była jako współczesna kobieta, ale dzisiaj raczej taki obrazek wzbudza oburzenie.

Jednak mniejsza o oburzenie, to, co mnie fascynuje w przypadku tej reklamy, to połączenie tzw. świętego obrazka z estetyką mangi. Trzeba być zupełnie niewrażliwym, by się tej słodkości oprzeć. I to niesamowite gorejące serce w zestawieniu z modnie przyciętymi włosami (i to w kolorze różowym!).

 

Włącz feminizm, Pseudo i Virre Dahl

izakow2

Znowu brak czasu. Byłam między innymi na konferencji pod tytułem „Wojna płci”.

 

I rzeczywiście jeden profesor próbował tę wojnę prowadzić, a mianowicie chciał dowieść nienaukowości krytyki feministycznej. I wpadł we własne sidła, prezentując zupełnie nienaukowy, pozbawiony stanu badań i analiz, tekst. Zamiast o feminizmie, mówił o jego fantazmacie, o własnych wyobrażeniach, o marksistowskich marksistach i feministycznych feministkach. Było bardzo zabawnie.


Ciekawe, że feminizm wciąż niektórych parzy.


Ja też co rusz dostaję w komentarzach głosy mówiące o tym, że wszystkiemu winne są feministki. I w dodatku, że gnębią tych biednych mężczyzn. Na nic tłumaczenie, że feminizm to nie jest to samo, co patriarchalna „wojna płci”, że feministki chcą równych szans, możliwości i obowiązków zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn. Bo i tak zawsze znajdzie się argument, że to one są winne wszelkiemu złu na świecie.


I tak wciąż odchodzimy od pewnych podstawowych różnic w prawach kobiet i mężczyzn w Polsce – jedni mają prawo do własnego ciała, inni nie.


Kiedyś Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny zorganizowała konkurs na plakat dotyczący prawa do aborcji, teraz ogłasza konkurs na pracę promującą pozytywny wizerunek feminizm („Włącz feminizm”) .


Świetna inicjatywa!


W CSW w Warszawie wystawa feministycznej artystki Mary Kelly, a w najbliższy poniedziałek, 21.04, dyskusja o filmie „Pseudo”, godz. 18.


Autorki napisały o filmie tak:


„O kobiecie, która myśli i mówi - a tym bardziej takiej, która mówi, co myśli - powiada się, że "intelektualizuje". Szczególnie często mówią tak artyści. Zakazując "intelektualizowania" w sztuce kustosz-mężczyzna broni sztuki-kobiety przed intelektem-mężczyzną.
Czy artyści nie boją się, że wiedza, a zwłaszcza samowiedza, pozbawi ich artystycznego libido?”


Czyżby zapowiadała się nowa wojna? Tym razem między feministkami a artystami?


Może wreszcie będzie się coś działo.


A w dyskusji biorą udział:


Dorota Jarecka - historyk sztuki, dziennikarz
Izabela Kowalczyk - krytyk sztuki, redaktor Obiegu
Grzegorz Kowalski - artysta, profesor ASP
Joanna Mytkowska - kurator, dyrektor Muzeum Sztuki Nowoczesnej
Joanna Tokarska-Bakir - antropolog, profesor UW
Bożena Umińska - filozof, literaturoznawca


To zaproszenie dostałam z „Obiegu”. Oj, panowie! Pięknie brzmią te męskie profesje. Może chodzi o to, że, jak napisały autorki filmu (a może autorzy?), ONI mogą intelektualizować, a ONE – nie...


Zakończę dwoma fotografiami, które wydają mi się paradoksalnie pasować do tematu:



 

To zdjęcia Virre Dahla, ale to nie sztuka (albo nie tylko sztuka). To reklamy z Oslo, które przesłała mi Margaret Knoll. Ślicznie dziękuję!


Ciekawe, jak te reklamy zostałyby przyjęte u nas. Ale, od kiedy zaczęłam działać w Indeksie 73, problemy wolności twórczej, tego, co wolno mówić, a czego nie, coraz bardziej wydają mi się zagmatwane. W przypadku reklam jest jasne, że to rynek narzuca i określa wartości i że wszystko można sprzedać...

 

Ten pan nie jest jednak ofiarą (i zbawicielem) feminizmu, ale konsumpcjonizmu. Dedykuję to jednak różnym antyfeministom ;-)

Wspomniałam o Indeksie. Działa już strona.

© strasznasztuka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci