|
Blog Izy Kowalczyk o sztuce strasznej i wstrętnej, czyli o moich ulubionych pracach artystycznych i nie tylko
Wpisy z tagiem: natura
sobota, 06 lutego 2010
Frida Kahlo - w uścisku życia i śmierci
Wrócę jeszcze na chwilę do Fridy Kahlo (1907 – 1954) i jej niesamowitych obrazów, w których aspekty cielesne przeplatają się z formami natury, przez co powstaje wizja świata, gdzie ziemia, rośliny, zwierzęta i ludzie spleceni są w odwiecznym tańcu życia i śmierci. Frida odwoływała się między innymi do wyobrażenia Matki-Ziemi.
W tym obrazie (The Love Embrace of the Universe, the
Earth (Mexico), Diego, Me and Señor Xólotl, 1949) mityczna kobieta symbolizująca
ziemię trzyma na kolanach Fridę, która z kolei obejmuje Diego, jakby przytulała
niemowlę. Odnośnie
wyobrażeń laktacyjnych, o których było we wcześniejszych wpisach, tu również
z piersi matki ziemi kapie mleko (ziemia ukazana jest jako spękana, zniszczona, ale zarazem żyzna i płodna). Ta trójca obejmowana jest przez jeszcze jedną parę rąk: czarną i
zieloną (a w tle majaczy się jeszcze jedna twarz, prawdopodobnie Xolotla - boga śmierci, pana światła i ciemności). Tym samym, Matka ziemia, Frida i Diego znajdują się tu w uścisku życia i śmierci. (Ala, to jest ten obraz, którego kopię od Ciebie dostałam.
Fantastyczny, prawda? Dziękuję raz jeszcze.) Kahlo przedstawiała siebie nie tylko w bliskości ze światem
natury, ale także jako fragment tego świata. Pojawiają się u niej formy
ludzko-zwierzęce, jak autoportrecie, w którym ukazała siebie jako młodego, zranionego strzałami,
jelonka (1946). Z dzisiejszej perspektywy jej obrazy odczytać można jako
antygatunkowistyczne.
Poprzez wyobrażenia natury oddawała siłę życia (Słońce i życie, 1947).
Te symboliczne wyobrażenia witalności powstały, gdy Frida była już ciężko schorowana. Natomiast w 1954 roku, krótko przed śmiercią, namalowała obraz z arbuzami Viva la Vida (Niech żyje życie).
Natura towarzyszy Fridzie do końca, jest źródłem radości, ale też więzi, uwiera (jak jej chore ciało),
zadaje ból, rani, jak cierniowy naszyjnik w autoportrecie z 1940 roku.
Możliwe, że martwy koliber przyczepiony do tego naszyjnika symbolizuje jej nienarodzony płód, utracone dziecko, z którego stratą już do końca życia nie mogła się pogodzić. W tym kontekście zresztą odczytać można także przywołany przeze mnie pierwszy obraz, gdzie Frida zamiast dziecka, trzyma na kolanach Diego.
Poronienie przedstawiła w obrazie Henry Ford Hospital z 1932 roku. Jest to wyobrażenie zupełnie niezwykłe w historii sztuki, dlatego, że przed Kahlo nie istniała żadna ikonografia dotycząca tego bolesnego tematu. Podobnie w dawnej sztuce nie ma obrazów ukazujących poród w jego fizjologicznym aspekcie. W przypadku sztuki Fridy, również z 1932 roku pochodzi obraz My Birth.
Obraz odczytywany jest zarazem jako przedstawienie
narodzin Fridy, jak i odwołanie do śmierci jej matki, jak i doświadczeń związanych
z poronieniem. Na tym wyobrażeniu martwa jest rodząca matka, o czym świadczy przykryta białym materiałem twarz, a pusta przestrzeń wokół jej łóżka mówi o opuszczeniu i
samotności. Frida mówi w tym obrazie o własnej samotności, o utracie i żałobie.
Ten rok był dla niej szczególnie tragiczny: straciła dziecko, zmarła jej matka,
a Diego miał romans z jej siostrą Cristiną. Poród przedstawiony jest tu w sposób niezwykle fizjologiczny, frontalność tego wyobrażenia nie pozwala naszemu spojrzeniu na ucieczkę. Jednak najbardziej niesamowite jest to, że opowieść o porodzie staje się tu opowieścią o śmierci. |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Blogi:
E-sztuka:
Inne:
Pisze blog:
![]() Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||